niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 237.

Soundtrack do rozdziału:

• John Legend - All of Me
• John Mayer - Dreaming with a Broken Heart
• John Mayer - Heartbreak Warfare


Harry's POV:

- Wynocha z mojej podłogi – mówię do Richarda i trącam go butem w udo. Jestem skrajnie wkurwiony, a ten cały bałagan to jego cholerna wina.
- Przepraszam – jęczy, próbując podnieść się z podłogi. Po kilku sekundach krzywi się i ponownie zsuwa na podłogę. Ostatnie, co chcę robić, to podnosić jego żałosny tyłek z podłogi, ale w tej chwili nie jestem pewien, co innego mógłbym z nim zrobić.
- Posadzę cię na krześle, ale nie siadasz na mojej sofie. Nie dopóki weźmiesz prysznic.
- Dobra – mruczy i zamyka oczy, gdy schylam się, by go podnieść. Nie jest tak ciężki, jak się spodziewałem, zwłaszcza jak na ten wzrost. Usadawiam go na krześle, a on obejmuje swój tors rękoma.
-  Co teraz? Co ja mam z tobą zrobić? – pytam go cicho.
Co by zrobiła Tessa, gdyby tu była? Znając ją, przygotowałaby mu ciepłą kąpiel i zrobiła mu coś do zjedzenia. Nie zrobię nic z tych rzeczy.
- Zwróć mnie z powrotem – sugeruje. Jego trzęsące się palce unoszą kołnierzyk jego porwanego t-shirta, mojego starego t-shirta, który Tessa pozwoliła mu zachować. Nosił go odkąd stąd ostatnio wyszedł? Ściera krew ze swoich ust, leniwie rozmazując ją na brodzie i po będących w nieładzie cienkich grubych włosach na niej.
- Z powrotem dokąd? – może powinienem był zadzwonić na policję, kiedy tylko wszedłem do mieszkania, może nie powinienem był dawać Chadowi tego zegarka. Nie myślałem wtedy prawidłowo. Jedynym, o czym mogłem wtedy myśleć, to żeby nie wmieszać w to Tessy.
- Dlaczego go tu ze sobą zabrałeś? Gdyby Tessa tu była… - mój głos się rozmywa.
- Ona się wyprowadziła. Wiedziałem, że jej nie będzie – wytęża się. Wiem, że ciężko mu mówić, ale potrzebuję odpowiedzi, a moja cierpliwość się wyczerpuje.
- Przyszedłeś tu też kilka dni temu?
- Tak, tylko na jedzenie i prysznic – dyszy Richard.
- Przeszedłeś całą drogę tu, żeby zjeść i wziąć prysznic?
- Tak. Za pierwszym razem przyjechałem autobusem, ale Chad – bierze oddech i skowycze z bólu – on zaproponował mi, że mnie tu przywiezie, ale kiedy tu dotarliśmy, obrócił się przeciwko mnie.
- Jak, do chuja, weszliście do środka?
- Wziąłem jej klucz.
Jej klucz? Dlaczego ona nie zauważyła? Zawsze zauważa takie gówna.
