sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 245.

Uwaga! Rozdział zawiera sceny erotyczne przeznaczone dla osób pełnoletnich. Czytając, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie, możesz spokojnie ominąć notkę.


Soundtrack do rozdziału:

• Amy Winehouse - You Know I'm No Good
• One Direction - You and I
• Bon Iver - Blood Bank


Tessa’s POV:

Dłonie Harry’ego są pokryte szorstką, czarną taśmą, ale wciąż wydają się takie delikatne, kiedy są oplecione wokół mnie, prowadząc mnie do łóżka.
- Mam nadzieję, że cię nie wyczerpałem – uśmiecha się, ocierając swoimi zatamowanymi knykciami o moją kość policzkową.
- Nie – większość napięcia kontrolującego moje ciało została zredukowana przez jego palce. Jednakże, niezbyt subtelny ból za nim wciąż tam jest.
Zawsze jest.
- To w porządku, prawda? Mam na myśli, że chciałaś przestrzeni, a to nie do końca jest przestrzenią – jego ręce oplatają się wokół mnie, gdy niepewnie stajemy przed łóżkiem.
- Wciąż potrzebujemy przestrzeni, ale to jest tym, czego chcę w tym momencie – wyjaśniam. Jestem pewna, że to nie ma zbyt wiele sensu dla Harry’ego, bo właściwie to nawet dla mnie nie ma zbyt wiele sensu, szczególnie teraz, kiedy jego przytłaczające jestestwo znajduje się tu, przede mną.
- Ja również – oddycha i pochyla głowę do mojej szyi. – Oto, co jest dla nas dobre, być blisko w ten sposób – szepcze Harry. Jego uścisk zacieśnia się wokół mojego ciała. Używa kolan, by doprowadzić nas na łóżko, podczas gdy jego usta delikatnie ssą moją mrowiącą skórę.
- Tęskniłem za tobą tak cholernie mocno. Tęskniłem za twoim ciałem – świszczy. Jego dłonie wędrują pod moją bawełnianą bluzkę. Łapie za szew, by pociągnąć go do góry i zdjąć przez głowę. Mój kucyk zahacza o kołnierzyk, ale Harry delikatnie rozplątuje moje włosy, a jego palce sięgają za moje plecy, uwalniając włosy z uścisku gumki, pozwalając im opaść na materac pode mną.
- Sposób, w który twój puls – jego wargi wiszą centymetry od moich, a palce naciskają na czuły puls na mojej szyi, gdy oddycha – rozkręca się do jebanego szaleństwa, kiedy cię dotykam, zwłaszcza tutaj – jego wolna ręka ześlizguje się w dół po moim brzuchu na przód moich miękkich spodni.
- Zawsze jesteś na mnie taka gotowa – jęczy, jeżdżąc środkowym palcem w górę i w dół, zwodząc mnie. Wolałabym nie słyszeć swoich własnych protestów, brzmiących bezwstydnie, gdy Harry ściąga swoją dłoń, by unieść ją do ust.
- Taka słodka – komplementuje. Jego mokry język powoli okręca się, by przykryć koniuszek palca. On dokładnie wie, co mi robi. On wie, jak bardzo jego sprośne słowa oddziałują na mnie i jak mocno sprawiają, że go chcę. On wie, i wykonuje cholernie dobrą robotę, spalając mnie pożądaniem płynącym z wnętrza.

Harry’s POV:

