czwartek, 25 września 2014

Rozdział 213.

- Dok jest trochę chybotliwy, ale wystarczająco solidny. Muszę wynająć tu kogoś, żeby go odnowił – mówi Ken, kiedy idziemy za nim do doku za domkiem.
Ogród prowadzi prosto do niego, widok jest niesamowity.
-Świetnie – komentuje Harry. Fale rozbijają się o skały, wyznaczając linię brzegową. Instynktownie chowam się za Harrym.
- Coś nie tak? – pyta cicho.
- Nie, jestem po prostu nieco podenerwowana.
Obraca się, aby stanąć ze mną twarzą w twarz, wślizgując swoje obie dłonie do tylnych kieszeni moich dżinsów.
- To tylko woda, kochanie, będzie w porządku – uśmiecha się. Nie umiem określić, czy ze mnie szydzi, czy jest szczery, ale kiedy jego wargi przemierzają mój policzek, moje wątpliwości znikają.
– Zapomniałem, że nie lubisz wody – przyciąga mnie bliżej.
- Lubię wodę, w basenach.
- I strumieniach? – w jego oczy błyszczą humorem.
- Tylko jednym strumieniu -  uśmiecham się na samo wspomnienie.
Tamtego dnia też byłam zdenerwowana. Harry zaciągnął mnie do tej wody tylko przekupstwem. Obiecał odpowiedzieć na jedno z moich niekończących się pytań na jego temat, w zamian za wejście z nim do wody. Ten dzień wydaje się tak odległy, w sumie przedpotopowy, ale powszechny motyw tajności zaśmieca również naszą teraźniejszość. Harry ujmuje moje dłonie w swoje, gdy podążamy za jego rodziną do niesamowitego okazu cumowanego na końcu doku. Nie wiem zbyt wiele na temat łódek, ale wydaje mi się, że to może być przerośnięty ponton. Wiem, że to nie jest jacht, ale jest większe niż jakakolwiek łódź rybacka, którą kiedykolwiek widziałam.
- Jest taki wielki – szepczę do Harry’ego.
- Ćśś, nie powinnaś mówić w tej chwili o moim kutasie – docina, uśmiechając się. Uwielbiam ten swawolny, acz naburmuszony nastrój, w którym się znajduje, jego uśmiech jest zaraźliwy.
- Uważajcie na stopień – woła do nas Ken, wchodząc na drabinkę, łączącą łódź z dokiem. Ręka Harry’ego przesuwa się na moje plecy, podczas gdy pomaga mi przebyć drabinkę. Próbuję zmusić się do wyobrażenia sobie, że wspinam się tylko na małą drabinkę na placu zabaw, a nie na olbrzymią łódź. Otucha, która przychodzi wraz z dotykiem Harry’ego jest jedyną rzeczą, zatrzymującą mnie przed ucieknięciem przez chwiejny dok do chatki i skryciem się pod łóżkiem.
- To nie jacht, ale nam pasuje.
Łódź jest miła, wystrój utrzymany w białej i karmelowej skórze. Miejsce do siedzenia jest wielkie, wystarczająco duże, aby zmieścić nas wszystkich, a nawet więcej osób, wciąż siedząc wygodnie.
- Miło widzieć, że twoja łódka jest ładniejsza od domu mamy – mówi Harry, a dumny uśmiech Kena znika.
- Harry – szepczę, tarmosząc go za rękę.
- Przepraszam – fuka. Ken wzdycha, ale akceptuje przeprosiny syna, a potem odchodzi na inną stronę łodzi.
- Wszystko w porządku? – zwraca się do mnie Harry.
- Tak, ale proszę, bądź tylko miły. Już jestem przyprawiona o mdłości.
- Będę miły, już przeprosiłem.
Siada na jednej z sof, a ja do niego dołączam. Liam bierze od niego torbę z zakupami i schyla się, by rozpakować puszki wody gazowanej i paczki chrupek. Rozglądam się od lewej do prawej, mój wzrok wodzi przez łódź i wodę. Jest pięknie, słońce tańczy na tafli wody.
- Kocham cię – mówi miękko Harry do mojego ucha. Silnik łodzi zostaje przywrócony do życia z lekkim szumem, a ja przysuwam się bliżej do Harry’ego.
- Kocham cię – odpowiadam, spoglądając za siebie, na wodę.
- Jeżeli wypłyniemy dostatecznie daleko, może zobaczymy parę delfinów albo, jeśli się nam poszczęści, wieloryba! – mówi głośno Ken.
- Na pewno wieloryb przewróci tę łódź za parę chwil – odgryza się Harry, a ja głośno przełykam ślinę na tę myśl.
- Kurwa, przepraszam – kaja się.
Im dalej odpływamy od brzegu, tym spokojniejsza się staję. To dziwne, myślałam, że będzie na odwrót, ale jest pewien spokój, który niesie ze sobą bycie tak odłączonym od lądu.
- Często widujecie tutaj delfiny? – pytam Karen, podczas gdy siorbie swojego drinka.