- Z szuflady – wskazuje palcem  do kuchni. Zapasowy klucz, to by wiele tłumaczyło.
- Więc pozwól, że to wyprostuję. Ukradłeś klucz do mojego mieszkania i myślałeś, że możesz po prostu przyjść tu kiedykolwiek, do chuja, chcesz i wziąć prysznic, a potem przyprowadziłeś jakiegoś pieprzonego ćpunka do mojego domu, który skopał ci tyłek w moim salonie, bo wisisz mu pieniądze? – jakim cudem wylądowałem w środku odcinka 'Interwencji'?
- Nikogo nie było w domu. Nie myślałem, że to ma znaczenie.
- Nie myślałeś, w tym problem – czuję się totalnie obco. Moim pierwszym instynktem jest, by wyciągnąć go za ramiona z naszego, mojego mieszkania, i zostawić krwawiącego na korytarzu. Jednak nie mogę tego zrobić, bo tak się składa, że desperacko kocham jego córkę i robiąc to, skrzywdziłbym ją jeszcze bardziej, niż do tej pory.
- Dobra, co powinniśmy teraz zrobić? Mam cię zabrać do szpitala? – drapię się po brodzie.
- Nie potrzebuję szpitala, tylko bandaża, albo dwóch. Możesz w moim imieniu zadzwonić do Tessy i powiedzieć jej, że mi przykro?
- Nie, nie mogę. Ona się o tym nie dowie. Nie chcę jej martwić tym gównem.
- Okej – zgadza się i znowu przesuwa się na krześle.
- Jak długo bierzesz? – pytam go, a on przełyka ślinę.
- Nie biorę.
- Nie okłamuj mnie, nie jestem pierdolonym idiotą. Po prostu mi powiedz.
- Około rok, ale bardzo mocno próbuję przestać od dnia, w którym natknąłem się na Tessie – jest rozproszony i zamyślony, jego wzrok sięga głęboko.
- Ona będzie miała złamane serce, wiesz o tym, prawda? – mam nadzieję, że wie. Nie mam problemu wielokrotnym przypominaniem mu, na wypadek, gdyby kiedykolwiek zdarzyło mu się zapomnieć.
- Wiem, poprawiam się dla niej – zapewnia.
Czyż my wszyscy nie…
- Cóż, może zechciałbyś to przyspieszyć, bo gdyby ona cię teraz zobaczyła… - nie kończę zdania. Debatuję nad tym, czy zadzwonić do niej i zapytać ją, co do cholery mam zrobić z jej tatą, czy nie, ale wiem, że dzwonienie nie jest dobrym rozwiązaniem. Ona nie potrzebuje zawracać tym sobie głowy, nie teraz.
- Idę do mojego pokoju. Czuj się swobodnie wziąć prysznic, zjeść, czy cokolwiek planowałeś zrobić, zanim wróciłem do domu i ci przeszkodziłem – przechodzę przez pokój do sypialni. Zamykam za sobą drzwi i opieram się o nie.
To były najdłuższe dwadzieścia cztery godziny w moim życiu.