Dokładnie wiem, co jej robię. Wiem, jak bardzo kocha moje brudne usta, kiedy spoglądam na nią z góry. Ona nawet nie trudzi się, by to ukryć.
- Jesteś taką dobrą dziewczynką – chwalę ją dalej, aby zostać obdarzonym jękiem tylko za dotykanie jej pogrążonej w płomieniach skóry.
- Powiedz mi, czego chcesz – szepczę jej do ucha. Praktycznie słyszę jej nierówny puls spod skóry. Doprowadzam ją do szaleństwa i tak cholernie to kocham.
- Ciebie – desperacko i ogólnikowo odpowiada.
- Chcę, żeby to było wolne. Chcę, żebyś poczuła każdy jeden moment, kiedy byłaś daleko – wkładam kciuk w jej cienkie, bawełniane majtki, zrywając je z niej. Jej oczy są szerokie i ciemne, wargi różowe i spuchnięte. Ona potakuje i zarzuca obie małe dłonie wokół moich rąk, zaczepiając się o nie, próbując przyciągnąć mnie bliżej.
- Weź prezerwatywę – przypomina mi.
Kurwa, mam ją po drugiej stronie korytarza, w pokoju, w którym nikt nie mógł oczekiwać, że zostanę, gdy Tessa jest tylko kilka metrów stamtąd. Jednakże, szafka nocna była podejrzanie zaopatrzona w gumki na mój przyjazd.
- Sama sobie weź – odpyskuję, wiedząc, że nie ma szans, bym zmusił ją do przemknięcia się przez korytarz na wpół nagą. Delikatnie wsuwam dłonie pod jej plecy, odpinam jej stanik i zsuwam czarne ramiączka z obydwu jej ramion, po czym wyrzucam go na podłogę za nami.
- Prezer… - przypomina mi, w czym przeszkadza jej urywany wdech, gdy ssę jej nowo wyeksponowane sutki. Jest taka wrażliwa na mój dotyk, a ja chcę się delektować każdą sekundą jej.
- Ćśś – uciszam ją, podgryzając wrażliwe ciało, a następnie wstaję. Nie tracę czasu na ubieranie się, w końcu mam na sobie bokserki… nawet gdybym nie miał, i tak na pewno nie marnowałbym swojego czasu na wkładanie ubrań w tej chwili.
Wracam do pokoju z czterema prezerwatywami w ręku. Jestem dość ambitny i nazbyt dobrze przygotowany, ale z tym, jak dziś zachowuje się Tessa, możemy potrzebować całej pełnej szuflady.
- Tęskniłam za tobą – słodko wyznaje, nieśmiały uśmiech pokrywa jej twarz, a ja mogę ujrzeć pojawiające się w jej oczach zawstydzenie, kiedy zdała sobie sprawę, że wypowiedziała te słowa na głos.
- A ja tęskniłem za tobą – odpowiadam, co brzmi tak tandetnie, jak tego oczekiwałem.
Bez kolejnego szlagierowego oświadczenia, ściągam bokserki i po raz kolejny dołączam do niej w łóżku. Ona siedzi, zupełnie naga od pasa w górę, z plecami opartymi o ramę łóżka i lekko ugiętymi kolanami. Od pasa w dół też jest naga, tylko kremowe, satynowe prześcieradło zostało udrapowane u góry jej ud, współgrając z jej kremową skórą.
Na ten widok muszę się kontrolować. Muszę się powstrzymać przed dosłownym zanurkowaniem w tym łóżku, zerwaniem z niej prześcieradeł i zabraniem tego, co moje. Chcę, żeby ta noc… teraz już ten ranek, poszedł płynnie i nie chcę tego przyspieszać.
Uśmiechając się, patrzę się na kobietę na łóżku. Ona również się na mnie patrzy, oczami delikatnymi i ciepłymi, z policzkami upstrzonymi w głęboki róż. Kiedy dołączam do niej na łóżku, gorliwe dłonie przesuwają się prosto do linii moich bokserek, ściągając je z moich ud. Jej stopy dopełniają dzieła, a ona ujmuje mnie w dłoń, lekko uciskając.
- Chryste – syczę, momentalnie tracąc zainteresowanie wszystkim, prócz jej dotyku. Zaczyna powoli pompować, jej mały nadgarstek obraca się delikatnie, a ja cholernie kocham to, że ona dokładnie wie, jak mnie dotykać. Kładzie się, jej dłoń utrzymuje stały rytm, a ja wręczam jej kondoma, cicho instruując ją, co ma zrobić następnie. Ona kiwa głową i szybko wypełnia polecenia. Gdy lateks rozwija się wokół mnie, cicho przeklinam ją i siebie za to, że nigdy nie interesujemy się kalendarzykiem kontroli urodzeń. Uczucie skóry przy skórze z nią jest niebiańskie i teraz, kiedy go zasmakowałem, pragnę więcej i więcej.
Ona szybko wdrapuje się na mnie i siada mi okrakiem w pasie. Mój kutas jest tylko kilka cali od wsunięcia się w nią.
- Poczekaj – zatrzymuję ją lekko, owijając moje dłonie wokół jej bioder i kładąc ją z powrotem obok siebie na łóżku.
- Co jest nie tak? – zdezorientowanie maluje się w jej szarych oczach.
- Nic, chcę cię tylko jeszcze trochę pocałować najpierw – zapewniam ją i układam swoją dłoń na wybrzuszeniu jej szyi, aby przyciągnąć jej twarz bliżej do swojej. Moje usta zakrywają jej usta i unoszę jej ciało, zmuszając się, by zrobić to wolno.
Z jej nagim ciałem przypartym do mojego, muszę wziąć moment, by docenić, że po całym gównie, w które ją wpakowałem, ona wciąż tu jest, ona tu zawsze, do cholery, jest i to najwyższy pieprzony czas, w którym jej się za to odwdzięczę. Podpieram swój ciężar ciała na jednej ręce i kładę się na niej, rozdzielając jej nogi kolanem.
- Kocham cię, tak bardzo. Wciąż to wiesz, prawda? – pytam ją pomiędzy gładzeniem jej języka swoim. Ona potakuje:
- Kocham cię – przez okropną chwilę, w moim umyśle pojawia się twarz Zayna.
Jego wyznanie miłości do mojej Tessy i jej wdzięczna jego akceptacja. 'Także cię kocham', wyjęczała. Powolny dreszcz przechodzi moje ciało i pauzuję. Zauważając moje wahanie, wtyka swoje palce w moje niesforne włosy i bierze swymi ustami moje w posiadanie.
- Wróć do mnie – błaga.
To wystarcza.
Wszystko się rozmywa, z wyjątkiem miękkości jej ciała pod moim, mokrości pomiędzy jej nogami, gdy powoli się w nią wślizguję. To uczucie jest wyśmienite, bez względu na to, ile razy ją brałem, to nigdy nie będzie wystarczająco.
