środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 235.

Soundtrack do rozdziału:

• Little Mix - Towers
• A Great Big World - Say Something
• Adele - Take It All


Tessa's POV:

- Harry! - popycham drzwi i krzyczę jego imię. Jest już w połowie podwórza.
Gdy się odwraca, przekrzywia zdezorientowany głowę. 
- Tak?
- Mógłbyś powiedzieć Liamowi, żeby do mnie zadzwonił, jeśli nie chce wchodzić do środka? - szybko odpowiadam. Wiem, że Liam wszedłby do domu mojej matki, ale jestem pewna, że Harry chce jechać teraz, a w przeciwieństwie do Liama, nie odpowiadałoby mu czekanie w samochodzie.
- Och, okej.
Czekam na to, że się do mnie jeszcze odwróci, nie wiem czego tak naprawdę oczekuję, pożegnania, przytulenia, czegoś, ale to nie nadchodzi. Otwiera drzwi do samochodu Liama od strony pasażera i wdrapuje się do środka.
Moja dłoń wykonuje w powietrzu żałosne ruchy pożegnania. Liam odkręca szybę i odmachuje mi, obiecując, że zadzwoni jutro. Pewnie Harry nalegał, żeby już jechali.
W momencie, gdy samochód Liama znika z pola widzenia, pustka naciska na moją pierś z ogromnym ciężarem, i wchodzę do środka. Noah opiera się o ścianę między salonem, a kuchnią,
- Odjechał? - pyta.
- Tak, odjechał - mój głos jest odległy, nieznajomy.
- Nie wiedziałem, że nie jesteście już razem.
- My, cóż... Po prostu próbujemy sobie wszystko poukładać.
- Możesz mi powiedzieć jedną rzecz, zanim zmienisz temat? - jego oczy skanują moją twarz. - Znam to spojrzenie, właśnie masz zamiar znaleźć jakiś powód, żeby to zrobić - nawet po takim czasie bycia z dala ode mnie, w dalszym ciągu tak dobrze mnie zna.
- Co chcesz wiedzieć? - pytam, zanim zgodzę się na jego prośbę.
- Gdybyś mogła cofnąć czas, zrobiłabyś to? Słyszałem jak mówiłaś, że chciałabyś zamazać ostatnie sześć miesięcy, naprawdę byś to zrobiła? - pyta, wpatrując się swoimi niebieskimi oczami w moje.
Czy bym to zrobiła?
Siadam na kanapie, by przemyśleć to pytanie, czy cofnęłabym to wszystko? Zamazała wszystko, co mi się przydarzyło przez ostatnie sześć miesięcy? Zakład, nieskończone kłótnie z Harrym, popsucie stosunków między mną a moją matką, zdrada Steph, wszystkie upokorzenia, wszystko.
- Tak, zrobiłabym to, bez zastanowienia.
Dłoń Harry'ego na mojej; sposób, w jaki mnie obejmował swoimi wytatuowanymi ramionami, przyciskając mnie do swojej piersi. Sposób, w jaki się czasem śmiał tak mocno, że zamykał oczy, a dźwięk jego śmiechu wypełniał moje uszy, moje serce i całe mieszkanie tak niespotykanym szczęściem, że nic nie mogłoby zamazać tego wspomnienia.
- Nie, nie zrobiłabym tego. Nie mogłabym – zmieniam odpowiedź, a Noah kręci głową.
- To co w końcu? - dławi śmiech i siada na rozkładanym fotelu naprzeciwko kanapy.
- Nie wymazałabym ich.
- Jesteś pewna? To był dla ciebie ciężki rok, a ja nawet nie znam jego połowy.
- Jestem pewna – kiwam głową, naprawdę tak myślę. - Zrobiłabym parę rzeczy inaczej, jeśli chodzi o ciebie - oznajmiam.
- Taa, ja też - Noah zgadza się ze mną po cichu, po czym sięga po pilot od telewizora, leżący na oparciu fotela. Gwizdanie i wiwatujące tłumy wypełniają mały salon, a ja wpatruję się w ekran, odtwarzając w głowie śmiech Harry'ego do momentu aż zasypiam.