Tessa’s POV:

- To jest niesamowite, dziękuję wam bardzo – nie mogę pozbyć się absurdalnego wyrazu twarzy, kiedy Kimberly i Vance pokazują mi moje nowe biuro. Ściany są w odcieniu czystej bieli, ramy i drzwi szare, a biurko i regały na książki są czarne, gładkie i nowoczesne. Rozmiar pokoju jest taki sam, jak w moim pierwszym biurze, ale widok stąd jest oszałamiający, naprawdę zapierający dech w piersiach. Nowy budynek Vance Publishing mieści się w centrum Seattle. Miasto poniżej prosperuje, nieustannie się rusza, rozwija, a ja jestem tu, pośrodku tego wszystkiego.
- Wszystko, czego potrzebujesz jest na wyciągnięcie ręki, kawa, każda kuchnia, jakiej mogłabyś prawdopodobnie pragnąć, wszystko tu jest – Christian dumnie patrzy na miasto i oplata ręką talię swojej narzeczonej.
- Przestań się chwalić, mógłbyś? – Kimberly dokucza mu, a on składa miękki pocałunek na jej czole.
- Cóż, teraz cię zostawimy, bierz się do pracy – zawadiacko strofuje mnie pan Vance. Kimberly bierze go za jego marynarsko-niebieski krawat i praktycznie wywleka go z mojego biura.
Do lunchu wysłałam co najmniej dziesięć zdjęć mojego nowego biura do Liama i do Harry’ego. Wiedziałam, że Harry nie odpowie, ale nie mogłam się powstrzymać. Chciałam, żeby zobaczył ten widok, może to go tu przywiedzie? Robię tylko wymówki dla mojego chwilowego odstępstwa od oceny. Tęsknię za nim, powiedziałam to. Strasznie za nim tęsknię i miałam nadzieję na jego odpowiedź, nawet prostą wiadomość tekstową, coś. Ale nic się nie pojawia.
Liam odesłał podekscytowaną odpowiedź za każdym razem, nawet kiedy wysłałam tandetne zdjęcie samej siebie trzymającej kubek na kawę z nadrukowanym na boku napisem 'Vance Publishing'.
Im dłużej rozważam wysyłanie tych zdjęć do Harry’ego, tym bardziej tego żałuję. Co jeśli odbierze je w zły sposób? Ma do tego tendencję. Może je uznać jako przypomnienie tego, że się przeprowadziłam, może nawet pomyśleć, że próbuję rzucić mu tą całą sytuacją w twarz. Tak naprawdę to nie było moim celem i mogę tylko mieć nadzieję, że on tego tak nie odbierze.
Może powinnam wysłać kolejną wiadomość, by się wyjaśnić? Albo powiedzieć mu, że wysłałam zdjęcia przez przypadek. Nie wiem, co byłoby bardziej wiarygodne. Jestem pewna, że żadne. Zbyt dużo nad tym myślę, to tylko zdjęcia.
Kiedy wchodzę do pokoju do spędzania przerw na moim piętrze, Trevor siedzi przy jednym z kwadratowych stolików z tabletem przed sobą.
- Witaj w Seattle – rozpromienia się, a jego niebieskie oczy się rozjaśniają.
- Hej – odwzajemniam jego gest i przeciągam swoją kartą płatniczą przez otwór wielkiego automatu. Naciskam małe guziczki z numerkami i zostaję nagrodzona paczką krakersów z masłem orzechowym. Wyjdę na lunch jutro, po tym, jak będę miała szansę na przyjrzenie się otoczeniu.
- Jak ci się do tej pory podoba? – pyta Trevor. Patrzę na niego w oczekiwaniu na pozwolenie, po czym wślizguję się na krzesło naprzeciwko niego.
- Nie widziałam jeszcze wiele, przyjechałam dopiero wczoraj, ale uwielbiam ten nowy budynek – dwie kobiety wchodzą do pokoju i uśmiechają się do Trevora. Jedna z nich uśmiecha się także do mnie, a ja nieśmiało do niej macham. Zaczynają rozmawiać między sobą. Niższa kobieta z czarnymi włosami otwiera lodówkę i wyciąga z niej półgotowy posiłek do mikrofalówki, podczas gdy jej przyjaciółka skubie swoje paznokcie.
- Więc powinnaś pozwiedzać, tu jest tak wiele rzeczy do zrobienia. To piękne miasto – wyjaśnia Trevor, gdy ja chrupię krakersa, nieobecna myślami. – Space Needle, Pacific Science Center i muzea sztuki, jakie chcesz.