- Kocham cię – powtarza te słowa. Oplatam jedną ręką jej plecy od spodu, żeby nasze ciała były przyciśnięte tak blisko, jak to tylko możliwe. Oblizuję swoje suche wargi i ponownie ukrywam głowę w jej szyi, szepcząc sprośne słówka do jej ucha i przesuwając się, by ją pocałować za każdym razem, gdy jęczy moje imię.
Czuję budującą się od moich pleców presję, rozpalającą każdy pierdolony kręg. Paznokcie Tessy wpijają się w moje plecy, przejeżdżają po łopatkach, jak gdyby sięgała po słowa wytatuowane na mojej skórze. Słowa przeznaczone dla niej i tylko dla niej.
'Od dziś nie chcę się z tobą rozstawać' - głosi napis. Zamierzam zrobić wszystko, co muszę, aby wypełnić moją niezacieralną obietnicę.
Podciągam się, aby na nią spojrzeć. Jedna moja dłoń wciąż spoczywa pod jej plecami, druga wędruje w górę, do jej klatki piersiowej i przez obie jej piersi, a następnie zatrzymuje się tuż pod jej gardłem.
- Powiedz mi, jakie to uczucie – charczę. Ledwie trzymam się przyjemności kursującej po moim ciele.
Przyspieszam ruchy, a jedna z jej dłoni zmienia miejsce, żeby chwycić prześcieradło. Każdy grzeszny okrąg zataczany przez moje biodra, każdy gwałtowny nacisk na jej gotowe ciało intensyfikuje i mocniej pieczętuje moc, jaką ona nade mną ma.
- Takie cudowne, Harry, takie cudowne – jej głos jest gruby i chrapliwy, a ja pochłaniam resztę jej jęków jak chciwy dupek, którym zresztą jestem. Czuję, jak jej ciało zaczyna sztywnieć i nie mogę dłużej czekać. Z miękkim zawyciem jej imienia, wylewam się do prezerwatywy z powolnymi i niedbałymi pchnięciami, po czym opadam, ledwie oddychając, obok niej.
Wyciągam rękę i przyciągam jej ciało do swojego i kiedy otwieram oczy, cienka warstwa potu pokrywa jej jedwabną skórę, jej oczy są otwarte, wpatrują się w kratkę wentylacyjną na suficie.
- U ciebie w porządku? – pytam ją. Wiem, że byłem nieco brutalny pod koniec, ale wiem również jak bardzo ona to kocha.
- Tak, oczywiście – pochyla się, by złożyć pocałunek na moim nagim mostku, a następnie wychodzi z łóżka. Jęczę z dezaprobatą, gdy jej biała koszulka zostaje przewleczona przez głowę, okrywając jej ciało.
- Proszę, twoja przepaska - uśmiecha się, dumna ze swojego kiepskiego żartu i rzuca mi na łóżko przepoconą koszulkę. Zwijam materiał i owijam go sobie wokół głowy, tylko w celu wydobycie z niej jakieś reakcji.
- Nie lubisz jej? - pytam, na co chichocze.
- Nie, aktualnie ją lubię - Tessa wygląda zjawiskowo, kiedy schyla się, by sięgnąć po swoje majtki i wciąga je na uda. Fakt, że nie ma na sobie biustonosza jest bardzo widoczny, kiedy kołysze swoim ciałem.
- To dobrze, w ten sposób jest mi łatwiej - wskazuję na ustrojstwo znajdujące się na mojej głowie.
Naprawdę potrzebuję strzyżenia, ale przyjaciółka Steph, dziewczyna o lawendowych włosach imieniem Mad, była jedyną osobą, która mnie ścinała. Krew zaczyna mi wrzeć na myśl o Steph. Co za głupia, pieprzona...
- Ziemia do Harry'ego! - głos Tessy odciąga mnie od zawistnych myśli na temat Steph.
- Przepraszam.
Tessa wzdycha pięć razy podczas jednej minuty oraz prycha i warczy z irytacją, kiedy próbuje znaleźć coś wartego obejrzenia na płaskim ekranie zawieszonym na ścianie. Stoi na krawędzi łóżka, z jedną ręką na biodrze, drugą na pilocie i głębokim grymasem na twarzy.
- Coś nie tak? - pytam ją.
- Nie - kłamie.
- Powiedz mi, teraz - naciskam na nią, odpuszcza i szybko nabiera powietrze.
- To nic... jestem tylko troszkę... zdenerwowana - rumieni się.
- Zdenerwowana? Możesz odczuwać cokolwiek, ale nie zdenerwowanie po tym wszystkim - łapię ją za nadgarstki, by dołączyła do mnie w łóżku.
- Ja nie... wiesz... Ja nie... - jąka się. Jej nieśmiałość nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. W jednej minucie jęczy mi do ucha, bym ją pieprzył mocniej i głębiej, a w następnej nie umie uformować zdania.
- Wyduś to - żądam.
- Nie doszłam.
- Że co? - dławię się. Czy naprawdę byłem tak zajęty własną przyjemnością, że nie dostrzegłem, że nie doszła?
- Przestałeś jeszcze, zanim... - cicho odpowiada.
- Dlaczego nic mi nie powiedziałaś? Chodź tutaj - ciągnę ją za koszulkę, by przeciągnąć ją przez jej głowę.
- Co chcesz zrobić? - pyta, podekscytowanie jest jasne w jej głosie.
- Ćśś - uciszam ją. Nie wiem co chcę z nią zrobić, chcę się znów z nią kochać, ale na to potrzebuję więcej czasu, by doładować akumulatory.
Wiem już.
- Zrobimy coś, co próbowaliśmy tylko raz - uśmiecham się do niej, a jej oczy się rozszerzają.
- Co to takiego? - jej podekscytowanie zostaje zastąpione nerwowością.
Kładę się na łokciach i kiwam do niej, by do mnie podeszła.
- Nie łapię - mówi.
- No dalej, połóż swoje uda tutaj - wskazuję na pustą przestrzeń po obu stronach mojej głowy.
- Że co?
- Tessa, chodź tutaj i rozłóż swoje uda naprzeciw mojej twarzy - mówię powoli i wyraźnie.
- Och - piszczy. Widzę cień niepewności w jej oczach, więc sięgam ręką do wyłącznika lampki. Chcę, by czuła się najbardziej komfortowo jak to możliwe. Wciąż zakochuję się na nowo w jej miękkim ciele, pełnych piersiach i seksownych krągłych biodrach.
Tessa zdejmuje swoje majtki i w ciągu paru sekund podąża za moimi wskazówkami i klęczy nade mną.
- Mam tutaj dosyć ładny widok - dogryzam jej i moja wizja znika. Tak mocno obciąga swoją bluzkę, że teraz nic nie widzę.
- Cóż, teraz jest jeszcze bardziej gorący - uśmiecham się, a ona ucisza mnie szybkim pocałunkiem w usta. - Chociaż, to jest naprawdę gorące - dodaję, kiedy wraca na miejsce.
Słyszę jej śmiech w ciemności i kładę ręce na jej biodrach, naprowadzając jej ruchy. Kiedy mój język ją dotyka, zaczyna się sama poruszać, szarpie mnie za włosy, szepcze moje imię, dopóki nie zatraca się w przyjemności, jaką jej daję.

