wtorek, 4 sierpnia 2015

Rozdział 278.

Soundtrack do rozdziału:

• Mumford and Sons - Reminder
• Adan Jensen - Lost Without You
• Jars of Clay - Fall Asleep
• Missy Higgins - Where I Stood


Harry’s POV:

- Zaczekaj tutaj, kiedy wejdziemy do środka. Wrócimy za mniej niż pięć minut, więc nie przestawiaj tej taksówki – instruuję kierowcę. Po pierwsze, spóźnił się, żeby mnie odebrać. Nie, żebym na to narzekał, w innym wypadku nie wpadłbym na Tessę w cholernym deszczu, samą.
Nie wypowiedziała słowa odkąd wciągnąłem ją do taksówki, a ja jestem zbyt zajęty usiłowaniem ujarzmienia mojego temperamentu, aby w tym momencie to skomentować. Zobaczenie jej tam, w ciemności, uciekającej od czegoś… od Zayna, dodaje mojemu gniewowi pełnej siły i będzie bardzo łatwo się mu poddać.
Jednak nie mogę tego zrobić. Nie tym razem. Tym razem udowodnię jej, że mogę kontrolować zarówno swoje usta, jak i pięści. Wszedłem z nią do tej taksówki zamiast roztrzaskania czaszki Zayna o asfalt. Mam nadzieję, że ona się na tym pozna. Mam nadzieję, że to pomaga mojemu przypadkowi, przynajmniej minimalnie.
Tessa jeszcze nie próbowała uciec i nie powiedziała nic, kiedy poleciłem kierowcy, aby zabrał nas do domu jej mamy po jej szajs. To dobry znak. To musi być dobry znak. Jej ubrania są przemoczone, przylegają do każdego cala jej ciała, a jej włosy są pozlepiane na czole. Odgarnia ten bałagan dłonią do tyłu, wzdychając, kiedy niesforne pasma nie chcą się trzymać na miejscu. Wielkie pokłady samokontroli kosztuje mnie, aby nie sięgnąć po nie i założyć jej włosy za ucho.
Kiedy taksówka dojeżdża do garbu przed podjazdem Carol, Tessa otwiera drzwi i przechodzi przez ogródek. Nie wzdryga się, kiedy spływa po niej deszcz, przysłaniając jej ciało i prawie odbierając mi ją. Po przypomnieniu kierowcy, aby się stąd nie ruszał, biegnę za nią, nim deszcz zdąży nas bardziej rozdzielić.
Wstrzymuję oddech, zmuszając się do zignorowania czerwonej furgonetki zaparkowanej przed domem. Nie mogę stracić kontroli. Muszę pokazać jej, że mogę się trzymać w kupie i przedkładać jej uczucia nad moje.
- Thereso, jak wiele razy masz zamiar to robić? Wciągasz się z powrotem w coś, co wiesz, że nie zadziała – Carol już kłapie jadaczką, kiedy wchodzę do salonu. Zayn stoi w centrum pokoju, rozchlapując wodę po podłodze. Palce Tessy podszczypują mostek jej nosa, w znaku zupełnego niepokoju i po raz kolejny walczę aby utrzymać moje jebane usta zamknięte.
 Tylko jedno moje złe słowo może sprawić, że ona zostanie tutaj, może wysłać ją godziny ode mnie.
- Matko, czy możesz po prostu przestać, proszę? Ja nic nie robię, chcę po prostu stąd wyjechać. Przebywanie tutaj nie pomaga w niczym, a mam pracę i zajęcia w Seattle.
Seattle?
- Wracasz dziś do Seattle? – pyta Carol swoją córkę.
- Nie dzisiaj, ale jutro. Kocham cię, mamo, i wiem, skąd pochodzisz, ale chcę być blisko moich… cóż – Tessa patrzy na mnie, z wyraźną niepewnością w jej szarych oczach – Liama. Chcę być teraz z Liamem.
Auć.
- Odwiozę cię – odzywa się Zayn.
- O nie, nie odwieziesz – nie mogę się powstrzymać przed wcięciem się. Próbuję być cierpliwy i w ogóle, ale to za wiele. Powinienem był wpaść tutaj, zabrać torbę Tessy i zanieść ją do taksówki nim Zayn zdąży chociażby na nią spojrzeć.