- Nie, to zdarzyło się tylko raz, ale ciągle próbujemy – uśmiecha się.
- Nie mogę uwierzyć w dzisiejszą pogodę, czuję się jakby to był czerwiec – stwierdza Liam, zdejmując koszulkę przez głowę.
- Pracujesz nad swoją opalenizną? – pytam go, zauważając jego blady tors.
- Tak, nawet jeśli nie będę potrzebował jej w mieście.
- Gdyby woda nie była lodowato zimna, moglibyśmy wszyscy pójść popływać bliżej brzegu – mówi Karen.
- Może latem – przypominam jej, na co wesoło kiwa głową.
- Przynajmniej wciąż mamy jacuzzi w domku – mówi Ken.
- Myślałem, że było zepsute? – pyta Liam swojej matki.
- Nie, już działa. Jest na tarasie, w pokoju Harry’ego i Tessy – mówi. Harry wciąż siedzi cicho, wgapiając się w przestrzeń.
- Spójrzcie! Tutaj! – Ken wskazuje na miejsce za nami. Oboje z Harrym szybko się odwracamy i zajmuje mi chwilę, by zobaczyć, na co wskazuje. Ławica delfinów ślizga się po wodzie. Nie są blisko łodzi, ale wystarczająco blisko, by zobaczyć, jak synchronicznie przedzierają się przez fale.
- To nasz szczęśliwy dzień! – śmieje się Karen.
Wiatr zdmuchuje moje włosy na twarz, na moment blokując mój widok, więc ręka Harry’ego sięga, aby odgarnąć je z powrotem za moje ucho. To zawsze są te proste rzeczy, które robi, małe powody, które znajduje, aby mnie dotknąć bez przemyślenia; to one wprowadzają zamieszanie w moim brzuchu.
- To było takie nieskazitelne – mówię do niego.
- Tak, właściwie było – brzmi na zdumionego.
Po dwóch godzinach rozmawiania o łodziach, pięknych latach w tym miejscu, sportach, i niezręcznym wspomnieniu Seattle, które Harry uciął prawie tak szybko jak się zaczęło, Ken zawraca do brzegu.
- Nie było tak źle, co nie? – oboje z Harrym pytamy się o to w tym samym czasie.
- Chyba nie – śmieje się, pomagając mi zejść z drabinki do doku. Słońce naznaczyło jego policzki i mostek nosa, jego włosy są niesforne i roztrzepane przez wiatr.  Jest taki piękny, to boli.
- Zrobię nam lunch, jestem pewna, że wszyscy są głodni – informuje Karen, kiedy wchodzimy do domku.
- Co jeszcze jest tu do roboty? – pyta Harry swojego ojca.
- Cóż, jest miła restauracja w mieście dalej, planowaliśmy wyjście tam jutro na obiad dla nas wszystkich, oprócz tego staromodne kino, biblioteka…
- A więc nagromadzenie lamerskich badziewi? – mówi Harry, jego słowa są ostre, ale ton rozbawiony.
- To miłe miejsce, powinieneś dać mu szansę – mówi Ken. Nie wydaje się być obrażony przez słowa syna.
Nasza piątka stoi dookoła kuchni, podczas gdy Karen nakłada półmisek kanapek i owoców. Harry, który zachowuje się dziś przesadnie uroczo, jeszcze raz układa swoją dłoń na moim udzie.
Może to miejsce jest dla niego dobre.
Po lunchu pomagam Karen posprzątać kuchnię i zrobić lemoniadę, gdy Liam i Harry dyskutują jak okropna jest literatura nowoczesna. Nie mogę temu poradzić i śmieję się, gdy Liam wspomina 'Harry’ego Pottera', co prowadzi Harry’ego do pięciominutowej pogadanki o tym, dlaczego nigdy nie czytał i nigdy nie przeczyta tych książek, a Liama do desperackich prób przekonania go do zmiany zdania.
- Karen  i ja zamierzamy wyjść do domku naszych przyjaciół parę domów stąd, jeśli zechcecie dołączyć – oferuje Ken. Harry spogląda na mnie z drugiego końca pokoju i czekam aż odpowie.
- Ja spasuję – mówi w końcu, wciąż patrząc na mnie.
Liam spogląda w tę i z powrotem pomiędzy Harrym a mną, zanim składa swoją odpowiedź.
- Ja pójdę – mówi i przysięgam, że złapałam go posyłającego uśmieszek Harry’emu, zanim odszedł do Kena.
- Jeżeli potrzebujecie czegokolwiek po prostu zadzwońcie do mnie na komórkę, nie powinniśmy wyjść na dłużej niż godzinę lub dwie – mówi Ken.
Jak tylko zamykają się frontowe drzwi, Harry wstaje, by dołączyć do mnie na kanapie.
- Nie chciałeś iść? – pytam.
- Kurwa, nie, dlaczego, do cholery, miałbym chcieć? O wiele bardziej wolę zostać tu z tobą, sam na sam – zgarnia moje włosy z mojej szyi, wysyłając lekki dreszcz, przeszywający się przeze mnie.