***

- Thereso - jakaś ręka łapie mnie za ramię i potrząsa mną. – Thereso, obudź się.
- Nie śpię – jęczę i próbuję wydostać się z uścisku mojej matki. – Która jest godzina?
- Siódma wieczorem. Miałam zamiar obudzić cię wcześniej – naburmusza się. Wiem, że pewnie wychodziła z siebie, pozwalając mi spać w dzień na swojej kanapie. Co dziwne, sama myśl mnie bawi.
- Wybacz, nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam – rozciągam się i staję na nogi. - Czy Noah poszedł? - zaglądam do kuchni i nigdzie go nie widzę.
- Tak, pani Porter bardzo chciała cię zobaczyć, ale powiedziałam jej, że to nienajlepszy moment.
- Dziękuję - chciałabym móc się właściwie pożegnać z Noah, ale wiem, że prędzej czy później go zobaczę, tak jak Liama. Lecz jego spotkam dużo wcześniej.
- Widzę, że Harry przywióźł twój samochód - słyszę dezaprobatę w jej głosie, gdy odwraca się od pieca, by podać mi talerz pełen sałaty i grillowanych ziemniaków.
Nie tęskniłam za jej pojęciem dobrego posiłku.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś, że on tu był? Teraz mi się przypomniało.
- On mnie o to poprosił.
- Od kiedy obchodzi cię to, czego on chce? - wymyka mi się i boję się jej reakcji...
- Nie obchodzi. Nie nie wspominałam, bo dla ciebie najlepiej będzie, jeśli o tym zapomnisz.
Widelec wyślizguje mi się z palców na talerz z ostrym uderzeniem. 
- Trzymanie pewnych rzeczy w sekrecie przede mną nie jest wcale dla mnie najlepsze – robię wszystko, żeby mój głos brzmiał spokojnie. Wycieram kąciki moich ust perfekcyjnie złożona serwetką.
- Thereso, nie wyżywaj się na mnie. Cokolwiek ten człowiek ci zrobił, że stałaś się taka, jest tylko i wyłącznie twoją winą. Nie moją.
W momencie gdy jej czerwone usta formują pewny siebie wredny uśmieszek, wstaję od stołu i rzucam serwetkę na talerz, po czym wychodzę z pokoju.
- Gdzie się wybierasz, młoda damo? - woła mnie.
- Idę się położyć. Muszę wstać o czwartej rano, żeby wziąć prysznic i jechać. Mam przed sobą długą drogę - krzyczę i zamykam za sobą drzwi.
Mam wrażenie, że jasnoszare ściany zamykają się wokół mnie, gdy siadam na moim łóżku z dzieciństwa. Nienawidzę tego domu, nie powinnam, ale tak jest. Nienawidzę tego, jak się tu czuję, jakbym nie mogła oddychać bez bycia strofowaną albo poprawianą. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo zamknięta i kontrolowana tu byłam przez całe swoje życie, aż do momentu, gdy zaznałam wolności z Harrym. Uwielbiam jeść pizzę na obiad, spędzać cały dzień nago w łóżku z nim. Bez żadnych złożonych serwetek, lokowanych włosów i obrzydliwych żółtych zasłon.
Zanim mogę się powstrzymać, dzwonię do niego i odpowiada po drugim sygnale.
- Tess? - dyszy.
- Uhm, hej – szepczę.
- Coś nie tak? - wzdycha, próbując złapać oddech.
- Nie, dobrze się czujesz?
- Dawaj, Styles, wracaj tutaj – słychać kobiecy głos.
- Och, jesteś... Nie będę ci przeszkadzać – serce łopocze w mojej klatce piersiowej, gdy różne scenariusze tworzą się w mojej głowie.
- Nie, daj spokój. Ona może poczekać – głos coraz bardziej ucicha. Pewnie odchodzi z daleka od niej.
- Naprawdę, jest okej. Rozłączę się, nie chcę... ci przeszkadzać.
- W porządku – oddycha.
Co?
- Okej, pa – szybko się rozłączam i przykładam dłoń do ust, by nie zwymiotować na dywan mojej matki.
Przecież musi być jakieś logiczne...
Mój telefon wibruje obok mojej nogi, ukazując imię Harry'ego na małym ekranie.
- Nie robię tego, co myślisz. Nawet nie zdałem sobie sprawy, jak to zabrzmiało – szybko tłumaczy, szorstki wiatr wieje przez słuchawkę, zagłuszając jego głos.
- W porządku, naprawdę.
- Nie, Tess, nie byłoby to w porządku. Gdybym był teraz z kimś innym, nie byłoby w porządku, więc przestań się zachowywać jakby tak było - wyrzuca mi i kładę się na plecach na łóżku, przyznając sobie w duchu, że ma rację.
- Nie pomyślałam, że robisz coś takiego – kłamię w połowie, w jakiś sposób wiedziałam, że tego nie robi, ale przeszło mi to przez myśl.
- Dobrze, może w końcu mi zaufasz.
- Może.
- Byłoby to o wiele trafniejsze, gdybyś mnie nie zostawiła – jego ton jest ostry.
- Harry.
- Dlaczego zadzwoniłaś? Czy twoją mama zachowuje się jak skończona suka? - wzdycha.
- Nie, nie mów tak o niej – wywracam oczami. – No dobra, trochę tak, ale to nic wielkiego. Ja tylko... tak naprawdę sama nie wiem, dlaczego zadzwoniłam.
- W takim razie... - przerywa, słyszę jak zamykają się drzwi od samochodu. – Chcesz pogadać, czy coś?
- Nie masz nic przeciwko? Możemy? - pytam go. Dosłownie godziny temu mówiłam mu, że muszę być bardziej niezależna, a teraz dzwonię do niego, bo jestem smutna.
- Jasne.
- Gdzie właściwie jesteś? - muszę utrzymać naszą rozmowę tak neutralnie, jak się tylko da, nie żeby to było możliwe między mną a Harrym.
- Na siłowni.
