sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 93.

Kiedy budzę się rano, kilka sekund zajmuje mi uświadomienie sobie, że nadal jestem na kanapie.
- Harry? – wołam, wyplątuję się z koca i idę do naszej wspólnej sypialni z nadzieją, że znajdę go tam. Pokój jest pusty, a ja nie dostaję żadnej odpowiedzi. Gdzie on do cholery jest?! Wracam do salonu i łapię za telefon leżący na sofie. Nadal żadnej wiadomości od niego, a jest już siódma rano. Dzwonię, ale odzywa się poczta głosowa, więc się rozłączam. Wpadam do kuchni, uruchamiam ekspres do kawy, a potem idę wziąć prysznic. Mam szczęście, że obudziłam się na czas, bo wczoraj zasnęłam, czekając na Harry’ego i nie ustawiłam budzika. Nigdy nie zapominam go ustawić.
- Gdzie ty jesteś? – pytam  na głos, wchodząc pod prysznic.
Gdy suszę włosy, w głowie przerabiam wszelkie możliwe wyjaśnienia jego nieobecności.  Poprzedniego wieczora myślałam, że po prostu zajął się pracą, bo miał dużo do nadrobienia, albo może wpadł na kogoś znajomego i stracił poczucie czasu. Jednak najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest to, że poszedł na jakąś imprezę. Jakimś cudem wiem, że właśnie tak było. Przez krótką chwilę martwiłam się, myślałam, że może miał jakiś wypadek. Sama ta myśl nieznośnie boli. Ale nie ważne, jaką wymówką albo historyjką zaklinam swoje myśli, wiem, że Harry robi coś, czego nie powinien. Wszystko między nami było dobrze, a tu nagle on wychodzi i nie ma go całą noc?
Zakładam jedną ze swoich starych, czarnych, ołówkowych spódnic i bladoróżową koszulę na guziki, nie mam humoru na sukienkę.   
Gdy docieram do Vance’a, jestem rozwścieczona. Co on do cholery sobie myśli, że kim jest, że może wyjść na całą noc bez słowa?! Kimberly unosi brwi w zdziwieniu, gdy przechodzę obok stolika z pączkami i nie biorę jednego, ale posyłam jej swój najlepszy udawany uśmiech i idę do swojego biura. Poranek mija mi w jakimś takim otępieniu, czytam w kółko tę samą stronę, ale nie rozumiem ani słowa. W końcu przerywa mi pukanie do drzwi, a moje serce zamiera. Mam desperacką nadzieję, że to Harry, nieważne, jak bardzo jestem na niego wkurzona. To jednak Kimberly.
- Masz ochotę iść ze mną na lunch? – proponuje miło. Niemalże odmawiam, ale siedzenie w biurze i ciągłe zastanawianie się nad tym, gdzie jest Harry, wcale mi nie pomaga.
- Jasne – uśmiecham się.
Idziemy do małej, meksykańskiej knajpki za rogiem. Gdy wchodzimy do środka, obie drżymy z zimna, więc Kimberly prosi o miejsce blisko grzejnika. Mały stolik, który dostajemy, stoi dokładnie pod nim, więc obie unosimy ręce w powietrze, chcąc je rozgrzać.
- Ta pogoda jest niewybaczalna – marudzi Kimberly.
- Niemalże zapomniałam, jak zimno jest zimą – mówię. Pory roku zmiksowały się w jedno, prawie nie zauważyłam, jak umknęła jesień.
- Więc… Jak tam sprawy z twoim twardzielem? - pyta ze śmiechem. Kelner przynosi nasze chipsy i salsę, a mi burczy w brzuchu. Nie będę już opuszczać mojego zwyczajowego pączka.
- Cóż... – zastanawiam się, czy dzielić się z nią moim prywatnym życiem, czy nie. Nie mam wielu przyjaciół, w zasadzie nikogo, nie licząc Steph, z którą już się nie widuję. Kimberly jest przynajmniej dziesięć lat ode mnie starsza i pewnie ma więcej doświadczenia z mężczyznami, czego mi zdecydowanie brakuje. Wpatruję się w sufit, pokryty światełkami w kształcie butelek piwa i biorę głęboki oddech.
- Cóż, w zasadzie nie jestem pewna, jak w tej chwili się sprawy mają. Wczoraj było dobrze, ale on wyszedł na noc. Całą noc. To była nasza druga noc razem w mieszkaniu, a on po prostu nie wrócił do domu – wyjaśniam.
- Czekaj, czekaj… Wróć! Więc wy dwoje mieszkacie razem? – dziwi się Kimberly.
