niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 267.

Uwaga! Rozdział zawiera treści erotyczne przeznaczone dla osób pełnoletnich. Czytając, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie, możesz spokojnie ominąć notkę. 


Soundtrack do rozdziału:

Ron Pope - Drop In The ocean
The Fray - Hundred
Coldplay - Fix You
 

Harry’s POV: 

- Gdzie powinnam pojechać? - Tessa cicho pyta. Jej głos jest miękki w porównaniu do mojego chrapliwego i surowego oddechu.
- Nie wiem – szczerze odpowiadam. Część mnie chce jej powiedzieć, żeby wsiadła sama do następnego samolotu wylatującego z Londynu, ale samolubna i silniejsza część mnie wie, że jeśli nawet by to zrobiła, nie chciałbym siedzieć, pijąc całymi nocami sam. Znowu. Moje usta smakują jak wymiociny, a gardło pali od wydalania alkoholu z mojego układu w niesamowicie brutalny sposób.
Tessa otwiera środkową konsolę między nami, wyciąga chusteczkę z kieszeni i zaczyna ocierać kąciki moich ust szorstkim papierem.
Ledwo dotyka palcami mojej skóry. Krzywię się na niską temperaturę jej ciała.
- Zamarzasz. Uruchom samochód.
Nie czekając na jej zaprzeczenia, przekręcam kluczyk, a ciepło wybucha z wentylatora. W pierwszej chwili powietrze jest zimne, ale ten drogi samochód ma pewną moc, więc ciepło szybko rozprzestrzenia się w małej przestrzeni.
- Musimy zatankować gaz w samochodzie. Nie wiem jak długo jechałam, ale lampka od gazu świeci i ten ekran też tak mówi – mówi mi, wskazując na hojny ekran nawigacji przed nami. Dźwięk jej głosu zabija mnie.
- Straciłaś swój głos – mówię, nawet jeśli jest to oczywiste. Kiwa głową i odwraca głowę ode mnie. Owijam swoje palce wokół jej podbródka i odwracam jej twarz z powrotem do mnie. – Jeśli chcesz odejść, nie winię cię. Zawiozę cię na lotnisko w tej chwili.
Na jej twarzy pojawia się zdziwienie, zanim otwiera usta. 
- Zostajesz tutaj? W Londynie? Myślałam, że nasz lot jest dzisiaj wieczorem? – pyta. Jej głos brzmi bardziej jak pisk niż normalne słowa i łamie się w kaszel.
Sprawdzam uchwyty na kubki na znak, aby jej pomóc, ale są puste. Zmieniam temat. – Zamień się ze mną miejscami, pojadę tam. – kiwam głową w stronę stacji benzynowej po drugiej stronie ulicy. – Potrzebujesz wody i czegoś na gardło – czekam aż wyjdzie z fotela kierowcy, jednak ona zabiera wzrok z mojej twarzy, zanim zmienia bieg samochodu i dodaje napędu, jadąc na parking.
- Nadal nie możesz prowadzić – w końcu szepczę ostrożnie, żeby nie nadwyrężyć jej nieistniejącego głosu. Właściwie nie mogę się o to kłócić. Nie ma mowy, że kilka godzin drzemki w tym samochodzie całkowicie mnie otrzeźwiło. Wypiłem tyle alkoholu, że mam ogromny ból głowy.
Prawdopodobnie będę pić przez cały pieprzony dzień, albo połowę z niego. Nie mogę powiedzieć. Nawet nie pamiętam, ile wczoraj wypiłem...
Moje pogmatwane liczenie jest przerwane, gdy Tessa parkuje przed stanowiskiem do tankowania, sięgam do klamki. - Ja pójdę – mówię jej i wychodzę z samochodu zanim może sprzeciwić mi się.
Wewnątrz nie ma wielu ludzi, tylko mężczyźni ubrani do pracy o tak wczesnej porze. Moje ręce zapełnione są aspiryną, butelkami wody i przekąskami, kiedy Tessa wchodzi do małego sklepu. Patrzę, jak każda głowa obraca się, aby podziwiać rozczochrane piękno w jej brudnej białej sukience.
- Czemu nie zostałaś w samochodzie? – pytam ją, gdy się zbliża.
- Twój portfel – wyciąga czarną skórę przed moją twarz.
- Och – nie wiem, skąd ona go ma, ale cieszę się, że przyniosła mi go, zanim stanąłem na początku kolejki. Znika, ale po chwili znowu zajmuje miejsce obok mnie, gdy docieram do kasy. W obydwóch dłoniach trzyma kubki z kawą.
- Czy możesz ustalić lokalizację, a ja zapłacę? – pytam ją, zabierając zbyt duże kubki z jej małych rączek.
- Co?
- Lokalizację w telefonie, dzięki czemu będziemy wiedzieli gdzie jesteśmy – wyjaśniam.
- Allhallows – mówi otyły człowiek stojący za kasą. – To miejsce gdzie się znajdujecie – kiwa głową do Tessy, która grzecznie uśmiecha się do niego z powrotem.
- Dziękuję – szerzej się uśmiecha, na co facet się rumieni. Tak, wiem, że jest gorąca, teraz odwróć wzrok, zanim wyłupię twoje gałki oczne, chcę mu powiedzieć. Po nocy, ostatniej nocy naprawdę mogę z tego korzystać. Naprawdę nie jestem w nastroju na jego oczy przyglądające się jej piersiom o siódmej, kurwa, rano.
