środa, 18 lutego 2015

Rozdział 248.

Soundtrack do rozdziału:

• Kings of Leon - Use Somebody
• The Fray - All at Once
• One Direction - Story of My Life


Harry's POV:

Pudełka spadają z półek i upadają na podłogę w bałaganie. Moja pięść uderza w metal ponownie, pozostawiając czerwoną plamę. Znajomy ból przeszywa moje kostki i tylko podnosi moją adrenalinę, zwiększając moją furię. To prawie kojące, uspakajająca ulga, przyzwolenie, by się wyżyć w sposób, jakiego zawsze używałem. Nie muszę się powstrzymywać, nie muszę nad tym rozmyślać. Mogę skupić się na złości, uwolnić ją.
- Co robisz? Pomocy! - słyszę kobiecy krzyk. Odwracam się w jej stronę, a ona cofa się w stronę przejścia. Jej wzrok jest uważny i oczywisty jest instynkt obronny małej blondynki przyciśniętej kurczowo do jej nogi. Niebieskie oczy dziewczynki spotykają moje i nie mogę odwrócić wzroku. Niewinność, jaką za sobą kryją, sprawia, że złość opuszcza mnie z każdym oddechem. Wyrywam się spod jej kontroli i patrzę na bałagan, który zrobiłem. Uczucie zawodu zastępuje gniew. Fakt, że rozwalam co popadnie w centrum Targetu uderza do mojej świadomości. Jeśli policja przyjedzie nim stąd wyjdę, to mam przesrane.
Patrzę ostatni raz w stronę dziewczynki w sukience do ziemi i błyszczących butach, po czym wychodzę. Unikam chaosu, który sam tu stworzyłem i wymykam się poza zasięgiem wzroku innych ludzi. Nie mogę trzeźwo myśleć. Żadna moja myśl nie ma sensu. Tessa nie pieprzyła się z Zaynem. Nie zrobiła tego. Nie mogła. Wiedziałbym o tym. Powiedziałaby mi.
Marcowe powietrze ostro tnie moją skórę. Skupiam wzrok na aucie na tyłach parkingu i jestem wdzięczny, że jest osłonięty ciemnością nocy.
- Kurwa! - krzyczę, gdy docieram do auta. Kopię w zderzak i nieznośny hałas uderzanego metalu rozlega się wokół, zwiększając moją frustrację.
- Była tylko ze mną - mówię na głos. Wkładam kluczyk do stacyjki w momencie, gdy dwa radiowozy wjeżdżają na parking, migając światłami i wyjąc syrenami. Powoli opuszczam parking, unikając niechcianego zwrócenia na siebie uwagi, gdy powściągliwie przeszukują parking i spiesznie wchodzą do sklepu, jakby ktoś popełnił tam morderstwo. Gdy opuszczam parking, ogarnia mnie ulga. Gdyby aresztowano mnie w Targecie, Tessa byłaby wkurwiona.
Tessa... i Zayn.
Wiem lepiej, nie wierzę w bzdury Steph o Tess pieprzącej się z nim. Wiem, że tak nie było. Tylko ja byłem wewnątrz niej, tylko ja sprawiłem, że dochodziła. Nie on. Nikt inny. Tylko ja, kurwa.
Potrząsam głową, by pozbyć się wizji ich dwójki, jej rąk wokół jego ramion, gdy w nią wchodzi. Kurwa, znowu. Serio, nie mogę myśleć o niczym innym. Powinienem udusić Steph... Nie pozwalam sobie dokończyć tej myśli. Dostała dokładnie to, czego chciała. Wkurwiła mnie. Dobrze wiedziała, co robi, gdy wspomniała o Zaynie. Specjalnie sobie ze mnie zadrwiła, zadziałało. Niezwłocznie dzwonię do Tessy, ale nie odbiera. Dzwonię i dzwonię. Mówiła, że idzie spać, a ja wiem, że jej jebany telefon jest zawsze na wibracji, co nie pozwala jej spać.
- No dalej,Tessa. Odbierz - jęczę i rzucam telefon na siedzenie obok. Muszę oddalić się od Targetu zanim sprawdzą moje numery rejestracyjne na nagraniu. Autostrada jest pierdolonym koszmarem, a Tessa wciąż nie odbiera. Jeśli nie oddzwoni w ciągu godziny, dzwonię do Christiana. Powinienem zostać w Seattle jeszcze jedną noc. Cholera, powinienem od razu z nią tam pojechać. Wszystkie powody, dla których tego nie zrobiłem, wydają mi się teraz bezsensowne. Wszystkie moje lęki ożywają.
'Gdzieś w środku wiesz, że to nie wypali'
'Jesteś cały pokryty w tuszu i dobrze wiemy, że to tylko kwestia czasu, zanim zacznie się wstydzić z tobą pokazywać'
'Fetysz a bad boy'e'
'Wyjdzie za mąż za jakiegoś bankiera czy innego durnia'
Głos Steph przeszywa mnie wciąż i wciąż. Tracę rozum. Wszystkie moje starania nic nie znaczą. Dwa dni spędzone z Tessą zostały zrujnowane przez Steph. Czy to jest tego warte? Ciągłe próby? Czy zawsze będę musiał się powstrzymywać przed robieniem i mówieniem złych rzeczy? Jeśli wytrwam, czy ona będzie mnie nadal kochać? Po tym wszystkim, czy będzie miała mnie dość i mnie zostawi? Czy kiedykolwiek będę tym samym facetem, w którym się zakochała czy może ona zmienia mnie w kogoś, kim nie jestem? Czy ona chce, żebym był bardziej jak on, jak Noah?