Tessa's POV:

- Nie chcę, żebyś jutro wyjeżdżał - szepczę do Harry'ego, kiedy moje palce jeżdżą po jego wytatuowanej skórze.
- Ja też nie chcę - po prostu odpowiada.
- To tego nie rób - nie mogę zamaskować desperacji, skrywającej się za moją prośbą.
Palce Harry'ego gładzą moje plecy, kiedy mnie ciaśniej przytula. 
- Nie chcę tego, ale wiem, że mówisz tak tylko dlatego, że parę razy doprowadziłem cię do przyjemności.
Przerażony jęk wydobywa się z moich ust. 
- To nieprawda - ciało Harry'ego delikatnie drży pod wpływem chichotu. - To nie jest jedyny powód, dla którego moglibyśmy się widywać w weekendy. Moglibyśmy tak spróbować przez jakiś czas i zobaczyć co z tego wyniknie.
- Spodziewasz się, że będę do ciebie przyjeżdżał w każdy weekend?
- Nie w każdy, przecież ja też mogę ciebie odwiedzać - przekręcam moją głowę, by spojrzeć mu w oczy. - Odległość widocznie dobrze na nas dobrze działa.
- Tessa - wzdycha. - Już ci mówiłem co myślę, na temat gównianych związków na odległość. Mój wzrok przenosi się na wentylator, umieszczony na suficie, który się kręci i kręci w przyciemnionym pokoju. Rachel właśnie wlewa sos marinara do torebki Moniki na telewizyjnym ekranie.
- Tak, a sam w nim jesteś - wyzywam go. Wzdycha i ciągnie mnie za końcówki, zmuszając mnie, bym jeszcze raz na niego spojrzała.
- Masz rację.
- Sądzę, że to czas na pewien rodzaj kompromisu, nie sądzisz?
- Jaka jest twoja oferta? - pyta cicho, zamykając na chwilę oczy, by zaczerpnąć głęboki oddech.
- Nie wiem dokładnie, daj mi chwilę do namysłu - mówię.
Co mam mu zaoferować? Najlepszym interesem dla naszej dwójki byłoby pozostanie w pewnej odległości. Tak bardzo, jak moje serce zapomniało o wszystkich podłych rzeczach, przez które przeszliśmy z Harrym, tak mój umysł nie pozwala mi na zaprzepaszczenie resztek mojej godności.
Jestem teraz w Seattle, podążam za swoimi marzeniami, sama, bez mieszkania przez zaborczość Harry'ego i naszą niezdolność do kompromisu nawet przy tych najmniej istotnych rzeczach.
- Naprawdę nie wiem - w końcu mówię, kiedy żaden pomysł nie przychodzi mi do głowy.
- Cóż, dalej chcesz się ze mną widywać? Chociaż w weekendy? - pyta. Jego palce bawią się moimi włosami.
- Tak.
- W każdy weekend?
- W większości - uśmiecham się.
- Chcesz ze mną rozmawiać przez telefon każdego dnia, tak jak robiliśmy to przez cały tydzień?
- Tak - uwielbiam ten prosty sposób, w jaki rozmawiam z Harrym przez telefon, żadne z nas nie dostrzega płynących minut i godzin.
- Czyli wszystko będzie takie samo, jak przez ten tydzień. Nie wiedziałem, że tego chcesz - mówi.
- Czemu nie? - wydaje się, że odległość dobrze na nas działa, więc czemu ma jakieś wątpliwości?
- Ponieważ Tessa, jesteś tutaj w Seattle, beze mnie i aktualnie nie jesteśmy razem, więc mogłabyś kogoś poznać i zacząć się z nim... - urywa.
- Harry - podnoszę się na łokciu, by na niego spojrzeć. Jego oczy skupiają się na mnie i kosmyk moich niesfornych blond włosów spada mi na twarz. Bez przerywania kontaktu wzrokowego i nawet mrugnięcia, jego palce zakładają za ucho zagubione pasemko włosów.
- Nie zamierzam się z nikim poznawać i z nikim spotykać, wszystko czego chcę, to trochę niezależności i żebyśmy oboje byli w stanie się normalnie komunikować.
- Dlaczego nagle tak ważna stała się dla ciebie niezależność? - pyta, jego kciuk i palec wskazujący przejeżdżają po mojej małżowinie usznej, wysyłając dreszcz w dół mojego kręgosłupa. Jeśli chce mnie rozproszyć, to mu się to udaje.
Pomimo jego delikatnego dotyku i płonących oczu, kontynuuje moją wypowiedź, by zrozumiał do czego zmierzam. 
- To nie jest nagła sprawa, wspominałam ci o tym już wcześniej. Ja też do niedawna nie zauważałam jak bardzo jest od ciebie zależna, ale kiedy to zrobiłam, doszłam do wniosku, jak niedobrze mi z tym.