Gdybym nie był niezwykle świadomy braku emocji w jej oczach, pewnie pociągnąłbym go na blat, jednak jej fałszywy uśmiech, podkrążone oczy i poplamiona sukienka powstrzymują mnie. Szarpią mnie moje gwałtowne myśli. Ona wygląda po prostu na zagubioną, smutną i tak cholernie zagubioną.
Co ja ci zrobiłem? Cicho ją pytam. Jej skupienie przesuwa się w stronę drzwi, gdzie wchodzi młoda kobieta z dzieckiem za rękę. Patrzę na nią jak ona w zegarek, moim zdaniem zbyt dokładnie. To naprawdę prawie granica straszenia. Gdy mała dziewczynka wpatruje się w swoją mamę, dolna warga Tessy drży.
Co to, do cholery, jest? Bo rozwaliłem znowu relacje w mojej rodzinie?
- Gotowa? - pytam ją, trącając ją łokciem, ponieważ moje ręce i ramiona są pełne gówien.
- Tak, przepraszam – mruczy i chwyta za kubki kawy z moich rąk.
Napełniam samochód benzyną. Zastanawiam się, jakie by były konsekwencje, gdybym wjechał wynajętym samochodem Vance'a do morza. Jesteśmy tuż przy brzegu w Allhallows, więc to nie byłoby trudne. Tessa i ja możemy wezwać taksówkę stąd z powrotem gdziekolwiek zaparkowany jest mój wynajęty samochód.
- Jak daleko jest bar Gabriela? Tam jest samochód – Tessa informuje mnie, kiedy dołączam do niej w samochodzie. Tak jakby czytała w moich myślach.
- Tylko półtorej godziny stąd, biorąc pod uwagę ruch.
Tessa otwiera butelkę z aspiryną i wysypuje trzy z nich na swoją rękę. – Chcesz porozmawiać o wczorajszej nocy? Właśnie dostałam wiadomość od Kimberly – marszczy brwi, patrząc na mały ekran.
Pytania zaczynają wypływać na powierzchnię, pchają się przez zabłocone obrazy i dźwięki z ostatniej nocy. Vance zatrzymuje mnie na zewnątrz płonącego domu. – On nie... – nie wiem jak zadać pytanie. To nie przechodzi przez gulę w moim gardle.
- On oczywiście żyje, ale... – oczy Tessy zaczynają napełniać się łzami.
- Co? On co?
- Został poparzony.
Lekki i bardzo niepożądany ból stara się przeniknąć przez moje pęknięcia. Pęknięcia, które wyrządziła mi początkowo Tessa.
- Tylko w jedną nogę. Kim powiedziała, że jedna jego noga została poparzona i że zostanie aresztowany, gdy tylko zostanie zwolniony ze szpitala. Czyli już wkrótce, naprawdę lada moment.
- Aresztowany za co? – znam odpowiedź, zanim mi ją daje.
- Powiedział policji, że on był jedyną osobą, która roznieciła ogień – Tessa podnosi swój gówniany telefon przed moją twarz, dzięki czemu mogę odczytać długą wiadomość tekstową od Kimberly.
Czytam wszystko. Nie dowiaduję się niczego nowego, niż to, co Tessa mi powiedziała. Nic nie mówię. Nie mam nic do powiedzenia.
- Więc? – pyta cicho.
- Więc co?
- Nie jesteś nawet trochę zaniepokojony o swojego ojca? – patrzy w moje mordercze spojrzenie. – Miałam na myśli Christiana.
- Nie powinien nawet się tam pokazywać.
- Harry – patrzy zbulwersowana moim oświadczeniem. - Ten człowiek przybył tam, żeby mi pomóc, tobie pomóc – zaczyna huczeć.
- Tessa, ja wiem... – przerywam jej, a ona zaskakuje mnie, podnosząc rękę, aby mnie uciszyć.
- Jeszcze nie skończyłam. Nie wspominając już, że wziął na siebie winę za pożar domu, który ty spowodowałeś i został ranny. Kocham cię i wiem, że teraz go nienawidzisz, ale znam cię, prawdziwego ciebie, więc nie siedź tutaj i przestań zachowywać się, jakby nie obchodziło cię, co się z nim dzieje, bo wiem, do cholery, co robisz – kaszle po jej wściekłej wypowiedzi, więc przyciska butelkę wody do ust.
Poświęcam chwilę, aby jej słowa doszły do mnie, kiedy ona połyka wodę. Ma rację, oczywiście, że ma, ale nie jestem gotowy stawić czoła żadnej z tych rzeczy, które po prostu wymieniła. Nie jestem, kurwa, gotowy przyznać, że zrobił coś dla mnie. Nie jestem gotowy, żeby, kurwa, nagle stał się dla mnie ojcem. Kurwa, nie.
Nie chcę. żeby ktokolwiek myślał, że w ten sposób wyrównaliśmy rachunki. Że w jakiś sposób zapomnę o wszystkich gównach, które zaprzepaścił. Wszystkie noce spędzałem, słuchając jak moi rodzice krzyczą na siebie; te wszystkie razy, kiedy pospiesznie wbiegałem po schodach na dźwięk pijackiego głosu ojca.
Kurwa, nie, nie dopuszczę do tego.
