poniedziałek, 11 maja 2015

Rozdział 259.

Soundtrack do rozdziału:

• Parachute - She
• City and Colour - The Girl
• Kelly Clarkson - Addicted


Harry’s POV:

- Masz zamiar na mnie zemdleć, mam rację? – nachylam się i szepczę do Tessy. Jest blada, a jej małe dłonie drżą na jej podołku. Zbieram je w jedną ze swoich dłoni i oferuję jej bezpieczny uścisk. Ona uśmiecha się do mnie. To miła odmiana od grymasu pokrywającego jej twarz przez cały czas, który minął od biletomatu.
Ten ochroniarz się do niej przystawiał, rozpoznałem ten pieprzony, głupi uśmieszek na jego twarzy, kiedy ona uśmiechnęła się do niego, zakładając z powrotem buty. Ja często mam ten sam pieprzony uśmieszek. Miałem pewne prawo, by powiedzieć mu, żeby się odpierdolił, ale oczywiście ona się na to nie zgodziła i to dlatego jest wkurzona odkąd mnie od niego odciągnęła, gdy już miałem wysoko wycelowany w powietrzu palec, wymierzony w niego. Jej humor tylko się zaostrzył, gdy naciskałem, żeby zapięła swój kardigan. Stary mężczyzna obok mnie jest pieprzonym zbokiem i ma szczęście, że Tess siedzi przy oknie, a ja mogę trzymać jego wzrok z dala od niej. Tessa, będąc sobą, odmówiła zapięcia tego cholernego ciucha, wystawiając swoje cycki na widok dla każdego. Zgoda, koszula nie jest aż tak mocno wykrojona, ale kiedy się nachyla, możesz prosto na nie zerknąć. Ona zignorowała moje protesty i oświadczyła, że nie mogę jej kontrolować. Ja nie próbuję jej kontrolować, próbuję zapobiec obłapianiu wzrokiem mężczyzn jej nie tak subtelnej klatki piersiowej.
- Nie, wszystko okej – odpowiada niepewnie. Wydają ją oczy.
- Powinniśmy startować w każdej chwili – spoglądam na stewardessę, przemierzającą korytarz, aby po raz trzeci sprawdzić schowki nad głowami. One są, do kurwy nędzy, zamknięte, kobieto, ruszmy tę maszynę, nim będę musiał wynieść stąd Tessę przed wylotem. Właściwie, przerwanie podróży mogłoby zadziałać na moją korzyść.
- Ostatnia szansa, żeby wyskoczyć z samolotu. Bilety nie podlegają zwrotowi, ale pójdę na całość i doliczę je do twojego rachunku – zakładam luźne pasmo włosów za ucho, a ona śle mi najmniejszy uśmiech, jaki kiedykolwiek widziałem. Ciągle jest wkurzona, ale jej zdenerwowanie powoduje, że jest wobec mnie miększa.
- Harry – cicho skamle. Opiera głowę o okno i zamyka oczy. Nienawidzę widzieć jej takiej zdenerwowanej. To sprawia, że jestem niespokojny, a ta wyprawa sama w sobie sprawiła, że mój niepokój przekroczył limit. Pochylam się i zasuwam nakładkę na jej oknie, mając nadzieję, że to pomoże.
- Ile jeszcze? – niecierpliwie naskakuję na stewardessę, kiedy przechodzi obok naszego rzędu. Jej oczy przeskakują z Tessy na mnie, podczas czego unosi snobistyczną brew:
- Kilka minut – wymusza uśmiech z powodu wykonywanej pracy. Facet koło mnie przesuwa się niewygodnie, a ja żałuję, że nie wykupiłem dodatkowego biletu, żebym nie musiał się martwić o siedzenie tak blisko ohydnego dupka. On śmierdzi jak zatęchły tytoń.
- Minęło więcej niż kilka… - rozpoczynam. Dłoń Tessy sięga po moją. Teraz ma otwarte oczy, błagające mnie, żebym nie urządzał sceny. Biorę głęboki oddech, zamykając oczy na dramaturgię tej sytuacji – w porządku – zapewniam stewardessę, odwracając się od niej, gdy kontynuuje swoją drogę po alejce.
- Dziękuję – mówi cichutko Tessa. Zamiast oparcia głowy o okno, delikatnie kładzie ją na mojej ręce. Dotykam jej uda i kieruję, aby się podwyższyła, żebym mógł ją objąć. Ona czule wtula się we mnie i wzdycha w zadowoleniu, kiedy delikatnie zacieśniam uścisk. Kocham ten dźwięk.
Samolot zaczyna powoli poruszać się po płycie lotniska, a oczy Tessy natychmiast się ciasno zamykają.
Do czasu, kiedy samolot jest w powietrzu, Tessa ma odsłoniętą zasłonkę na oknie, a jej szare oczy są szerokie ze zdumienia, kiedy przez nie wygląda.