- Zauważyłem to - cicho mówi.
- Wiem, ale ja nie - nie chcę stracić pewności siebie w swoim głosie. Moja podświadomość klepie mnie po plecach, następnie wywraca oczami, bo tego nie kupiła.
- Więc, co mam robić z tą twoją gównianą niezależnością?
- Dokładnie to, co robisz teraz. Muszę byś w stanie zrobić coś, bez zamartwiania się o twoje pozwolenie i rozmyślania o tym, co byś pomyślał.
- Na pewno tego nie robisz, bo inaczej byś nie zrobiła połowy rzeczy, których udało ci się spartaczyć.
- Harry - ostrzegam. Nie chcę się z nim kłócić.
- To jest dla mnie ważne, muszę być w stanie myśleć o sobie. Powinniśmy być partnerami... na równi, żadne z nas nie powinno mieć większego wpływu na drugie - walczę ze słowami, przesiewam mój umysł, by określić w najlepszy sposób, to co chcę... to co potrzebuję.
- Równi? To ty stanowczo masz w tym wszystkim większy wpływ. Weź, leżę tutaj i zgadzam się na to, byśmy się widywali przez trzy dni w tygodniu.
- To nie jest dobre tylko dla mnie, ale też dla ciebie. Wiem, że tak jest.
- Sądzę, że tak. A co jeśli to oznacza, że będziemy się dogadywać tylko, kiedy jesteśmy w innych miastach? - zadaje pytanie, które mnie prześladuje od jego przybycia.
- Cóż, przekonamy się o tym później.
- Jasne - uparcie wywraca oczyma, ale mięknie, kiedy całuje mnie w czoło.
- Pamiętasz, co powiedziałeś na temat tego, że istnieje różnica pomiędzy kochaniem kogoś, a niemożnością życia bez niego? - pytam.
- Nie chcę słuchać tego oświadczenia ponownie, naprawdę - skomli, a ja podnoszę rękę, by przegarnąć jego wilgotne włosy z czoła.
- Przecież sam je powiedziałeś - przypominam mu. Moje paznokcie obrysowują jego nos, po czym zjeżdżają w stronę warg. - Od tego czasu bardzo dużo o tym myślałam.
- Czemu? - Harry jęczy w irytacji.
- Ponieważ powiedziałeś to z jakiegoś powodu, prawda?
- Przemawiał przeze mnie gniew, to wszystko. Nie miałem nawet pojęcia, co to znaczy, po prostu zachowałem się jak chuj.
- No cóż, tak czy inaczej, dalej o tym rozmyślam - delikatnie stukam go w czubek nosa.
- Mam nadzieję, że przestaniesz, ponieważ nie ma różnicy pomiędzy tymi dwoma - jego słowa wypływają wolno, a ton jest miły.
- Jak to?
- Nie mogę żyć bez ciebie oraz kocham cię, te dwie rzeczy idą w parze. Gdybym mógł bez ciebie żyć, nie byłbym w tobie tak mocno zakochany, jak jestem i z pewnością nie mogę być od ciebie z daleka - mówi z małym uśmiechem.
- Chciałam to właśnie powiedzieć - odgryzam się chichotem grozy.
- Wiem, że to nie o mnie by chodziło, bo prawie poobijałaś swoją dupę, kiedy biegłaś, żeby mnie przywitać - jego promienny uśmiech świeci w słabym świetle, a ja łapię oddech na surowe piękno, które od niego emanuje. Kiedy się tak zachowuje, bez granic i naturalnie, to na świecie nie może być nic lepszego.
- Wiedziałam, że będziesz mnie za to poniewierać! - klepię go po klatce piersiowej, na co szybko łapie mnie za nadgarstek.
- Znowu ze mną zadzierasz? Spójrz, jak to się skończyło ostatnim razem - unosi swoją głowę z materaca, a ciepło zaczyna rozprzestrzeniać się w dół, po moim ciele, zatrzymując się przy obolałych udach.
- Zostaniesz jeszcze jeden dzień? - wymijam jego pytanie. Muszę wiedzieć, czy zyskam z nim więcej czasu jutro tylko po to, żebyśmy mogli spędzić resztę poranka na tym, co teraz robimy.
- Proszę - dodaję, chowając twarz w zagłębie jego szyi.
- Dobra - odpowiada. Czuję, jak na jego szczęce, która opiera się o moje czoło, powstaje uśmiech. - Tylko jeśli znów zasłonisz mi widok - jednym szybkim ruchem obejmuje moje plecy i przekręca mnie tak, bym znalazła się pod jego ciałem, a potem zatracamy się w sobie... w kółko i kółko.