- Myślisz, że dlatego, że ma małe oparzenie na nodze i bierze na siebie moją winę, wybaczę mu? – przeczesuję moje włosy. – Mam po prostu wybaczyć mu, że okłamywał mnie przez, kurwa, dwadzieścia jeden lat? – pytam ją, mój głos jest o wiele głośniejszy niż zamierzałem żeby był.
- Nie, oczywiście, że nie! – mocno podnosi na mnie głos. – Ale zobacz, ile dla ciebie zrobił. Idzie za ciebie do więzienia. Zachowujesz się, jakby nie można było nawet zapytać, jak on się czuje. Nieobecny ojciec, kłamie czy nie, on cię kocha i uratował ci wczoraj tyłek.
- Po której ty, kurwa, jesteś stronie? – pytam ją. To jest bzdura.
- Nie ma żadnych stron! – krzyczy, jej głos roznosi się echem w małej przestrzeni. Mój ból głowy nie pomaga ani trochę.  – Każdy jest po twojej stronie, Harry. Wiem, że czujesz się jak ty sam przeciwko całemu światu, ale rozejrzyj się. Masz mnie, twojego ojca... ich obu, Karen kocha cię jak własne dziecko. Liam kocha cię znacznie bardziej niż każdy z was kiedykolwiek przyzna - Tessa w połowie uśmiecha się na wspomnienie najlepszego przyjaciela i kontynuuje. – Kimberly może cię wyzywać, ale troszczy się o ciebie, Smith, jesteś dosłownie jedyną osobą, którą ten mały chłopiec lubi – gromadzi moje dłonie w jej drżących rękach, na co pocieram je kciukiem.
- To naprawdę ironiczne, że mężczyzna, który najbardziej nienawidzi świata jest przez niego najbardziej kochany – szepcze, a jej oczy błyszczą pełne łez. Łez za mnie, tak wiele łez za  mnie.
- Kochanie – ciągnę ją na moje miejsce, a ona siada na mnie okrakiem. Jej ramiona zamykają się wokół mojej szyi. – Jesteś bezinteresowną dziewczyną - chowam moja twarz w zagłębieniu jej szyi, prawie próbując ukryć ją w jej niechlujnych włosach.
- Wpuść wszystkich do swojego życia, Harry. Życie jest o wiele łatwiejsze, gdy inni są w nim – mówi, pocierając moją głowę jak jakiegoś zwierzaka, ale, kurwa, kocham to. Wsadzam nos dalej w jej szyję.  
- To nie jest takie proste – mówię jej. Moje gardło pali, czuję tylko oddech, mogę go złapać, kiedy oddycham jej zapachem. Kojarzy się ze słabym zapachem dymu i ognia, które wydają się niepokoić w samochodzie, ale nadal uspokajać.
- Wiem – mówi, jej głos jest nadal niski, kiedy kontynuuje przemierzanie rękami moich włosów.
Dlaczego ona zawsze jest taka wyrozumiała, kiedy ja nie zasługuję na nią.
Trąbienie klaksonu sprowadza mnie z mojego ukrycia. Wszystkie pompy gazu są zajęte, a najwyraźniej człowiek w samochodzie za nami nie docenia nas zatrzymujących go tak wcześnie rano. Tessa wspina się z moich kolan i schodzi na siedzenie pasażera.
Rozważam zaparkowanie tu samochodu tylko, żeby być kutasem, ale słyszę, że Tessie burczy w brzuchu, więc ponownie to rozważam. Kiedy ona ostatni raz coś jadała? Fakt, że tego nie pamiętam, mówi mi, że było to dawno temu.
- Zjedź coś – wciskam jej pudełko z baru śniadaniowego w dłonie, kiedy jadę przez ulicę do pustej działki w parku, tam, gdzie spaliśmy ostatniej nocy. Jadę w dół działki blisko skupiska drzew, zwiększając prędkość. Jest wiosna, ale powietrze rano jest orzeźwiające, więc Tessa ma dreszcze.
- Możemy iść do Haworth, zobaczyć Bronte Country. Mogę pokazać ci wrzosowiska – oferuję. Zaskakuje mnie śmiechem. - Co? – unoszę na nią brew i gryzę bananową babeczkę.
- Po nocy jaką miałeś – czyści gardło. – dyskutujesz o zabraniu mnie na wrzosowiska? – potrząsa głową i sięga po parującą kawę.
Wzruszam ramionami, żując w zamyśleniu. – Nie wiem...
- Jak daleko to jest?  – pyta, dużo mniej entuzjastycznie niż myślałem, że będzie. Przyznaję, jeśli ten weekend nie byłby czystym gównem, pewnie byłaby bardziej podekscytowana. Obiecałem jej, że zabiorę ją też do Chawton, jednak wrzosowiska wydają się bardziej dopasowane do mojego dzisiejszego nastroju.
- Cztery godziny.
- To długa droga – rozmyśla, popijając kawę.
- Myślałem, że będziesz chciała jechać – mój ton jest szorstki.
- Chcę... – urywa.
Mogę jasno powiedzieć, że jest coś nie tak. Coś dręczy ją odnośnie mojej propozycji. Do diabła, kiedy nie tworzę problemów za tymi szarymi oczami?
- Dlaczego narzekasz na jazdę tam? – kończę jeść babeczkę i otwieram kolejną.