Harry’s POV:

- Chciałaś posiedzieć w pokoju i słuchać nudnych, dupnych ludzi, gadających o nudnych, dupnych rzeczach? – pytam ją, ustami ledwie ocierając o jej szczękę.
- Nie – jej oddech już się zmienił.
- Jesteś pewna? – droczę się i przesuwam nos wzdłuż jej szyi, prowokując ją do odchylenia głowy.
- Nie wiem, tamto mogłoby być zabawniejsze od tego – mówi, a ja chichoczę w jej szyję, całując ją tam, gdzie pojawiają się ciarki, spowodowane moim oddechem.
Nic, kurwa, podobnego.
- Nie wydaje mi się, my mamy jacuzzi w naszym pokoju, pamiętasz?
- Tak, ale to nie jest dla nas wyjście, bo nie mam kostiumu kąpielowego – lekko ssę jej szyję i wyobrażam sobie jak wyglądałaby w stroju kąpielowym.
Kurwa mać.
- Nie potrzebujesz go.
- Owszem, potrzebuję! Nie wchodzę do jacuzzi bez ubrań na sobie!
- Dlaczego nie? – to brzmi jak bardzo zabawny czas dla mnie.
- Ponieważ jest tu twoja rodzina.
- Nie rozumiem dlaczego zawsze używasz tego jako wymówki – moja ręka wędruje w dół, na jej podołek, naciskam na niego przez szew jej jeansów – czasami myślę, że mogłoby ci się to podobać.
- Niby co? – pyta, praktycznie, kurwa, dysząc.
- Możliwość zostania przyłapanym.
- Dlaczego to miałoby się komukolwiek podobać?
- Wielu osobom się to podoba, dreszczyk bycia przyłapanym, no wiesz? – aplikuję więcej napięcia pomiędzy jej nogi, a ona próbuje je zacisnąć.
- Nie, to jest… nie wiem, ale nie podoba mi się to – kłamie. Jestem, cholernie, bardzo pewien, że podoba jej się to.
- Mhm…
- Nie podoba! – broni się, jej policzki są okryte rumieńcem, a oczy rozszerzone w zawstydzeniu.
- Tess, to w porządku jeśli to lubisz. To bardzo, cholernie gorące, serio – zapewniam ją.
- Nie lubię – no pewnie, Tesso.
- No dobrze, nie lubisz – unoszę ręce w poddańczym geście. Wiem, że nie było sposobu, żeby się przyznała, ale cóż, warto było spróbować.
- Masz zamiar wstać i wejść ze mną do jacuzzi? – pytam i zdejmuję z niej moją dłoń.
- Pójdę tam, ale nie wchodzę z tobą.
- Jak sobie chcesz – uśmiecham się i wstaję z kanapy. Wiem, że skończy tam ze mną, po prostu będzie trzeba ją przekonywać dłużej niż większość dziewczyn. Gdyby o tym pomyśleć, nigdy wcześniej nie byłem z kobietą w jacuzzi, nagą czy nie.
Tessa wstaje razem ze mną i okręca swoją małą dłoń wokół mojego nadgarstka, kiedy wchodzimy po schodach do pokoju, który jest przeznaczony dla nas na następne kilka dni. Balkon, połączony z pokojem, jest przede wszystkim tym, co sprawiło, że wybrałem tę sypialnię. W momencie, w którym zobaczyłem, że to jacuzzi usytuowane tutaj, wiedziałem, że muszę ją zmusić, żeby do niego weszła. Łóżko też nie jest złe, jest małe, ale ani trochę nie potrzebujemy dużego, biorąc pod uwagę sposób, w jaki śpimy.