Uśmieszek na jego twarzy w tej chwili, ten sam pieprzony uśmieszek, który wysłał mi tylko parę minut temu, prześladuje mnie. Próbuje mnie podjudzić, pchnąć mnie, abym wybuchnął przy Tessie i jej mamie. Chce sobie ze mną pogrywać, jak zawsze to robił, ale nie tej nocy. Nie dam mu satysfakcji bycia jego pionkiem.
- Tesso, weź swoją torbę – odbite w lustrze grymasy widniejące na twarzach obu kobiet sprawiają, że ponownie rozważam swój dobór słownictwa. – Proszę, proszę, zabierz swoją torbę? – zdanie wychodzi bardziej jak pytanie, ale twardy wyraz twarzy Tessy mięknie, po czym dziewczyna idzie korytarzem i skręca do swojej starej sypialni.
Oczy Carol przesuwają się to na Zayna, to na mnie, nim przemawia:
- Co się stało, że wybiegła na deszcz? Który z was to spowodował? – jej spojrzenie jest zabójcze, naprawdę, prawie komiczne.
- To on – obaj odpowiadamy niczym dzieci. Carol wywraca oczami i obraca się, aby podążyć za swoją córką w dół wąskiego korytarzyka. Skupiam się na Zaynie.
- Możesz już iść – wiem, że Carol może mnie usłyszeć, ale szczerze, w tym momencie chuj mnie to obchodzi.
- Tessa nie chciała, żebym wychodził, była tylko zdezorientowana. Przyszła do mnie i błagała mnie, żebym z nią został – prycha. Kręcę głową, gdy on kontynuuje – ona już cię nie chce. Zmarnowałeś swoją ostatnią szansę, kiedy ona się niepokoiła i wiesz o tym. Widzisz jak ona na mnie patrzy, jak mnie pragnie.
Zaciskam pięści, oddychając głęboko, aby się uspokoić. Jeśli Tessa nie pospieszy się ze swoją torbą, salon będzie pomalowany na czerwono nim wróci.
Nie pocałowałaby go, nie zrobiłaby tego.
Wizja z moich koszmarów kręci się pod moimi powiekami, ciągnąc mnie o krok bliżej do mojego punktu załamania. Jego dłonie na jej ciążowym brzuchu, jej paznokcie wbijające się i jadące po jego plecach.
Nie zrobiłaby tego. Nie pocałowałaby go.
- To nie zadziała – wymuszam słowa. – Nie wzbudzisz we mnie takiej wrogości, żebym zaatakował cię w jej obecności. Nie po raz kolejny – kurwa, chcę tego. Chcę tak cholernie bardzo.
- Uczyniłeś to dla mnie takim łatwym – uśmiecha się. – Ona powiedziała mi, jak bardzo mnie pragnie, mniej niż pół godziny temu – spogląda w dół, na swój pusty nadgarstek, jak gdyby sprawdzał godzinę na zegarku. Jest dramatycznym sukinsynem, zawsze nim był.
- Tessa! – wołam jej imię z salonu, aby ocenić ile sekund jeszcze będę musiał tolerować go.
Cisza wypełnia dom, po czym słychać przyciszone głosy Tessy i jej mamy. Momentalnie zamykam oczy, mając nadzieję, że Carol nie przekonała Tessy do zostania w tej gównianej dziurze zwanej miastem na jeszcze jedną noc.
- To doprowadza cię do szału, czyż nie? – dalej mnie prowokuje. – Jak myślisz, jak ja się czułem, kiedy pieprzyłeś Sam? To było tysiąc razy gorsze niż ta małostkowa zazdrość, którą czujesz teraz – stwierdza, jak gdyby mógł zmierzyć rozmiar zazdrości, jaką czuję wobec niego.
- Powiedziałem ci, żebyś się, kurwa, zamknął i wyszedł. Nikt nie przejmuje się ani tobą, ani Sam. Ona była łatwa, cholernie, za łatwa na mój gust i to wszystko.
Podchodzi krok bliżej mnie, a ja prostuję plecy, przypominając mu o jednej z wielu zalet, jakie mam przeciwko niemu.