Wygląda na nieco urażoną, ale jej głos jest nadal miękki i chrapliwy. – Zastanawiam się tylko, dlaczego chcesz przejechać całą drogę do Haworth, żeby zobaczyć wrzosowiska. – wkłada kosmyk włosów za ucho i bierze głęboki oddech. - Harry, znam cię na tyle, by wiedzieć, kiedy jesteś zamyślony i oddalasz się ode mnie. Chcesz zabrać mnie na wrzosowiska, ponieważ zainspirowały cię 'Wichrowe Wzgórza', zamiast gdzieś z powieści Austen trzymających mnie na krawędzi bardziej niż jestem gotowa – odpina swoje pasy, przekręcając jej ciało twarzą do mnie.
Ona widzi dobro przez moje gówna. Jak ona zawsze to robi?
- Nie – kłamię, unikających tych jej cholernych oczu. – Po prostu myślałem, że chcesz zobaczyć wrzosowiska i Bronte Country. Pozwij mnie – przewracam oczami, nie chcę przyznać, że ma rację.
- Dobrze, ale naprawdę nie chcę tam jechać. Chcę po prostu wrócić do domu – jej palce bawią się opakowaniem z baru śniadaniowego.
- Musisz coś zjeść, wyglądasz jakbyś zaraz miała zemdleć.
- Tak się czuję – mówi cicho, wydaje mi się, że mówi bardziej do siebie niż do mnie. Biorę opakowanie z jej rąk i rozrywam je. Rozważam wepchnięcie tego cholerstwa w jej usta, kiedy mi to zabiera i bierze gryz.
- Chcesz wrócić do domu, a następnie? – w końcu ją pytam. Nie chcąc zapytać, gdzie dokładnie jest dla niej dom.
- Tak, twój ojciec miał rację, Londyn nie jest taki, jak go sobie wyobrażałam – krzywi się.
- Zniszczyłem go dla ciebie, dlatego.
Nie zaprzecza, ale też nie potwierdza tego. Jej milczenie pcha mnie do powiedzenia czegoś co muszę powiedzieć. Teraz albo nigdy.
- Myślę, że powinienem zostać tutaj przez jakiś czas... – mówię do powietrza między nami. Jej usta przestają żuć, a jej oczy zawężają się na mnie. 
- Dlaczego? – pyta.
- Powrót tam nie ma dla mnie sensu.
- Nie, bezsensowne dla ciebie jest zostanie tutaj. Po co w ogóle bierzesz to pod uwagę? – jej uczucia bolą, wiedziałem, że będą, ale jaki mam inny wybór?
- Ponieważ mój ojciec nie jest moim rzeczywistym ojcem, moja matka jest kłamcą – powstrzymuję się przed wypowiedzeniem jej imienia, ponieważ chcę to zrobić. – A mój biologiczny ojciec idzie do więzienia, ponieważ podpaliłem dom mojej matki. To jest jak niedorzeczny dramat w serialu ze mną w roli głównej. Wszystko, czego potrzebujemy to obsadzenie młodej dziewczyny ze zbyt dużą ilością makijażu, niepraktycznymi ubraniami i to będzie hit – mówię ironicznie.
- Nadal nie jestem w stanie zobaczyć dlaczego cokolwiek z tego sprawia, że chcesz tu zostać. – jej smutne oczy badają moje. – Z dala ode mnie, to jest to czego chcesz, prawda? Chcesz być z dala ode mnie – mówi ostatnią część, jakby wiedziała, że to prawda.
- To nie tak – nie wiem, jak przełożyć moje myśli na słowa, to zawsze jest moim największym pierdolonym problemem. – Myślę, że gdybyśmy spędzili trochę czasu osobno zobaczyłabyś, co z tobą robię. Tylko popatrz na siebie – wzdryga się, ale zmuszam się do kontynuowania. – Masz do czynienia z problemami, z którymi nigdy nie miałabyś do czynienia, gdyby nie ja. Masz za dużo na głowie.
- Nie waż się zachowywać, jakbyś robił to dla mnie – jej głos jest zimny jak lód. 
To jest właśnie to, co robię - krzywdzę innych ludzi, potem krzywdzę siebie, zanim ktokolwiek zrobi to wcześniej. Jestem popieprzony, tak właśnie jest.
- Wiesz co? – mówi po udzieleniu mi wystarczająco długiego przemówienia. – Dobrze. Powiem, że to boli nas oboje –  kładę ręce na jej biodrach i z powrotem jest na moich kolanach, zanim może skończyć. Tessa stara wspiąć się na mnie, drapie moje ramie, kiedy nie pozwalam jej przenieść się.
- Jeśli nie chcesz być ze mną, wypuść mnie – kipi. Bez łez, tylko złość. Jej złość, poradzę sobie z nią, ale łzy, to one mnie zabijają.
- Przestań ze mną walczyć – naciskam, zabieram obydwa jej nadgarstki za jej plecy i trzymam je jedną ręką.
- Nie możesz robić tego za każdym razem, kiedy ktoś cię skrzywdzi! Nie możesz decydować, że jestem za dobra dla ciebie! – krzyczy mi w twarz. Ignoruję ją i przenoszę swoje usta do jej krzywej szyi. Jej ciało znowu drży, ale tym razem z przyjemności, a nie złości.
- Przestań – mówi, absolutnie bez przekonania. Próbuje powstrzymać mnie, ponieważ uważa, że powinna, ale oboje wiemy, że to jest to, czego potrzebuje. Potrzebujemy fizycznego połączenia, które przyniesie nam emocjonalną głębokość, że żadne z nas nie będzie mogło wyjść ani odmówić.