- To jest świetne – uśmiecha się szeroko. Wszystkie kolory już wróciły na jej oblicze. Lśni ekscytacją, co jest cholernie zaraźliwe. Próbuję zwalczyć swój uśmiech, ale to niemożliwe, gdy ona rozpływa się nad tym jak 'wszystko wygląda na takie malutkie'.
- Widzisz, nie było tak źle. Jeszcze się nie rozbiliśmy – zaznaczam nietaktownie. Śmiechy i pokasływania słychać w prawie cichej kabinie, ale nie obchodzi mnie to. Tessa rozumie moje poczucie humoru, przynajmniej większą jego część, i wywraca do mnie oczami oraz zabawnie popycha mnie palcem w klatkę piersiową.
- Cicho – ostrzega, a ja chichoczę.
Po trzech godzinach jest niespokojna. Wiedziałem , że tak będzie. Obejrzeliśmy trochę gównianych programów o sponsorach linii lotniczej i dwa razy przejrzeliśmy magazyn SkyMall, zgodnie oświadczając, że psia klatka zaaranżowana na stojak pod telewizor ewidentnie nie jest warta dwóch tysięcy dolarów.
- To będzie długie dziewięć godzin – mówię jej.
- Teraz już tylko sześć – poprawia mnie. Jej palce muskają tatuaż kotwicy umiejscowiony nad moim nadgarstkiem.
- Tylko sześć – powtarzam. – Zdrzemnij się.
- Nie mogę.
- Dlaczego nie?
Spogląda na mnie.
- Jak myślisz, co robi mój ojciec? – cholera. – Chodzi mi o to, że wiem, że Liam pilnował go ostatnim razem, ale teraz nie będzie nas przez pięć dni – kurwa.
- Nic mu nie będzie – będzie wkurzony, ale poradzi sobie z tym i później jej podziękuje.
- Cieszę się, że odrzuciliśmy ofertę twojego ojca – o jasna cholera.
- Dlaczego? – dławię się, poszukując jej twarzy.
- Jest za droga.
- I?
- Nie czuję się dobrze z tym, że twój ojciec wydałby tyle pieniędzy na mojego ojca. To nie leży w jego odpowiedzialności, a my nawet nie wiemy na pewno, że mój ojciec jest…
- On jest uzależniony od narkotyków, Tesso – przerywam jej. Wiem, że ona wciąż nie chce tego przyznać, ale wie, że to prawda. – A mój ojciec równie dobrze mógłby za to zapłacić.
Muszę zadzwonić do Liama gdy tylko wylądujemy, żeby dowiedzieć się, jak poszła 'interwencja'. Tak bardzo jak mam nadzieję, że jej gówniana imitacja taty się zgodziła, tak czuję się winny, że ona nie była włączona w plan. Ja spędziłem godziny na siłowni, uderzając i kopiąc worek treningowy, rozważając nad tym bagnem. Na końcu tego, rozwiązanie było proste. Albo Richard zbiera swój tyłek na odwyk na koszt mojego ojca, albo znika z życia Tessy na dobre. Nie pozwolę, żeby jego pieprzone uzależnienie było dla niej obciążeniem, ja daję jej wystarczająco dużo cholernych problemów i jeśli ktokolwiek ma wpędzać ją w stres, to będę ja. Wysłałem Liama, żeby to zrobił, żeby powiedział mu, że musi wybrać: jedno, albo drugie, że nie może mieć obu. Zdecydowałem, że jeśli zrobi to Liam, nie dojdzie do agresji, czego nie można powiedzieć o mnie. Tak bardzo, jak wkurza mnie, że to mój ojciec będzie pomagał Tessie, bo to on płaci, tak nie mogłem mu odmówić. Chciałem, ale nie mogłem.
- Nie wiem – wzdycha, wyglądając przez okno. – Muszę o tym pomyśleć – już na to za późno.
- Cóż… - zaczynam, a ona wzdryga się, słysząc ton mojego głosu.
- Co zrobiłeś? – zwęża oczy i odsuwa się ode mnie. Nie może odejść daleko, utknęła ze mną w tym locie.
- Porozmawiamy o tym później – gapię się na mężczyznę obok mnie. Te siedzenia naprawdę powinny oferować między sobą więcej miejsca. Gdyby podłokietnik pomiędzy mną i Tessą nie był podniesiony, siedziałbym na tym typku.
- Wysłałeś go na odwyk, prawda? – mocno szepcze, uważając, by nie spowodować sceny.
- Nigdzie go nie wysłałem – to prawda. Nie wiem, czy zgodził się pojechać, czy nie.
- Ale próbowałeś, co nie?
- Być może – przyznaję. Ona kręci głową w niedowierzaniu i ponownie opiera głowę o oparcie, wgapiając się w nicość. – Jesteś wkurwiona, nie? – pytam ją.
Ignoruje mnie. - Theresa - mój głos jest za głośny, ale uzyskuje pożądany efekt. Otwiera swoje oczy i odwraca głowę w moją stronę.
- Nie jestem wkurzona - szepcze. - Jestem po prostu zaskoczona i próbuję zrozumieć jak się z tym czuję, dobrze?