- Naprawdę uwielbiam to miejsce, jest tak spokojnie – mówi, siadając na łóżku, żeby zdjąć buty, podczas gdy ja otwieram podwójne balkonowe drzwi.
- Jest w porządku – jeśli mój ojciec, jego żona i Liam nie byliby tu, na pewno byłoby o niebo lepiej.
- Nie mam nic, co mogłabym włożyć na siebie jutro do tej restauracji, o której mówił twój ojciec.
- Więc nie pójdziemy – wzruszam ramionami i schylam się, aby przekręcić gałkę w jacuzzi.
- Chcę iść, po prostu nie wiedziałam, że będziemy się gdzieś wybierać.
- Więc słaba organizacja to ich wina, po prostu założymy dżinsy – kusi mnie, żeby ktoś powiedział jej coś o tym, co ma na sobie.
- No nie wiem.
- Dobrze, jeśli nie chcesz założyć dżinsów, możemy znaleźć sklep w tej dziurze, żeby coś dla ciebie kupić – oferuję, a ona się uśmiecha.
- Dlaczego jesteś w takim dobrym nastroju? – Tessa unosi swoją brew i łypie na mnie.
- Nie wiem… Po prostu jestem.
- Okej… Powinnam się martwić?  - pyta, wychodząc ze mną na balkon.
- Nie.
Tak.
- Czy przynajmniej posiedzisz ze mną na zewnątrz, kiedy ja będę raczył się relaksacją, jaką niesie ze sobą siedzenie w tryskającej, gorącej wodzie? – śmieje się i kiwa głową, siadając na wiklinowym krześle obok machiny. Obserwuję jej niewinne oczy, kiedy patrzy się na mnie, zdejmującego koszulkę i spodnie. Zostaję w bokserkach, ona może je zdjąć.
- Jesteś pewna, że nie chcesz wejść? – pytam jej, przekładając nogę przez krawędź, i wchodzę do jacuzzi. Kurwa, jest gorąco jak w piekle. Parę sekund później płomień znika i opieram plecy o twardy plastik.
- Jestem pewna – mówi i rozgląda się po drewnianym otoczeniu.
- Nikt nie może nas zobaczyć, naprawdę myślisz, że zaproponowałbym ci wejście tu nago, gdyby ktoś mógł? – pytam. Powinna mnie znać lepiej.
- Co jeśli oni wrócą? – pyta cicho, jak gdyby ktoś mógł ją usłyszeć.
- Powiedzieli godzinę lub dwie.
- Tak, ale…
- Myślałem, że zaczęłaś trochę uczyć się życia? – drażnię moją piękną dziewczynę.
- Bo tak jest.
- Siedzisz tam, grymasząc na krześle, kiedy ja podziwiam widoki – wskazuję na to, o czym mówię.
- Nie grymaszę – grymasi jeszcze bardziej.
- Jak tam chcesz – posyłam jej uśmieszek, wiedząc, że to zirytuje ją bardziej. Zamykam oczy, kiedy zagryza wargi.
- Na pewno jestem tutaj samotny, może będę musiał sam o siebie zadbać.
- Nie mam w co się ubrać.