- Kocham cię, wiesz o tym – ssę skórę u podstawy jej szyi, ukazując w ten sposób różowy ślad z moich warg. Kontynuuję ssanie i skubanie jej skóry wystarczająco, żeby ją oznaczyć, ale nie na tyle mocno, żeby je utrzymać dłużej niż przez kilka sekund.
Jej oczy obserwują moją wolną rękę, która porusza się po jej odsłoniętym udzie. Jej sukienka ma wiązek w talii w najseksowniejszym możliwym miejscu.
- Wszystko co robię, robię ponieważ cię kocham, nawet głupie gówna. - docieram do jej koronkowych majtek, a ona przestaje, kiedy jednym palcem zbieram wilgoć między jej udami. - Zawsze taka mokra dla mnie, nawet teraz – wciskam w nią dwa palce, a ona piszczy i wygina plecy w łuk na kierownicy. Przesuwam fotel dalej.
- Nie możesz odciągnąć mnie... – wyciągam palce z niej i zanurzam je z powrotem, zatrzymując słowa zanim wydostaną się z jej ust.
- Tak, kochanie, mogę – przyciskam moje usta do jej ucha. – Czy przestaniesz walczyć ze mną, gdy uwolnię twoje ręce? – pytam ją. Kiwa głową. W sekundzie, gdy puszczam jej ręce, przenoszą się one w moje włosy. Jej palce robią jeden wielki bałagan z kosmykami, gdzie w tym samym czasie ściągam z niej sukienkę. Jej biały koronkowy biustonosz jest grzeszny, mimo że to święty kolor. Tessa z jej blond włosami i jej białym kompletem w najbardziej oczywisty sposób kłóci się z moimi ciemnymi włosami i ubraniami. Coś jest tak cholernie erotyczne w tym kontraście. Tusz na moim nadgarstku jak moje palce znikają w niej ponownie między czystą nieoznakowaną skórą ud. Jej miękkie jęki i skomlenia wypełniają powietrze, a moje oczy bezwstydnie przemierzają jej ciało z powrotem do piersi. Odrywam oczy od jej perfekcyjnych cycków na tyle długo, aby zeskanować parking. Okna są przyciemnione, ale muszę mieć pewność, że nadal jesteśmy sami po tej stronie ulicy. Rozpinam jej stanik jedną ręką i spowalniam ruchy drugą. Skomleje w proteście, a ja nie próbuję ukryć uśmiechu na mojej twarzy
- Proszę – błaga mnie, abym kontynuował.
- Prosisz o co? Powiedz mi czego chcesz – namawiam ją jak zawsze od początku naszego związku. Zawsze czuję to, chyba, że powie te słowa głośno, ale one nie mogły być prawdziwe. Nie może chcieć mnie tak jak ja jej.
- Dotknij mnie – sięga w dół i przesuwa moją dłoń z powrotem między jej uda. Jest spuchnięta i, kurwa, mokra, chce mnie, potrzebuje mnie, a ja, kurwa, kocham ją bardziej niż kiedykolwiek to zrozumie. Potrzebuję tego, potrzebuję jej, żeby mnie odciągnęła, pomogła uciec od tych wszystkich bzdur, nawet jeśli tylko na chwilę. Daję jej to, czego chce, na co jęczy moje imię w zatwierdzeniu, biorąc wargę między zęby. Jej ręka przesuwa się i chwyta moją męskość przez dżinsy. Jestem tak twardy, że to boli, a delikatny akcent Tessy i ścisk nie pomaga.
- Chce cię pieprzyć, teraz. Muszę – mówię, sunę językiem po jednej z jej piersi. Kiwa głową i przewraca oczami.
- Harry – jęczy. Jej ręka jest chętna, by uwolnić mnie od moich dżinsów i bokserek. Podnoszę biodra wystarczająco, by mogła pociągnąć je w dół moich ud. Moje palce nadal są schowane w niej. Poruszam nimi jak najwolniej, ale wystarczająco, żeby, kurwa, doprowadzić ją do szaleństwa. Usuwam moje palce z niej i przenoszę je do jej ust. Ssie je, jej język działa powoli pod moimi palcami, jęczę, szybko wycofując się z jej ust. Podnoszę ją za biodra i opuszczam ją z powrotem na mnie. Mamy ten sam jęk ulgi, tak samo zdesperowani dla siebie.
- Nie powinniśmy być osobno – mówi, ciągnąc mnie za włosy, aż moje usta znajdują się na jej poziomie.
- Musimy być – mówię, gdy zaczyna poruszać biodrami. Kurwa mać.
- Nie zmuszę cię do pragnienia mnie. Nigdy więcej – Tessa podnosi się powoli. Zaczynam panikować, ale wszystkie moje myśli zostają utracone, kiedy obniża się z powrotem w dół mnie i następnie powtarza ten sam kręty ruch.
- Chcę ciebie – oddycham w jej usta, jej język krąży wokół mojego, kiedy przejmuje kontrole. – Zawsze cię, kurwa, chcę, wiesz o tym – niski dźwięk wydostaje się ze mnie, kiedy jej biodra przyśpieszają. Ja pierdolę. Ona mnie zabije.
- Zostawiasz mnie – sunie językiem po mojej dolnej wardze, a ja docieram do miejsca, gdzie nasze ciała są połączone i biorę jej spuchniętą łechtaczkę między moje palce.