- Na siłowni? Ty nie chodzisz na siłownię – prawię się śmieję. Harry jest jednym z niewielu ludzi, którzy zostali obdarzeni nieziemskim ciałem bez potrzeby trenowania. Jego naturalna budowa jest idealna, jest wysoki z szerokimi ramionami, mimo iż twierdzi, że był chudy i tyczkowaty, gdy był nastolatkiem. Jego mięśnie są twarde, ale niezbyt wyraźne; jego ciało ma coś z delikatności, a zarazem z niezłomności.
- Wiem, dała mi wycisk. Byłem na serio zażenowany.
- Kto? - kobieta, której głos słyszałam, oczywiście.
- Trenerka, zdecydowałem, że zużyję tę kartę na kickboxing, którą dałaś mi na urodziny – odpowiada.
- Naprawdę? - myśl Harry'ego trenującego kickboxing, sprawia, że zaczynam myśleć o rzeczach, o których nie powinnam myśleć.
- Taa.
- I jak?
- Chyba całkiem okej, preferuję innego typu ćwiczenia, ale jestem dużo mniej wściekły niż byłem parę godzin temu - marszczę się, słysząc jego odpowiedz, chociaż przecież nie może mnie zobaczyć.
- Pójdziesz znowu? - rysuję palcami po kwiatowym wzorze na pościeli. Wreszcie czuję, że mogę oddychać, gdy Harry zaczyna mi opowiadać, jak niezręczne było pierwsze pół godziny jego treningu, jak przeklinał kobietę, na co dostał od niej parę razy przez łeb, co w efekcie sprawiło, że wzbudziła w nim respekt i przestał się zachowywać w stosunku do niej jak kretyn.
- Poczekaj – mówię w końcu. – Jesteś tam jeszcze?
- Nie, jestem teraz w domu.
- Tak po prostu... wyszedłeś? Powiedziałeś jej?
- Nie, czemu miałbym to zrobić? - pyta. Pochlebia mi to, że rzucił to, co robił, tylko po to, by ze mną pogadać, chociaż nie powinnam się z tego cieszyć.
- Nie idzie nam najlepiej w dawaniu sobie przestrzeni – wzdycham.
- Nigdy nam to nie wychodziło – widzę w myślach jego głupi uśmieszek, mimo że jest ponad sto mil stąd.
- Wiem, ale...
- To nasza wersja przestrzeni, nie przyjechałaś tutaj, przecież tylko zadzwoniłaś.
- Niby tak – pozwalam sobie zgodzić się z jego zakręconą logiką. W jakiś sposób ma rację. Moja podświadomość próbuje się przebić do mojej głowy, by rzucić jakiś złośliwy komentarz, ale natychmiast ją odpycham.
- Nie pożegnałaś się ze mną - mamrocze.
- Chciałeś już jechać – przypominam mu.
- Tak, bo powiedziałaś mi, żebym nie mówił niczego, co mogę później żałować. Byłem dwie sekundy od tego, by powiedzieć coś okropnego, czego nie miałem na myśli, więc odjechałem.
- Och.
- Czy Noah tam dalej jest?
- Nie, wyszedł parę godzin temu.
- I dobrze. Gadanie przez telefon jest tak cholernie dziwne - śmieje się Harry.
- Dlaczego?
- Nie wiem, rozmawiamy już ponad godzinę.
Sprawdzam zegarek na moim telefonie i rzeczywiście ma rację.
- Wcale tego nie odczułam.
- Wiem, nigdy wcześniej nie rozmawiałem z nikim przez telefon. Poza momentami, gdy dzwoniłaś, żebym przywiózł coś do domu lub ewentualnie parę telefonów do moich znajomych, ale one nigdy nie trwały dłużej niż pięć minut.
- Naprawdę?
- Tak, dlaczego miałbym to robić? Nigdy nie byłem za nastoletnimi randkami, wszyscy moi znajomi spędzali godziny na telefonie, słuchając jak ich dziewczyny nadają o lakierach do paznokci albo innym gównie, o którym zawsze gadają nastolatki - lekko się śmieje, a ja wzdrygam się na myśl o tym, że Harry nigdy nie miał okazji być normalnym nastoletnim chłopcem.
- Dużo nie straciłeś – zapewniam go.
- A ty? Z kim rozmawiałaś godzinami? Z Noah? - złośliwość jest słyszalna w jego pytaniu.
- Nie, ja też nigdy nie rozmawiałam godzinami przez telefon. Byłam zajęta wciskaniem nosa w książki – może ja też nigdy nie byłam prawdziwą nastolatką.
- Cóż, w takim razie cieszę się, że byłaś kujonem – mówi, powodując, że podskakuje mi żołądek. Czy tak to wygląda, jak się z kimś spotykasz? Umawiałam się tylko z Noah i Harrym, Noah zawsze był ze mną w domu, a Harry, cóż, nic co wiązało się z naszym związkiem nigdy nie było tradycyjne.
- Thereso! - wracam do rzeczywistości, gdy moja matka powtórnie mnie woła.
- Już po dobranocce? - droczy się Harry. Ten nasz związek, czy jakkolwiek to nazwać, dawanie sobie przestrzeni i rozmowy przez telefon stały się jeszcze bardziej zagmatwane przez ostatnią godzinę.
- Zamknij się – odpowiadam i zakrywam głośnik na tak długo, by powiedzieć mojej matce, że zaraz przyjdę. – Muszę iść zobaczyć czego chce.
- Naprawdę jutro jedziesz?
- Tak, jadę.
- No dobrze, w takim razie uważaj na siebie.
- Mogę do ciebie rano zadzwonić? - głos mi drży, gdy zadaję to pytanie.
- Nie, chyba nie powinniśmy tego więcej robić. Przynajmniej nie często – mówi, na co ściska mnie w klatce piersiowej. – Nieustanne rozmowy nie mają sensu, jeśli nie mamy zamiaru być ze sobą.
- Okej – moja odpowiedź jest cicha, która udowadnia przegraną.
- Dobranoc, Tesso – linia staje się cicha.
Ma rację. Wiem, że ma, ale wiedza o tym, nie sprawia, że mniej boli. Nie powinnam była w ogóle do niego dzwonić.