'Nie możesz z tym rywalizować'
Steph ma rację. Nie mogę równać się z Noah i ich prostym związkiem. Z nim nie musiała się o nic martwić. Było im dobrze. Dobrze i nieskomplikowanie.
Nie jest taki zepsuty jak ja. Pamiętam dzień, w którym czekałem aż Steph mi powie, że Tessa wróciła od niego. Wtrącałem się jak mogłem i ku mojemu zaskoczeniu zadziałało. Wybrała mnie zamiast niego. Zamiast chłopaka, którego tak długo kochała. Tessa mówiąca Noah, że go kocha, sprawia, że mi niedobrze.
'Fetysz na bad boy'e'
Jestem dla niej czymś więcej. Muszę być. Pieprzyłem więcej dziewczyn, które chciały tylko wkurzyć swoich ojców, ale Tessa nie jest jedną z nich. Zbyt się starała o mnie. Dlaczego pozwalam Steph nad sobą zapanować? Nie powinienem jej wcale słuchać. Teraz nie mogę pozbyć się głosu tej szmaty z mojej głowy. Wkurwia mnie to. Wycieram zakrwawione dłonie w jeansy i parkuję. Jestem przy Blind Bob's. Przyjechałem tu podświadomie. Nie powinienem tam wchodzić, ale nie umiem się powstrzymać. Carly, moja stara znajoma stoi za barem prosto ubrana i z czerwoną szminką na ustach.
- Proszę, proszę... - patrzy na mnie.
- Oszczędź sobie - odburkuję i wskakuję na stołek tuż przed nią.
- Bez szans - kręci głową, a jej blond kucyk kiwa się w tę i z powrotem. - Ostatnio, gdy cię obsługiwałam, okazało się to wielką dramą, a dziś nie mam na to ani czasu, ani cierpliwości.
Ostatnio gdy tu byłem, zmusiła mnie, bym został u niej na noc na kanapie, co doprowadziło do nieporozumienia z Tessą, która prawie mnie zostawiła.
- Twoja praca polega na podawaniu mi drinka, jeśli go zamówię - wskazuję na butelkę whiskey na półce za nią.
- Tu jest tabliczka - wskazuje na znak głoszący 'Mamy prawo odmówić obsługi', śmieję się.
- Z lodem, poproszę - ignoruję, że wywraca oczami, i wreszcie bierze szklankę. Nalewa mi, a ja wciąż słyszę Steph w swojej głowie. To jedyny sposób, by się od niej uwolnić.
- Dzwoni - mówi Carly, a ja spoglądam na telefon na blacie. Zdjęcie, które zrobiłem rano, gdy Tessa spała wyświetla się na ekranie.
- Kurwa - odruchowo przewracam szklankę i wylewam jej zawartość. Ignoruję podniesiony głos Carly informujący mnie, że zaraz stąd wyjdę. Przesuwam kciukiem po ekranie.
- Tess?
- Harry, wszystko w porządku? - panikuje.
- Dzwoniłem tyle razy... - oddycham z ulgą, że oddzwoniła.
- Wiem, spałam. Przepraszam. Wszystko gra? Gdzie jesteś?
- W Blind Bob's - przyznaję. Nie będę kłamał. I tak dowiedziałaby się.
- Och - szepcze.
- Zamówiłem drinka - mówię prawdę.
- Jednego?
- Tak, nie miałem okazji zamówić następnego.
- To dobrze. Wychodzisz?
- Tak, właśnie teraz - otwieram drzwi samochodu i siadam na siedzeniu.
- Dlaczego tam pojechałeś? - pyta Tessa, przerywając ciszę. - Nie przeszkadza mi to, tylko pytam.
- Widziałem Steph.
Wzdycha.
- Co się stało? Czy wy... czy coś się stało?
- Nic jej nie zrobiłem, jeśli to masz na myśli - stoję na parkingu. Chcę porozmawiać z nią na spokojnie, a nie w trakcie jazdy. - Gadała jakieś bzdury, które mnie mocno wkurwiły. Straciłem nad sobą kontrolę w Targecie.
- Wszystko okej? Myślałam, że nienawidzisz Targetu...
- Z tego wszystkiego wolisz mnie zapytać o... - zaczynam.
- Przepraszam, prawie śpię - słyszę po jej głosie, że się uśmiecha, ale zaraz potem słyszę zmartwienie. - Wszystko dobrze? Co powiedziała?
- Że pieprzyłaś się z Zaynem - mówię, nie chcę powtarzać innych głupstw, które powiedziała, jak to, że nie pasujemy do siebie.
- Co? Wiesz, że to nieprawda. Przysięgam, że do niczego między nami nie doszło.
- Jego współlokator ponoć was słyszał.
- Nie wierzysz w to, prawda? Nie mogłeś jej uwierzyć, Harry, znasz mnie. Wiesz, że powiedziałabym ci, gdyby mnie dotknął - płacze, a jej głos załamuje się.
- Ćśś... - powinienem jej powiedzieć, że w to nie wierzę, ale chcę usłyszeć potwierdzenie.
- Co jeszcze mówiła?