- Kocham cię – nie mogę znaleźć żadnych innych słów, jest szczęśliwa dzięki mnie, kiedy szczypię i ocieram się o jej wrażliwy punkt nerwowy.
- O, Boże – jej głowa spada na moje ramie i owija swoje ramiona wokół mojej szyi. – Kocham cię – ona praktycznie płacze, kiedy dochodzi. Śledzę ją bezpośrednio po wypełnieniu jej każdą kroplą mnie, dosłownie i w przenośni. Minuty ciszy mijają między nami, a ja wciąż mam zamknięte oczy i ramiona owinięte wokół jej pleców. Oboje pokryci potem, ciepło nadal wydostaje się z nawiewów, ale nie chcę puścić jej na tyle długo, by je wyłączyć.
- O czym myślisz? – w końcu ją pytam. Jej głowa spoczywa na mojej piersi, a jej oddech jest powolny i stały. Nie otwiera oczu, kiedy reaguje. – Chciałabym, żebyś został ze mną na zawsze.
Na zawsze. Czy kiedykolwiek chciałem mniej wobec niej?
- Ja też – mówię. Żałuję, że nie mogę dać jej obietnicy o przyszłości, na jaką zasługuje.
Telefon Tessy brzęczy na podłodze, sięgam po niego i chwytam go, przenosząc jej ciało ze mną. – To Kimberly – podaję Tessie telefon.
Dwie godziny później pukamy do drzwi hotelowego pokoju Kimberly. Jestem prawie pewny, że stoimy pod złym pomieszczeniem, kiedy do niego wchodzimy. Jej oczy są spuchnięte i nie ma za grosz makijażu. Bardziej lubię ją teraz, ale wygląda, jakby płakała przez kilka dni. Pewnie tak było.
- Wejdźcie. To był długi poranek – mówi, jej normalny pyskaty głos jest całkowicie nieobecny. Tessa natychmiast ją przytula, owijając ramiona wokół talii przyjaciółki, a Kimberly zaczyna szlochać. Czuję się niekomfortowo, po prostu stojąc w drzwiach pomimo faktu, że Kim cholernie mnie irytuje. Wiem, że jest typem kobiety, która chce publiczności, podczas gdy jest wrażliwa. Zostawiam je same w salonie wielkiego apartamentu i siadam w kuchni. Wlewam kawę do kubka i gapię się w ścianę, aż szloch zmienia się w stłumione głosy w drugim pokoju. Na razie będę trzymał się z daleka.
- Czy mój tata wróci? – zielonooki chłopiec siada na plastikowym krześle obok mnie. Nawet nie słyszałem jak się zbliżał.
- Tak. Tak myślę – wzruszam ramionami, wpatrując się intensywnie w ścianę. Powinienem mu powiedzieć, jaki naprawdę jest jego ojciec... nasz ojciec. Jasna cholera. Ten dzieciak to mój pieprzony brat. Nie mogę odwrócić głowy do niego.
- Kimberly powiedziała, że ma kłopoty, ale może zapłacić, żeby nie miał. Co to znaczy? – nie mogę przestać drwić z jego natrętnego podsłuchiwania i przez jego pytania.
- Jestem pewien, że to nie przypadek – bełkoczę. – Ona po prostu miała na myśli, że wkrótce nie będzie miał kłopotów. Dlaczego nie pójdziesz posiedzieć z Kimberly i Tessą? – moja klatka piersiowa płonie na dźwięk jej imienia, kiedy wychodzi ono z moich ust.
- One są złe na ciebie. Szczególnie Kimberly, ale jest bardziej wściekła na mojego ojca, więc powinieneś być w porządku.  – mówi mi.
- Nauczysz się, że kobiety są zawsze złe – informuję chłopca.
- Chyba, że umrą jak moja mama – moje usta otwierają się i patrzę na jego twarz.
- Nie powinieneś mówić takich bzdur jak to. Ludzie stwierdzą, że to… dziwne – wzrusza ramionami, jakby chciał powiedzieć, że ludzie już uważają, że jest dziwny. Załóżmy, że to prawda.
- Mój tata jest miły, nie jest zły – jego losowy dobór słów sprawia, że jestem gotowy na bieg na pagórki.
- Okej? – patrzę w dół na stół.
- Zabiera mnie w różne miejsca i mówi mi miłe rzeczy – trzyma na stole zabawkowy wagon pociągu. Co jest z tym chłopcem i pociągami?
- I? – połykam uczucia, które przychodzą z jego słowami. Dlaczego mówi o tym teraz?
- Ciebie też zabierze w te miejsca i powie miłe rzeczy.
- Dlaczego miałbym tego chcieć? – pytam go, ale jego zielone oczy mówią mi, że on wie więcej niż zakładam.
- Nie chcesz, żebym był twoim bratem, prawda? – pyta. Cholera. Rozpaczliwie szukam Tessy, mając nadzieję, że wybawi mnie z niezręcznej rozmowy. Dokładnie wiedziałaby co powiedzieć.
- Nigdy tego nie powiedziałem.
- Nie lubisz mojego taty – mówi. Tessa i Kimberly wchodzą do pokoju, zanim muszę odpowiedzieć. Dzięki Bogu.
- Wszystko w porządku, kochanie? – Kimberly pyta chłopca. Nie odpowiada, ale kiwa głową i zabiera ze sobą wagon do drugiego pokoju.  


