wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 26.

Kiedy wracam do pokoju próbuję się uczyć, ale jestem za bardzo rozproszona. Po godzinie gapienia się na zeszyty, postanawiam wziąć prysznic. Wspólne łazienki wciąż sprawiają, że czuję się niekomfortowo, gdy są zatłoczone, ale nikt ze mną dotychczas nie zadzierał. 
Przyjemne uczucie gorącej wody rozluźnia moje napięte mięśnie. 
Powinnam być szczęśliwa i poczuć ulgę, że ja i Harry dotarliśmy do pewnego rodzaju rozejmu, ale teraz złość i zirytowanie zamieniło się na nerwowość i zdezorientowanie. Zgodziłam się, by spędzić z nim jutro trochę czasu, robiąc coś 'zabawnego' i jestem z tego powodu przerażona. Mam nadzieję, że idzie to w dobrym kierunku i możemy być przyjaciółmi. Nie oczekuję, że staniemy się najlepszymi, ale chcę byśmy na siebie nie krzyczeli za każdym razem, gdy tylko rozmawiamy.
Po powrocie do pokoju, znajduję liścik od Steph mówiący, że Tristan zabrał ją na kolację poza kampus. Lubię tego współlokatora Nialla. Wydaje się być na prawdę miły, pomijając fakt, że nadużywa eyelinera. Jeśli nadal będą się ze sobą spotykać, gdy Noah przyjedzie mnie odwiedzić, powinniśmy wszyscy razem coś porobić. Kogo ja oszukuję? Wiem, że Noah nie chciałby trzymać się w towarzystwie tego typu ludzi. I muszę przyznać, że trzy tygodnie temu zachowałabym się tak samo.
Zanim idę spać dzwonię do niego. Nie rozmawialiśmy dziś.
- Hej, Tessa. Jak ci minął dzień? - pyta, gdy tylko odbiera telefon.
- Dobrze. Długo, ale dobrze - powinnam mu powiedzieć, że razem z Harrym zamierzamy gdzieś jutro wyjść.
- Świetnie to słyszeć. Miałem mecz piłki nożnej dzisiejszego wieczoru w Seattle. Zaczynam już wracać do formy.
- To niesamowite. Jak ci poszło? - opowiada jak pokonali Seattle High przez większą liczbę goli, nawet jeśli są jedną z najlepszych drużyn w stanie. Rozmawiamy o jego rodzinie i zanim zdążam zauważyć, rozłączamy się. Nie mogłam znaleźć właściwego momentu, by wspomnieć mu o moich jutrzejszych planach z Harrym. Szczerze mówiąc, nawet nie próbowałam.