- Deja-vu – dogryzam jej, myśląc o naszych chwilach w strumieniu po raz drugi dzisiaj.
- Ja…
- Po prostu wejdź do tej cholernej wody.
- Dobra, wchodzę!
To nie było takie trudne, jak się spodziewałem. Kiedy otwieram oczy, prawie dotykam kutasem szyi. Tessa ściąga bluzkę przez głowę i oczywiście ma na sobie ten cholerny, czerwony stanik.
- Zdejmij stanik.
Po raz kolejny się rozgląda i kręcę głową. Jedynym, co może dojrzeć z tego balkonu  są woda i drzewa.
- Zdejmij go – zachęcam, a ona skina głową, zsuwając ramiączka z ramion.
Nigdy nie otrzymam jej dość, nieważne jak wiele razy jej dotykam, pieprze ją, całuje ją, ściskam ją, to nigdy nie będzie wystarczająco, zawsze chcę więcej. To nawet nie chodzi o seks, który uprawiamy często, chodzi o to, że jestem jedynym, który kiedykolwiek z nią był, a ona ufa mi na tyle, by rozebrać się do naga na pieprzonym balkonie.
Dlaczego jestem takim popaprańcem?
Jej dżinsy dołączają do jej koszulki i stanika na krześle, oczywiście idealnie złożone.
- Majtki – przypominam jej.
- Nie, ty masz swoje na sobie – odgryza się i wchodzi do wody.
- Auć – piszczy, zabierając stopę z powrotem, zanim wślizguje się do wody.
Wzdycha, zakładam, że jej ciało przyzwyczaiło się do wody.
- Chodź tu – sięgam po nią i przyciągam ją na swoje kolana. Przypuszczam, że niewygodne, plastikowe siedzenia mogą być mimo wszystko użyteczne. Sposób, w jaki czuję naciskające na mnie jej ciało w kombinacji z wodą tryskającą z dysz, sprawia, że chcę w tej chwili zedrzeć te majtki.
- Mogłoby być tak w Seattle, cały czas – mówi, a jej ramiona zarzucają się wokół mojej szyi.
- Jak? – pieprzone Seattle jest ostatnią rzeczą, o której chcę rozmawiać. Jeżeli mógłbym znaleźć sposób, by wymazać to cholerne miasto z mapy, zrobiłbym to.
- Jak teraz – wskazuje pomiędzy nas. – Tylko my, bez problemów z twoimi przyjaciółmi typu Molly, bez złej historii, tylko ty i ja w nowym mieście. Moglibyśmy zacząć wszystko od nowa, Harry, razem.
- To nie jest takie proste – mówię jej.
- Ależ jest. Nigdy więcej Zayna.
- Myślałem, że zamierzasz wejść tutaj i pieprzyć mnie, a nie rozmawiać o Zaynie – docinam jej, a ona napina się.
- Przepraszam, ja…
- Uspokój się, żartuję. Cóż, na temat tego z Zaynem – przekładam jej ciało tak, że siedzi na mnie okrakiem, jej obnażona klatka piersiowa czerwieni się, naciskając na mnie.
- Jesteś dla mnie wszystkim, wiesz o tym, prawda? – powtarzam pytanie, które zadawałem jej już tak wiele razy.
Nie odpowiada tym razem, zamiast tego opiera łokcie na moich ramionach, wplata palce w moje włosy i całuje mnie.