- Chcę odwiedzić Space Needle i Pike Place Market – odpowiadam. Zaczynam się czuć niepewnie, bo za każdym razem, kiedy spoglądam na te dwie kobiety, obie gapią się na mnie i po cichu rozmawiają.
Jestem dziś trochę paranoiczką.
- Powinnaś. Zdecydowałaś już, gdzie się zatrzymujesz? – pyta, wodząc palcem wskazującym po ekranie, by zamknąć okna na swoim tablecie, dając mi znać, że mam jego pełną uwagę.
- Właściwie zostaję w domu Kimberly i Christiana jak na tę chwilę, tylko na tydzień lub dwa, zanim znajdę swoje własne miejsce – pilność w moim głosie jest żenująca. Nienawidzę tego, że muszę zatrzymywać się u nich, bo Harry popsuł sprawę jedynego mieszkania, które mogłam znaleźć. Chcę żyć na własną rękę i nie martwić się o bycie dla kogokolwiek obciążeniem.
- Mógłbym popytać i dowiedzieć się, czy są jakieś wolne miejsca w moim budynku? – uprzejmie proponuje. Poprawia swój krawat i obciąga srebrne włókno, po czym przebiega dłońmi po klapach swojego garnituru.
- Dziękuję, ale nie jestem pewna, czy twój budynek byłby w moim przedziale cenowym – delikatnie mu przypominam. Jest głową działu finansowego, a ja jestem stażystką, porządnie płatną stażystką, jednak jestem pewna, że nie mogłabym sobie pozwolić nawet na wynajęcie kubła na śmieci za jego budynkiem.
- Dobrze – rumieni się, zdając sobie sprawę z ogromnej różnicy między naszymi dochodami. – Wciąż mogę popytać czy ktokolwiek zna jakieś miejsce.
- Dziękuję, jestem pewna, że Seattle będzie bardziej podobne do domu, kiedy właściwie będę miała dom – uśmiecham się przekonywująco.
- Zgadzam się, to zajmie trochę czasu, ale wiem, że będziesz uwielbiała to miejsce – jego krzywy uśmiech jest ciepły i powitalny.
- Masz jakieś plany po pracy? – pytam go, nim zdążam się powstrzymać.
- Mam, ale mogę je odwołać – wybrzmiewa jego miękki głos.
- Nie, nie. W porządku. Myślałam tylko, że skoro znasz miasto, to mógłbyś pokazać mi je, ale jeśli masz plany, nie martw się o to – mam nadzieję, że znajdę jakiś przyjaciół tu, w Seattle.
- Bardzo chciałbym cię oprowadzić, nie martw się o moje plany. Miałem iść na jogging, to wszystko.
- Jogging? Po co? – marszczy mi się nos.
- Dla zabawy.
- To nie brzmi zbyt zabawnie – śmieję się, a on kręci głową w rozbawieniu.
- Zwykle chodzę na jogging codziennie po pracy, ciągle dowiaduję się o mieście, a to dobry sposób, by nauczyć się planu zagospodarowania. Powinnaś do mnie dołączyć któregoś dnia.
- No nie wiem… - ten pomysł niezbyt mnie pociąga.
- Moglibyśmy zamiast tego iść. Mieszkam w Ballard, to superfajna okolica – chichocze.
- Faktycznie, słyszałam o Ballard – mówię mu, mając na myśli przeglądanie strony po stronie na temat mieszkań w każdej dzielnicy Seattle. – Okej, więc pochodźmy po Ballard – zamykam przed sobą dłonie i kładę je na kolanach.
Nie mogę się powstrzymać przed myśleniem o tym, jak Harry by się z tym czuł. Gardzi Trevorem i już ma wystarczająco trudny czas z naszym 'przestrzennym' postanowieniem. Nie tak, że to powiedział, ale chciałabym myśleć, że tak jest. Niezależnie od tego, jak wiele przestrzeni jest pomiędzy mną a Harrym, praktycznie czy metaforycznie, mam Trevora tylko za przyjaciela. Ostatnią rzeczą, którą mam teraz na myśli, jest wdawać się z kimś w romantyczną relację, a na pewno nie z kimś innym niż Harry.
- Dobrze więc – uśmiecha się, wyraźnie zaskoczony, że zgodziłam się dołączyć. – Skończyła się moja godzina lunchu, więc muszę wrócić na swoje piętro, ale wyślę ci mój adres, albo możemy iść prosto z biura, jeśli wolisz.