- Dobrze - jej reakcja jest o wiele lepsza, niż się spodziewałem.
- Nie potrafię znieść tego, że każdy zataja przede mną rzeczy; ty to robisz, moja matka to robi. Zrozumcie, nie jestem już dzieckiem. Jestem w stanie poradzić sobie z problemami, które stawia przede mną życie, nie sądzisz?
Powstrzymuję siebie od wypowiedzenia pierwszej myśli, która przychodzi mi do głowy, jestem coraz lepszy w tym gównie - dobrze - odpowiadam spokojnie - ale to nie znaczy, że nie będę próbował naprawiać tego całego bałaganu dla ciebie - jej oczy łagodnieją i przytakuje.
- Rozumiem to, ale musisz przestać zatajać przede mną pewne rzeczy. Chcę wiedzieć wszystko co wiążę się z tobą, Liamem czy moim ojcem. I tak zawsze się dowiaduję, więc po co odwlekać coś, co jest nieuniknione? - pyta.
- Dobrze - zgadzam się bez kłótni - od teraz nie będę przed tobą niczego ukrywać - to nie odnosi się do przeszłości, obiecałem, że od tego momentu będę się starał nie trzymać jej z daleka od tego całego bałaganu.
Błysk jakiejś emocji przechodzi przez jej twarz, ale nie zdążam jej uchwycić. Prawie pomyślałem, że to poczucie winy - chyba, że jest to coś, czego lepiej, żebym nie wiedziała - miękko dodaje. Okej?
- Jaką skalę masz tutaj na myśli?
- Coś, czego lepiej, żebym nie wiedziała. Takie pierdoły, które się nie liczą, jak na przykład fakt, że moim ginekologiem jest mężczyzna - informuje mnie.
- Że co? - nigdy nie przeszłoby mi przez myśl, że lekarzem Tessy jest mężczyzna, przez cały czas myślałem, że to kobieta.
- Widzisz, lepiej by było, gdybyś nie wiedział, prawda? - nawet nie próbuje ukryć swojego przemądrzałego uśmiechy na moją irytację i zazdrość.
- Pójdziesz do innego doktora.
Powoli kręci głową, mówiąc, że nie zrobi czegoś takiego. Pochylam się nad nią i szepcze jej na ucho - masz szczęście, że tutejsze łazienki są za małe, by cię w nich pieprzyć - jej oddech jest urywany i natychmiast złącza swoje uda razem. Kocham jej reakcje na moje niewyparzone usta, jest zawsze błyskawiczna. Chcę ją zdekoncentrować i zmienić temat, ze wzgląd na nasze zdrowie psychiczne.
- Chciałbym docisnąć cię do drzwi i pieprzyć przy ścianie - przesuwam rękę wzdłuż jej ud. - Chciałbym stłumić twoje krzyki rozkoszy - przełyka ślinę - byłoby tak cholernie przyjemnie, twoje nogi owinięte wokół moich bioder, twoje dłonie szarpiące mnie za włosy - ma rozszerzone źrenice i strasznie pragnę, by łazienki nie były takie małe. Naprawdę, nie mogę nawet wyciągnąć przed siebie rąk. Fakt, że zapłaciłem za bilet w dwie strony ponad tysiąc dolarów, pozwala mi myśleć, że chociaż mógłbym pieprzyć swoją dziewczynę podczas tego długiego lotu.
- Złączenie nóg nie sprawi, że ból zniknie - kontynuuje swój szept. Obniżam tace, więc mogę trzymać rękę na jej udzie - tylko ja mogę - przypominam jej. Wygląda jakby miała dojść tylko przez moje słowa - reszta lotu może być dla ciebie niekomfortowa z tymi przemoczonymi majtkami - całuję ja w miejsce pod uchem, używając języka, by jeszcze bardziej jej dogryźć, a facet obok mnie kaszle.
- Jakiś problem? - pytam go, mając w dupie, czy słyszał cokolwiek, co jej powiedziałem. Szybko potrząsa głową i powraca wzrokiem na swój e-book w dłoni. Pochylam się, dostrzegając pierwszy wers na słabo oświetlonej stronie. Dostrzegam nazwę 'Holden' i natychmiastowo zaczynam chichotać. Tylko pretensjonalni, brodaci mężczyźni w średnim wieku czytają książkę 'Buszujący w Zbożu'. Co jest takiego pociągającego w nastoletnim prześladowcy? Nic.
- Mogę kontynuować? - ponownie pochylam się w stronę Tessy, która teraz dyszy.
- Nie - unosi tacę, przyciska zamknięcie, kończąc moją zabawę.
- Zostało teraz tylko pięć godzin - uśmiecham się, ignorując jak mocno rozmyślam o tym, jak musi być teraz mokra.
- Jaki z ciebie dupek - szepcze i uśmiech, który tak kocham ukazuje się na jej ustach.
- Ale mnie kochasz - kontratakuję, a jej uśmiech rośnie.