***

Następny dzień leci zbyt szybko. Razem z Liamem idziemy na zajęcia z literatury, a Harry siedzi już na swoim miejscu.
- Jesteś gotowa na randkę wieczorem? - pyta Harry, na co opada mi szczęka. Liamowi zresztą też.
- To nie randka. Po prostu trzymamy się jako przyjaciele - wyjaśniam mu, ignorując Harry'ego. Jak dotąd dzień pierwszy w pogoni za naszą przyjaźnią nie idzie zbyt dobrze.
- Jedno i to samo - uśmiecha się głupawo, a ja wywracam oczami. Unikam go przez resztę zajęć, co jest proste, ponieważ nie próbuje ze mną rozmawiać.
- Bądź ostrożna wieczorem - mówi Liam po lekcji.
- Będę. Po prostu próbujemy zachowywać się normalnie, odkąd moja współlokatorka jest jego przyjaciółką.
- Wiem, jesteś dla niej świetną znajomą. Po prostu nie jestem pewien, czy Harry zasługuje na twoją życzliwość - wyjaśnia, a ja podnoszę na niego wzrok.
- Nie masz nic lepszego do roboty, zamiast mnie obgadywać? Spadaj! - parska za mną Harry. Liam się na niego krzywi i jeszcze raz spogląda w moją stronę.
- Pamiętaj, co ci powiedziałem - przypomina i odchodzi.
- Nie musisz być dla niego taki okrutny, jesteście praktycznie jak bracia - mówię, a oczy Harry'ego się rozszerzają.
- Co ty powiedziałaś? - burczy.
- No wiesz, twój tata i jego mama? - czy Liam kłamał? Albo miałam o tym nie wspominać. Powiedział mi, żebym nic nie mówiła na temat relacji Harry'ego z jego ojcem, ale nie myślę, że miał na myśli naszą całą rozmowę.
- To nie twoja sprawa. Nie wiem dlaczego ten dupek w ogóle ci o tym powiedział. Wygląda na to, że będę musiał go uciszyć.
- Zostaw go w spokoju, Harry. On nawet nie chciał mi powiedzieć, sama to z niego wyciągnęłam - bronię go. Niedobrze mi się robi, gdy pomyślę o Harrym robiącym mu krzywdę. Muszę zmienić temat. - Więc gdzie dzisiaj idziemy?
- Nigdzie nie idziemy, to był zły pomysł - parska, po czym odwraca się i odchodzi.
Co do cholery? On na prawdę ma rozdwojenie jaźni, jestem tego pewna. Złość i frustracja, które czułam do Harry'ego powróciły. Wracam z powrotem do swojego pokoju. Kiedy otwieram drzwi, widzę w środku Zayna, Tristana i Steph. Normalnie byłabym zdenerwowana przez tak dużą ilość niezapowiedzianych gości, ale potrzebuję odwrócić swoją uwagę. Naprawdę lubię Zayna i Tristana.
- Hej, Tessa! Jak było na zajęciach? - pyta się Steph i rzuca mi szeroki uśmiech. Zauważam, że za każdym razem, gdy Steph się raduje, na twarzy Tristana widnieją wypieki.