- Bzdury. O tobie i Zaynie.
Bawiła się mną i moimi lękami.
- Dlatego byłeś w barze? - w jej głosie nie słyszę oceny, tylko zrozumienie, którego się nie spodziewałem.
- Zapewne - mówię - wiedziała o tobie niektóre rzeczy, które tylko ja powinienem wiedzieć.
- Była moją współlokatorką. Widziała jak się przebieram, nie wspominając o tym, że rozebrała mnie... wtedy...
Gniew rośnie we mnie. Obraz Tessy nie mogącej się ruszyć i rozbieranej przez Steph jest nie do zniesienia.
- Proszę, nie płacz. Nie mogę tego wytrzymać. Zwłaszcza, gdy jesteś tak daleko. Jej głos uspokaja się, słowa Steph to jedno wielkie kłamstwo i wściekłość, jaką czułem jeszcze przed chwilą zniknęła.
- Porozmawiajmy o czymś innym, gdy będę jechał do domu - wsiadam do auta i przełączam ją na głośnik.
- Kimberly i Christian zaprosili mnie do klubu w ten weekend.
- Nie idziesz.
- Pozwól mi dokończyć. Zgodziłeś się, żebym wyszła w środę.
- Jaki klub jest otwarty w środę? - zerkam w lusterko.
- Idę.
- Czemu? Nie lubisz klubów.
- To jest klub nocny, a nie jakiś tam klub jazzowy.
- Pójdę z tobą w weekend. Nie chcę,żebyś szła sama.
- Idę. W weekend też możemy pójść, a w środę pójdziemy razem. Powiedziałam im, że będę i nie ma powodu, żeby to odwoływać.
Nie mam cierpliwości na tę rozmowę.
- Oprócz mnie, czy nie jestem wystarczającym powodem?
'Nigdy nie będziesz dla niej wystarczająco dobry'
- Jeśli miałbyś jakiś konkretny powód. Idę z Kim i Christianem, więc nic się nie stanie.
- Wolałbym, żebyś nie szła - mówię przez zęby. Jestem na granicy cierpliwości, a ona jeszcze mnie testuje. - Albo przyjadę w środę - proponuję, starając się być rozsądnym.
- Nie musisz przyjeżdżać w środę, skoro już i tak przyjeżdżasz w piątek.
'Nie lubi się z tobą pokazywać'
- Czemu nie chcesz, żebym tam poszedł, Tessa? - pytam ją.
- Nie chodzi o to, że nie chcę. Bardzo bym chciała, ale wiesz, że to długa droga i...
- Nie chcesz się ze mną pokazywać? - pytam zanim zdążam się powstrzymać.
- Co? - słyszę jak włącza lampę w tle. - Dlaczego tak sądzisz? Wiesz, że to nieprawda.
- To pewne, że...
- Co Steph ci nagadała? Siedzi w twojej głowie, prawda? - Tessa podnosi głos. Parkuję przed apartamentem nim odpowiadam. Tessa czeka w ciszy na wyjaśnienia.
- Nic - powtarzam.
- W porządku, nie mów, jeśli nie chcesz, ale wtedy nie będę mogła ci pomóc.
Nie odzywam się.
- Musimy nauczyć się walczyć razem, a nie przeciwko sobie nawzajem. To nie powinno wyglądać tak: Steph vs. ty vs. ja.
- Nie o to chodzi - ona ma, kurwa, rację. - Przyjadę w środę i zostanę do niedzieli.
- Opuścisz zajęcia.
- No i?
- Ja też mam zajęcia. I pracę.
- To brzmi jakbyś wcale mnie tam nie chciała - moja paranoja bierze górę.
- Oczywiście, że chcę. Pogadamy jutro.
Czemu nie chce, żebym przyjechał?
- Powiedziałaś już Zaynowi, że ma nie przyjeżdżać do Seattle?
- Nie miałam okazji z nim porozmawiać - będę musiał sam to zrobić.
- Jesteś już w domu?
- Właśnie dojechałem - mówię, wyjmując kluczyk ze stacyjki.
- Chciałabym wiedzieć, co powiedziała ci Steph.
- Powiedziałem ci wystarczająco dużo, nie martw się.
- Nie zbywaj mnie, proszę - jej głos załamuje się.
- Nie zbywam cię. Bez ciebie wariuję.
- Ja też - wzdycha, sprawiając, że znów chcę ją przeprosić.
- Jestem dupkiem, że nie pojechałem z tobą do Seattle od razu.
- Co? - słyszę jak kaszle.
- Słyszałaś, nie zamierzam powtarzać.
- Dobra - przestaje kasłać, gdy wchodzę do windy. - Musiałam się przesłyszeć.
- Co mam zrobić ze Steph i Danem? - zmieniam temat.
- A co możesz zrobić?
- Nie chcesz wiedzieć.
- Nic, zostaw ich w spokoju.
- Dziś zapewne powie wszystkim o tym, co się stało w Targecie i rozpuści plotki o tobie i Zaynie.
- Już tam nie mieszkam - próbuje mnie przekonać. Wiem jak bardzo by ją to zraniło, ale ona i tak się nie przyzna.
- Nie zamierzam tego tak zostawić.
- Nie chcę, żebyś miał przez nich problemy - nie pozwala mi Tessa, więc sobie daruję.
- Dobra - otwieram drzwi i widzę Richarda rozwalonego na mojej kanapie. Głos Jerry'ego Springersa wypełnia mieszkanie. - Poczekaj chwilę - wyłączam telewizor i idę do sypialni.