- Co? Nie lubisz słuchać o swojej drogiej Samancie? – teraz moja kolej, aby się z nim popieprzyć. Jego oczy przybierają ciemny kolor, ostrzegając mnie, abym przestał, ale odmawiam. Ma jebaną czelność, żeby całować Tessę i używać jej uczuć jako amunicję przeciwko mnie?
On ewidentnie nie wie, że mam cały arsenał w moim pierdolonym rękawie.
- Zamknij się – odcina się, popychając mnie dalej. Mogę tym razem trzymać ręce przy sobie, ale moje słowa i tak będą miały większy wpływ.
- Dlaczego? – spoglądam na korytarz, aby upewnić się, że Tessa jest wciąż zajęta przez swoją mamę. – Nie chcesz posłuchać o nocy, kiedy ją przeleciałem? Właściwie to ledwo to pamiętam, wydaje mi się, że nie była zbyt godna zapamiętania – torturuję go swoimi słowami.
Wiedziałem, jak bardzo go pociągała i w tym czasie przypuszczałem, że ich związek sprawi, że ona będzie większym wyzywaniem. Poczułem się wystrychnięty na dudka, kiedy ona skończyła, będąc bardziej kłopotem niż zabawką. – Ale pieprzyłem ją do nieprzytomności, mogę cię o tym zapewnić. To musi być powód, dlaczego wywlekła później to ciążowe gówno. Pamiętasz to, prawda?
Przez chwilę, krótki moment w czasie, pauzuję i zastanawiam się, jak on musiał się czuć, kiedy się dowiedział. Próbuję przypomnieć sobie, co kierowało moim umysłem, kiedy zdecydowałem się ją posiąść. Wiedziałem, że się spotykali, słyszałem, jak wspominała jego imię w pokoju kopiowania u Vance'a i zostałem natychmiastowo zaintrygowany. Znałem Zayna dopiero od kilku tygodni i stwierdziłem, że śmiesznie będzie sobie z nim pogrywać.
- Miałeś być moim przyjacielem – jego żałosne słowa zawisły między nami.
- Twoim przyjacielem? Ledwo cię znałem, to nie było nic osobistego – pochodzę bliżej i oplatam ręką kołnierzyk jego koszuli. – Osobiste jest to, co masz na celu pieprząc się z Tessą. Wiesz, co ona dla mnie znaczy, więcej niż jakaś dziwka z biura mogłaby kiedykolwiek znaczyć dla ciebie.
Zostaję zbity z tropu kiedy on odpowiada, popychając mnie i jebiąc mną o ścianę. Ramki ze zdjęciami spadają na podłogę, a Tessa i jej mama spieszą na korytarz.
- Pierdol się! Też mogłem pieprzyć się z Tessą, łatwo by mi się oddała dziś w nocy, gdybyś się nie pokazał! – jego pięści łączą się z moją szczęką, a Tessa piszczy z przerażenia. Ostry, miedziany smak wypełnia moje usta i szybko przełykam krew, po czym przejeżdżam rękawem po wargach i brodzie.
- Zayn! – ruga Tessa, biegnąc na moją stronę – Wyjdź stąd! Natychmiast! – napiera swoimi małymi pięściami na jego klatkę piersiową, a ja łapię ją, delikatnie tworząc między nimi przestrzeń.
Niezmącona satysfakcja z tego, że Tessa usłyszała go mówiącego o niej w ten sposób wprawia mnie w cholerną ekstazę. Właśnie przed tym ostrzegałem ją przez cały czas. On nigdy nie był słodkim, niewinnym facetem, lecz zwiódł ją, aby tak myślała.
Zgoda, wiem, że ma wobec niej jakieś uczucia, nie jestem na to kompletnie ślepy, ale jego intencje nigdy nie były czyste. Właśnie to jej udowodnił, a ja nie mógłbym być szczęśliwszy. Jestem samolubnym dupkiem, ale nigdy nie mówiłem nic innego.
Bez zbędnych słów, on wychodzi przez drzwi frontowe na deszcz. Reflektory samochodu rozbłyskują przez okna, kiedy odpala auto i znika na ulicy.