-  Możemy iść prosto stąd, mam na sobie całkiem rozsądne buty – wskazuję na moje buty na płaskiej podeszwie, mentalnie poklepując się po plecach za niezałożenie dziś szpilek.
- Brzmi dobrze, zobaczymy się w twoim biurze o piątej?
- Tak, w porządku – wstaję z mojego krzesła i wrzucam opakowanie po moim małym lunchu do kosza.
- Wszyscy wiemy, dlaczego naprawdę dostała pracę – słyszę jedną z kobiet za mną. Spoglądam na stolik z ciekawości, a obie szybko spuszczają wzrok. Nie mogę oprzeć się uczuciu, że mówiły o mnie. Tyle, jeśli chodzi o zdobywanie przyjaciół w Seattle.
- Wszystko, czym się zajmują, to plotki, ignoruj je – Trevor umieszcza dłonie pomiędzy moimi łopatkami i wyprowadza mnie z pokoju odpoczynku.
Kiedy wracam do mojego biura, sięgam do szuflady w biurku i wyciągam stamtąd telefon. Dwa nieodebrane połączenia, oba od Harry’ego.
Powinnam teraz do niego oddzwonić? Zadzwonił dwa razy, więc może coś jest źle, powinnam zadzwonić do niego teraz. Negocjuję ze sobą.
Odbiera po pierwszym sygnale.
- Dlaczego nie odbierałaś? – jego głos jest pospieszny.
- Czy coś jest źle? – wstaję z krzesła w lekkiej panice.
- Nie, nic nie jest źle – bierze oddech. Mogę sobie dokładnie wyobrazić sposób, w który jego różowe wargi poruszają się, gdy wypowiada te proste słowa. – Dlaczego wysłałaś te zdjęcia?
- Przepraszam za ich wysłanie, byłam po prostu podekscytowana moim nowym biurem i chciałam, żebyś je zobaczył. Mam nadzieję, że nie pomyślałeś, że próbowałam być wredna albo się przechwalać.
- Nie, byłem tylko zmieszany – chłodno odpowiada po kilku sekundach ciszy.
- Nie wyślę więcej, nie powinnam była wysyłać tamtych – opieram czoło o szklane okno i spoglądam w dół, na ekspansywny widok.
- W porządku… Jak tam jest? Podoba ci się? – głos Harry’ego jest smutny i chcę zdmuchnąć wyraz, który wiem, że teraz dręczy jego twarz.
- Jest tu uroczo.
- Nie odpowiedziałaś na pytanie – wzywa mnie do odpowiedzi. Wiedziałam, że to zrobi.
- Podoba mi się.
- Brzmisz absolutnie ekstatycznie – ton Harry’ego jest suchy, zupełnie bez humoru.
- Naprawdę mi się podoba, ja po prostu… przyzwyczajam się. To wszystko. A co tam? – pytam go, by podtrzymać rozmowę, nie jestem gotowa, by już przestać z nim rozmawiać.
- Nic – szybko odpowiada.
- Czy to dla ciebie niezręczne? Wiem, że powiedziałeś, że nie chcesz rozmawiać przez telefon, ale ty do mnie zadzwoniłeś, więc ja tylko…
- Nie, to nie jest niezręczne – wchodzi mi w słowo. – Z nami nigdy nie jest niezręcznie. Miałem na myśli tylko, że nie powinniśmy godzinami gadać, jeśli nie mamy zamiaru być razem, bo to nie ma najmniejszego sensu i tylko będzie mnie torturować.
- Więc chcesz ze mną rozmawiać? – pytam, bo jestem żałosna i muszę usłyszeć od niego te słowa.
- Tak, oczywiście, że chcę – trąbienie samochodu rozlega się w tle, więc musi prowadzić. – Więc jak, będziemy rozmawiać przez telefon, jak przyjaciele? – pyta, bez żadnego gniewu w głosie, jedynie z ciekawością.
- Nie wiem, może moglibyśmy tego spróbować? – to rozdzielenie wydaje się tak różne od ostatniego razu. Tym razem rozstaliśmy się w dobrych relacjach i to nie była ewidentna przerwa. Nie jestem gotowa, by zdecydować się, czy ewidentna przerwa od Harry’ego jest tym, czego potrzebuję, więc odpycham od siebie tę myśl, odraczam ją i obiecuję sobie wrócić do niej później.
- To nie wyjdzie.
- Nie chcę, żebyśmy się nawzajem ignorowali i znowu ze sobą nie rozmawiali, ale nie zmieniłam zdania na temat przestrzeni.
- Dobra, więc opowiedz mi o Seattle – wreszcie mówi do słuchawki.