***

Jestem wyczerpany rano. Nawet nie pamiętam, że przyszedłem na pierwsze zajęcia i zastanawiam się, czemu w ogóle się wysilam. Mogę skończyć zajęcia i je porzucić, żebym już nigdy nie musiał przychodzić na ten campus. Idę do budynku administracji, a Niall i Louis wyrastają przede mną. Zakładam kaptur i mijam ich bez słowa. Muszę się stąd, kurwa, wydostać. Rozdarty w decyzji, zawracam i wchodzę stromymi schodami z przodu budynku. Sekretarka mojego ojca wita mnie z najfałszywszym uśmiechem, jaki kiedykolwiek widziałem.
- W czym mogę pomóc?
- Jestem tu, żeby zobaczyć się z Kenem Stylesem.
- Jesteś umówiony? - pyta słodkim głosem, wiedząc, że nie.
- Oczywiście, że nie. Jest tu mój ojciec czy nie? - pokazuje na grube drewniane drzwi przede mną. Mleczne szkło sprawia, że trudno mi to stwierdzić.
- Jest tam, ale prowadzi ważną rozmowę. Jeśli tu usiądziesz, mogę... - mijam jej biurko, po czym naciskam klamkę, otwierając drzwi. Ojciec podnosi w górę palec, prosząc, żebym dał mu chwilkę. Jako że jestem dżentelmenem, przewracam oczami i siadam przed jego biurkiem.
- Nie spodziewałem się ciebie tutaj - mój ojciec odkłada słuchawkę i wstaje, żeby mnie przywitać.
- Ja też nie.
- Coś się stało? - spogląda ba drzwi, a potem znów na mnie.
- Mam pytanie - kładę ręce na wiśniowym blacie i patrzę na niego. Na twarzy ma kilkudniowy zarost, a jego biała koszula jest pognieciona. Nie widziałem go w pogniecionej koszuli odkąd mieszka w Ameryce. Ten facet schodzi na śniadanie w kamizelce i spodniach khaki.
- Słucham - odpowiada.
Napięcie między nami jest widoczne, ale walczę z palącą nienawiścią do niego. Nie wiem, co teraz powinienem czuć, nie sądzę, żebym umiał mu wybaczyć. Wkładam wiele wysiłku w to, żeby poskromić złość. Nigdy nie będziemy mieć takich relacji, jakie ma z Liamem, ale dobrze jest wiedzieć, że gdy czegoś od niego chcę, zazwyczaj stara się pomóc. Zwykle na nic mi się to nie przydaje,ale w pewien sposób to doceniam.
- Myślisz, że byłoby ciężko przenieść mnie do Seattle?
Podnosi dramatycznie brwi.
- Serio?
- Tak, nie potrzebuję twojej opinii, tylko odpowiedzi.
Próbuje mnie przejrzeć i odpowiada:
- To opóźniłoby twój dyplom. Lepiej żebyś został tu. Szkoda czasu i wysiłku na prośbę o transfer, rejestrację i przeprowadzkę.
- Nie możesz tego przyspieszyć? - siadam na skórzanym fotelu i patrzę na niego.
- Mogę, ale to i tak wydłużyłoby czas ukończenia. Semestry zaczynają i kończą się w innych terminach.
- Czyli muszę tu zostać.
- Nie musisz - pociera zarost - ale to miałoby większy sens. Jesteś już tak blisko.
- I tak nie będzie mnie na zakończeniu - przypominam.
- Myślałem, że zmienisz zdanie - wzdycha i odrywa ode mnie wzrok.
- Nie zmieniłem, więc...
- To ważny dzień. Ostatnie trzy lata...
- Nie obchodzi mnie to, nie chcę. Wolę dostać dyplom mailem. Nie idę, koniec dyskusji - moje oczy podróżują po ścianie z tyłu i skupiam wzrok na ramkach wiszących na ścianie. Certyfikaty i dyplomy pokazują jego osiągnięcia i mogę się założyć, że patrzy na nie z dumą, znaczą dla niego o wiele więcej niż kiedykolwiek będą znaczyć dla mnie.
- Przykro mi to słyszeć, już nie będę więcej pytał.
- Dlaczego to dla ciebie takie ważne? - pytam.
Wrogość między nami rośnie, powietrze gęstnieje, ale mój ojciec łagodnieje niesamowicie w chwili ciszy.
- Ponieważ - bierze głęboki oddech - był taki czas dawno temu, że nie byłem pewny, jaki się staniesz.
- Co masz na myśli?
- Na pewno chcesz o tym mówić teraz? - patrzy na moje kostki i zakrwawione jeansy i wiem, że ma na myśli 'Czy jesteś na tyle zrównoważony psychicznie, żeby rozmawiać?'.
Powinienem zmienić jeansy, ale dziś praktycznie wygrzebałem się z łóżka i pojechałem na campus.
- Chcę wiedzieć - mówię stanowczo.
Przytakuje.
- Był czas, że myślałem, że nie skończysz nawet liceum, wiesz jak często wplątywałeś się w jakieś kłopoty.
Przebłyski bójek w barach, kradzieży, płaczących półnagich dziewczyn, wkurzonych sąsiadów i zawiedzionej matki atakują moje oczy.
- Wiem - zgadzam się z nim, - W zasadzie, wciąż wplątuję się w kłopoty - w zeszłym miesiącu zostałem zatrzymany przez ochronę campusu, prawie mnie wyrzucili.
- Nie aż tak, od kiedy masz ją.
- Ona stwarza większość moich problemów - pocieram kark, wiedząc, że pierdolę głupoty.