***

- Masz wszystko, co ci będzie potrzebne? - moja matka mnie przepytuje.
- Tak, wszystko jest już w samochodzie.
- Dobrze, zatankuj zanim wyjedziesz z miasta.
- Dam sobie radę, matko.
- Wiem, staram się tylko pomóc – jest za piętnaście piąta i chociaż raz moja matka nie jest ubrana, tak jakby miała zaraz wyjść z domu. Ma na sobie jedwabną piżamę i owinięty wokół siebie szlafrok, dopasowany do kapci zakrywających jej stopy. Moje włosy są nadal wilgotne od wody, ale zdążyłam przynajmniej się trochę umalować i włożyć na siebie przyzwoite ubranie.
- Wiem, wiem – otwieram ramiona, przytulając ją na pożegnanie, a następnie uruchamiam silnik samochodu, by pojazd się nagrzał. W międzyczasie idę do kuchni zrobić sobie kawę na drogę. Dręczący cień nadziei w dalszym ciągu się mnie trzyma. Naiwna część mnie tak bardzo chce, by zobaczyć w ciemności reflektory, po czym wyłaniający się z auta Harry oznajmi mi, że jest gotowy, by jechać ze mną do Seattle. Ta naiwna część mnie właśnie taka jest - naiwna.
Dziesięć minut po piątej, przytulam mamę po raz ostatni i wsiadam do samochodu. Adres Kimberly i Christiana jest wstukany w moją nawigację na telefonie. Cały czas się wyłącza i przelicza, chociaż jeszcze nawet nie wyjechałam z podjazdu. Naprawdę potrzebuję nowego telefonu. Gdyby Harry tu był, przypomniałby mi, że to kolejny powód, dla którego powinnam kupić sobie iPhone'a.
Ale Harry'ego tu nie ma.


***

Droga jest długa, mam wrażenie, że dużo dłuższa niż tylko parę godzin. Muszę co jakiś czas zatrzymać się na kawę, jedzenie i żeby po prostu pooddychać. Staram się zachować spokój, gdy przemierzam ciemne ulice. Wreszcie w połowie mojej drogi wschodzi słońce i mój humor poprawia się wraz z rozjaśnieniem nieba. Naprawdę to robię, naprawdę spełniam swoje marzenia i przeprowadzam się do Seattle. Mam wspaniały staż i samochód zapakowany górą moich rzeczy. Nie mam mieszkania, nie mam nic poza samą sobą, paroma pudłami na tylnym siedzeniu i pracą.
Wszystko się ułoży.
Ułoży się.
Będę szczęśliwa w Seattle, będzie tak jak zawsze sobie wyobrażałam.
Tak będzie.
Mija każda kolejna mila, każda sekunda jest wypełniona wspomnieniami, pożegnaniami i wątpliwościami.