- Dobrze, a na twoich? - stawiam książki na mojej komodzie. Opowiada mi, że jej profesor wylał na siebie kawę, dzięki czemu wyszli wcześniej.
- Ładnie dziś wyglądasz, Tesso - mówi Zayn, na co mu dziękuję i dosiadam się do nich na łóżku Steph. Jest ono zdecydowanie za małe na nas wszystkich, ale jakoś siedzimy. Kilka minut później drzwi się otwierają, więc wszyscy się odwracamy, by zobaczyć kto przyszedł. To Harry. Ugh.
- Jezu, Harry. Mógłbyś przynajmniej chociaż raz zapukać - karci go Steph, na co wzrusza ramionami. - Mogłabym być naga czy coś - mówi, a on się śmieje. Dziewczyna rzuca uśmiech. Oczywiście, że nie jest na niego zła za brak manier i jestem pewna, że jest przyzwyczajona do jego natrętnego przychodzenia.
- Nie masz do ukrycia nic, czego wcześniej nie widziałem - żartuje, a wszyscy się śmieją poza Tristanem. Mi również nie jest do śmiechu. Nienawidzę myśleć o Steph i Harrym jako parze.
- Och, zamknij się - mówi, wciąż się śmiejąc i łapie Tristana za rękę. Odpowiada jej uśmiechem i lekko się do niej przybliża.
- Co robicie? - pyta Harry i siada na moim łóżku. Chcę mu powiedzieć, żeby z niego zlazł, ale siedzę cicho. Przed chwilę pomyślałam, że jest tu, by mnie przeprosić, ale teraz wiem, że przyszedł tu tylko po to, by posiedzieć ze swoimi przyjaciółmi i ja nie jestem jedną z nich.
- Zamierzaliśmy pójść do kina. Tessa, powinnaś iść z nami - uśmiecha się Zayn. Zanim zdążam cokolwiek odpowiedzieć, Harry przerywa.
- Właściwie to Tessa i ja mamy plany - mówi. Coś dziwnego stoi za jego głosem. On jest taki rozkapryszony.
- Co? - Zayn i Steph odzywają się jednocześnie.
- Taa, mamy plany. Przyszedłem, by ją odebrać - uśmiecha się i wstaje. - Jesteś gotowa czy co? - rozum krzyczy 'nie', ale kiwam głową.
- Zobaczymy się z wami później - oznajmia i praktycznie wypycha mnie przez drzwi. Prowadzi mnie do swojego samochodu, a następnie zaskakuje mnie tym, że otwiera dla mnie drzwi. Stoję ciągle ze skrzyżowanymi rękoma.
- Zapamiętam, żeby nigdy więcej nie otwierać przed tobą drzwi - parska.
- Co to do cholery było? Wiem, że nie przyszedłeś, by mnie odebrać. Dopiero co mi powiedziałeś, że nie chcesz się ze mną trzymać - krzyczę. Wracamy do wydzierania się na siebie. On sprawia, że jestem szalona i to dosłownie.
- Przyszedłem, a teraz właź do auta.
- Nie! Jeśli nie przyznasz, że nie przyszedłeś, by się ze mną zobaczyć, wrócę się i pójdę do kina z Zaynem - mówię, a on zaciska szczękę. Wiedziałam. Nie jestem pewna jak się czuć z powodu tego odkrycia, ale jakoś wiedziałam, że Harry nie chciał bym poszła do kina i to jest jedyny powód, dla którego chce ze mną teraz przebywać. - Przyznaj to, Harry, albo idę.
- Okej, dobra. Przyznaję to. Teraz właź do tego cholernego auta. Nie będę znowu prosić - rzuca i wchodzi do samochodu. Będąc przeciwko swojemu rozsądkowi, wsiadam do niego. 
Harry wciąż wygląda na rozzłoszczonego, kiedy opuszczamy parking. Uruchamia ryczącą muzykę, która jest zbyt głośna. Sięgam ręką, by to uciszyć.
- Nie dotykaj mojego radia - parska.
- Nie chcę z tobą przebywać, jeśli masz zamiar być palantem przez cały czas - odzywam się.
- Nie mam. Po prostu nie dotykaj mojego radia - moje myśli wracają do niego, rozrzucającego zeszyty w powietrze. Mam ochotę wyrwać te radio i wyrzucić przez okno. Gdybym wiedziała, że mogę, zrobiłabym to.
- Dlaczego obchodzi cię moje pójście z Zaynem do kina? Steph i Tristan też szli.
- Po prostu myślę, że Zayn nie ma najlepszych intencji - mówi cicho, a jego wzrok przyklejony jest do drogi.
Zaczynam się śmiać, na co marszczy brwi.
- Och, a ty masz? Przynajmniej Zayn jest dla mnie miły - nie mogę przestać się śmiać. Pomysł, że Harry stara się mnie chronić jest w pewien sposób przezabawny. Zayn jest przyjacielem, niczym więcej. Tak jak i on.
Wywraca oczami, ale nie daje mi odpowiedzi. Włącza z powrotem muzykę, która dosłownie rani moje uszy.
- Czy możesz to ściszyć? - błagam. Ścisza, ale zostawia to co leci. - To brzmienie jest okropne - mówię, na co on się śmieje.
- Nie, nie jest. Z przyjemnością chciałbym dowiedzieć się, co sądzisz o dobrej muzyce - uśmiecha się. Wygląda tak beztrosko z opuszczoną szybą. Wiatr mu dmucha we włosy, a on je przeczesuje i odgarnia do tyłu. Kocham, kiedy tak robi. Natychmiast pozbywam się tych myśli z głowy.
- Cóż, lubię Bon Iver i The Fray - w końcu odpowiadam.
- A jakżeby inaczej - chichocze.
- Co z nimi nie tak? Są szalenie utalentowani, a ich muzyka jest cudowna - bronię moich ulubionych wykonawców.
- Taa... utalentowani. Słyszę o ich specjalności utulania ludzi do snu - śmieje się, a ja żartobliwie walę go w ramię.
- Kocham ich - mówię z uśmiechem. Gdybyśmy tylko mogli zostać w tym radosnym nastroju. Przypuszczam, że w sumie dobrze się bawię. - Gdzie jedziemy?
- Do jednego z moich ulubionych miejsc.
- Które jest gdzie?
- Ty na prawdę musisz wszystko wiedzieć, co się dzieje, prawda?
- Tak... Po prostu lubię...
- Wszystko kontrolować? - przerywa, a ja siedzę cicho. Wiem, że ma rację, ale taka po prostu jestem. - Cóż, nie powiem ci, zanim tam nie dojedziemy... co będzie za jakieś pięć minut od teraz - mówi, a ja opieram się o skórzane siedzenie w jego samochodzie. Jaki to jest w ogóle rodzaj auta?
- Co to za samochód? - pytam. Muszę odciągnąć swoją uwagę od rozmyślania gdzie jedziemy.
- To Ford Capri, klasyka - chwali się dumnie. Zamierza mi o tym opowiadać, nawet jeśli nie mam bladego pojęcia o czym mówi. Lubię patrzeć na jego usta, gdy rozmawia. I ten sposób, w jaki się poruszają, kiedy nawet słowa stają się wolniejsze. - Nie lubię, gdy ktoś się na mnie gapi - mówi ostro, ale potem lekko się uśmiecha.
- Ja... po prostu słuchałam - kłamię, a moje usta są suche.
- Jesteśmy na miejscu - oznajmia i wjeżdża na drogę ze żwiru.



• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

26 komentarzy:

  1. Świetne, ciekawe gdzie Harry ją zabrał :D haha
    Pozdrawiam
    G x

    OdpowiedzUsuń
  2. nie spodziewałam się, że jeszcze dzisiaj dodasz, ale jestem miło zaskoczona :D
    ah te ich nastroje...
    @horannek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam poinformować na twitterze, ale niestety mam limit :(

      Usuń
  3. cudooo, ciekawe gdzie Harry ją zabrał xD mam taką sugestię że skoro rozdziały są coraz dłuższe i zajmuje Ci to więcej czasu to zawsze można znaleźć kogoś do pomocy, co dwie głowy to nie jedna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nad tym zastanawiałam, ale nie wiem jak znaleźć osobę, która bardzo dobrze zna angielski :(

      Usuń
    2. + jeśli miałabyś na myśli siebie, to daj mi znać tutaj czy na twitterze :) mogłybyśmy o tym porozmawiać.

      Usuń
  4. Na szczescie nie skonczy sie na przyjazni tak mysle ;D juz kolejny, kocham to <3

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny ! fdbgdbs

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem ciekawa gdzie on ją zabrał :d

    OdpowiedzUsuń
  7. Humorki jak widzę są ;)
    świetne tłumaczenie i widzę, że rozdziały stały się dłuższe... To dobrze dla czytelników, ale gorzej dla Ciebie z tłumaczeniem... Przeczytałam Twoją informację i może na Twitterze znajdzie się ktoś, kto by Ci pomógł. Wiele osób świetnie zna angielski, tylko musisz popytać :) Trzymam kciuki, żebyś kogoś znalazła ;)
    ekstra tłumaczenie♥
    ~Alex xoxox

    OdpowiedzUsuń
  8. tak jak niektórzy powyżej też jestem ciekawa gdzie ją zabrał ;D świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O ktorej dodasz nastepny?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie potrafię przewidzieć kiedy skończę tłumaczyć.

      Usuń
  10. ciekawe gdzie się udali.. Ja wiem Harry, ze Tessa ci się podoba, nie mów, że nie HAHA xD

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo tajemnicza niespodzianka :O <3//Maggie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej no cudne po prostu.. :DKocham.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. To opowiadanie wzbudza we mnie takie emocje, że sama nie potrafię tego pojąć.. Nie mogę przestać czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Boje się Zena xD.
    Natomiast Harry wydaje się nawet w porządku. :)
    @luki_liku

    OdpowiedzUsuń