- Nie powiedziałbym tego - bawi się guzikiem marynarki. Siedzimy w ciszy, nie wiedząc, co powiedzieć.
- Czuję się taki winny. Gdybyś nie przebrnął przez liceum i nie poszedł do college'u, nie wiem, co bym zrobił.
- Nic byś nie zrobił. Dalej żyłbyś swoim idealnym życiem.
Wzdryga się.
- To nieprawda. Staram się być dla ciebie jak najlepszy. Nie zawsze to okazuję, ale twoja przyszłość jest dla mnie naprawdę ważna.
- Dlatego mnie tu przyjąłeś? - nigdy nie rozmawialiśmy o tym, że wykorzystałem jego stanowisko, by dostać się na WSU. Wiem, że tak było. Nic nie robiłem w liceum i moje świadectwa mogą to potwierdzić.
- Dlatego, i również z powodu, że twoja matka była na granicy wytrzymałości. Chciałem cię tu poznać. Nie jesteś tym samym chłopcem, którego zostawiłem.
- Jeśli chciałeś mnie poznać, mogłeś zostać - fragmenty wspomnień, które starałem się zapomnieć, wydobywają się z mojej pamięci. - Zostawiłeś nas i nie miałem szansy być CHŁOPCEM - czasem zastanawiałem się, jak to jest być szczęśliwym dzieckiem w kochającej się rodzinie. Kiedy mama pracowała całymi dniami, siedziałem sam w salonie, gapiąc się na stare, ledwo trzymające się kupy ściany godzinami. Robiłem sobie jakiś gówniany posiłek, ledwie jadalny, wyobrażając sobie, że siedzę przy stole pełnym ludzi, którzy mnie kochają. Śmialiby się i pytali jak było w szkole. Kiedy wdawałem się w bójkę, chciałem mieć ojca, który by mnie pochwalił albo złoił mi dupę. Było łatwiej, gdy dorosłem. Byłem nastolatkiem i zrozumiałem, że mogę ranić ludzi, wszystko stało się łatwiejsze. Mogłem mówić mamie po imieniu i odmawiać mówienia 'Kocham cię', które tak bardzo chciała usłyszeć od swojego jedynego dziecka. Miałem jeden cel: sprawić, by wszyscy wokół czuli się tak źle jak ja. Używałem seksu i kłamstw, by ranić dziewczyny, urządziłem sobie z tego zabawę. Kiedy jej przyjaciel za bardzo się do niej zbliżał, obracałem się przeciwko nim. Jej wesele było zrujnowane i miała złamane serce, że jej czternastoletni syn zrobił coś takiego.
Mój ojciec wtrąca się, jakby wiedział o czym myślę.
- Przykro mi, że przeze mnie musiałeś przez to wszystko przechodzić.
- Nie chcę już o tym gadać - wstaję. Siedzi, a ja czerpię przewagę z tego, że nad nim góruję. Trawi go poczucie winy, a ja akceptuję własny żal.
- Zdarzyło się tyle rzeczy, których byś nie zrozumiał, chciałbym ci powiedzieć, ale wiem, że to niczego nie zmieni.
- Nie chcę o tym gadać. I tak mam zjebany dzień, tego już za wiele. Czaję, żałujesz, że nas zostawiłeś i inne bzdety. Mam tego dosyć - kłamię, a on przytakuje. To nie do końca kłamstwa. Powoli zaczynam go rozumieć. Gdy dochodzę do drzwi, coś przychodzi mi do głowy. Odwracam się w jego stronę.
- Mama wychodzi za mąż. Wiedziałeś? - pytam i widzę, że nie miał bladego pojęcia. - Za Robina, znasz go? Ten sąsiad.
- Och - wzrusza ramionami.
- Za dwa tygodnie.
- Tak szybko?
- Tak - potwierdzam. - To jakiś problem?
- Nie, ani trochę. Po prostu jestem zaskoczony, to wszystko.
- Ta, ja też - widzę jak jego wyraz twarzy z pochmurnego grymasu zmienia się w wyraz ulgi.
- Będziesz? - pyta.
- Nie.
Ken Styles wstaje i podchodzi do mnie. Muszę przyznać, że jestem onieśmielony. Nie przez niego, oczywiście, ale przez emocje w jego oczach.
- Musisz iść, Harry. Złamiesz jej serce, jeśli cię nie będzie. Zwłaszcza, że wie, że byłeś na moim weselu.
- Obaj wiemy, czemu tam byłem. Nie miałem wyboru i nie było ono po jebanej drugiej stronie świata.
- Równie dobrze mogło być, musisz iść. Czy Tessa o tym wie?
Kurwa, tego nie rozważałem.
- Nie i nie masz jej mówić. Ani Liamowi, nie zamknie się, jeśli się dowie.
- Czemu to przed nią ukrywasz?
Ocena wypełnia jego głos.
- Nie ukrywam tego. Nie chcę jej martwić, nie ma nawet paszportu. Nigdy nie opuściła stanu Waszyngton.
- Wiesz, że chciałaby jechać. Tessa kocha Anglię.
- Nigdy tam nie była! - podnoszę głos i biorę głęboki oddech dla uspokojenia. Wkurza mnie, że zachowuje się, jakby to była jego córka, jakby znał ją lepiej.
- Nie powiem jej - poddaje się.
Nie podejmuję tematu. Wystarczy, że w ogóle z nim gadam. Jestem wyczerpany. Po telefonie Tessy nie zmrużyłem oka. Koszmary wróciły z całą jebaną mocą i zmusiłem się, żeby nie zasnąć, gdy trzeci raz zbudziłem się zlany zimnym potem.
- Powinieneś zobaczyć się z Karen, pytała o ciebie.
- Taa - mruczę i wychodzę.