***

Dom Kimberly i Christiana jest jeszcze większy niż mi tłumaczyła. Jestem zdenerwowana i onieśmielona samą wielkością ich podjazdu. Drzewa ciągną się przez całą posiadłość, a powietrze pachnie słoną wodą. Parkuję za samochodem Kimberly i biorę głęboki oddech, po czym wysiadam z samochodu. Ogromne drewniane drzwi mają wyryte wielkie 'V'. Zaczynam chichotać na myśl o ich mniemaniu o sobie, gdy Kimberly otwiera drzwi.
Unosi brew i spogląda za moim wzrokiem na drzwi za sobą,
- My tego nie zrobiliśmy! Przysięgam ci, że ostatnia rodzina, która tu mieszkała nazywała się Vermon – zarzeka się.
- Przecież nic nie powiedziałam – wzruszam ramionami.
- Wiem co myślisz, jest paskudny. Christian jest dumnym facetem, ale nawet on by czegoś takiego nie zrobił – puka w literę swoim czerwonym paznokciem, na co zaśmiewam się ponownie.
- Jak ci minęła podróż? Wejdź do środka, jest strasznie zimno – idę za nią przez drzwi wejściowe i wita mnie ciepłe powietrze oraz słodki zapach kominka.
- Całkiem nieźle, trochę się dłużyło – mówię jej.
- Mam nadzieję, że nigdy więcej nie będę musiała przemierzać takiej drogi – marszczy nos. - Christian jest cały dzień w biurze, ja wzięłam wolne, by upewnić się, że się u nas zadomowisz. Smith wróci ze szkoły za parę godzin.
- Dziękuję ci jeszcze raz, że mogę u was mieszkać. Obiecuję, że nie będę tu dłużej niż dwa tygodnie.
- Nie stresuj się, wreszcie jesteś w Seattle – uśmiecha się szeroko i nagle zdaję sobie z tego sprawę - jestem w Seattle.



• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •


Notka: Szczęśliwego Nowego Roku, kochani! :)

108 komentarzy:

  1. OMG ten rozdzial jest zaje****y!! *.* Mam nadzieje ze Harry przyjedzie do niej do Seattle i sie pogodza :)
    PS Szczesliwego Nowego Roku :* /Alex

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczęśliwego Nowego Roku <3 , rozdział świetny jak zawsze ^^ nie mogę się doczekać następnego :) / Ann :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzajemnie! :* Rozdział mega! czy Harry kiedykolwiek uświadomi sobie, że powinien przyjechać za Tessą! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowny,Harry nie zwal tego,błagam zrób coś

    OdpowiedzUsuń
  5. pierwsza!zaraz skomentuję! -W

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnyyy!! Boże kocham to ff.Jest najlepsze!
    Tak btw SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! <3!
    Dziękujemy za tłumaczenie.-W

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe co Harry zrobi...czekam na następny i Szczęśliwego Nowego Roku :) ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moze harry jej zrobi niespodzianke

    OdpowiedzUsuń
  9. O jezu ;o
    Dlaczego Harry tak powiedzial?!
    Przeciez on ja kocha :/
    Nie rozumiem go czasami
    Tess bedzie za nim tesknila i to pewnie strasznie,Harry musi do niej przyjechac ,bo oni musza byc razem
    I ...
    Hurra !
    Tessa w Seattle !
    Super !
    Szczesliwego nowego roku tobie również :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam cichą nadzieje, że jednak Harry zmieni zdanie : )
    Świetny i Szczęśliwego Nowego Roku!! xx

    OdpowiedzUsuń
  11. z niecierpliwością czekam na następną część. udanego sylwestra!! :*:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsza !! Cudne jak zawsze ♡

    OdpowiedzUsuń
  13. O mój Boże ja też miałam nadzieje że Harry jednak przyjedzie się pożegnać. Teraz mam nadzieje, że one w końcu przyjedzie do Seattle i zamieszka z Tessą! Dziękuje za tłumaczenie i życzę wam Szczęśliwego Nowego Roku! xx