***

Nawigacja po Heathrow nie jest taka zła jak zakładałem, że będzie. Szybko odzyskujemy swoje torby, Tessa przez większość milczy, ale jej trzymanie mnie za rękę jest wystarczającym zapewnieniem, że nie jest zła o ten gówniany odwyk. Zastępcze auto jest już dla nas gotowe i patrzę z rozbawieniem jak Tessa podchodzi do złej strony auta.
Kiedy dojeżdżamy do Hampstead, Tessa zasypia. Próbowała z całej siły nie zasnąć i patrzeć przez okno, przyswajając wszystkie obrazy, ale nie mogła utrzymać otwartych oczu. Stare miasteczko wygląda tak samo jak ostatniego razu. Jasne, że tak, czemu by nie miało? Minęło tylko parę miesięcy. Z jakiegoś powodu czuję się dziwnie, kiedy mijam znak z Tessą na miejscu pasażera, czuję jakby ta wieś zmieniła się od mojego przybycia.
Kiedy mijam historyczne domy i muzea, nareszcie trafiam do zamieszkanej części miasta. Wbrew powszechnemu przekonaniu, nie każdy w Hampstead mieszka w zabytkowym dworku i pływa w bogactwach. Wszystko staje się oczywiste, kiedy wjeżdżam na żwirowy podjazd mojej mamy. Ten stary dom wygląda jakby miał się lada chwila zawalić i cieszę się, kiedy widzę napis 'sprzedane' na tabliczce. Dom jej przyszłego męża jest tuż obok, jest w dużo lepszej kondycji i dwa razy większy niż nasza dziura.
- Tessa - próbuję ją wyrwać z głębokiego snu. Zapewne zaśliniła całe to cholerne okno.
Moja mama pojawia się przy frontowych drzwiach, parę sekund po tym jak światła reflektorów odbiły się od okna. Popycha drzwi i pędzi w dół schodów jak wariatka. Oczy Tessy się otwierają i skupiają na mojej mamie, która teraz szarpie drzwi od strony pasażera, by się do niej dostać. Czemu każdy tak bardzo ją lubi?
- Tessa! Harry! - głos mojej mamy jest wysoki i zbyt podekscytowany, kiedy Tessa odpina pas i wysiada z samochodu. Kobiece uściski i powitania są wymienianie, podczas, gdy ja wyjmuję torby z bagażnika.
- Bardzo się cieszę, że wasza dwójka tu jest - moja mama się uśmiecha, wycierając łzy. To będzie bardzo długi weekend.
- My też - Tessa odpowiada za mnie i pozwala się ciągnąć w stronę małego domu.
- Nie przepadam za herbata, więc nie będzie tradycyjnego angielskiego przywitania, ale zrobiłam kawę. Wiem, że wasza dwójka ją lubi - nuci.
Tessa się śmieje, dziękując jej. Moja mama trzyma mnie na dystans, starając się mnie nie wkurzyć w weekend jej ślubu. Obie kobiety znikają w kuchni, a ja wchodzę po schodach po sypialni, by pozbyć się tych toreb. Słyszę ich śmiech niosący się przez cały dom i próbuję przekonać samego siebie, że żadna katastrofa nie przytrafi się przez ten weekend. Wszystko będzie dobrze.
Pokój jest pusty, z wyjątkiem dwuosobowego łóżka i szafy. Tapety zostały zerwane z powierzchni ściany i zastał na nich ohydny klej. Na pewno moja mama chciała przygotować ten dom na przyjazd nowego właściciela, ale zdecydowanie nie wyszło jej zrywanie tapety.

