niedziela, 20 października 2013

Rozdział 79.

Uwaga! Rozdział zawiera sceny erotyczne przeznaczone dla osób pełnoletnich. Czytając, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie, możesz spokojnie ominąć notkę. 


Skończyło się na tym, że zeszłego wieczoru, Harry postanowił zostać u mnie w pokoju, tuż po tym jak Steph wróciła z Tristanem do jego mieszkania. Resztę czasu spędziliśmy na rozmawianiu i całowaniu się, aż do momentu, w którym Harry zasnął z głową na moich kolanach. Śniłam o miejscu, w którym moglibyśmy razem mieszkać. Z przyjemnością chciałabym się budzić u jego boku, jednak wydaje się to być nierealne. Jestem za młoda.
Obecnie mamy poniedziałkowy poranek. Budzik zadzwonił o dziesięć minut za późno, rujnując przy tym moje plany. Po prysznicu, szybko nakładam makijaż i budzę Harry’ego, zanim podłączam suszarkę do kontaktu.
- Która godzina? – jęczy.
- Szósta trzydzieści, muszę wysuszyć włosy.
- Szósta trzydzieści? Masz tam być dopiero na dziewiątą, wracaj do łóżka.
- Nie mogę. Muszę uczesać się, skoczyć na kawę i wyjechać stąd o siódmej trzydzieści, ponieważ jazda zajmuje czterdzieści pięć minut – oznajmiam mu.
- Będziesz tam o wiele za wcześnie, powinnaś wyjechać o ósmej – zamyka oczy, po czym przekręca się na łóżku.
Włączam suszarkę, nie zwracając na niego uwagi, na co zakrywa się poduszką. Gdy kończę kręcić włosy, ponownie zerkam do terminarza, aby upewnić się, że o niczym nie zapomniałam.
- Zamierzasz się w ogóle stąd ruszyć na zajęcia? – pytam go, kiedy się ubieram.
- Taa, prawdopodobnie. Mogę użyć twojej szczoteczki do zębów? – uśmiecha się, a następnie wstaje z łóżka.
- Uch, chyba tak. Kupię sobie nową, jak będę wracać – mówię mu. Nikt wcześniej mnie o to nie zapytał. Od razu wyobrażam sobie używanie po nim tej samej szczoteczki. - Taa, możesz użyć – powtarzam. Nic na to nie poradzę, że zauważam jak wlepia we mnie swój wzrok.
- Wciąż uważam, że powinnaś wyjechać dopiero o ósmej. Pomyśl o rzeczach, które moglibyśmy zrobić w pół godziny – uśmiecha się głupawo. Moje oczy wędrują w kierunku wybrzuszenia na jego bokserkach, od czego robi mi się goręcej. Kiedy dopinam środkowy guzik koszuli, Harry leniwie przechodzi przez pokój w moją stronę, na co proszę go o zapięcie spódnicy. Jego ręce przejeżdżają po mojej nagiej skórze, aż w końcu powoli zapina materiał, po czym chowam koszulę do środka.
- Wciąż muszę skoczyć na kawę. A co jeśli jest korek czy wypadek? Co jeśli złapię gumę, lub skończy mi się paliwo? Mogłabym się zgubić, albo nie znalazłabym miejsca do zaparkowania auta. Co jeśli zostawię je gdzieś daleko i przez to będę musiała się przejść? Potem będę bardzo zmęczona, więc będę potrzebować kilka minut na..
- Wyluzuj, skarbie. Jesteś kłębkiem nerwów – mówi mi do ucha. Spoglądam na jego odbicie w lustrze i muszę przyznać, że prezentuje się idealnie po przebudzeniu. Ta senność sprawia, że wygląda tak niewinnie.
- Nic na to nie poradzę, ten staż wiele dla mnie znaczy. Nie mogę tego zawalić – w głowie mi buzuje. Później będzie tylko w porządku. Dowiem się czego oczekiwać i będę mogła sobie ustalić cały tydzień w najlepszym porządku.
- Nie chcesz się tam pokazać w tym stanie, zjedzą cię żywcem – mówi, zostawiając małe pocałunki wzdłuż mojej szyi.
- Poradzę sobie – mam taką nadzieję. Gęsia skórka pokrywa moje ciało, pod wpływem jego ciepłego oddechu.
- Ale najpierw, pozwól mi cię zrelaksować – jego głos jest niski i uwodzicielski, z mieszanką chrypki po śnie.
