poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 21.

Ulice są ciemne i jednocześnie ciche. Domy bractwa, które widzę nie są aż tak duże, jak bractwo Harry'ego. 
Jest o nim tak wiele rzeczy, których nie rozumiem. Dlaczego należy do stowarzyszenia z dobrze ułożonymi, bogatymi dzieciakami, skoro jest punkiem i dlaczego tak szybko się zmienia swoje zachowanie na oschłe? Nawet nie wiem czemu marnuję swój czas na rozmyślanie o nim. Po dzisiejszej nocy nie mam zamiaru być dla niego przyjacielska. Nie mogę uwierzyć, że go pocałowałam. To był największy możliwy błąd, jaki mogłam była popełnić, a po drugie kiedy pozwoliłam sobie zostać u niego, napadł na mnie gorzej niż kiedykolwiek. Nie jestem na tyle głupia by mu wierzyć, że nikomu o tym nie powie. Mam nadzieję, iż jest wystarczająco upokorzony tym, że mnie pocałował i dzięki temu będzie siedzieć cicho. Jeśli ktokolwiek się dowie, będę zaprzeczać, aż do śmierci.
Półtorej godziny później, wreszcie docieram do kampusu. Przystaję w kawiarni po kubek napoju, równie dobrze mogę nie zasypiać. 
Muszę wymyślić jaką dobrą wymówkę dla matki i Noah za moje zachowanie z dzisiejszej nocy. Nie powiem o całowaniu, nigdy się o tym nie dowiedzą, ale o tym, że byłam na imprezie. Znowu. Muszę zwrócić uwagę Noah na jego stosunki z moją matką. Jestem już dorosła i nie musi ona wiedzieć, co robię przez cały czas. 
Bolą mnie nogi i stopy, gdy docieram do akademika. Wzdycham, przekręcając gałkę od drzwi.
- No chyba sobie jaja robisz! - krzyczę w połowie na widok Harry'ego siedzącego na moim łóżku.
- Gdzie byłaś? - pyta spokojnie. - Jeździłem w kółko przez prawie dwie godziny próbując cię znaleźć.
Co?
- Po jaką cholerę miałbyś mnie szukać? - pytam w niedowierzaniu.
Dlaczego wcześniej po prostu nie zaproponował, że mnie odwiezie? A co najważniejsze, dlaczego się go o to nie zapytałam, gdy się dowiedziałam, że on nie pije? Ach, właśnie, ponieważ nie ma mowy, żeby zrobił dla mnie coś miłego.
- Ponieważ... ponieważ myślę, że nie jest to dobry pomysł byś sama szwendała się po nocy - śmieję się na jego słowa. Marszczy czoło między brwiami, przez co chichoczę jeszcze bardziej.
- Wynoś się, Harry - mówię między śmiechem.
Nie uważam, że to jest zabawne, tylko po prostu jestem tak wyczerpana, że nie mam siły na cokolwiek innego. Patrzy na mnie i przeczesuje ręką włosy. W tym krótkim czasie, gdy zdążyłam poznać denerwującego Harry'ego Stylesa, nauczyłam się, że robi to, gdy jest zestresowany, bądź zakłopotany. Mam nadzieję, że czuje te obydwie rzeczy.
- Thereso, ja... - przerywa, gdy rozlega się walenie do drzwi.
- Tessa! Thereso Young, otwórz te drzwi! - to moja matka.
- O mój Boże, Harry właź do szafy - szepczę chwytając go za ramię i wyszarpuję z łóżka.
- Nie schowam się w szafie, masz osiemnaście lat - mówi, a ja wiem, że ma rację, jednakże nie za on mojej matki.
Jęczę sfrustrowana, a ona ponownie wali w drzwi. Przeglądam się w lustrze, wycieram oczy i smaruję trochę pasty do zębów na języku, by ukryć zapach wódki. Kiedy otwieram, moja matka i Noah stoją obok siebie. Wygląda na rozwścieczoną.
- Co wy tutaj robicie? - pytam, kiedy mama się przeciska prosto w stronę Harry'ego.
- To właśnie dlatego nie odbierałaś telefonu? Ponieważ masz tego... tego... wytatuowanego chłopaka, siejącego kłopoty, w swoim pokoju o szóstej nad ranem! - krzyczy.
Krew mi się gotuje. Zwykle jestem bojaźliwa i przerażona, gdy wychodzą z niej takie słowa. Nigdy mnie nie uderzyła czy coś, ale nie wstydzi się wytakiwać mi moich błędów.
'Chyba tego nie założysz, prawda Tesso?'
'Powinnaś się jeszcze raz uczesać, Tesso'
'Myślę, że mogłaś zrobić to lepiej, Tesso'