    OdpowiedzUsuń
  14. ojeju...ona jest w Seattle... :o no dobra, a teraz niech już wraca do Harrego xd :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mogłaś bardziej trafić z tym rozdziałem niż w koniec roku, hahaha.
    Ona tak jakby kończy jakiś etap w życiu, a tak na serio jest Sylwester, zaczynam doszukiwać się tu metafory.
    Pozdrawiam, wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam. Tak nie mogłam się doczekać kiedy Tesa przeprowadzi się do Seattle. Chętnie cofnęłabym czas. A Harry ją tak odrzuca ;c Ale z jednej strony cieszę się, że zrobiła to na co miała ochotę c; i nie myslała wtedy o Harry'm.
    To, że Tessa jest w Seattle, dotarło do mnie kiedy przeczytałam ostatnie zdanie. Razem z Tessą ;D
    Szczęśliwego Nowego Roku <3 Dziękuję, za wspaniałe tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Oooo jacie! *.* Fajnie, że zadzwoniła do Harry'ego. Wiedziałam, że on z nią nie pojedzie, ale trochę się zawiodłam, bo chociaż raz Pan Styles mógłby mnie mile zaskoczyć.
    Szczęśliwego nowego roku! ^^ Czekam na następny rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  18. Tessa jest w Seattle! Trochę szkoda mi jej związku z Harrym, ale niestety nie ty wymyśla ich historię. To tylko, albo aż tłumaczenie. Dziękuję tłumaczce i czekam na następny rozdział.

    PS. Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok 2015!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale super. Harry lepiej ją traktuje, gdy nie są razem. Szczęśliwego Noweg Roku.! Xxxx

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślałam, że Harry z nią pojedzie, że przyjedzie na lotnisko, że... ejj nooo!!!!

    Szczęśliwego Nowego Roku kochana
    /Grease

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału... Będę czekać. x
    Ps. Świetne tłumaczenie, zresztą jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
  22. Rozdział jest idealny, mam nadzieję, że Harry do niej pojedzie i wszystko będzie dobrze 💕

    OdpowiedzUsuń
  23. OMG ONI MUSZĄ BYĆ RAZEM!

    OdpowiedzUsuń
  24. DLACZEGO DO JASNEJ DIASKI HARRY JEJ NIE GONIŁ?? :C

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem smutna. Harry za nią nie pojechał. Nic a nic. :(((

    OdpowiedzUsuń
  26. Pierwsza (bez hejtów) tobie też Szczęśliwego Nowego Roku! Cudny rozdział, a w następnym Harry do niej przyjedzie!

    OdpowiedzUsuń
  27. Tessa w Seattle ... bez Harry'ego :(
    Czekam na następny :)

    Szczęśliwego Nowego Roku !

    OdpowiedzUsuń
  28. świetne! mam nadzieję że Harry do niej przyjedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja miałam taką cholerną nadzieję że Harry jednak pojedzie z Tess :'c

    OdpowiedzUsuń
  30. Troche mi smutno, ze Harry i tess i nie są razem 😢

    OdpowiedzUsuń
  31. Jejjj juz jest :D jak zwykle cudowny *,* dziękuje ze tak czesto dodajesz rozdziały :* / Madzia

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudny rozdział :'c mam dzieje że Harry i Tess się pogodzą i wrócą do siebie :''c
    Szczęśliwego Nowego Roku c:

    OdpowiedzUsuń
  33. Echhh... moje serce jest rozdarte na kawałki :( xx

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziekuje za rozdzial, eeny w tlumaczeniu zycze/walerie

    OdpowiedzUsuń
  35. a ja miałam cichutką nadzieje, że Harry przyjedzie rano do Tessy :) nie mogę uwierzyć, że jednak wyjechała... do następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  36. Też życzę SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! :* Tessa w Seattle a ten głupek siedzi w domu zamiast być tam z nią... Harry jak możesz przecież ty ją kochasz :C Jestem ciekawa jak długo bez siebie wytrzymają...

    OdpowiedzUsuń
  37. OMG zapomniałam ci złożyć życzeń !!!
    No więc Angie, udanego sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku x
    Dużo uśmiechu i wszystkiego co najlepsze xx
    Żebyś nas dalej uszczęśliwiała i tłumaczyła kolejne rozdziały "After"
    Chcę ci też podziękować za ten rok cierpliwości dla nas, czytelników :p
    I spotkania idoli xx

    OdpowiedzUsuń
  38. Cały czas miałam jeszcze nadzieje ze Tessa zobaczy Harry'ego wyłaniającego sie zza pleców Kim.