- Ja.. – przejeżdża palcami po moim obojczyku w dół, aż do klatki piersiowej. Jego wzrok napotyka w lustrze moje oczy. Wzdycham, ponosząc porażkę. – Pięć minut? – pytam i błagam jednocześnie.
- Tyle mi wystarczy – chcę się obrócić, ale mnie powstrzymuje.
- Nie, chcę żebyś patrzyła – mruczy mi do ucha. Odczuwam znany mi ból, który pojawia się między nogami, gdy tylko słyszę jego słowa. Wciągam powietrze, a on przenosi moje włosy na lewe ramię i przyciska swoje ciało do mojego. Jego ręka przesuwa się w dół, na brzeg mojej długiej spódnicy.
- Przynajmniej nie masz dziś na sobie rajstop. A tak poza tym, to uwielbiam tę spódnicę – mówi, po czym podciąga ją do mojej talii.
- Zwłaszcza, kiedy jest tak podwinięta – mój wzrok przylepiony jest do odbicia jego rąk, a puls nieustannie wzrasta. Jego palce są nieco zimne, gdy wślizgują się do moich majtek, kontakt z nimi sprawia, że lekko podskakuję, na co Harry chichocze mi w szyję. Jego druga ręka owija moją klatkę piersiową, utrzymując mnie w miejscu.
Czuję się taka obnażona i podniecona zarazem. Oglądanie go takiego, zabiera mnie do miejsca, o którym istnieniu nie wiedziałam. Jego palce wolno się we mnie poruszają, a usta zostawiają delikatne pocałunki na moim ciele.
- Zobacz jaka jesteś piękna – szepcze. Spoglądam w lustro i ledwo potrafię siebie rozpoznać. Moje policzki oblewa głęboka czerwień, a oczy mam szeroko otwarte, z których kipi dzikość. Ze spódnicą podwiniętą na moje biodra i palcami Harry’ego poruszającymi się we mnie, wyglądam inaczej.. mogłabym rzec, seksownie.
Zamykam oczy, kiedy czuję w żołądku ucisk, a Harry kontynuuje swój piękny, ale jakże delikatny napad. Przygryzam wargę, aby stłumić jęk.
- Otwórz oczy – mówi mi. Napotykam jego wzrok, cały ten widok wysyła mnie nad krawędź. Odchylam głowę na jego ramię i czuję, że nogi zaczynają mi się trząść.
- Właśnie o to chodzi, skarbie – mówi, zacieśniając uścisk, by mnie przytrzymać, kiedy tracę ostrość i wyjękuję jego imię.
Kiedy ponownie otwieram oczy, Harry całuje mnie w skroń, zawija loki za moje ucho, a następnie opuszcza spódnicę w dół mego ciała. Obracam się, by stanąć z nim twarzą w twarz i sprawdzić godzinę. Jest dopiero siódma trzydzieści pięć. Uświadamiam sobie, iż rzeczywiście potrzebował tylko pięciu minut, co sprawia, że wydobywa się ze mnie śmiech.
- Widzisz? Jesteś zwarta i gotowa, by zdziałać cuda w amerykańskiej korporacji, zgadza się? – uśmiecha się promiennie, oczywiście dumny z siebie. Nie winię go za to.
- Właściwie to tak. Jednakże muszę przyznać, że okropny z ciebie Amerykanin – przedrzeźniam go, po czym biorę swoją torbę.
- Nie twierdzę, że nim jestem – śmieje się. - Masz ostatnią szansę na podwózkę, cóż jako, że nie mam tu samochodu, mógłbym przynajmniej zawieźć cię twoim?
- Nie, ale i tak dziękuję.
- Powodzenia, pójdzie ci świetnie – zapewnia mnie i ponownie całuje.
Dziękuję mu, po czym zabieram rzeczy i zostawiam go w swoim pokoju. Ten poranek zmienił się na lepsze, pomijając ten nieszczęsny budzik. Jazda trwa krótko i nie ma żadnych korków czy wypadków. Parkuję samochód przy budynku, a następnie sprawdzam godzinę. Jest dopiero ósma trzydzieści. Postanawiam zadzwonić do Harry’ego, aby zabić czas.
- W porządku? – mówi po drugiej stronie.
- Tak, właśnie dotarłam na miejsce – odpowiadam mu. Potrafię sobie wyobrazić jego zadowolenie.
- Mówiłem, mogłaś zostać o dziesięć minut dłużej i zrobić mi loda – śmieję się na jego słowa.
- Straszny z ciebie zboczeniec, nawet o poranku – chichoczę.
- Yep, po prostu zanalizowałem sprawę.