Tessa’s POV:

- Wciąż nie mogę uwierzyć, że oboje przyjechaliście - mówi do mnie Anne. Podaje mi kubek kawy, czarnej, zupełnie jak lubię, a ja uśmiecham się na jej przemyślność. Jest piękną kobietą z oczami Harry’ego i uśmiechem, a na sobie ma ciemnoniebieski dres.
- Bardzo się cieszę, że udało nam się tu dotrzeć – odpowiadam. Szybko zerkam na zegarek na kuchence, jest już dwudziesta druga. Długi lot i zmiana czasu mnie zdezorientowały.
- Ja również. Gdyby nie ty, to wiem, że by go tu nie było – umieszcza swoją dłoń na mojej. Niepewna jak odpowiedzieć, uśmiecham się. Ona zauważa mój dyskomfort i zmienia temat. – Jak wam minął lot? Harry się zachowywał? – jej śmiech jest delikatny, a ja nie mam serca powiedzieć jej, że jej syn był kompletnym tyranem podczas przeszukania ze względów bezpieczeństwa oraz przez połowę lotu.
- Dobrze się zachowywał – upijam łyczka parującej kawy, gdy Harry dołącza do nas w kuchni. Dom jest stary i ciasny, zbyt wiele ścian zamyka duże połacie przestrzeni. Jedynymi dekoracjami są beżowe, kartonowe pudła poukładane na stosach w rogach, ale czuję się dziwnie komfortowo i spokojnie w domu z dzieciństwa Harry’ego. Mogę rzec po sposobie, w jaki on pochyla się, by przejść pod framugą prowadzącą do kuchni, że on nie żywi tych samych uczuć wobec tego domu. Te ściany skrywają dla niego zbyt wiele wspomnień, a ja natychmiastowo przestaję lubić to miejsce.
- Co się dzieje z tapetą? – wskazuje na ścianę Harry.
- Ściągałam ją, żeby wszystko pomalować na sprzedaż, ale nowi właściciele i tak planują zburzyć cały dom. Chcą zbudować całkowicie nowy dom na tym miejscu – wyjaśnia jego matka. Podoba mi się myśl, że ten budynek zostanie zdemolowany.
- Dobrze, to i tak jest gówniany dom – burczy i chwyta moją kawę, by się napić. – Jesteś zmęczona? – odwraca się w moim kierunku.
- Nie, jest w porządku  - stwierdzam, tak też się czując. Podoba mi się humor Anne i jej ciepłe towarzystwo. Jestem zmęczona, ale będzie sporo czasu na sen, wciąż jest wcześnie.
- Ja zostaję w domu Robina, tuż obok. Przypuszczałam, że wy nie chcielibyście tam spać.
- Oczywiście, że nie – odpowiada Harry. Odbieram od niego swoją kawę, dając mu niemą uwagę, by był uprzejmy wobec swojej matki.
- W każdym razie – Anne ignoruje jego niegrzeczne wtrącenie – mam dla niej plany na jutro, więc mam nadzieję, że możesz się sam sobą zająć – mówi Anne. Zajmuje mi chwilę, by zdać sobie sprawę, że chodzi jej o mnie.
- Jakiego rodzaju plany? – Harry nie wydaje się zachwycony tym pomysłem.
- Tylko takie przedślubne rzeczy. Umówiłam nas na wizytę w Spa w mieście, a później bardzo chciałabym, żeby Tessa wybrała się ze mną na moją ostatnią przymiarkę i aby odebrać moją suknię.
- Oczywiście – mówię, w tym samym momencie,  w którym Harry pyta:
- Jak długo to zajmie?
- Jestem pewna, że tylko popołudnie – zapewnia swojego syna Anne. – Ale to tylko, jeśli chcesz iść, Tesso. Nie musisz, ja po prostu pomyślałam, że byłoby miło, gdybyśmy razem spędziły trochę czasu, gdy jesteś tutaj.
- Będę zaszczycona – uśmiecham się do niej. Harry nie protestuje, co jest dobre, bo przegrałby.
- Cieszę się – uśmiecha się kobieta. – Moja przyjaciółka Susan dołączy do nas na lunchu. Nie może się doczekać, by cię poznać, nie wierzy, że istniejesz, ona – Harry krztusi się kawą, wchodząc w zdanie swojej matce.
- Susan Kingsley? – Harry mierzy Anne wzrokiem. Jego ramiona są napięte, a głos drgający.
- Tak. Cóż, już nie ma na nazwisko Kingsley, wyszła ponownie za mąż – Anne też się na niego patrzy, a ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jestem poza prywatną konwersacją pomiędzy matką a synem. Harry patrzy to na swoją matkę, to na ściany, po czym obraca się na pięcie, zostawiając nas same w kuchni.
- Zamierzam teraz iść do sąsiedniego domu na noc. Jeśli będziecie czegoś potrzebować, dajcie mi znać – podekscytowanie w jej głosie zniknęło, brzmi na wyczerpaną. Anne pochyla się i szybko całuje mnie w policzek, po czym otwiera tylnie drzwi i wychodzi na zewnątrz.
Stoję sama w kuchni przez parę minut, aby dokończyć swoją kawę, co jest bezcelowe, gdyż muszę się położyć spać, ale i tak ją dopijam i myję kubek w zlewie, a dopiero potem udaję się na górę, by poszukać Harry’ego. Korytarz na górze jest pusty, zdarte tapety zwisają po jednej stronie wąskiego korytarza i nie mogę się powstrzymać przed porównywaniem domu Kena do tego domu. Różnice są niemożliwe do zignorowania.
- Harry? – wołam go. Wszystkie drzwi są zamknięte, a ja nie czułabym się dobrze otwierając je, bez wiedzy, co jest po drugiej stronie.
- Drugie drzwi – odkrzykuje. Idę za jego głosem do drugich drzwi na końcu korytarza i pchnę, by je otworzyć. Klamka jest ledwo wetknięta i muszę użyć stopy, żeby poruszyć drewno.  Gdy wchodzę, Harry siedzi na skraju łóżka z twarzą w dłoniach. Podnosi na mnie wzrok, a ja podchodzę bliżej.
- Co jest nie tak? – pytam go, wplatając palce w jego niesforne włosy.
- Nie powinienem był cię tu zabierać – mówi, zaskakując mnie zupełnie.
- Dlaczego? – siadam obok niego na łóżku, zachowując pomiędzy naszymi ciałami kilkanaście centymetrów.
- Ponieważ… - wzdycha – po prostu, nie powinienem – opada z powrotem na materac i zasłania twarz dłońmi, żebym nie mogła odczytać jego wyrazu twarzy.
- Harry…
- Jestem zmęczony, Tesso. Idź spać – jego głos jest zduszony przez rękę i wiem, że to jego sposób na skończenie rozmowy.
- Nie zamierzasz się przebrać? – naciskam, nie chcąc iść spać bez jego koszulki.
- Nie – przekręca się na brzuch i sięga w górę dłonią, aby wyłączyć światło.