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

140 komentarzy:

  1. :o <3 NAJLEPSZY! <3 NANANNAA, NIECH ON SIĘ ZGODZI NA TE SEATTLE, BŁAGAM!

    OdpowiedzUsuń
  2. Harry to słodki frajer, co nie zmienia faktu że jest słodki ♥ pozdrawiam mame i tate

    OdpowiedzUsuń
  3. jeju fkskdkdkdkdk
    swietny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. aa wreszcie! dziękuje <3

    OdpowiedzUsuń
  5. super super rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pierwsza? XD
    Świetny rozdział. Wydaje mi sie,
    Ze Harry ma związek z Seatle xd czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmm ;> Hessa w jacuzzi xd <3 ~Justyna ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. super jestem ciekawa kolejnych części

    OdpowiedzUsuń
  9. o boże. harry jest taki idealny

    OdpowiedzUsuń
  10. O mój boże tak bardziej kocham to ff i wesołego Harry'ego :D Vabanakak <333 Świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Hessa ♥
    Oni są cudowni

    OdpowiedzUsuń
  13. Super rozdział.
    Nie mogę się doczekać next'a :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hessa forever ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Bomba ! Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebisty!
    hehehe ... będzie seks ... hehehe

    OdpowiedzUsuń
  17. Aaaa jestem pierwsza. Idę czytać bo kocham tego bloga;*

    OdpowiedzUsuń
  18. OMG co z seattle ?

    OdpowiedzUsuń
  19. jeju slodko, ale czuje, ze cos sie za tym kryje i mam wrazenie, ze to przez Harry'ego ta wlascicielka z mieszkania z Seattle sie nie odzywa..idek

    OdpowiedzUsuń
  20. Aaaaa piersza. Idę czytać kocham;*

    OdpowiedzUsuń
  21. pierwsza!? Omg! Rozdział ahcrahgunaaes!!! <3 wyczówam +18 w następnym xD ? <3

    OdpowiedzUsuń
  22. 1 cudo cudeńko czekam na nexta będzie sex? <3333 Ola

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudowny rozdzial. Kocham

    OdpowiedzUsuń
  24. Rodział super czekam na nexta. Pierwsza:-)

    OdpowiedzUsuń
  25. o kurwa dfckfdxjckdlr tego jeszcze nie było cdjxnmcvgjfkcgfjckfm @weronika7

    OdpowiedzUsuń
  26. Niesamowite!!! *.*
    Mam nadzieję, że kolejny rozdział będzie poprzedzony czerwonym tekstem ^_^ :D

    OdpowiedzUsuń
  27. O.M.G
    AAAAA ZGON
    HESSA
    TAK BARDZO
    ZGON
    UMARLAM
    IM DONE
    BEDO SEKSY♡ KC ADIOS

    OdpowiedzUsuń
  28. Pierwsza! Kocham <3 Harry taki zboczony XD

    OdpowiedzUsuń
  29. Wyczuwam seks w kolejnym rozdziale. Dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  30. hahha nie będziecie pierwsi

    OdpowiedzUsuń
  31. Cudny jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  32. pierwsza! wygrałam przeruchanie harrego i darmowy lot w łysą dolinę tessy.pozdrawiam mamę,tatę,psa,oliwię,ale brata nie.dobrej nocy

    OdpowiedzUsuń
  33. Swietny, czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Boooskiii!!! Dziekuje ze tak szybkooo! <33

    OdpowiedzUsuń
  35. Co jest z tym Seattle...? :/ No mam nadzieje że już nie długo się dowiemy ^ ^
    Do następnego xoxo

    OdpowiedzUsuń
  36. Rozdział świetny jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Kocham to opowiadanie ! Mam nadzieję że masz jeszcze dla siebie trochę czasu :) Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  38. Pierwsza? Bomba!

    OdpowiedzUsuń
  39. O Boże, to takie askwdwbdfghtyggjfhchhhhghbhjgdjcjkhsdhfadhjkjlj! Niech Harry sie z nią przeprowadzi!

    OdpowiedzUsuń
  40. Bedzie sie dzialo ;o Nie moge sie doczekac ;D

    OdpowiedzUsuń
  41. Cudowny *.* ♥ czekam na następny!! :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jestem pierwsza *-*
    Łał :D
    boski rozdział ♡♥♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  43. O boże fantastyczne normalnie super. Miałam nadzieję że jednak będą się bzykac w tej wodzie

    OdpowiedzUsuń
  44. ooooo świetny rozdział jak zawsze *.*
    Kurcze akurat w takim momencie xd
    Czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  45. Super rozdział. Kocham takiego Harrego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mimo wszystko harry to romantyk :-*