- Taa, od wtorku – próbuję się uśmiechnąć.
-  Okej, a on nie wrócił na noc?
- Nie-e. Powiedział, że ma coś do zrobienia i jedzie do biblioteki, ale potem nie wrócił do domu.
- A ty nie sądzisz, że coś mu się stało, prawda?
- Nie, w zasadzie nie – odpowiadam. Czuję, że w jakiś sposób bym wiedziała, gdyby coś było nie w porządku, tak jakbyśmy byli w jakiś sposób związani. Natychmiast bym czuła, gdyby coś mu się stało.
- Nie dzwonił?
- Nie. Ani nie pisał – krzywię się.
- Na twoim miejscu wygarnęłabym mu. To nie do zaakceptowania! – stwierdza Kim.
- Wasze jedzenie będzie podane za moment – przerywa jej kelner, po czym napełnia moją szklankę i znika.
- Wiem, co mówię. Musisz postawić sprawę jasno – powiedzieć mu, że nie może się tak zachowywać, albo będzie robił tak nadal. Problem z mężczyznami jest taki, że są istotami przyzwyczajonymi do niektórych rzeczy, a jeśli pozwoli się im utrzymywać te zwyczaje, nigdy się z nimi nie wygra. Harry musi od początku wiedzieć, że nie będziesz tego znosić. Ma szczęście, że ma ciebie i musi się ogarnąć – konstatuje.
Coś w jej mini-przemowie sprawia, że jestem bardziej przekonana co do tego, że powinnam być zła. Powinnam być wściekła, powinnam mu wygarnąć, jak to stwierdziła Kimberly.
- Jak mam to zrobić? – pytam, a ona reaguje śmiechem.
- Każ mu. Jeśli nie ma cholernie dobrej wymówki, a jestem pewna, że właśnie usiłuje ją wymyślić, zmuś go do tego w sekundzie, w której przekroczy próg. Zasługujesz na szacunek, a jeśli on cię nie szanuje, są dwa wyjścia – albo go do tego zmusisz, albo zostawisz w cholerę.
- Sprawiasz, że to brzmi tak prosto – śmieję się.
- Och, to dalekie od bycia prostym, ale musi być zrobione – wtóruje mi.
Reszta lunchu mija nam na rozmowach o jej college’u i koszmarnych związkach. Jej włosy latają na wszystkie strony, gdy macha głową w czasie opowieści, a ja śmieję się tak bardzo, że muszę ocierać łzy z kącików oczu. Do tego jedzenie jest pyszne, a ja cieszę się, że wyszłam z Kim na lunch, zamiast dąsać się i zamartwiać w swoim gabinecie.
Gdy wracam do biura, niedaleko łazienek zauważam Trevora.
- Hej, Tessa – uśmiecha się.
- Cześć, jak się masz? – pytam grzecznie.
- W porządku. Strasznie tam zimno! – odpowiada, a ja przytakuję. – Wyglądasz dziś uroczo – dodaje, a ja odwracam wzrok. Mam wrażenie, że nie chciał mówić tego na głos. Uśmiecham się i dziękuję, po czym on wchodzi do łazienki, wyraźnie zawstydzony. Przez to, że do końca dnia tak naprawdę nic nie zrobiłam, zabieram rękopis ze sobą do domu, z nadzieją, że uporam się z brakiem motywacji i zajmę się nim.
Gdy docieram do mieszkania, auta Harry’ego nie ma na parkingu. Moja złość powraca – dzwonię do niego i zostawiam mu stek przekleństw na sekretarce – co zaskakujące, to sprawia, że czuję się nieco lepiej. Robię sobie szybki obiad i przygotowuję rzeczy na kolejny dzień. Nie mogę uwierzyć, że jutro jest piątek, a ślub jest już w sobotę. Co, jeśli Harry nie wróci do tej pory? Wróci. Prawda? Rozglądam się po mieszkaniu. Straciło na uroku, gdy go w nim nie ma.
W jakiś sposób udaje mi się zrobić dużą część pracy, a gdy odkładam papiery na bok, otwierają się drzwi wejściowe. Harry wtacza się przez nie, przechodzi przez salon i idzie bez słowa do sypialni. Słyszę, jak rzuca swoje buty na podłogę i klnie, pewnie dlatego, że się przewraca. Wracam myślami do słów Kimberly, zbieram się wewnętrznie i wyrzucam z siebie całą złość.
- Gdzieś ty kurwa był! – wrzeszczę, wchodząc do pokoju. Harry zdążył zdjąć koszulkę, jest w trakcie zsuwania spodni.
- Też się cieszę, że cię widzę – bełkocze.
- Jesteś pijany?!
- Może – odpowiada i rzuca spodnie na podłogę. Podchodzę i je podnoszę, po czym rzucam w niego.