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

86 komentarzy:

  1. wiedziałam, po prostu wiedziałam, że za długo coś się nie stało. Ciekawi mnie tylko co Harry ma wspólnego z tą kobietą i dlaczego tak nagle się zdenerwował. Poza tym świetny rozdział. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba ta co ją krzywdził jak mieszkał jeszcze w Anglii

      Usuń
    2. Pewnie ja pieprzyl xD

      Usuń
    3. To Harry,po nim wszystkiego mozna sie spodziewac ^•^

      Usuń
  2. świetny rozdział, już nie moge sie doczekac premiery 3 tomu. K xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza! Lecę czytać i pozdrawiam Amelkę XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam i czekałam na ten rozdział, aż w końcu mam zaszczyt zostania pierwszym komentarzem ^-^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haaha musisz jeszcze poczekać :D

      Usuń
  5. Kocham ♥ i za każdym razem zastanawiam się czy jest coś lepszego od aftera

    OdpowiedzUsuń
  6. Oho. I dupa. A było tak dobrze :<

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekałam i jest suer ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsza, rozdział świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na kolejny rozdział. Kiedy będzie? :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na więcej!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Napewno bedzie jakaś masakra w ten weekend

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski, jak zwykle ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  13. UUUU, HARRY! SZYKUJE SIĘ JAKIEŚ GÓWNO 💩 😂

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie lektury na dobranoc to ja lubię! Mam nadzieję, że ten weekend dla nic będzie udany :) Tylko kto to jest ta Susan? Harry coś ukrywa...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ej no nie
    Taki boski Harry a teraz....co?!
    Kim jest Susan );

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział :) czekam na kolejny 👍:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeju czekałam i czekałam i jest! Ale podnieta xd lece czyt. jesteś świetna!

    OdpowiedzUsuń
  18. Matko jak ja to kocham ! <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowny jak zawsze *,* <333 Pierwsza hihi ;3

    OdpowiedzUsuń
  20. Oho! Kłopoty :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Suuuper rozdział *.* czekam na next :* ciekawa jestem o co chodzi z tą koleżanką

    OdpowiedzUsuń
  22. ♡♡♡jak najszybciej nastepny♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  23. Haaarry, obiecałeś, że nie będziesz nic przed nią ukrywał... Pamiętaj, że to i tak się wyda ^_^

    OdpowiedzUsuń
  24. Harry jestem dumna! Haha swietnie!
    Pisz dalej kochana;D

    OdpowiedzUsuń
  25. Super roździał :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Co też siedzi w tej głowie Harrego.. >;

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozdział jak zawsze cudny *.* ciekawe o co chodzi z Susan i czemu Harry tak zareagował. Czekam niecierpliwie na następny rozdział ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  28. Czy ja dożyję następnego rozdziału? 😹 na prawdę dziękuję tym, którzy to tłumaczą xx

    OdpowiedzUsuń
  29. Swietny rozdzial, jak zawsze z reszta, hehe
    Ale myslalam, ze temat bezplodnosci Tessy bedzie chociaz kawalek ppciagniety, no coz.
    Nie zostaje mi nic innego, jak czekanie!

    OdpowiedzUsuń
  30. Pierwsza. *_* Awwwww. Kocham. *_* Cudowny rozdział. *_* Czekam na następny. *_* A tak wgl to dzięki, że to tłumaczysz. *_*

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeju nie myślałam,ze tak się rozdział skończy, co się dzieje z Harrym!??!?!

    OdpowiedzUsuń
  32. Wspaniały *-* czekam na następną część :) jestem ciekawa kim jest ta susan ... :* z niecierpliwością czekam na next ❤ życzę weny i czasu ;* do następnego ! ❤😘👌

    OdpowiedzUsuń
  33. ❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  34. Pierwsza haahahahahahahaha

    OdpowiedzUsuń
  35. A tak poza tym, to bardzo mi się rozdział podoba. Jestem ciekawa, co takiego Harry chciał powiedzieć. Mam nadzieję, że wyjaśni się to niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  36. Szczerze, wiem, że każdy ma zajęcia itd i doceniam co robisz, ale przez to, że długo czeka się na rozdział ta historia mnie już tak nie wciąga. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Super :) dziękuje ze tłumaczysz :*

    OdpowiedzUsuń
  38. Boje się kto to ta susan ;ccc

    OdpowiedzUsuń
  39. Początek był świetny!
    Lecieli sobie samolotem.. Niby Harry zachowywał się jak dupek, ale taka jego natura.
    Albo ten moment, kiedy Hazz zaczął mówić sprośne rzeczy. Było okey.
    Nawet się nie pokłócili, gdy Tess powiedziała, że jej ginekolog jest mężczyzną. Nie było sprzeczki nawet wtedy, kiedy Harry powiedział o odwyku.
    Ale potem wszystko przestało być kolorowe..
    Bo Harreh postanowił się zdenerwować, gdy Anne wspomniała o Susan. Tylko czemu?
    Obawiam się, że coś ich łączyło. Coś bliskiego. Albo, że Susan wie o Harry'm pare nieprzyjemnych rzeczy.
    Przecież Hazz obiecał, że nie będzie przed Tessą ukrywać już niczego więcej..
    Mam tylko nadzieję, że wszystko szybko się wyjaśni.
    HARRY! CZEMU NIE DAŁEŚ JEJ SWOJEJ KOSZULKI?!