    OdpowiedzUsuń
  39. jestem dumna z Tessy.! :D jest cudowna osobą ;D

    OdpowiedzUsuń
  40. Czy znowu mogę napisać jak bardzo kocham ten ff <333

    OdpowiedzUsuń
  41. Ughh, cały czas miałam małą nadzieję, że Harry jednak z nią pojedzie, nie wiem, pogodzą się i spróbują razem w Seattle... no cóż, pomyliłam się :( czekam na kolejny rozdział ❤ Szczęśliwego Nowego Roku ;*

    OdpowiedzUsuń
  42. Szczęśliwego nowego roku!

    Harry mnie przestraszył... ;)
    Mam nadzieje że w koncu do niej pojedzie

    OdpowiedzUsuń
  43. Harry ty kretynie przyjedź do Tess...
    Wszystkiego najlepszego na rok 2015 kocham cię Hessa.

    OdpowiedzUsuń
  44. Yhh ja mam nadzieje, że Hazz pojedzie do Tessy i będą żyli długo i szczęśliwie.. marzenia xd
    czekam na next z niecierpliwością :*

    OdpowiedzUsuń
  45. Szczęśliwego Nowego Roku!
    Rodzina świętuje, a ja siedzę i czytam After od początku :-) Jakoś mnie wzięło na wspomnienia.
    Byłam w szoku gdy czytałam początek rozmowy Tessy z Harrym. Jak dla mnie było to całkiem jednoznaczne. Chociaż trochę mi głupio, że źle myślałam o nim. Raczej by Tessie czegoś takiego nie zrobił. Jestem zdziwiona, że tak po prostu powiedział Dobranoc i się rozłączył. Trochę tak jakby chciał jej dać do zrozumienia, że to jej wina czy jakoś tak. Byłam pewna, że jakoś o nią zawalczy czy coś, a nic nie zrobił.
    Tessa w Seattle. Hmmm porobiło się. W dalszym ciągu czekam na pojawienie się HARREGO. Nie za bardzo wyobrażam sobie teraz żeby to się inaczej potoczyło. Ale znając mnie, moje przypuszczenia i moje szczęście to raczej się na to nie zapowiada. Obawiam się jedynie tego, że przez 20 rozdziałów nie będą razem. Tessa będzie płakać, a Harry będzie miał wszystko gdzieś. Albo przynajmniej będzie się tak zachowywał.
    Aczkolwiek na koniec powtórzę się: Szczęśliwego Nowego Roku.

    OdpowiedzUsuń
  46. Czemu Harry z nią nie pojedzie? .. Tak bardzo tego pragnę.. Chcę żeby on zrozumiał swoje zachowanie i pojechał za nią do Seatlle :c zazdroszczę ci Angie bo wiesz co jest potem i nie jesteś w takiej niepewności ;_; Wielkimi krokami zbliżamy się do końca after, jeszcze tylko 60 rozdziałó co mnie cieszy i za razem smuci :c Rozdział cudowny <3 dziękujemy !

    OdpowiedzUsuń
  47. Harry do Niej pojedzie ....musi o Nią zawalczyć..
    kocham <3333333

    OdpowiedzUsuń
  48. NAreszcie Seattle!

    OdpowiedzUsuń
  49. Nawet sie mie pożegnali
    Szczęśliwego nowego roku

    OdpowiedzUsuń
  50. Smutny :( KOCHAM CIĘ I DZIĘKUJĘ ZA ROZDZIAŁ!!

    OdpowiedzUsuń
  51. Szkoda ze Harry nie pojechal.Rozdzial super czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  52. Ona jest w Seattle. Ona jest tam sama. Gdzie do kurwy jest Harry?!
    On musi tam do niej pojechać!
    Albo ona musi wrócić do niego!

    OdpowiedzUsuń
  53. Cudowny rozdział, Harry i tak przyjedzie do S.
    Ja się cieszę, że na razie im idzie dobrze jeśli chodzi o rozmowy i te sprawy.

    DZIĘKUJĘ ZA TŁUMACZENIE!

    OdpowiedzUsuń
  54. Dzięki za tłumaczenie i szczęśliwego nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
  55. super rozdzial, ale nie widac go na tym pasku gdzie jest after: part 3
    wiec moze temu jest malo komentarzy

    dziekuje za tlumaczenie tego, to jest zycie <3

    OdpowiedzUsuń
  56. czemu Harry za nią nie pojechał?! :(((

    OdpowiedzUsuń
  57. Ta rozmowa przez telefon byla taka slodka, urocza i szczera. Coś pięknego

    OdpowiedzUsuń
  58. HAAAARY ogarnij się

    OdpowiedzUsuń
  59. Jestem naiwna jak Tessa ... Myślałam, że Harry zmieni swoją decyzję Smutno mi ;c

    OdpowiedzUsuń
  60. Chce żeby juz do siebie wrócili :(

    OdpowiedzUsuń
  61. Harry Kurwa Jebany Słodki Niebezpieczny Raniący Wszystkich Wokół Styles ma przyjechać do Tessy, kurwa!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  62. Hhahahha chyba każdy miał nadzieje że Harry z nią pojedzie do Seattle albo chociaż przyjedzue się pożegnać a tu dupa↯ Harry kiedy ty w końcu zrozumiez że nie możesz bez niej żyć egh....

    SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!!

    OdpowiedzUsuń
  63. o mój boże, o mój boże, o mój boże
    nie, nie, nie, nie
    to nie może być prawda, harry by tego nie powiedział, nie
    ryczę, o mój boże
    oni muszą być kurwa razem

    OdpowiedzUsuń
  64. Jeeej Seattle :D
    Tak smutno bo nie ma Hazzy

    OdpowiedzUsuń
  65. Spodziewałam się, że Harry będzoe na nią czekał w Seattle... czekam na nexta oraz na 28!!

    OdpowiedzUsuń
  66. Tessa chyba nie widzi tego ze wyjeżdżając do collegu tez mówiła ze będzie idealnie...
    seattle da jej jeszcze wycisk

    OdpowiedzUsuń
  67. Eej, a moze jednak on przyjedzie,Ale jak Na Harry'ego jest zbyt wczesnie,by wstac z lozka.

    OdpowiedzUsuń
  68. on musi do niej jechac! MUSI!
    świety rozdzial :D

    OdpowiedzUsuń
  69. On do niej przyjedzie. Na pewno. Jeszcze nie wiem kiedy ale przyjedzie. Ja to czuje.

    OdpowiedzUsuń
  70. Harry to idiota... ;vv Ale słodki i mam nadzieję, że pojedzie do niej i upadnie na kolana! < 3

    OdpowiedzUsuń
  71. Świetny :) Myślę że Harry jeszcze przyjedzie a przynajmniej mam taką nadzieję ;)

    OdpowiedzUsuń
  72. I się zaczęło. Już tam jest. Harry nooooo :(

    OdpowiedzUsuń
  73. Jeeej <3 Harry przyjedzie do Seattle jestem pewna <3 dzięki za rozdział!!! SZCZĘŚLIWEGO nowego roku Angie <3

    OdpowiedzUsuń
  74. już nie moge sie doczekac co bedzie działo sie w Seattle
    <3

    OdpowiedzUsuń
  75. Świetny <3
    Mam nadzieję, że Harry przyjedzie do Seattle ^^
    SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ! :*

    OdpowiedzUsuń
  76. Kiedy nowy ♡ Harry! Jedz do niej,kurde!

    OdpowiedzUsuń
  77. Świetny rozdział i taki długi. Jestem na maksa ciekawa co będzie dalej 😄

    OdpowiedzUsuń
  78. Dalej dalej dalej!!

    OdpowiedzUsuń
  79. Dziekuje za tłumaczenie !!! Uwielbiam ten fanfik mimo ze przeczytałam juz cały original ale i tak jestem na bieżąco

    OdpowiedzUsuń
  80. Prostuje jestem na bieżąco tutaj z wami kochani !! :D

    OdpowiedzUsuń
  81. Czekam na nowy ♡♡♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  82. No nie. Co Ty robisz Harry? Czy nie mogliby porozmawiać, iść na kompromis lub cokolwiek innego bo pewnie ten dłuższy brak kontaktu nie wyjdzie na dobre.
    Oczekuje następnych rozdziałów jak najszybciej :)
    @Olcik98

    OdpowiedzUsuń
  83. Tess w Seattle :) bez Harryego :(
    mam nadzieje, ze sprzeda tamto mieszkanie, kupi nowe i spróbuje jeszcze raz ulozyc zycie z Tess :)
    czekam na nastepny x

    OdpowiedzUsuń
  84. Jezu, fajnie że do niego zadzwoniła, ale on głupi że powiedział żeby do niego NIE dzwoniła..... ugh

    OdpowiedzUsuń
  85. Świętny, o matko kocham Cię ♥ i Szczęśliwego nowego roku :*

    OdpowiedzUsuń
  86. Och <3 dużo szczęścia, w Nowym 2015 Roku!. :-);-)

    OdpowiedzUsuń
  87. Rodział świetny, wielkie dzięki 😘
    ale najbardziej zaskoczyło mnie to, że wszystkie soundtracks do tego rozdziału znam i uwielbiam,ok XDD

    OdpowiedzUsuń
  88. a wiadomo kiedy będzie książka 3 i 4 w pl? bo autorka na wattpad w before na końcu napisała, że zmieniła zakończenie/napisała epilog

    OdpowiedzUsuń