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

63 komentarze:

  1. Boziu kocham cię ♡♡♡♡♡♡♡
    Harry nie może jej zostawić !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Harry nie rób tego potrzebujesz Tess a ona Ciebie. Cholera jego brat mam nadzieję że się polubią i Harry go zaakceptuje :-) dziękuje za tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuje jakby przed Tessą i Harrym,kryła się jakaś dłuższa rozłąka..:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Niespodziewałam się rozdziału tak szybko :o Ale ciesze się z tego powodu :D Jeszcze raz i chyba za każdym razem będę ci za to dziękować, że tak wspaniale to tłumaczysz :3 Kocham <33333 Rozdział mega cudowny :* Czekam na next'a! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten ich chory zwiazek... Uwielbiam. Seks odpowiedza na kazdy problem - to niedobrze w sumie. Harry powinien w koncu cos w sobie zmienic.

    OdpowiedzUsuń
  6. Końcówka mnie rozwaliła. Harry taki bezradny i nie wie co powiedzieć. To skarb. Przy tym dzieciaku nie może przeklinać i wywnętrzać sie, może to jest sposób na jego złość. Dzieki za szybkie tłumaczenie. Czekam na więcej 😘

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej nie mogę się doczekać następnego rozdziału. :D Kocham za tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. omg 3 rozdziały w tak szybkim czasie djkddbdkdb dziękuje za tłumaczenie xx

    OdpowiedzUsuń
  9. To wszystko jest lepsze niz kazda ksiazka jaka przeczytalam ;) dzięki, ze to tlumaczysz i tak często dodajesz rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Omg jak teraz szybko rozdziały dodajesz ;D mam nadzieję ze szybko pojawi się nowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja pierdziele, koncowka najlepsza XD
    ja chce zeby hessa miala dzieci :(
    to by bylo zajebiste:(
    Asia x

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozdrawiam Amelkę

    OdpowiedzUsuń
  13. Pozdrawiam Dominisię

    OdpowiedzUsuń
  14. o jejku <3 ale sie porobiło ....

    OdpowiedzUsuń
  15. Miejmy nadzieję, że wszystko się wyjaśni. Wolałabym żeby wrócili z Londynu. Dzięki za tłumaczenie = ) Był tam chyba jeden błąd nie wiem dokładnie gdzie ale kal by ktoś ponownie czytał to może zauważy.