- Nie zgodziłabym się z tym – jeszcze chwilę sobie żartujemy, po czym kończymy rozmowę, ponieważ nadszedł już na mnie czas. Udaję się na najwyższe piętro, gdzie znajduje się biuro Christiana Vance’a i informuję kobietę o moim przybyciu. Podnosi telefon, jednak po kilku sekundach się rozłącza, rzucając mi ogromny uśmiech.
- Pan Vance chciałby osobiście się tu pokazać, za chwilę się pojawi.
- Panno Young! – wita mnie. Ubrany jest w garnitur, a pod ramieniem trzyma gruby skoroszyt, co sprawia, iż jestem nieco onieśmielona. Dobrze, że postawiłam na odpowiedni strój.
- Witam, panie Vance – uśmiecham się i ściskam mu dłoń.
- Po prostu mówi mi Christian. Chodź, pokażę ci twój gabinet.
- Gabinet? – nie dowierzam.
- Tak, będziesz mieć swoje własne biuro. Nie jest duże, ale będziesz potrzebować swojej własnej przestrzeni – uśmiecha się. Wow. Nawet nie oczekiwałam tego, że dostanę biurko, a co dopiero całe biuro. Christian idzie bardzo szybko, przez co mam dodatkowy wysiłek na szpilkach.
- Kiedy dotrzemy do twojego gabinetu, zaczniemy najpierw od papierkowej roboty – skręca w lewą część korytarza, który przepełniony jest małymi biurami.
- No i jesteśmy – oznajmia. Tuż obok drzwi widnieje czarna tabliczka z moim nazwiskiem. Muszę śnić. Gabinet jest tak duży, jak mój pokój w akademiku. Chyba inaczej rozumiemy pojęcie wielkości. Znajduje się tu średniego rozmiaru biurko w kolorze wiśni, dwie szafy na akta, dwa krzesła, biblioteczka, a także i komputer. Siada przed biurkiem, więc ja zajmuję miejsce za nim. Przypuszczam, że zajmie mi trochę czasu przyzwyczajenie się do tego, iż jest to mój gabinet.
- Więc, panno Young, pomówmy o twoich obowiązkach – zaczyna. - Będziesz otrzymywać minimum dwa manuskrypty tygodniowo, jeśli będą dobre, wtedy wysyłasz je do mnie, a jeśli nie będą warte czasu, po prostu je niszczysz – szczęka mi opada. Ten staż jest rzeczywiście spełnieniem marzeń, a oprócz tego będę też zarabiać.
- Na razie będziesz otrzymywać pięćset tygodniowo, a jeśli będzie ci dobrze szło przez najbliższe dziewięćdziesiąt dni, wtedy dostaniesz podwyżkę – oznajmia. Pięćset tygodniowo! To jest o wiele więcej, niż się spodziewałam. Będę mieć wystarczająco dużo pieniędzy, by zdobyć własne mieszkanie.
- Bardzo ci dziękuję, przekracza to moje oczekiwania – mówię mu. Nie mogę się doczekać, by zadzwonić do Harry’ego i mu o wszystkim opowiedzieć.
- Przyjemność po mojej stronie. Zakładam, że jesteś świetnym pracownikiem. Może mogłabyś powiedzieć o tym Harry'emu, co sprawi, że chciałby znów dla mnie pracować? – śmieje się.
- Słucham?
- Harry, pracował tu kiedyś, zanim nie zgarnęła go korporacja w Portland. W zeszłym roku zaczął u nas staż, ale szybko go zatrudniłem. Pracował w swoim domu, ponieważ stwierdził, że nie znosi biur. I weź go tu zrozum – rzuca uśmiech. - Jednakże zaoferowali mu więcej pieniędzy, przez co nas zostawił – nastawia swój zegarek.
- Spróbuję go przekonać – śmieję się nerwowo. Nie miałam pojęcia, że otrzymał pracę. Nigdy mi o tym nie wspomniał.
- Pomówmy teraz o papierkowej robocie i miejmy ją już z głowy – przegląda skoroszyt. Po trzydziestu minutach kończę podpisywanie dokumentów.
- Możesz udekorować swój gabinet jak tylko chcesz, oczywiście tak długo, jak będzie to wyglądać stosownie – śmieje się. – Zostawię cię, byś mogła zapoznać się ze swoim komputerem. Upewnij się, że dasz radę zalogować się do systemu, a kiedy skończysz, jesteś na dzisiaj wolna. Spotkamy się tu jutro – mówi, po czym wychodzi, zamykając za sobą drzwi. Nie mogę się powstrzymać od piszczenia i kręcenia się na krześle obrotowym w moim nowym biurze.