***

- Harry? – głos Tessy jest miękki i naznaczony przemęczeniem. Siedzimy na tylnej kanapie tej taksówki od co najmniej godziny bez zamienienia choćby słowa.
- Tak? – głos mi się łamie, więc odchrząkuję.
- Kim jest Samantha?
Czekałem aż zada to pytanie odkąd odjechaliśmy sprzed domu jej matki. Mógłbym ją okłamać, mógłbym zmyślić historyjkę opowiadającą gówno-prawdę, aby postawić Zayna w takim gównianym świetle, w jakim powinien stać, albo mógłbym być chociaż raz prawdomówny.
- To dziewczyna, która odbywała staż u Vance'a. Pieprzyłem się z nią, kiedy ona randkowała z Zaynem – decyduję się nie kłamać, ale żałuję ostrych słów, gdy Tessa się wzdryga. – Przepraszam, po prostu chciałem być szczery – dodaję, próbując załagodzić te słowa.
- Wiedziałeś, że była jego dziewczyną, kiedy z nią spałeś? – pyta, patrząc wprost na mnie, w sposób, w jaki tylko ona potrafi.
- Tak, wiedziałem. To dlatego to zrobiłem – wzdycham, ignorując śladowe ilości wyrzutów sumienia próbujących wybić się na powierzchnię.
- Dlaczego? – jej oczy odszukują moje, oczekując porządnej odpowiedzi, ale nie posiadam jej. Mam dla niej tylko prawdę. Plugawą, popierdoloną prawdę.
- Nie mam wymówki, to była dla mnie tylko gra – wzdycham, żałując, że byłem taką kupą gówna. Nie ze względu na Zayna czy Samanthę, ale dla tej pięknej, słodkiej dziewczyny, która nawet teraz nie ma oznak krytycyzmu w swoich oczach, kiedy patrzy na mnie, czekając na dalsze wyjaśnienia.
- Zapomniałaś, że nie byłem taki sam, nim cię spotkałem. Nie miałem w sobie nic z człowieka, którego znasz. Wiem, że myślisz, że teraz jestem popieprzony, ale zaufaj mi, znienawidziłabyś mnie nawet bardziej, gdybyś znała mnie wtedy – odwracam od niej wzrok i wyglądam za okno. – Wiem, że tak się nie wydaje, ale naprawdę bardzo mi pomogłaś. Dałaś mi cel, Tess.
Słyszę jej urwany oddech i kulę się na myśl, jak moje słowa muszą brzmieć. Żałośnie i nieszczerze, jestem tego pewien.
- A jaki jest ten cel? – nieśmiało zagaduje.
- Wciąż staram się to wykrystalizować – odpowiadam zgodnie z prawdą – ale dowiem się, więc proszę, spróbuj i pozostań w pobliżu dość długo, abym zdołał znaleźć odpowiedź? – proszę ją.
Ona spogląda na mnie, ale nic nie mówi. Jestem za to wdzięczny, nie sądzę, że mógłbym teraz znieść jej odrzucenie.