- Kosz na pranie jest z jakiegoś powodu – rzucam mu mordercze spojrzenie, a on się śmieje. On się bezczelnie śmieje!
- Masz tupet, Harry! Nie ma cię całą noc i większość dnia, nawet do mnie nie zadzwonisz, a teraz wtaczasz się tu pijany i jeszcze śmiejesz się ze mnie?! – krzyczę.
- Przestań się drzeć, koszmarnie boli mnie głowa – mamrocze Harry i kładzie się na łóżku.
- Myślisz, że to jest śmieszne? To jakaś gierka dla ciebie? Jeśli nie bierzesz naszego związku na serio, to po co prosiłeś mnie, bym z tobą zamieszkała?!
- Nie chcę o tym teraz rozmawiać. Przesadzasz. A teraz chodź tutaj i pozwól mi cię uszczęśliwić – jego oczy są przekrwione od ilości wypitego alkoholu. Wyciąga do mnie ręce, a jego idealną twarz wdarł się idiotyczny, pijacki uśmieszek.
- Nie, Harry. Mówię serio. Nie możesz wyjść na całą noc i nawet nie zaszczycić mnie wyjaśnieniem – mówię.
- Jezu. Mogłabyś kurwa wyluzować? Nie jesteś moją matką. Przestań się ze mną kłócić i chodź tutaj – powtarza.
- Wynoś się – odpowiadam.
- Słucham? – chłopak siada. Wreszcie mam jego uwagę.
- Słyszałeś. Wynoś się. Nie będę tą dziewczyną, która siedzi całą noc i czeka, aż jej chłopak wróci do domu. Oczekiwałam, że przynajmniej będziesz miał jakąś dobrą wymówkę, ale ty nawet nie spróbowałeś! Nie zamierzam odpuścić tym razem, Harry, zawsze wybaczam ci zbyt łatwo. Nie tym razem. Więc albo wytłumaczysz się, albo się do cholery wynoś – krzyżuję ręce na piersi. Jestem z siebie dumna. Dumna, że tym razem się nie poddałam.
- Na wypadek jakbyś zapomniała – to ja tu płacę rachunki. Więc jeśli ktokolwiek ma odejść, to będziesz ty – odpowiada Harry, a wzrok ma zupełnie pusty.
Spoglądam na jego dłonie oparte na kolanach. Jego kostki znów są obite i w śladach po zaschniętej krwi.
- Znów wdałeś się w bójkę? – pytam. Mój mózg dalej próbuje znaleźć jakąś odpowiedź na jego ostatnie zdanie.
- Czy to ma jakieś znaczenie?
- Tak, Harry! Ma znaczenie! Czy to właśnie to robiłeś całą noc? Biłeś się? To nie miało związku z pracą, prawda? Chyba, że to jest twoja praca – bicie ludzi?
- Co? Nie, to nie jest moja praca. Wiesz, czym się zajmuję. Pracowałem, a potem coś mnie rozproszyło – mówi Harry, po czym przeciera ręką twarz.
- Co?
- Nic. Jezu. Zawsze się tak wtrącasz – jęczy.
- Wtrącam się? A czego ty oczekiwałeś, po tym, jak wtoczyłeś się tutaj po dwudziestu czterech godzinach nieobecności! Potrzebuję odpowiedzi, Harry. Mam dość tego, że mi ich nie dajesz.
Chłopak ignoruje mnie i wciąga koszulkę przez głowę.
- Cały dzień się martwiłam, mogłeś chociaż zadzwonić. Nawet nie ustawiłam budzika, nic nie zrobiłam w pracy, byłam kłębkiem nerwów, gdy ty piłeś i robiłeś Bóg wie co jeszcze – mówię. – Powodujesz zamieszanie z moim stażem i to nie jest okej.
- Twoim stażem? Masz na myśli ten, który MÓJ ojciec ci załatwił? – odgryza się Harry. Ałć.
- Jesteś niemożliwy.
- Tylko mówię – wzrusza ramionami.
Jakim cudem to jest ten sam chłopak, który dwie noce wcześniej szeptał mi do ucha, jak bardzo mnie kocha, myśląc, że śpię?
- Nie zamierzam nawet odpowiadać, bo wiem, ze tego właśnie chcesz. Chcesz kłótni, a ja ci jej nie dam. – Zabieram jedną z moich koszulek i kieruję się do drzwi. Zanim wyjdę, obracam się do niego.
- Ale wyjaśnijmy coś sobie. Jeśli się nie ogarniesz… Teraz… Odchodzę – mówię i idę w stronę kanapy.
Pozwalam kilku łzom znaleźć drogę spod moich powiek, nim obetrę je wierzchem dłoni, po czym biorę starą kopię 'Wichrowych Wzgórz', należącą do Harry’ego. Nie ważne, jak bardzo chcę tam wrócić i pozwolić mu wyjaśnić mi wszystko – gdzie był, z kim, dlaczego i z kim się bił. Zmuszam się, bym zostać na kanapie, bo to ruszy go dużo bardziej.