Harry's POV:

- Patrzcie, kto w końcu wstał - Kimberly siedzi przy blacie, kiedy wchodzę do kuchni. Na jej twarzy nie ma ani grama makijażu, a jej włosy są związane. Nie sądzę, że kiedykolwiek widziałem ją bez tego gówna, a muszę przyznać, że wygląda tak o wiele lepiej.
- Taa, taa - jęczę i przechodzę koło niej w stronę ekspresu do kawy, który zagnieżdżony jest w rogu ciemnego blatu.
- O której wyjeżdżasz? - pyta, grzebiąc widelcem w sałatce.
- Jutro, jeśli to w porządku. Chyba że chcecie, bym zwinął się teraz? - napełniam kubek czarną cieczą  i zwracam się twarzą w jej stronę.
- Oczywiście, że możesz zostać. O ile nie zachowasz się jak dupek w stosunku do Tessy - szczerzy się.
- Nie zachowam - przewracam oczami, kiedy jej narzeczony wchodzi do kuchni.
- Musisz załatwić sobie ciaśniejszą obrożę, albo nawet i kaganiec - rzucam.
Wydobywa z siebie głęboki śmiech, gdy Kimberly unosi swój środkowy palec w moją stronę.
- Klasyczne zagranie - droczę się z nią.
- Jesteś w okropnie radosnym nastroju - Christian rzuca swój niegodziwy uśmiech, a Kimberly mierzy go wzrokiem.
O co, do licha, chodzi?
- Zastanawiasz się dlaczego? - dodaje, na co wali go łokciem.
- Christian... - karci go, a on tylko kręci głową. Unosi rękę w obronnym geście na jej swawolny atak.
- Pewnie dlatego że za nią tęsknił - Kimberly zgaduje i obserwuje Christiana, jak okrąża blat, by sięgnąć po banana z kosza na owoce.
- A ja słyszałem, że ćwiczenia o północy wprawiają w taki nastrój - w jego oczach widać błysk rozbawienia, podczas gdy obiera skórkę banana.
Krew zamarza mi w żyłach.
- Co powiedziałeś?
- Wyluzuj, wyłączył nagrywanie, zanim na dobre się zaczęło - zapewnia mnie Kimberly.
Nagrywanie?
Kurwa. Oczywiście, że ten pierdolony dupek ma kamery w swojej siłowni. Lepiej! Pewnie każdy pokój jest w nie wyposażony.
- Co widziałeś? - warczę, próbując utrzymać swoje nerwy na wodzy.
- Nic. Tylko jak weszła do pomieszczenia, wiedział, że lepiej przestać... - uśmiech wraca na jej twarz, a mnie zalewa fala ulgi. Byłem za bardzo zatracony w tamtym momencie, za bardzo zatracony w niej, by przejmować się kamerami bezpieczeństwa.
- Dlaczego w ogóle oglądałeś nagrania? To jest kurewsko chore, że oglądałeś, jak trenuję - dokuczam Vance'owi.
- Nie pochlebiaj sobie. Sprawdzałem tylko kuchnię, a nagranie z siłowni leciało tuż obok.
- Jasne - komentuję i przewracam na niego oczami.
- Zostaje na jeszcze jedną noc, nie masz nic przeciwko, prawda? - pyta Kimberly.
- Oczywiście, że nie. Nadal nie rozumiem, czemu nie usadowisz tu swojego tyłka. Dobrze wiesz, że zapłacę ci więcej niż Bolthouse.
- Ale nie zapłaciłeś i w tym właśnie problem - przypominam mu z szelmowskim uśmiechem na twarzy.
- Bo byłeś wtedy świeżakiem w college'u. Miałeś szczęście, że dostałeś płatny staż bez zawodu.
- Bolthouse się z tobą nie zgadza.
- To cioty. Mam ci przypomnieć, że w zeszłym roku Vance Publishing przewyższało ich przez długi okres czasu? Wydawnictwo poszerzyło swoje horyzonty aż do Seattle, a do tego planuję otworzyć kolejne biuro w Nowym Jorku w przyszłym roku.
- Zmierzasz do czegoś swoimi przechwałkami? - pytam.
- Tak. Sęk w tym, że Vance Publishing jest lepsze, większe i jest miejscem, gdzie ona pracuje - nie musi wymawiać imienia Tessy, by podkreślić wagę swoich słów. - Kończysz studia w przyszłym semestrze, nie podejmuj teraz pochopnej decyzji, która wpłynie na twoją karierę, zanim na dobre się zacznie - bierze szybki kęs swojego banana, a ja mierzę go wzrokiem, myśląc o ostrej odzywce.
Niestety nic mi nie przychodzi do głowy.
- Bolthouse ma biuro w Londynie.
- Kto tam wraca? Ty? - nie ukrywa sarkazmu w swoim głosie.
- Możliwe. Planowałem i planuję tam wrócić.
- Taa, też miałem takie plany - spogląda na swoją przyszłą żonę. - Nie będziesz tam już nigdy mieszkał, tak jak i ja - Kimberly rumieni się na jego słowa, a ja dochodzę do wniosku, że to najbardziej nieznośna para z jaką kiedykolwiek miałem do czynienia. Wystarczy, że na nich spojrzysz i widzisz, jak bardzo się kochają. Jest to wkurzające i krępujące.
- Udowodniłem swoje racje - Christian chichocze, a ja uświadamiam sobie, że nie odpowiedziałem na jego twierdzenie.
- Nie przytaknąłem ci - parskam.
- Owszem, ale też nie zaprzeczyłeś - odzywa się Kimberly, jak zwykle niszcząc dobrą zabawę, więc zabieram swój kubek i tyłek w troki, jak najdalej od niej.