Tessa’s POV:

Budzę się na dotyk ramion obejmujących moją talię, kiedy jestem wynoszona z samochodu. Białe światło na górze taksówki przypomina mi o nocy, jaką przeszłam. Rozglądam się po okolicy, panikując, chwilę przed zdaniem sobie sprawy, że jesteśmy na podjeździe Kena.
- Nigdy nie zabrałbym cię z powrotem tam – szepcze mi Harry do ucha, nawiązując do swojego mieszkania. Wiedział, o co się martwiłam, nawet nim ta myśl zdążyła się uformować w moim umyśle.
Nie protestuję kiedy Harry niesie mnie po podjeździe w stronę domu. Karen nie śpi, siedząc na krześle przy oknie z książką kucharską na kolanach. Harry stawia mnie na nogi, a Karen podnosi się, po czym przechodzi przez pokój, aby mnie przytulić.
- Co mogę ci przynieść? Zrobiłam torciki z karmelem, pokochasz je– uśmiecha się i ujmuje swoją ciepłą dłonią moją dłoń.
Harry nie wszczyna kłótni, kiedy idę z Karen do kuchni.
- Zaniosę twoją torbę na górę – słyszę z jego ust.
- Liam śpi? – pytam jego matkę.
- Tak myślę, ale jestem pewna, że nie będzie się gniewał,  jeśli go obudzisz. Wciąż jest wcześnie – uśmiecha się Karen i stawia małe, udekorowane karmelem ciasto na talerzu, zanim mogę ją powstrzymać.
- Nie, jest w porządku. Zobaczę go jutro.
- Wiem, że to okropne wyczucie czasu, i bardzo przepraszam, ale chciałam z tobą o czymś porozmawiać – jej ciepłe, brązowe oczy rozbłyskają w konsternacji i wykonuje gest, abym skosztowała deseru, gdy nalewa dwie szklanki mleka.
Potakiwaniem zachęcam ją do kontynuowania, gdyż usta mam pełne pysznego tortu. Wcześniej nie mogłam zjeść, byłam zbyt przytłoczona, a dzień stanowczo za długi.
- Wiem, że i tak dużo się u ciebie dzieje, więc jeśli chcesz, żebym cię zostawiła, po prostu powiedz. Obiecuję, że zrozumiem, chciałabym tylko twojej opinii na pewien temat, ty jesteś jedyną osobą, która może tu pomóc.
Pomóc w czym?
- Chodzi o Harry’ego i Kena – dodaje. Dławię się tortem i sięgam po szklankę zimnego mleka. Czy ona wie? Czy Harry coś powiedział?
Karen zaczyna poklepywać moje plecy, wykonując koliste ruchy, po czym kontynuuje:
- Ken jest taki szczęśliwy, że Harry wreszcie zaczął go tolerować. To, że nareszcie buduje relację ze swoim synem daje mu tyle szczęścia, zawsze tego chciał. Harry jest jego największym żalem, a mnie przez lata bolało widzenie go w tym stanie. Wiem, że on popełnił błędy, wiele, wiele błędów, a ja w żadnym razie nie robię wymówek dla tych błędów – jej oczy napełniają się łzami, które strząsa z rogów koniuszkami palców.
- Przepraszam – uśmiecha się – jestem niepozbierana – znowu uśmiecha się i ciągnie – On nie jest tym samym mężczyzną, którym był wtedy. Ma za sobą lata trzeźwości i terapii, lata refleksji i skruchy.
Ona wie. Karen wie o Anne i Christianie. Moja klatka piersiowa nagle się ściska, a oczy również zostają wypełnione.
- Wiem, co masz zamiar powiedzieć – przyznaję jej. Współczuję z tą rodziną. Kocham ich jak swoją własną i współczuję z każdym w tej rodzinie pełnej sekretów, uzależnień i pożałowania.
- Wiesz? Liam powiedział ci o dziecku? Powinnam była wiedzieć, że to zrobi. Czy Harry też wie?
Ponownie się krztuszę. Po niekomfortowej porcji kasłania, nareszcie mówię:
- Co? Dziecko?
- A więc nie wiedziałaś – lekko się śmieje. – Wiem, że jestem o wiele starsza, niż oczekiwałoby tego od kobiety w ciąży, ale jestem dopiero lekko po czterdziestce, a mój lekarz zapewnił mnie, że jestem wystarczająco zdrowa.
- Dziecko? – powtarzam. Ulżyło mi, że nie wie o tym, że Christian jest ojcem Harry’ego, ale jestem przede wszystkim zdumiona, że Karen jest w ciąży.
- Tak – uśmiecha się. – Byłam równie zszokowana jak ty. Ken też, tak się o mnie martwił. Liam prawie przeżył załamanie, wiedział o wszystkich moich wizytach, ale nie powiedziałam mu, czego one dotyczyły, więc biedaczek pomyślał, że byłam chora. Poczułam się okropnie i musiałam się ujawnić. To nie było zaplanowane – jej oczy odszukują moje – ale jesteśmy szczęśliwi teraz, kiedy przeszliśmy przez początkowy szok posiadania kolejnego dziecka tak późno w życiu.