~ jeśli przeczytałeś/aś zostaw komentarz :)

78 komentarzy:

  1. Uuuu świetne!♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Fuck yeah jestem pierwsza.
    Zajebisty rozdział xdd

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG to jest cudne czekam na nexta <3



    Sandra♥

    OdpowiedzUsuń
  4. G-E-N-I-A-L-N-E!

    OdpowiedzUsuń
  5. Coo ten Harry odwala ; ooo
    Idiota ; (
    Mam nadzieję, że się wszystko wyjaśni i Tessa od niego nie odejdzie ;)
    Pozdrawiam
    G xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Ś W I E T N Y !! czekałam na niego troche ale było wartoo!naprawde!dzieki za tłumaczenie!do usłyszenia KOCHAM WAS !

    OdpowiedzUsuń
  7. Co za debil! Foch forever na Harry'ego. A Tessa ma rację, niech się tłumaczy, albo spada :D

    OdpowiedzUsuń
  8. o boże koffam was :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Harry coś Ty znowu narobił...

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny! :) aw, jestem dumna z Tessy :D Harry, kurwa opamiętaj się.
    nie wytrzymam do następnego .. :x

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny! :) xx @PollKlaudia

    OdpowiedzUsuń
  12. jeezu w takim momencie?? ;)) ale jestem ciekawa co będzie dalej ; ) Mam nadzieję, że dodacie szybko kolejny rozdział; * pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Już myślałam że będzie wszystko okej, ale autorka lubi się bawić uczuciami swoich odbiorców. Mam nadzieję, że będzie miał dobrą wymówkę dlaczego go nie było tyle w domu, gdy wytrzeźwieje.

    Dziękuję bardzo za tłumaczenie, jesteście genialne! :)

    Ps. Nie przejmujcie się hejtami odnoście dodawania rozdziałów, uważam że i tak dodajecie bardzo często w porównaniu do innych blogów.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. i dobrze Tessa zrobiła !