Zawsze stawia mnie tak bardzo pod presją, bym cały czas była idealna. To jest wyczerpujące. 
Noah po prostu stoi, piorunując Harry'ego spojrzeniem. Chcę się na nich oboje wydrzeć, właściwie to na całą trójkę. Na moją matkę za traktowanie mnie jak dziecko; Noah, za doniesienie na mnie, a na Harry'ego za bycie Harrym.
- To jest właśnie to, co robisz na studiach, młoda damo? Nie śpisz całą noc, mając chłopaków w swoim pokoju? Biedny Noah był poważnie o ciebie zmartwiony i przejeżdżamy całą drogę tylko po to, by zobaczyć, że zachowujesz się jak dziwka? - mówi, a ja razem z Noah zapieramy dech w piersiach.
- Dopiero co tu przyszedłem, nic złego nie robiła - odzywa się Harry, a ja jestem w szoku. 
Nie ma pojęcia w co się wpakował. Może to być dobry moment na konfrontację. Moja podświadomość chwyta za kubeł popcornu i siada w kącie, by oglądać.
- Nie mówiłam do ciebie. Nawet nie chcę wiedzieć, co ktoś taki, jak ty robi na okrągło z moją córką.
- Matko - mówię przez zęby.
Nie jestem pewna dlaczego bronię Harry'ego, ale to robię. Noah na nas w kółko spogląda. Czy on wie, że go pocałowałam? Gdy tylko o tym myślę, moja pamięć się odświeża, a przez ciało przechodzi mrowienie.
- Tessa, jesteś poza kontrolą. Potrafię stąd wyczuć od ciebie likier. Mogę się założyć, że to wina jego i twojej uroczej współlokatorki - mówi patrząc na Harry'ego.
- Mam osiemnaście lat, matko. Nigdy wcześniej nie piłam i nie zrobiłam niczego złego. Robię po prostu to, co każdy student. Przykro mi, że przejechałaś tu całą drogę, ale jest ze mną w porządku - po przemowie siadam, a ona wzdycha.
- Mógłbyś zostawić nas samych na minutę? - pyta się Harry'ego. Jej głos jest spokojniejszy, niż chwilę wcześniej.
Patrzy na mnie, pytając czy wszystko będzie okej. Kiwam głową, a on wychodzi z pokoju. Jest to dziwne odkrycie. Ja i Harry przeciwko mojej mamie i chłopakowi. Jakimś cudem wiem, że poczeka na mnie przed drzwiami, zanim opuszczą pokój.
Matka wyjaśnia, że się po prostu martwi, gdy rujnuję swoją szansę w niesamowitej edukacji i nie chce, bym ponownie piła. Wspomina także o tym, że nie pochwala mojej przyjaźni ze Steph, Harrym lub kimkolwiek z nimi powiązanym. Każe mi obiecać, że przestanę się z nimi zadawać, więc się zgadzam. I tak nie chcę być w pobliżu Harry'ego po poprzedniej nocy. Co więcej, nie pójdę na żadną imprezę ze Steph, więc nie ma żadnej możliwości, by wiedziała, czy przyjaźnię się z nią czy nie.
- Skoro już tu jesteśmy, chodźmy zjeść śniadanie i może na małe zakupy - proponuje moja matka, a Noah się uśmiecha.
Przytakuję, zgadzając się. Brzmi to na świetny pomysł, ponieważ umieram z głodu. Moje myśli są ciągle trochę przytłumione przez działanie ilości alkoholu, który spożytkowałam, jednak droga do pokoju i wykład matki mnie orzeźwiły.
- Oczywiście będziesz musiała się trochę wyczyścić i przebrać - rzuca swój protekcjonalny uśmiech, a ja wstaję, by wyciągnąć z komody czyste ubrania. Po przebraniu się, poprawiam swój wczorajszy makijaż i jestem gotowa do wyjścia. 
Kiedy otwieramy drzwi, Harry siedzi na ziemi, opierając się o nie. Podnosi wzrok, a Noah chwyta mnie za rękę.
- Idziemy na miasto - oznajmiam. Mam ochotę zabrać rękę od Noah. Co jest ze mną nie tak?
- Och, okej - odpowiada i po raz pierwszy wygląda na wrażliwego i może trochę zranionego. On cię upokorzył, przypomina mi moja podświadomość. Wiem, że ma rację, ale czuję się winna, gdy Noah przepycha mnie przez Harry'ego. Moja mama daje mu fałszywy uśmiech, na co odwraca wzrok.
- Na prawdę nie lubię tego gościa - mówi Noah, a ja przytakuję.
- Ja też - szepczę, wiedząc, że kłamię.



• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

26 komentarzy:

  1. Świetny! Mam nadzieję że ona w końcu zerwie z Noah'em xD Czekam na następny ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bedny Harry :( nie no nie wierze, ze do niej przyjechali, masakra. Czekam na nastepny, to jest swietne!

    OdpowiedzUsuń
  3. jaki ten Noah wkurzający... i ta matka -.-
    czekam na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski, czekam na next'a :D Mam nadzieję, że Tessa będzie z Harrym ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Grzeczny, ułożony, idealny Noah...bla bla bla... Głupi donosiciel. Matka też wkurzajaca. A Harry...nie mogę uwierzyć że szukał Tess po mieście <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Och świetne. :)) bd dziś nowy?
    Czytałam kiedyś inne tkumaczenie tego opowiadania ale ty dodajesz częściej rozdziały i jesteś dalej. :))
    Dzięki. ♥
    Informujesz?
    @SeeULaterBabexx

    OdpowiedzUsuń
  7. Harry<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  8. Boze ten Noah to taka ciotaaa no bo serio? On przyjazni się chyba bardziej z matka Tess niż sama Tess, so.. Popieprzone to troszke nie? Mój biedny Hazz <3 :c

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej *.* jakie to słodkie ze strony Harrego ;D ale matka musiała popsuć -.-

    OdpowiedzUsuń
  10. eee.... wiesz co Tess ? nie chce cie urazic ani nic ale..... NAPRAWDE KURWA NIE LUBIE TWOJEJ MAMY A O CHŁOPAKU TO JUZ NIE WSPOMNE !

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj Tess, Tess... nawet nie wiesz, ile tracisz nie umawiając się z Hazzą xDD

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział, Kocham to tłumaczenie.. ;) i powiedcie mi dlaczego takich lektur nie ma..ech :D pozdrawiam.. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak mi teraz szkoda Harry'ego:(

    OdpowiedzUsuń
  14. Biedny Hazz :(
    popłakałam się :(

    OdpowiedzUsuń
  15. dzien dobry, wlasnie wstalam, leze w lozku i kontynuuje :)♡ cholerny Noah i matka grr

    OdpowiedzUsuń
  16. W takim momencie jej mama ? Jeju, moim zdaniem super :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże, ale ja nie lubię jej mamy.

    A.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jesssuu, co za sztywniak.! xD Eghem... Zaczynam się zastanawiać czy Noah w ogóle kocha Tessę. Po pierwsze:
    -Stoi jak gdyby nigdy nic, kiedy w pokoju jego dziewczyny o godzinie 6 rano na łóżku siedzi chłopak, a ona jest upita. Nic sobie z tego nie robi.
    -Pozwala, aby jej matka wyzywała ją od "dziwek".
    Hmm...? Ja już wiem swoje xD
    Świetnyyyyy <33333333
    Harold *0*

    OdpowiedzUsuń
  19. Tesso zostaw tego Noah czy jak mu tam!
    Błagam niech mnie ktoś uświadomi, ze ona z nim zerwie. To jest jakas dupa, a nie facet. Litości.
    Poza tym zaczynam lubić Harr'ego.
    Aww martwił się o nią. *-*
    @luki_liku

    OdpowiedzUsuń
  20. Noah jakiś niedojebany jest czy jak?
    Tessa miała dobre przeczucie. Harry na nią czekał *-*
    W głębi duszy napewno jest wrażliwy.
    Obstawiam że za niedlugo Tess nie wytrzyma i wygarnie wszystko matce i rozstanie się z Noah. W sumie to bym się cieszyła. Mogłaby wtedy być z Harrym ^^
    @xiluvmyharryx

    OdpowiedzUsuń