Zarzucam na nią ramiona i po raz pierwszy od wielu dni czuję radość. Kocham Karen i jestem podekscytowana razem z nią. To świetne uczucie.
Zaczynałam się martwić, że nigdy się tak nie poczuję.
- To wspaniale! Jestem taka szczęśliwa razem z wami! – tryskam radością, a jej ramiona zacieśniają się na moich plecach.
- Dziękujemy – wycofuje się i całuje mnie w policzek. – Martwię się jak Harry będzie się z tym czuł.
Moja radość z jej powodu jest szybko ukrócona i natychmiastowo zastąpiona troską o Harry’ego. Całe jego życie było kłamstwem i on niekoniecznie dobrze zniósł tę nowość. Mężczyzna, którego uważał za swojego ojca teraz będzie miał kolejne dziecko, a Harry zostanie zapomniany. Czy to prawda, czy też nie, znam go dostatecznie dobrze żeby wiedzieć, dokąd zawędruje jego umysł.
- Czy będzie wam przeszkadzało jeśli to ja mu powiem? Jeśli nie, zrozumiem – pytam ją. Nie pozwalam sobie myśleć za wiele o tym. Wiem, że zacieram właśnie granice, ale opuszczam Harry’ego i muszę się upewnić, że nie zostawiam ze sobą bałaganu.
'To jest wymówka' – przypomina mi złośliwy głos w mojej głowie.
- Nie. Oczywiście, że nie. Miałam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko temu. Wiem, że to umieszcza cię w okropnej pozycji, a ja nie chcę, żebyś czuła się zobowiązana, aby wchodzić w środek tego, ale boję się jak zareagowałby, gdyby to Ken miał mu powiedzieć. Znasz do niego drogę, jakiej nikt inny nie poznał.
-Jest w porządku, naprawdę. Porozmawiam z nim o tym jutro – zapewniam ją.
- Oczywiście – przytula mnie ponownie. – Dziś był dla ciebie ciężki dzień, przepraszam za wywlekanie tego. Powinnam poczekać, po prostu chcę uniknąć sprawiania mu niespodziewanych nowin. Już i tak miał wystarczająco trudne życie i chcę, aby rzeczy były dla niego łatwiejsze. Chcę, żeby wiedział, że jest częścią tej rodziny i wszyscy bardzo go kochamy, to dziecko tego nie zmieni.
- On o tym wie – obiecuję jej. Może nie chce tego zaakceptować, ale wie.
Kroki dosięgają dołu schodów, więc Karen i ja uwalniamy się z naszego emocjonalnego uścisku. Obie ocieramy policzki, a ja po raz kolejny smakuję tortu, kiedy Harry wchodzi do kuchni. Wziął prysznic i zmienił ubranie. Teraz ma na sobie spodnie od dresu, których nogawki są za krótkie, a logo WSU przyszyte na jego udzie jest milczącym znakiem, że nosi ubrania Liama.
Gdybyśmy byli w innym miejscu, podroczyłabym się z nim w związku z tymi dresami. Ale nie jesteśmy. Jesteśmy w najgorszym miejscu, a jednak w najlepszym miejscu. To wszystko jest dezorientujące i wypaczone. Jednak znowu, zdrowy balans i uporządkowana kolejność nigdy nie były czynnikami obecnymi w naszym związku, dlaczego po zerwaniu miałoby być inaczej?
- Idę do łóżka. Potrzebujesz czegoś? – pyta szorstkim i niskim głosem.
- Nie, ale dziękuję – spoglądam na niego, w górę, ale on patrzy się na swoje bose stopy.
- Położyłem twoje rzeczy w pokoju gościnnym, twoim pokoju – mówi, a ja potakuję. Szalona, niegodna zaufania część mnie żałuje, że Karen jest w kuchni z nami, ale racjonalna, bardziej zgorzkniała i o wiele większa część mnie cieszy się z jej obecności. Harry znika na klatce schodowej, a ja życzę Karen dobrej nocy, po czym idę w jego ślady.
Znajduję się przez pokojem, w którym spędziłam niektóre z najlepszych nocy mojego życia. Podnoszę dłoń do gałki, ale szybko wycofuję się, jak gdyby zimny metal oparzył moją skórę. Ten cykl musi się skończyć, a jeśli będę się poddawała każdemu impulsowi, każdemu włóknu mojego jestestwa, które desperacko pożąda bycia blisko niego, nigdy nie wydostanę się z tej nieskończonej pętli błędów wiodących za sobą kolejne błędy, kłótni za kłótnią.
Wreszcie wypuszczam oddech, gdy zamykam za sobą drzwi pokoju gościnnego i blokuję zamek. Zasypiam żałując, że nie wiedziałam, jak niebezpieczna może być miłość. Gdybym to wiedziała, że to będzie tak strasznie bolało, gdybym była świadoma sposobu, w jaki ona mnie rozedrze na pół, po czym zszyje mnie z powrotem w jedno, tylko po to, żeby znowu porwać mnie na kawałeczki, trzymałabym się tak daleko od Harry’ego Stylesa, jak prawdopodobnie bym mogła.