    OdpowiedzUsuń
  15. Super!
    Harry przesadził :/
    Już nie mogę doczekać się NEXT!
    Dziękuję za to że poświęcacie swój cenny czas na tłumaczenie tego bloga.JESTEŚCIE THE BEST!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Po tym co on jej powiedział w tym rozdziale to powinna się spakować i wyprowadzić, a ona chce jeszcze słuchać jego tłumaczeń.. nie rozumiem jej.

    OdpowiedzUsuń
  17. No debil, po prostu debil! Biedna się martwiła o niego, a on sobie ją zlał i jeszcze jej dogryzł..

    OdpowiedzUsuń
  18. W takim momencie.? Kurwa, w takim momencie.? Harry jest.... Ugh, na miejscu Tess wyszłabym z tego mieszkania i też dałabym mu jakiś powód do zmartwień...

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdzial swietny. Szkoda ze tak puzno dodany. ROZUMIEM macie sw zycie, problemy ale mogly bys cie dodawac systematycznie tak np. Co 3,4 dni albo krucej? Wiem duzo wymagam. Rozumiem was ze hejty na temat czasu dodawania was powiem lagodnie denerwuja. Jesli ten kometarz tez uwazacie za hejt przepraszam. Powodzenia! /Duśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie jest hejt. ludzie, którzy pisali hejty dosłownie nas wyzywali.

      Usuń
    2. Boże.. wyluzujcie. Każdy ma własne życie i nikt nie będzie zawalał własnych spraw, bo trzeba przetłumaczyć rozdział. Bez przesady, czekajcie cierpliwie i bądźcie wdzięczne że dziewczyny w ogólne go tłumaczą, bo gdyby nie one to żadna z was by tego nie czytała. Sorry... ale taka jest prawda.

      Usuń
    3. To zamiast siedzieć i czekać na After byś poczytała słownik : D późno pisze się przez"ó" i krócej też. Dziękuję

      Usuń
    4. Chociaż wiadomo z kim mamy do czynienia. Gimby niech nie czytają.

      Usuń
  20. Ale Harry sobie nagrabił. I te jego odpowiedzi strasznie chamskie. Szkoda mi Tess.

    OdpowiedzUsuń
  21. Super <3 czekam na next i mam nadzieje ze pojawi sie nie dlugo /Kamcia

    OdpowiedzUsuń
  22. ale jakiś taki krótki rozdział ;o
    LOOOOOL XDD
    CZO TEN HARRY?
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  23. A to jebany dupek!!! Jest gorszy niż ja kiedy mam okres.

    OdpowiedzUsuń
  24. OMG ! oj Harry, Harry nieładnie XD czekam na nexta :3 serio świetny /Justyna

    OdpowiedzUsuń
  25. Harry to kompletny idiota... fantastyczne tłumaczenie:-)

    OdpowiedzUsuń
  26. nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!! nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! oni nieeeeeeeeeeeee mogą się pokłuuuuuuuuuuuuuuuuucić!

    OdpowiedzUsuń
  27. Świeeeeeeeeeetne ♥ pozdrówki i czekam na kolejną część. xx :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Omgfnsmdmfmmdmsgsk *_* rozdzial cudowny !!!
    Natu xx

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne! ♥ Czekam na następną część. :) xx :*:*

    OdpowiedzUsuń
  30. Bożeee <3
    Co ten Harry sobie wyobraża hymmmm ? <3
    Boskie <3

    OdpowiedzUsuń
  31. świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Jezuuu! Harry jest nie możliwy! A tak ogółem rozdział świetny! Czekam na następny rozdział!
    ~~Martyna <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam Harrego ale dlaczego on musi być takim chujem ?! Gdybym była Tessą to już dawno by dostał ode mnie po jego pięknej twarzy :D

    Rozdział jak zawsze boooski !!! (Tak wiem powtarzam się, ale to prawda) Czekam nn ;d xoxo @JustynaJanik3