Tessa's POV:

- Na kogo głosowałaś? - szepcze przyszły polityk.
- Nie głosowałam, jestem za młoda.
Śmieje się.
- Racja.
Czuję się niezręcznie przy moim nowym koledze. Jest czarujący, zbyt czarujący, a jego sposób ubierania i ciemna skóra są rozpraszające. Nie jest atrakcyjny w ten sam sposób co Harry, ale jest atrakcyjny i o tym wie. Starałam się unikać rozmowy z nim, ale profesor poprosił, żebyśmy przedyskutowali temat, a on odbierze telefon. Zbawił mnie zegar, który wybił dziesiątą. Próbuje mnie jeszcze zagadywać, gdy wychodzimy z klasy, ale go olewam i idzie w swoją stronę. Byłam rozproszona cały ranek, nie mogłam przestać myśleć o tym, co Steph powiedziała Harry'emu. Wiem, że mi wierzy, ale obawiam się co jeszcze mu powiedziała, że nie chciał tego powtórzyć. Nienawidzę Steph. Za to, co mi zrobiła, ale jeszcze bardziej za to, że sprowokowała Harry'ego. Dochodzę do klasy, gdzie mamy zajęcia ze sztuki, po drodze planując sposoby, jak zabić Steph. Całe zajęcia śmieję się z dowcipów, które opowiada mi niebieskowłosy chłopak, co jest niezłą odskocznią od moich morderczych myśli. Mój telefon uparcie wibruje, gdy wsiadam do auta, na szczęście to już koniec dnia. Spodziewam się, że to Harry, ale nie. Mam trzy wiadomości, z których dwie przyszły jednocześnie. Najpierw czytam wiadomość od matki.
'Zadzwoń. Musimy porozmawiać'
Potem od Zayna. Biorę głęboki oddech, nim naciskam małą kopertę na ekranie.
'Będę w Seattle czw-sob. Daj znać, kiedy będziesz wolna :)'
Pocieram skroń, wdzięczna, że zostawiłam Kimberly na koniec. Na pewno nie jest to nic tak stresującego jak rozmowa z moją mamą czy spotkanie z Zaynem.
'Wiedziałaś,że twój kochaś jedzie do Londynu w weekend?'
Wykrakałam.