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

63 komentarze:

  1. Pierwsza! Cudny rozdział *o*

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na kolejny rozdział. Boże Boże Boże <3

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie! Tess nie może go zostawić!
    Świetny x

    OdpowiedzUsuń
  4. Omg! Niesamowity! Jeden z najlepszych ff jakie czytałam! Dzięki za tłumaczenie! x

    OdpowiedzUsuń
  5. Wooooow.
    Co tu sie porobiło.
    Nie bede mogla spać przez after, i w dodatku jeszcze tyle dram z 1D... Ciąża Briany, zerwanie perrie z zaynem. ZA DDUŻO EMOCJI!
    No ale cóż... Czekam na następny rozdział. Dziękuję za tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No tego to się nie spodziewałam! Kocham to <3 I Kocham Ciebie za tłumaczenie <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  7. after to najlepsze ff na świecie, pa

    OdpowiedzUsuń
  8. nie chcę, żeby się skończyło :C

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na kolejny :* <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na kokejny ;* kocham Cię za to że tlumaczysz, oby tak dalej ! ;*****

    OdpowiedzUsuń
  11. najpiękniejsze zakończenie

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudooooo♥♥
    @blanka1499

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaaaaa, czemu taki krótki?!
    Kocham ten rozdział, kocham to jak Harry się zachowuje, jak bardzo mu zależy <3
    Coś mi się wydaje, że Tessa zmięknie, bo zobaczy, że Harry się zmienił ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oni muszą być znów razem! czekam na nowy rozdział! :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Och, Tessa, przestań pieprzyć! Kocha go i jestem pewna, że gdyby miała szansę podjąć jeszcze raz każdą ważną decyzję w życiu, może zmieniłaby parę szczegółów, związanych z cierpieniem ich obojga, ale w życiu nie zrezygnowałaby z miłości Harry'ego... ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiedziałam!
    Wiedziałam że Karen jest w ciąży!