Tessa's POV:

Poranek nastaje zbyt szybko, kiedy się budzę i jestem sama w łóżku. Pusta połowa posłania nadal ma odcisk jego ciała, więc pewnie obudził się kilka minut temu. Jak na zawołanie, wchodzi po cichu do pokoju, z kubkiem w ręku.
- Dzień dobry - odzywa się, gdy zauważa, że już nie śpię.
- Dobry - mówię chrypkowatym głosem, a wargi mam spierzchnięte. Wspomnienia, jak Harry wychodził i wchodził w moje usta gwałtownymi pchnięciami, sprawiają, że moje wnętrza się zacieśniają.
- Dobrze się czujesz? - pyta. Odkłada kubek z parującą kawą na komodzie, podchodzi do łóżka i siada obok mnie na jego skraju. - Odpowiedz mi - dodaje spokojnie, gdy zwlekam z udzieleniem odpowiedzi.
- Tak, jestem tylko lekko obolała - rozciągam przed sobą ramiona i nogi. Oj, tak, zdecydowanie obolała. - Gdzie byłeś?
- Poszedłem po kawę i musiałem zadzwonić do Liama, by dać mu znać, że nie będzie mnie dzisiaj w domu - oznajmia. - Oczywiście, jeśli nadal mnie tu chcesz.
- Chcę - kiwam w jego stronę. - Ale dlaczego akurat Liamowi?
Harry przeczesuje palcami włosy i sprawdza mój wyraz twarzy, co sprawia wrażenie, że coś mi umknęło.
- Odpowiedz mi - używam przeciwko niemu jego własne słowa.
- Niańczy twojego tatę.
- Dlaczego?
Czemu mój ojciec potrzebowałby niańkę?
- Dlatego że stara się dojść do siebie po kacu i nie jestem na tyle głupi, by zostawić go samego w mieszkaniu na własną rękę.
- Masz tam alkohol, prawda?
- Nie, wyrzuciłem go. Odpuść sobie, dobrze? - ton jego głosu już nie jest taki delikatny, tylko gwałtowny, widać, że jest na skraju cierpliwości.
- Nie zamierzam tak po prostu sobie tego odpuścić. Czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć, ponieważ czuję, jakbym znowu coś przegapiła - krzyżuję ramiona na piersi, na co bierze głęboki oddech, a jego oczy zamykają się w akcie dramatu.
- Owszem, jest coś, o czym nie wiesz, jednakże proszę cię, żebyś mi zaufała, dobrze?
- Jak złe to coś jest? - pytam, przerażona usłyszeniem odpowiedzi.
- Po prostu mi zaufaj, okej?
- Zaufać w czym?
- Zaufać mi w tym, że zajmę się tą całą popapraną sprawą, a jak już będzie po wszystkim, to ci powiem, ponieważ nie będzie to miało dłużej znaczenia. I tak masz już wystarczająco dużo gównianych spraw na głowie. Proszę, po prostu mi zaufaj i sobie odpuść - nalega.
Początkowa paranoja i panika, która zawsze przychodzi w takich sytuacjach, sprawia, że od razu łapię za telefon Harry'ego i wybieram numer do Liama, jednakże wyraz twarzy Harry'ego mnie powstrzymuje. Błaga mnie, bym mu zaufała; zaufała, że naprawi to, co się teraz dzieje i pomimo tego, że bardzo chcę wiedzieć, o co chodzi, nie sądzę, że zniosę kolejny problem na mojej tacy. Ciągle staram się uporać ze zdradą Steph.
- Okej - wzdycham. Unosi brwi i przekręca swoją głowę na bok.
- Naprawdę? - jestem pewna, że jest zdumiony tym, jak łatwo mu poszło.
- Tak. Postaram się o nic nie martwić tak długo, jak tylko będziesz mi gwarantował, że lepiej dla mnie, jeśli nie wiem.
- Jasne - zapewnia mnie kiwnięciem głowy.
- Zgoda - finalizuję umowę i próbuję nie myśleć o męczarni, jaką jest niewiedza.


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

69 komentarzy:

  1. Dwa rozdziały pod rząd z +18 ^^
    Czemu ja tak kocham After?
    Ufgdigfiuseuf

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezuu swietny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeej ♥ juz sie biore za czytanie ! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Drugi rozdział pod rząd zaczynający się czerwoną czcionką *.* jak ja to kocham <3 i przeczuwam, że może być i trzeci skoro Harry zostaje na dłużej... ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam! I czekam już na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero teraz gdy After ma juz ponad 200 rozdziałów uświadomiłam sobie, że jest częścią mojego życia. Teraz wiem że jak się skończy będę rozpaczać

    OdpowiedzUsuń
  7. o matko asdfghjkl niech tam zostanie jak najdłużej się da ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Ej hahahahahhahaa z tymi kamerami dobre było

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny ♥ Nie mogę się doczekać następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej mam do cb pytanie czy mogła bym dodawać na wattpad rozdziały after i pisać że ty je tłumaczysz a ja tylko dodaje bo teraz patrze i widzę że na wattpad nie ma tłumaczenia after na polski ;) . Pozdrawiam Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. After ma swoje tłumaczenie na Wattpadzie i ja je prowadzę.