~ jeśli przeczytałeś/aś zostaw komentarz :)

50 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. do obciągania Murzynowi / Harriet

      Usuń
    2. *afroamarykanowi jak już. Trochę szacunku dla ciemnoskórych dziecko

      Usuń
  2. Jest cudny ! Awww..taki Hazza o poranku!!! Ja bym została dłużej...dzięki za tłumaczenie jesteście cudne !

    OdpowiedzUsuń
  3. aww < 33
    Harry jest taaaaki słodki hahaha :D
    Rozdział świetny : )
    Pozdrawiam: )
    G xx

    OdpowiedzUsuń
  4. przeczytałam i teraz się zastanawiam, czy powinnam skomentować tyle razy, ile razy czytałam ten rozdział :D mam nadzieję, że nie, bo zafundowałabym tu niezły spam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. uuu niepokoi mnie ten Christian :D mega, mega, mega <3

    OdpowiedzUsuń
  6. oooo ale sięciesze na ten rozdział! :) super

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojeeeju ! Ale mi fajny prezent na urodziny zrobilyscie !!! Dziekuje ! Swietny rozdzial ! Xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Oooooooo. To jest awwwwwwwwjhsdakuhfoasldkjf' :P poprostu kocham cię .

    OdpowiedzUsuń
  9. omg cudowne, dziękuję za to, że tłumaczycie to opowiadanie, to niesamowite ile poświęcacie na to czasu, zawsze można się spodziewać nowego rozdziału, kocham was xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Dopiero co przeczytałam poprzedni a tutaj kolejny. Ogólnie to cały ten rozdział to jedno wielkie awww... K-O-C-H-A-M♥

    OdpowiedzUsuń
  11. nie wiem co napisać, <3 /@uncontrollablex

    OdpowiedzUsuń
  12. jest!!1 tak czekałam na niego cały dzien!! rozdział jak zwykle świtny! no niezle że harry też tam pracował!

    OdpowiedzUsuń
  13. Oooo. Harry dlaczego nie powiedziałeś Tess o pracy? Hmmmm?

    OdpowiedzUsuń
  14. mówiłam że cb kocham za takie tempo? <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeju, ten rozdział jest piękny ♥ Myśl o wspólnym mieszkaniu Harrego i Tessy shjsahjaduhafheaejk KOCHAM <333

    OdpowiedzUsuń
  16. Aaaaaaa !!! Rozdział suuupeeer !!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesus KOCHAM TOOO !!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdecydowanie uwielbiam to opowiadanie. Jest takie...fajne xD Tessa jest strasznie urocza, Harry jest niegrzeczny ...ehh serio bardzo lubię tego bloga i wasze tłumaczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ahhj ja też bym chciała zaczynać swój dzień :D


    @LittleCatter

    OdpowiedzUsuń
  21. Awwwww *.* jedyne co moge napisac kocham to!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham was, kooocham!!

    OdpowiedzUsuń
  23. No i rewelacja !!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jej, jej jaki kochany rozdział ;D
    Awww Tessa myśli o mieszkaniu z Harrym. Aaaaa <3

    OdpowiedzUsuń
  25. oooojjjjjejjjjjkuuuuu! Kocham kocham kocham After *.* lece czytac nastepny x

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam :D
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  27. *-* dziękuję, że tłumaczycie xx

    OdpowiedzUsuń
  28. Jejciu extra normalnie i jeszcze gabonet dostała, a to przecież tylko staż jest, no cudnie po prostu.. :) pozdrawiam.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Hahaha, Hazz o poranku haha :) Rozdział super :) <33

    OdpowiedzUsuń
  30. Mrr, nie ma to jak miły poranek z Harrym :D

    A.

    OdpowiedzUsuń
  31. Normalni ludzie o poranku jedzą śniadanie, a nie dostają orgazmu przed lustrem. W ogóle, jak to brzmi? Boże ;---; Niech ona mu zrobi tego loda, czekam na to i czekam...

    OdpowiedzUsuń
  32. Staż gdzie zarabiasz 500 tygodniowo.TYGODNIOWO. Gdzie ja taki znajdę?

    OdpowiedzUsuń