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

100 komentarzy:

  1. Pierwsza ^^ dziekuje juz czytam skarbie :*/klaudus69

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O nieer ta koncowka...
    bedzie sie dzialo haha

    OdpowiedzUsuń
  4. Bd drama z tym ślubem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsza ! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Super , czekam na next <33

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ograniam tego końca .
    Ale Harry myśli o przeprowadzce do Seattle !!! Yeah !!!
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuje bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! Harry przeprowadza sie do Seattle😍 Cudnie! Czekam na następny ❤

    OdpowiedzUsuń
  10. Blagam dodawaj codziennie albo co 2 dni... to ff jest genialne !! Kocham cb za to tlumaczenie !!!! :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Aleee dluuugiii i cudoowny.!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezu, Harry.. znowu narobiłeś. -.- Chodzi mi oczywiście o scenę w Targecie. Ale wybaczę Ci, w końcu to wszystko przez Steph -_-
    Ciekawe, co mama Tessy chce od niej. I ciekawe, czy Theresa zrobi głupotę i spotka się z Zaynem, czy po prostu go spławi. No i co zrobi z informacją, że Harry wyjeżdża... hmm...
    Czekam na następny oczywiście! ^^ xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham😘 � �

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny, kiedy następny? ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooo! Nie wiem co Anna ma z tymi końcówkami. W takich momentach? Czekam nn<3

    OdpowiedzUsuń
  16. No no no... Ciekawe czy pojadą na wesele... Dzięki za tłumaczenie xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Będzie się działo

    OdpowiedzUsuń
  18. No i się dowiedziała i nie od Kena. I znowu się pokłócą ;((

    OdpowiedzUsuń
  19. ale jestem ciekawa co stanie się dalej......
    Co będzie z Harrym i Tessa O MÓJ BOŻE......
    I jeszcze ten Zayn:'))
    Kocham Hesse*.* :'))

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochamm <3 Ciekawe jak zareaguje Tess

    OdpowiedzUsuń
  21. Czemu to się kończy w takich momentach aghhhh rozdział świetny dziękuje że to tłumaczysz <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Czekamna następny <33 *0*

    OdpowiedzUsuń
  23. nie mogłam się doczekać! :) uwielbiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Extra! :D <3
    Robi się mega ciekawie, już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału!! <3

    OdpowiedzUsuń
  25. o Boże..... świetny asdfghjkl

    OdpowiedzUsuń
  26. Matko, super rozdział, nie mogę się doczekać następnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  27. muszę się powstrzymać przed przeczytaniem. Najpierw praca :-p za dwie godzinki tu wrócę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetne !!!! 😃😘😚

    OdpowiedzUsuń
  29. Uuu już się zabieram za czytanie ❤

    OdpowiedzUsuń
  30. :) Świetny. Nie mogę doczekać się następnego.

    OdpowiedzUsuń
  31. Omg! Ale się porobiło :( Płaczę jak czytam co Harry przeszedł w życiu

    OdpowiedzUsuń
  32. Super :)
    A te wiadomości : Tess bądź silna i dzielna, mam nadzieje ze Harry jej powie ,a nie ona będzie to wyciągać z niego .
    Coś czuje ze Tessa jednak spotka się z Zaynem :/
    Do następnego :**
    Kocham Was <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Czy ja jedyna shippuje Zesse?
    Ale Hesse w sumie też....
    Sama nie wiem.
    Rozdział cudowny.
    Czemu mam przeczucie, że ona jednak spotka sie z zaynem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mam przeczucie ze się z nim spotka,ale Harremu to na pewno się nie spodoba :/

      Usuń
  34. Ciekawe czy Tess spotka sie z zaynem. Pewnie będzie zła za ten Londyn i wgl. masakra z tą steph jak ona mnie wkurwia ja prdl cczasami mam ochotę powiedzieć sobie "nie" i przestać czytać after ale nie mogę ;*

    OdpowiedzUsuń
  35. W tym opowiadaniu zawsze się coś dzieje i dlatego tak bardzo je kocham ^^

    OdpowiedzUsuń
  36. Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie moge doczekac sie nastepnego ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  38. wspaniały
    jak zawsze xd

    OdpowiedzUsuń
  39. No i sie zjebało, a tak dobrze było :(:0
    Świerny x

    OdpowiedzUsuń
  40. Najlepszy!! Fajnie by było jakby Harry i Tessa poszli na to wesele ^^ Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Omg kocham ten rozdzial <33

    OdpowiedzUsuń
  42. Harry chciał się przenieść? Wow, nieprawdopodobne..
    Ciekawa jestem co zrobi w takim przypadku Tessa. Wydaje mi się, że będzie się chciała dowiedzieć o tym całym zamieszaniu, które Steph zrobiła.
    Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że Zayn jest w porządku, nie wiem może się mylę i może w późniejszych rozdziałach wyjść coś innego, ale na obecną chwilę, lubię go :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Kiedy następny??? Mam nadzieję, że już wkrótce ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Kurcze, szkoda, że Tess nie może sie spotkać z Zaynem, jakoś lubię go w tym ff :/
    No i ten sms od Kim....

    OdpowiedzUsuń
  45. O kurde następny rozdział będzie ciekawy xdd

    OdpowiedzUsuń
  46. Rozdział ciekawy!
    Muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się, iż Harry będzie chciał się przenieść.