    OdpowiedzUsuń
  47. Omg.. Ale boskie*.* kocham to i czytałam to opowiadanie już z tysiąc razy a dalej mnie zaskakuje ;* Kocham Cię za to że je tłumaczysz<3

    OdpowiedzUsuń
  48. przeczuwam czerwoną czcionkę :) hahaha ;p nie rozumiem, dlaczego Harry tak się upiera przed wyjazdem do Seattle ;o nie zaszkodzi spróbować :) nie mogę się doczekać kolejnego i na wszystkie rozdziału warto czekać, nawet jeżeli miałabym czekać miesiąc, dwa czy rok! Angie dziękuję Ci i dziewczynom co Ci pomagają ;*

    OdpowiedzUsuń
  49. O kurczaki,ale uroczo:)

    OdpowiedzUsuń
  50. wyczuwam czerwoną czcionkę w następnym rozdziale ^^

    OdpowiedzUsuń
  51. aaaaaaaaaaaa kocham błagam next !! jak najszybciej !!!!


    styleskowa

    OdpowiedzUsuń
  52. coraz bardziej chujowy ten after

    OdpowiedzUsuń
  53. Super!!!! Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  54. Alle-kurwa-luja dziekuje ze dodalas jest.....oejdjskhziskshksks umieram *.* razem z moimi feels bo...
    -Wesoly Harry
    -Zadnej Klotni
    -Obstawiam ze w nastepnym rozdziale albo ich przylapia albo seks
    -no i Harry Rozmawia o pieprzonej przeprowadze

    OdpowiedzUsuń
  55. więcej takich rozdziałów *o* +dziękuję za tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  56. I to w takim momencie się skończyło :ccccccccccc

    OdpowiedzUsuń
  57. coś mi się zdaje że Harry ma coś wspólnego z tym że Tessa nie ma gdzie mieszkać w Seattle. nie moge doczekać się next :D

    OdpowiedzUsuń
  58. Ten rozdział jest tak kurewsko idealny, kocham go.
    I kocham perspektywę Harry'ego ♡
    xox
    Red♡

    OdpowiedzUsuń
  59. Wyczuwam scene w następnym rozdziale xd ^^

    OdpowiedzUsuń
  60. no zobaczycie co w następnym, już nie będzie tak słodko ;D

    OdpowiedzUsuń
  61. Najlepszy rozdział ! Harry jest taki abjdbacahahsbx ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  62. Harry jest zbyt miły nie żeby coś ale chyba to nie bez powodu.. Seattle kolejny temat który zawiera wiele tajemnic, przynajmniej jak na razie. Dzięki za tłumaczenie, czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  63. Świetny rozdział taki uroczy.

    OdpowiedzUsuń
  64. harry muso soe zgodzic na seattle

    OdpowiedzUsuń
  65. Rozdział dodany na urodziny mojej mamy!

    OdpowiedzUsuń
  66. Niech bedzie w następnym rozdziale czerwona czcionka! Tak bardzo prosze :D kocham teksty Harrego, są boskie <3 czekam NN ;)

    OdpowiedzUsuń
  67. Yhym okej fajnie :) ciekawe ile bedzie taka sielanka ;d dzięki za tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Ten rozdzial jest MEGA!!!!!!!!! *,* XJDJSNBSB

    OdpowiedzUsuń
  69. Ale sprawa z tym Seattle się ciągnie :-/

    OdpowiedzUsuń
  70. After jest wspaniały :-D

    OdpowiedzUsuń
  71. uuuuuu coś czuje ze w nastepnym rozdziale zrobi sie jeszcze goręcej!!!!! Dziękuje za rozdział! xx

    OdpowiedzUsuń
  72. Cudoo. Nie mogę się doczekać nexta. :)

    OdpowiedzUsuń
  73. kurde Harry ma coś wspólnego z tym mieszkaniem i ogólnie Seattle... Boje się

    OdpowiedzUsuń
  74. Jaka słodka końcówka <3

    OdpowiedzUsuń
  75. v'.b;n][pfl.lgfphko0jfe boże kochany onisą -[-s;;dodnfherifjgndfjgbnfdbhngeout pi piorsatu hsfbikedhrfgewuihfewoheouiwhu4eiwth5jlyijuy cholera jasna andjkf niech b ęsozie czerwona czcionka już, błagam! akljhkijuf
    ,Malu