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •


Notka: Pierwszy tom After można już przedpremierowo zamawiać na stronie Empiku: http://www.empik.com/after-plomien-pod-moja-skora-todd-anna,p1103904907,ksiazka-p. Jeśli natomiast chcecie być na bieżąco z informacjami o serii Anny Todd w Polsce, polubcie oficjalną stronę na FB: www.facebook.com/seriaAfter :)

85 komentarzy:

  1. Serio kocham Cię ! Dziękuję za rozdział , na który czekałam z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, tak, tak kocham to <3

    OdpowiedzUsuń
  3. CUDOWNY! Kocham to opowiadanie! Mam nadzieje ,że Harry i Tessa będą razem <3 pasują do siebie ,mimo wszystko :c
    Czekam na następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szmery, bajery...ale niech już do siebie wrócą!

    OdpowiedzUsuń
  6. Co z tej rozmowy wyniknie? Mam nadzieję, że opowie jej o ojcu. Powinien przynajmniej według mnie.
    Próbowałam komentować poprzedni rozdział, ale nie mogłam wysłać komentarza. Aczkolwiek mam nadzieję, że ten problem się już rozwiązał.
    Nie mam za bardzo czasu na komentowanie dzisiaj tak, więc...

    OdpowiedzUsuń
  7. Niech Harry w końcu do niej przyjedzie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ich obecna relacja łamie mi serce :'c

    OdpowiedzUsuń
  9. chyba pierwszaa..
    Musial sie skonczyc rozdzial w takim momencie? =(

    OdpowiedzUsuń
  10. KOcham kocham kocham ♥ nie umiem sobie wyobrazic co bede robic, kiedy after sie skonczy :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Wciąż dziwnie czytać o tym jak Tess próbuje ułożyć życie w innym miejscu niż Harry ;/ Nie mogę się doczekać następnego, buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. Juz nie moge sie doczekać co będzie dalej.;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Doobra. Harry jak to harry prawdopodobnie nie powie jej o ojcu i potem tessa się wkurzy .... ludzie ogarnijcie się xdd

    OdpowiedzUsuń
  14. cudowne ♥
    chciałabym aby Harry pojechał do niej ;c

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  16. Omg po cholere sie z nim umówiłaś.....

    OdpowiedzUsuń
  17. OMG *.* Harry masz jechać do niej ! ♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  18. OMG *.* Harry masz jechać do niej ! ♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  19. OOOO Świetn rozdział <#

    OdpowiedzUsuń
  20. W końcu sie nie kłócą! To jakiś cud!

    OdpowiedzUsuń
  21. Harry jest cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  22. dziekuje za tlumaczenie, rozdzial jak zwykle super!
    czemu harry nie przyjedzie? :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Glupie zazdrosne szmaty na miejscu tessy powiedziałabym im coś -,- rozdział ogólnie super :D dzięki za tłumaczenie ;D

    OdpowiedzUsuń
  24. Super rozdzial
    Trevor bedzie teraz wkraczal do akcji :/
    A harry za nia tak strasznie teskni :/
    Az mi jest smutno jak o tym pomysle xd
    Tessa ukrywa swoje prawdziwe uczucia :/
    Nie powinna tak :/
    A ojciec Tessy tez jest dziwny,jeżeli chce dla niej dobrze to czemu nie przestanie brac xd

    OdpowiedzUsuń
  25. super rozdzial, Harry caly czas mnie zaskakuje, w tym rozdziale pozytywnie, jest naprawde fajnym chlopakiem, mysle ze rzyjedzie do Tessy do Seatle (chyba tak sie pisze)
    @osiolek_ari
    p.s juz zamowilam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. No nie, czemu on nie mogą być razem ❤

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozdział jak zwykle niesamowity <3 Jestem ciekawa jak będzie wyglądać spotkanie Trevora i Tess - oby do niczego nie doszło. Mam nadzieję, że Tessa zmieni zdanie co do przestrzeni między nimi i Harry przełamie się i spróbuje zawalczyć o Tess w Seatle ~Doma

    OdpowiedzUsuń
  28. Ooo świetny xx

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedy przeczytałam ostatnie zdanie zaczęłam piszczeć jak idiotka xd kocham te historie <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Troche smutny ;/ Trevor wkroczy do akcji a wtedy Harry się pojawi haha <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Boze kocham to
    Bardzo czekam na ksiazke i kolejny rozdzial xx

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudowny Cudowny Cudowny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  33. jajajajaj, jak super! <3
    nie ma określonego powodu, dlaczego nie chce być z nią w Seattle, wiec niech pakuje manatki i w drogę !