    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  40. Kim jest ta kobieta i co Harry skrywa przed Tessą, ciągle siedzi mi to w głowie :) Jejku ja nie chcę, żeby znowu między nimi były jakieś nieporozumienia..
    /E.

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam nadzieję, że Harry niedługo powie nam kim jest ta kobieta i dlaczego tak się zdenerwował. Martwię się i mam nadzieję, ze ich wyjazd nie okaże się porażką.

    OdpowiedzUsuń
  42. Pewnie miał z nia romans xD dzieki za rozdział!
    @middleofmyworld

    OdpowiedzUsuń
  43. biedna Tess, dla Niej coś zawsze kończy się źle ;/

    OdpowiedzUsuń
  44. Genialny♥♥Dzieki za tlumaczenie!!♥♥
    @blanka1499

    OdpowiedzUsuń
  45. Po prostu genialne!!!
    Najlepsze ff ever ^^ Kiedy next!?!?!?
    Kocham cie za to tłumaczenie :*
    Powodzenia =]

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja to nawet nie potrafię zlaczyć ud jedynie kolana i wielka szpara miedzy udami :) za chude nogi...
    Rozdział swietny :* Nie wiem o co chodzi Harremu ale mam nadzieje ze w następnym rozdziale się wyjaśni

    OdpowiedzUsuń
  47. Cudowny, dziekuje ze po tak dlugim czasie opowiadanie od pierwszego rozdaialu jest dakej tlumaczone
    jestescie najlepsze x

    OdpowiedzUsuń
  48. 💟 Dzięki za tłumaczenie ☺

    OdpowiedzUsuń
  49. Super rozdział,ale o co chodzi z ta cala Susan i co się dzieje z Harrym? ;o

    OdpowiedzUsuń
  50. Taki niemiły koniec :/
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ciekawe o co chodzi Harremu, poza tym rozdział super

    OdpowiedzUsuń
  52. Swietny, czekam na nowy
    dziekuje za tlumaczenie xx

    OdpowiedzUsuń
  53. A było tak bezproblemowo i miło ....
    Świetny xx

    OdpowiedzUsuń
  54. Oj zbliża się afera, tak czuję....
    Harry coś zrobił w przesłzości, nic fajnego tak czuję :(

    OdpowiedzUsuń
  55. Rozdział jak zwykle genialny! Już umieram z ciekawości o to co będzie dalej a dopiero skończyłam czytać ;) Kocham to!💜
    P.S. Zanim trafiłam na twojego bloga przeczytałam oba tomy After w formie papierowej ale teraz czytam po raz kolejny ta serię tyle tylko że u Ciebie na blogu bo jestem ciekawa jak bardzo różni się ta wersja od tej drukowanej - o ile w ogóle :) Dziękuję za to ze to tłumaczysz dla nas wszystkich 💜

    OdpowiedzUsuń
  56. Cudowny! <3 Mam nadzieję, ze Harry powie Tessie wszystko :D :**

    OdpowiedzUsuń
  57. Nie zadziwiłabym się, gdyby okazało się, ze przeleciał tą Susan xD

    OdpowiedzUsuń
  58. Suuuper rozdział. Już nie mogę się doczekać kolejnego. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  59. Jejku nie mogę się doczekać następnego !!! <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  60. cos ta kobiete i Harryego laczylo... takie mam przeczucie. no ale. wszystko wyjasni sie w nastepnym rozdziale... mam nadzieje :)
    do nastepnego w takim razie :) :*

    OdpowiedzUsuń
  61. Świetny rozdział :)
    Ciekawe co to za Susan ?
    Czekam na next :)

    Panna Domka

    OdpowiedzUsuń
  62. Rozdział mega,jak zewsze zresztą :D :* Czekam na naxt! ;3

    OdpowiedzUsuń
  63. A to nie byla ta kobieta z którą Harry miał swoj pierwszy raz, czy cos?

    OdpowiedzUsuń
  64. Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  65. Oj joo herri 😿

    OdpowiedzUsuń
  66. Co to za kobieta? Będzie ciekawie, czekam na tłumaczenie 😍

    OdpowiedzUsuń
  67. Chyba szykuje się jakaś kłótnia :/ Jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  68. cholera Harry nie mozesz bc dupkiem wzgledem Tess poniewaz meczy cie przeszlosc.. lol badz facetem

    OdpowiedzUsuń
  69. Harry, zachowujesz się jak baba! Powiedz jej, i tak dużo wytrzymała, a im później tym gorzej.

    OdpowiedzUsuń