    OdpowiedzUsuń
  16. O KURWA MAC! NIE WIEM CO NAPISAC. TEN ROZDZIAŁ MA W SOBIE TYLE EMOCJI, ZE RAZ RYCZALAM A RAZ USMIECHALAM SIE, KURWA KOCHAM TO!

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny :-) tyle się dzieje :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super ze tak szybko ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  19. jejuuu, tak mi szkoda Smitha ;c biedny chlopiec
    szkoda mi tez Vance'a, mam nadzieje, ze uniknie wiezienia
    ale sie porobilo...
    czekam na nastepny rozdzial ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie mogę Się doczekać dalszych losów. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział ☺

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja to mam szczęście ;D Wczoraj, dzisiaj... szalejesz z tymi rozdziałami normalnie, ale to dobrze a nawet bardzo dobrze ;D Dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak to wszystko się pomieszało O.o Naprawdę zastanawiam się jak to się dalej potoczy. Rozdział wspaniały i taki emocjonalny :))
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Boże, kocham Cię tak bardzo jak sok jabłkowy !!!! ( a ja sok jabłkowy kocham bardzo!!! <3)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oni nie moga sie rozstac!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Te rozdziały tak bardzo mnie rozczulaja 😭😭😭

    OdpowiedzUsuń
  26. Szkoda małego

    OdpowiedzUsuń
  27. ♥♥♥♥
    @blanka1499

    OdpowiedzUsuń
  28. O ja Cię kręcę ale się porobiło. Rozdział jak zwykle mega. Jestem pod wrażeniem. Mam nadzieję że Christian nie będzie skazany za podpalenie którego sprawcą był Harry. A co do Harrego to mam nadzieję że w końcu przestanie walczyć z wszystkimi a szczególnie z Tessą. Do następnego. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Harry bo cie Kopne w dupe zaraz...
    Smith psychicznie jest tak dojrzaly jak na swoj wiek ze az mnie to dziwi :)
    @middleofmyworld

    OdpowiedzUsuń
  30. Od dłuższego czasu rozdziały są mega smutne, że na prawdę trudno jest mi je czytać, nie wzruszając się, za każdym razem. Oby tylko ich związek nie został wystawiony na próbę.. Harry, wiem, że tego nie chcesz xD
    /E.

    OdpowiedzUsuń
  31. Super rozdział
    Chyba jestem w stanie tylko tyle powiedzieć :/
    Ale to i tak dużo po przeczytaniu tych 2 wspaniałych,pełnych emocji i uczuć rozdziałów :)
    Zycze weny i do nastepnego :* <3

    OdpowiedzUsuń
  32. O cholera! Harry nie może zostawić tess! Tyle się dzieje!

    OdpowiedzUsuń
  33. Tak bardzo cudowny *.*

    OdpowiedzUsuń
  34. Kurwa no, co Harry odwala znowu...... Nie może jej zostawić ugh

    OdpowiedzUsuń
  35. Swietny:) czekam na nowy i dziekuje za tlumaczenie xx

    OdpowiedzUsuń
  36. O japierdole! After to kurwa najlepszy ff życia! Co tu się dzieje
    HARRY TESSA
    BIEDNY MALY
    HARRY MASZ GO POKOCHAC JAK NAJLEPSZEGO BRTA BO NIM JEST
    CALA PLACZE I JESTEM TAK ROZEMOCJONOWANA ZEOMGM
    MOJE ZYCIE NIE MA TERAZ SENSU

    OdpowiedzUsuń
  37. O jezu xd co tu sie dziejeee xd swietne

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie wiem dlaczego, ale wciąż mam jakąś nadzieję, że jednak Ken jest ojcem Harryego...

    OdpowiedzUsuń
  39. Już nie chcę więcej tych ich rozstań, czas by autorka pozwoliła Harremu być szczęśliwym i zakochanym młodym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  40. OMG tylko tyle jestem w stanie powiedzieć

    OdpowiedzUsuń
  41. OMG tylko tyle jestem w stanie powiedzieć aniceta

    OdpowiedzUsuń
  42. Miejmy nadzieje że jednak zostaną razem :)

    OdpowiedzUsuń
  43. O matko, to było wzruszające :o

    OdpowiedzUsuń
  44. Cudowny rozdział, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  45. ❤❤❤❤❤💑👫

    OdpowiedzUsuń
  46. WOW :)
    cudo , ale chyba jak każdy nie chcę rozstania Tess i Hazzy :(

    OdpowiedzUsuń
  47. Czy mi się wydaje czy oni nie użyli prezerwatywy?! A Tessa na tabletkach nie jest przeciez co nie? Czy to coś oznacza?! 

    OdpowiedzUsuń
  48. mały jest najlepszy

    OdpowiedzUsuń
  49. To ostatnie zdanie małego mnie rozbroiło

    OdpowiedzUsuń