    Pamiętacie akcje ze wstążkami?
    Directionerki mają nosić czerwoną wstążkę na prawej ręce, prawda?
    Pytam, bo nie mam pojęcia. Proszę o odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  47. Błagam dodaj dzisiaj nastepny prosze, bo sie nie mogę doczekać ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  48. Dodaj, dodaj, dodaj prosze następny dzisiaj :***

    OdpowiedzUsuń
  49. Już 248 razy mówiłam, że to opowiadanie/książka jest tak... wkurzajace, że w zaledwie 2 dni wszystko musialam przeczytac. Po prostu jest uzalezniajace! Wyrywam sobie wlosy z glowy, gdy mają kolejny powód do kłótni. Czekam jeszcze tylko, jak Soto przyjdzie do jej uniwersytetu (podpowiedzi były o zespole i o tym, że profesor tez przenosi sie do innego miasta, collegu). Szczerze? Wkurwia mnie Harry i Tess. Ale tak ich polubilam, ze...
    ńo chyba nie musze tlumaczyc? :)
    Świetnie tlumaczycie, czekam na następny!
    Uwielbiam tę historię <3

    OdpowiedzUsuń
  50. O ja cię cudny. Skończyło się w takim momencie. Dodawaj prosZe<3

    OdpowiedzUsuń
  51. Dodaj dzisiaj proszę 😍😍😍😘

    OdpowiedzUsuń
  52. Cudowny, nie mogę się doczekać następnego. Błagam dodaj jak najszybciej :) <3

    OdpowiedzUsuń
  53. następny rozdział proszę, proszę, proszę

    OdpowiedzUsuń
  54. Coś pięknego ! Nie mogę się już doczekać następnego rozdziału :) <33

    OdpowiedzUsuń
  55. Co ile dodajesz rozdziały?

    OdpowiedzUsuń
  56. Jeeej! ♥ idk z czego sie ciesze ale podoba mi sie rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  57. Genialne ^_^
    Mam nadzieję, że nie spotka się z Zaynem xD

    OdpowiedzUsuń
  58. Nie mogę się doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  59. dzisiaj juz musi byc *-*

    OdpowiedzUsuń
  60. Jejciuuu kochamm <3 dodasz jutro rodzial? Zrobisz mi najlepszy prezent urodzinowy!!
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
  61. Dodasz dziś , prosze ;))) mam dzis urodziny i chcem przczytav juz nowy rozdzial 😢

    OdpowiedzUsuń
  62. najlepsze! <3 ale czekam już na Zayna ahah mimo wszystko :*

    OdpowiedzUsuń
  63. Świetny rozdział. Ciekawe co będzie dalej z Hessą. Oby Harry nie zjebał. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  64. Ile After ma ogólnie rozdziałów?
    Mam nadzieję, że Tessa spotka się z Zaynsterem. xD
    Zessa 4Ever ♥

    OdpowiedzUsuń
  65. Proszeee dodaj już kolejny :c po prostu już nie mogę wytrzymac :v

    OdpowiedzUsuń
  66. Jejku! Kiedy ciąg dalszy?

    OdpowiedzUsuń
  67. Harry bierz Tesse i jedz z nia na ten slub noooo!
    albo chociaz sie przeprowadz do tego Seattle! ;c
    do nastepnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  68. Proszę dodaj dzisiaj następny <3

    OdpowiedzUsuń
  69. Swietny jak zawsze ;) dzięki wielkie za tłumaczenie jesteś wielka :))

    OdpowiedzUsuń
  70. Błagam dodaj następny, bo nie mogę się już doczekać :*

    OdpowiedzUsuń
  71. Kocham kochaam ❤❤ czekam na następny :**

    OdpowiedzUsuń
  72. Meega *.* . Ciekawa jestem co co Tessa zrobi z wiadomoscia, ze Harry wyjezdza do uk. ;) . Dziekujemy, ze tlumaczycie, jestescie swietne!

    OdpowiedzUsuń
  73. Jejku, awwwww ♡♡ Harry musi jechać do Seattle! Dobrze, że Tessa do niego oddzwoniła, nie wiadomo na ilu drinkach by się skończyło. ..
    A tak z innej beczki- zaczęłam czytać After później i dopiero teraz będę na bieżąco, wiec mogłabym wiedzieć o której i w jakim dniu tygodnia pojawiają się nowe rozdziały? :)

    OdpowiedzUsuń
  74. Kocham <3 nie mogę się doczekać next !!!!
    Steph to s*ka

    OdpowiedzUsuń
  75. Tak długo czekamy kiedy będzie następny? :)

    OdpowiedzUsuń
  76. wowOwoo... kocham dziekujeee! <333 ;**

    OdpowiedzUsuń
  77. Kiedy będzie next???

    OdpowiedzUsuń
  78. Kiedy następny??? Już się nie mogę doczekać <3

    OdpowiedzUsuń
  79. Już nie mogę wytrzymać, kiedy będzie następny ? :)

    OdpowiedzUsuń
  80. Super! Tak długo juz nie ma nowego rozdziału. Kiedy następny? <3

    OdpowiedzUsuń
  81. Nie mogę się doczekać następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  82. Świetny, ciekawe co dalej :*

    OdpowiedzUsuń