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam serdecznie dosyć wszelkich kłótni, dram i rozterek. Wszyscy chyba już zdążyliśmy się przekonać, że nie mogą bez siebie funkcjonować, więc czekam na kontynuację wewnętrznej walki Tessy, która mam nadzieję i tak ulegnie impulsowi bycia blisko Harry'ego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ona go nie może zostawić! Oni muszą być razem! Mam nadzieję, że Harry zakceptuje dziecko Kena i Karen. I może spodoba mu się maluch i będzie chciał mieć swoje dziecko z Tessą ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Swietny rodział :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sie dziejeee :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Super nie moge uwierzyc ze jestem 6 w kom.

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda mi ich oni naprawdę się kochają....ale może małe rozstanie wyjdzie im na dobre

    OdpowiedzUsuń
  24. czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Rozdział jest cudowny ❤ Czekam na następny! :):)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kto powiedzial ze go zostawi
    Powiedziała że gdyby wiedziała ile będzie musiała cierpieć nie wpakowałaby sie w to
    Ale bardzo dobrze zrobiła bo przeciez kocha Harrego
    Tylko on musi w koncu przestać być dla niej takim dupkiem
    Mam nadzieje ze ta nowinę przyjmie spokojnie
    I ze w końcu wygada sie Liamowi

    OdpowiedzUsuń
  27. jak ro sie akonczy zke to ja tego nie przezyhe serio

    OdpowiedzUsuń
  28. Jesteś w tym naprawdę super. dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Koooooofaaaaaaaam *.* mam takie pytanko;) czy rozdziały wstawiasz w okreslonym czasie np. po 4 dniach czy jak przetłumaczysz to wstawiasz? ;*

    OdpowiedzUsuń
  30. Tessa nie może go zostawić!! Oni muszą być razem!! Rozdział cudny, proszę dodaj szybko następny;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Super rozdział. Boli mnie trochę to rozdarcie pomiędzy Harrym i Tessą, ale sami to stworzyli i muszą się z tym uporać. Do następnego. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  32. mega, szkoda ze niedługo koniec

    OdpowiedzUsuń
  33. genialny rozdział x
    mam nadzieję, że Tessa i Harry znów będą razem i wszystko się dobrze skończy

    OdpowiedzUsuń
  34. świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  35. jeju mam nadzieje że się zejdą i będą szczęsliwi :( dzięki za tłumaczenie xx

    OdpowiedzUsuń
  36. Płacze. Dzieki za tłumaczenie :*

    OdpowiedzUsuń
  37. dziekuje czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  38. Dziękuję za rozdział, jest cudny :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Jakie zaskoczenie na koniec Karen w ciąży fajnie :) Super, że w końcu Tessa poznała Zayna z jego wrednej strony ;D niech się wali frajer xd Kiedy next? :)
    Dzięki za tłumaczenie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''Niech się wali frajer'' wygrałaś życie XDXDXD

      Usuń
  40. Karen w ciąży, Zayn to dupek, Harry jest idiotą, a Tessa nie chce zmienić zdania .
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ojej, Ola! 😊😉❤❤❤❤❤❤💑👪👫😘🔞❤

    OdpowiedzUsuń
  42. Już nadrabiam. Dwa rozdziały czekają ;-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Awh chyva coś sie wydarzy, jak zgaduje :D

    OdpowiedzUsuń