    OdpowiedzUsuń
  34. zajebisty <3 czekam na nexta xd

    OdpowiedzUsuń
  35. boże co on wyprawia ://

    OdpowiedzUsuń
  36. o boziu genialny może ona z nim zerwie i ten idiota zrozumie swoje błędy czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  37. Troche krotki ;c ale to nie wasza wina ;* Dajcie jutro nextaaaaaa proszeeee bo nie wytrzymam :')

    OdpowiedzUsuń
  38. OH. MY. GOD.
    NAJPIERW 1DDAY A TERAZ TO.... *__________*

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo dobrze ze Tessa tak zrobila... W koncu Harry ma nauczkę... Martwi mnie jednak rzecz ze chyba predzej umrę z niedoczekania niż przeczytam kolejny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  40. Super rozdział. Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  41. Boże, Harry ogarnij się błagam! Świetny rozdział!!!
    Z niecierpliwością czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  42. Swietne, boze Harry czemu ty taki jestes?! Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  43. ;D Dalej, Dalej ,Dalej A teraz jeszcze mam faze na Hazze, Co ja gadam na całe 1D xD Znaczy zawsze mam ale wczoraj był ten 1DDay i jestem strasznie podekscytowana ;D

    OdpowiedzUsuń
  44. Dalej, Dalej, Dalej ! Teraz mam jeszcze faze na Hazze, co ja gadam na całe 1D. Znaczy zawsze mam ale wczoraj był ten 1DDay Masakra fdxvuhgnvrjkfdhgvrtudfjkghb

    OdpowiedzUsuń
  45. Jakie to jest boskieeeeeee <3 Harry co on sb myśli ??
    Tak plis dodajcie nexta <333333333

    OdpowiedzUsuń
  46. ahh. ..genialnie jak zawsze... czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Świetny rozdział! Tylko szkoda że przerwany w takim momencie. Ah ta niepewność *____* Boże Harry jest niemożliwy! Znienawidze go, jeżeli okaże się że był z Molly. Niecierpliwie
    czekam na next'a :3 Kooocham :*

    OdpowiedzUsuń
  48. jejka tak bardzo chce przeczytać już następny!!! gdzie on był?? Jezu jak chamsko jej powiedział że to ona ma się wynieść !!!! a było tak dobrze!!!

    OdpowiedzUsuń
  49. Super! Ale Harry jak zawsze coś zepsuje ;c szkoda mi Tessy

    OdpowiedzUsuń
  50. Jak on może?! Prosi ją, żeby z nim zamieszkała, a później wręcz ją wyrzuca.?! -.-

    OdpowiedzUsuń
  51. Dlaczego on zawsze wszystko psuje?!

    OdpowiedzUsuń
  52. -.- Wszystko zawsze psuje.

    OdpowiedzUsuń
  53. Aleee CZAD !!!!!! xx

    OdpowiedzUsuń
  54. Brawoo Tessa !! Tak trzymać ! Świetne tłumaczenie dziewczyny :*

    OdpowiedzUsuń
  55. ohh co za miła niespodzianka:) super:)

    OdpowiedzUsuń
  56. popierdoliło Harrego noo nienormalny -.- //Maggie

    OdpowiedzUsuń
  57. ja jestem jakas nie normalna kocham gdy sie kłucą :D nie nawidzę tej sielanki :P

    OdpowiedzUsuń
  58. cudo *-* Świetne są te momenty, gdy się kłócą, bo wiem, że i tak później się pogodzą <3

    OdpowiedzUsuń
  59. Wow no to nieźle się porobiło, opieprz równy, ale należało się mu.. :) ciekawe co zrobi teraz Harry.. :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Mam nadzieję, że jej nie zrani. :) Kocham to <3333333333

    OdpowiedzUsuń
  61. I znowu kłótnia. Hazz nie rań jej bardziej !
    Świetny rozdział :*

    A.

    OdpowiedzUsuń
  62. Świetny rozdział ;-) / j.b

    OdpowiedzUsuń
  63. Kurwa, co jest?!

    OdpowiedzUsuń