    OdpowiedzUsuń
  76. Awwwwwwwwwwww <3 Będzie +18 Huehuehuehuehue

    OdpowiedzUsuń
  77. Agauwbsksndoensidjeobeidj ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  78. Harry do kurwy zgódź się na to Seatlle!!!! No wnerwia mnie on nooo :< rozdział zajesuperfajny czekam na następny :3

    OdpowiedzUsuń
  79. Przeczuwam że w następnym rozdziale pojawią się ,,gorące " chwile w Jacuzzi :x

    OdpowiedzUsuń
  80. Harry jest na prawdę popaprany XD o czym on myśli?? xD
    Ja nie mogę się doczekać dalszych losów!! Tak mnie to wszystko wciągnęło, że O.M.G!! <3

    OdpowiedzUsuń
  81. O moj boze kochaaaam tooo kochaaaaaaaaam @PModzelewska

    OdpowiedzUsuń
  82. kocham to fanfiction!!

    OdpowiedzUsuń
  83. Mam nadzieję że Harry w końcu się ugnie i pojadą razem do Seattle.

    OdpowiedzUsuń
  84. taki idealny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  85. Niech on z nią jedzie do tego Seattle !

    @HarryIsMyyBaby

    OdpowiedzUsuń
  86. Omgash, to chyba jeden z moich ulubionych rozdziałów.
    Harry jest taki jwkxktkqoskfk i słodki i uroczy i taki jprdl jakxkkgwk
    Tylko zastanawiam się dlaczego nagle jest taki ..to znaczy żadnych większych docinek, żadnej kłótni itd.
    Poza tym myślę, że on ma po prostu jakieś złe wspomnienia z tym Seattle..
    Nie może tak po prostu nienawidzic tego miasta.
    Idk, mam nadzieje, że się dowiemy w następnych rozdziałach C:

    OdpowiedzUsuń
  87. Jej kahsgdfklwoeueb *-* Świetny ^^ Hessa <3

    OdpowiedzUsuń
  88. Mam nadzieje ze w koncu wyjadą razem do Seattle ... nie widzę tego by ona wyjechała sama, musza byc razem .... harry musi coś dla niej poświęcić... a nie ona dla niego wszystko, gdyby sie nagle rozstali to on by wrocil do swojego zycia a ona nie mialaby nikogo oprocz nialla :( swietnie przetlumaczony rozdzial xx

    OdpowiedzUsuń
  89. Awww słodko. Mogłoby być gdybyś pojechał z nią Harry!

    OdpowiedzUsuń
  90. <3333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  91. Harry coś kręci, i założę się że ma coś wspólnego z tym mieszkaniem w Seattle. Dziwne, że Tessa jeszcze nie zauważyła że Harry jest podejrzanie za miły.

    OdpowiedzUsuń
  92. Ona mogłaby zostać z nim a nie jechać do Seatle a on mógłby zrezygnowac z Anglii. Kocham tego bloga <3 nigdy nie wiadomo co się wydarzy ...

    OdpowiedzUsuń
  93. Awww świetny :-D

    OdpowiedzUsuń
  94. hahhahaha czuje ze nastepny rozdzial zacznie sie czerwona czcionka xd
    eeej ja tez chce zeby razem wyjechali do Seattle :) byloby tak super :)
    no ale czekam na nastepny :) x

    OdpowiedzUsuń
  95. Jest cudny, ale jak ja nie cierpię jak kończy się w takich... momentach <3

    OdpowiedzUsuń
  96. Awwww *__* Harry taki słodki :)

    OdpowiedzUsuń
  97. nie jest dla ciebie wszystkim jak nie chcesz z nia jechac:/

    OdpowiedzUsuń
  98. super rodział xx
    dzieki

    OdpowiedzUsuń
  99. O jej *-* zajebisty rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  100. Harry dzonił do tej laski z seatle i powiedziała że ona nie jedzie.! Boski.!!

    OdpowiedzUsuń