    OdpowiedzUsuń
  34. Ojciec Tessy jest chyba jakiś nie poważny . Ukradł sobie klucz i wchodzi kiedy chce . Co za koleś .
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  35. "Opowiedz mi o Seattle"
    Hmm... wiem, że jestem naiwna, ale czy Harry chce do niej dołączyć? Rozważa tą myśl? Jejku... jak byłoby super, gdyby do niej dołączył ♥

    OdpowiedzUsuń
  36. piekne ale niech Harry juz do niej jedzie, niech pobije Trevora asdfgghh :(((

    OdpowiedzUsuń
  37. Dziekoweczka :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie wyswietla mi sie rozdzial 238 prosze o pomoc:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Wow! Kolejny rozdział! Jak ty na to wszystko znajdujesz czas?
    Świetny rozdział. Harry: masz się ruszyć do Tessy!😲
    I co jeszcze? Czekam na następny, zapewne równie wspaniały rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  40. Cudowny. Liczę, że będzie znowu jakaś akcja między Harry'm, a Tess. Czekam niecierpliwie <3

    OdpowiedzUsuń
  41. Rozdzial jak zawsze świetny. Ciekawe co by powiedział harry gdyby się dowiedział o wspólnym wyjściu tess i trewora. Normalnie pewnie by się wkurwil ale teraz podczas tej jego "przemiany"?
    Swoją drogą... Ludzie co z wami do kurwy jest? Tak mało rozdziałów na after to ja ostatnio widziałam z rok temu.

    OdpowiedzUsuń
  42. czasem wydaje mi sie ze ostatnio cos się miedzy nimi wypaliło... nie wiem, mam nadzieję ze jeszcze ze soba będa i bd między nimi tak jakos barziej emicjonalnie hmm intensywnie?

    OdpowiedzUsuń
  43. taki spokojny rozdział, bez kłótni wow ;D

    OdpowiedzUsuń
  44. dziwi mnie czemu ona nie zadzwonila do Zayna, uratowal ja gdyby nie on to nie wiem co by sie stalo

    OdpowiedzUsuń
  45. jestem strasznie ciekawa co bedzie sie działo pozniej .. dziękuje ! :**

    OdpowiedzUsuń
  46. Bardzo mozliwe,ze Harry zadzwoni do niej Jak Będzie gdzies tam z Trevorem i ona Mu Tirana powie on sie wkurzy i w ogole,albo przyjedzie w Tym samym czasie, w ktorym z Ttevorem beda gdzies.Jak zwykle xD

    OdpowiedzUsuń
  47. Wy nie jesteście przyjaciółmi....wy macie być parą,najlepszą na świecie parą! ):

    OdpowiedzUsuń
  48. kocham kocham kocham!
    kocham to opowiadanie i tłumaczkę *_*

    OdpowiedzUsuń
  49. Dziękuję za tłumaczenie, rozdział jak zawsze fantastyczny xx

    OdpowiedzUsuń
  50. Idk czemu ale bardzo spodobała mi się ich rozmowa heh

    OdpowiedzUsuń
  51. Kocham kocham kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  52. ugggh juz nie wytrzymuje! niech oni do siebie wroca eh.... dziekuje bardzo ze tlumaczycie i to jeszcze tak czesto pojawiaja sie te rozdzialy jak tylko mozna sobie wymarzyc! kisses xx

    OdpowiedzUsuń
  53. Obawiam sie, ze to wszystko to cisza przed burza.. Ostatnio miałam chec zacząć po angielsku czytac bo to czekanie na nowy rozdział mnie zabija, ale doszłam do wniosku, ze po pierwsze na pewno czegos nie zrozumiem, a po drugie tłumaczysz to z dobrego serca wiec wole czekać na nowe tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  54. No Harry, rusz to uparte dupsko i jedz do niej!!:D

    OdpowiedzUsuń
  55. Znalazłam bloga parę dni temu i w sumie przeczytalam wszystko już i jestem taka poddenerwowana bo tamte rozdziały po prostu czytałam, a teraz będę musiała czekać. Ale i tak uwielbiam i będę czekać z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Smutny i jednocześnie fajny; kiedy on do niej pojedzie?; czekam na kolejny; buźka

    OdpowiedzUsuń
  57. Harry, zapraszam do Seattle :D
    lece czytac nastepny x

    OdpowiedzUsuń
  58. fajne dziękuje

    OdpowiedzUsuń
  59. 237 rozdziałów w 5 dni <3 kocham Cię za to że to tłumaczysz

    OdpowiedzUsuń