      Usuń
  11. Jdjdwhdhdnejej cudo iddjdbdne

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję ze szybko pojawi sie nowy rozdział 👌

    OdpowiedzUsuń
  13. Sjddjdjdjdjeneen ojejciu juz marze o nowym rozdziale

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku sie działooo :o
    Boski xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudo ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jdbuajzbixjsbshzjjsknsbxjakabxn
    Dziękujee <3
    Wspaniale jak zawsze, czekamy <33
    /Kathyy

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow! Takie długie rozdziały abskwnsoandoebd *-*

    OdpowiedzUsuń
  19. jejju kocham kocham kocham ten rozdziałm poprostu jest cudownyy najlepszy moment gdy Tess powiedziała Harremy że nie dooszła hahah leje z tegoo

    OdpowiedzUsuń
  20. To jest tak cholerne uzaleznienie ze nie potrafię bez tego żyć!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo nie wiem co to bedzie jak juz sie skończy ;o

      Usuń
  21. " Forever or never? "
    Teraz wiem, że After to coś niesamowitego, fenomen...
    Wiem, że czytamy to wszyscy dzięki twojej pracy.
    I dzięki niesamowitej autorce i jej pomysłowi.
    Dlatego chcę powiedzieć jedno słowo: DZIĘKUJĘ!

    I czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nowy rozdział!!:) o boże kocham Harry'ego tak bardzo mocno!💖
    A dzisiaj się zaczęła trasa koncertowa OTRA!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny
    płakałam na tym momencie z nagranirm hahha

    OdpowiedzUsuń
  24. wspaniały!!! <3 Już nie mogę się doczekać następnego *0*
    powodzenia w tłumaczeniu :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Dwa rozdziały +18 pod rząd !? No nieźle :D
    Nie mogę dalej z tych kamer w siłowni i żartów Christiana oraz Kimberly.
    Hmmm co się wydarzy w mieszkaniu pod nie obecność Harrego? Pozabijać się nie pozabijają ,ale pytanie jak się dogada ojciec Tessy z Liamem. Potrzebuje jakiejś sceny z tym. Skoro Vance chce zapłacić Haremu więcej to dlaczego on się nie zgodzi? Byłby cały czas z Tessą. No ,ale tak - będąc tak upartą osobą jak on.
    Myslę ,że kiedy Harry(i znowu zaczęłam pisać Hardin, następnym razem się nie powstrzymam) mówi o tym ,że chciałby pracować potem w Londynie to tak naprawdę sam w to już nie wierzy.
    Samo to że Tessa go przekonała do tego żeby został dzień dłużej już o czymś świadczy. Oni nie mogą się trzymać od siebie z daleka. I wracając do wcześniejszego: na co Christianowi kamery w całym domu? Jakbym u niego była bałabym się zrobić cokolwiek.
    Tak na marginesie. Kilka dni temu moja siostra postanowiła przeczytać "After" widząc jak ja szybko przeczytałam. Na końcu się POPŁAKAŁA. Nie wiem co jest ze mną nie tak bo ja tego nie zrobiłam. Może chodzi o to ,że ja czytałam wcześniej bloga ,a ona nie. Aczkolwiek musiałam to tu napisać bo po tym jak przeczytała z tyłu książki opis stwierdziła ,że jest to "głupie i takie oczywiste jak się skończy". Po przeczytaniu zaczęła szukać w google: "Czy Tessa i Hardin się pogodzą?" :D :D :D
    Weny do tłumaczenia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. CUDOWNY ROZDZIAŁ jeju <3

    Dziękuję za tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. KOCHAM KOCHAM KOCHAM <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale długi ten rozdział! :o <3 niech Harry zamieszka w Seattle!!! <3 :D będą mogli się tam ruchać ile wlezie !!! Dzieki za rozdział!!! Boski ♡.♡

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten rozdział aż kipi seksem xD Boże... Harry zostaje jeszcze trochę, awww :) uwielbiam After!
    Dziękuję za poświęcony czas na tłumaczenie <3
    Do następnego
    N :**

    OdpowiedzUsuń
  30. Kocham ! Rozdział genialny ! < 3 Dziękuję za tłumaczenie! Kocham cię! Mistrzu mój!

    OdpowiedzUsuń
  31. 2 rozdziały +18 jestem w niebie haha

    OdpowiedzUsuń
  32. Super rozdzial :**
    Mam nadzieje ze Harry nie wyjedzie do Londynu tylko z nia zamieszka w Seatle i będę spedzali kazda noc tak samo ^^

    OdpowiedzUsuń
  33. Zgoooon!!! ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  34. Cudowny rozdział 💕 W końcu zaczynają jakoś dogadywać się bez kłótni. Widać, że oboje starają się pracować nad związkiem. Tylko oboje są tak bardzo uparci. Coś czuję, że kiedy Liam wyjedzie do Nowego Jorku, po jakimś czasie Tessa i Harry dołączą do niego w nowym biurze Vance'a. Byłby to pewnego rodzaju kompromis skoro Harry nie chce do Seattle, a Tessa do Londynu. Chociaż moim zdaniem Tessa powinna chociaż pojechać do Anglii i dopiero potem stwierdzić czego tak naprawdę chce. Ale się rozpisałam. Bardzo dziekuję za tłumaczenie 😊 Niecierpliwie czekam na następny rozdział. Pozdrawiam, Nati <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Znowu czerwona czcionka... <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  36. CUDOWNY ROZDZIAŁ!

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem strasznie ciekawa co ukrywa Harry

    OdpowiedzUsuń
  38. Dziewczyno jesteś wspaniała!!!!!! Czekam na więcej!!!!

    OdpowiedzUsuń