piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 276.

Soundtrack do rozdziału:

• Imagine Dragons - It's Time


Harry's POV:

Nie pamiętam, kiedy ostatnio uczestniczyłem w pogrzebie. Głębiej nad tym rozmyślając, dochodzę do wniosku, że w żadnym. Kiedy umarła moja babcia, nie wiedziałem nawet, co się wokół mnie dzieje. Miałem alkohol i imprezy, których nie mogłem przegapić. Nie miałem potrzeby, by na zawsze żegnać się z kobietą, którą ledwo co znałem. Jedyne co o niej wiedziałem to fakt, że i tak się mną nie przejmowała. Ledwo mogła znieść moją mamę, więc czemu miałem siedzieć w ławce i udawać smutek nad śmiercią, która w rzeczywistości mnie nie poruszyła?
Oto lata później, siedzę na tyłach malutkiego kościoła i opłakuję śmierć ojca Tessy. Tessa, Carol, Zayn oraz inni ludzie, którzy zajęli połowę pomieszczenia, siedzą w pierwszych rzędach. Tylko ja i jakaś staruszka, która chyba nie ma pojęcia, gdzie się znajduje, siedzimy w ostatnim rzędzie, opierając się o ścianę. Zayn siedzi z jednej strony Tessy, a jej matka z drugiej strony.
Nie żałuję, że do niego zadzwoniłem; cóż, żałuję, ale nie mogę zignorować tego promyka szczęścia, który się u niej pojawił od jego przybycia. To dalej nie jest moja Tessa, ale jest z nią już lepiej, i jeśli on ma być kluczem do tego promyka, to niech, kurwa, będzie.
Zrobiłem dużo popieprzonych rzeczy w swoim życiu, bardzo dużo. Ja to wiem, Tessa to wie, cholera, wszyscy w tym pieprzonym kościele to wiedzą, ale dla Tessy zrobię wszystko. Mam w dupie pokutę za moją przeszłość czy teraźniejszość, przejmuję się tylko tym, by naprawić krzywdy, które jej wyrządziłem.
Złamałem ją, powiedziała, że nie może mnie naprawić i nigdy nie będzie w stanie, ale moje szkody nie były przez nią spowodowane. Zostałem przez nią uleczony i podczas, gdy ona to robiła, ja rozbiłem jej piękną duszę na zbyt dużą ilość kawałków. Zasadniczo złamałem jej genialnego ducha, podczas gdy ja zbierałem swojego z powrotem do kupy. Najbardziej popieprzoną częścią tej masakry to fakt, że nie zdawałem sobie nawet sprawy, że tak bardzo ją zraniłem i jak dużo jej światła przyćmiłem. Wiedziałem to, wiedziałem to od początku, ale zacząłem się z tym liczyć dopiero, gdy to do mnie dotarło. Kiedy po raz pierwszy mnie odrzuciła, dotarło to do mnie. Zabolało tak, jakby ktoś przejechał mnie dużą ciężarówką i nie mógł się ruszyć z drogi, nawet gdybym próbował.
Jej ojciec musiał umrzeć, bym zobaczył jak ten plan ochrony jej przede mną był głupi. Jeśli naprawdę bym to przemyślał i przewidział bałagan, który to za sobą niesie, powinienem był to wiedzieć. Potrzebowała mnie, Tessa zawsze kochała mnie mocniej niż na to zasługiwałem, a co jej dałem w zamian? Naciskałem na nią i naciskałem, aż w końcu była wykończona moim zachowaniem. Teraz już mnie nie chce i muszę znaleźć sposób, by jej przypomnieć, jak bardzo mnie kocha.
Teraz jestem tutaj i siedzę, patrząc jak Zayn owija rękę wokół jej ramienia i przyciąga ją do siebie. Nie mogę nawet oderwać wzroku. Utykam na nich swój wzrok. Może każę siebie w ten sposób, może nie, ale w każdym razie, nie mogę przestać się wpatrywać w sposób, w jaki ona pochyla się w jego stronę, a on szepcze jej coś do ucha. Ten sposób, w jaki jego pokrzepiający wyraz twarzy ją uspokaja i wzdycha, raz przytakując, i ten uśmiech, którym go obdarowuje.
Ktoś opada na miejsce obok mnie, przerywając torturujące mnie myśli.
- Prawie się spóźniliśmy, dlaczego siedzisz z tyłu? - pyta Liam. Mój ojciec... to znaczy Ken, siada obok niego, a Karen przemierza mały kościół, by zbliżyć się do Tessy.
- Równie dobrze też tam możesz iść. Pierwsze ławki są przeznaczone dla osób, które Tessa może znieść - wyjaśniam, patrząc na ludzi, którzy się tam znajdują, czyli od matki Tessy, aż po Noah, nie mogę znieść żadnego z nich, nawet Tessy. Kocham ja, ale nie mogę znieść jej bliskości, podczas gdy  jest pocieszana przez Zayna. Nie zna jej tak jak ja i nie zasługuje, by siedzieć po jej prawej stronie.
- Przestań. Może ciebie znieść. To pogrzeb jej ojca, postaraj się to zrozumieć - mówi Liam i przyłapuję mojego ojca... kurwa, Kena, przyłapuję Kena na spojrzeniu.
On nie jest nawet moim ojcem. Wiedziałem to, wiem to już od ubiegłego tygodnia, ale teraz, kiedy jest obok mnie, czuję się jakbym znów się o tym dowiedział. Powinienem mu teraz powiedzieć, rozwiać jego ciągłe podejrzenia i po prostu powiedzieć prawdę o mojej mamie i Vance'ie.
Powinienem mu teraz powiedzieć i pozwolić, by czuł równie rozczarowany jak ja byłem. Czy byłem rozczarowany? Tak naprawdę to nie jestem pewny, byłem na pewno wkurzony. Dalej jestem wkurzony, ale ten stan utrzymuje się u mnie odkąd pamiętam.
- Jak się czujesz, synu? - jego ręka przechodzi nad Liamem i spoczywa na moim ramieniu.
Powiedz mu. Powinienem mu powiedzieć.
- W porządku - wzruszam ramionami, będąc ciekawy, czemu moje usta nie współpracują z moim umysłem i po prostu powiedziały te słowa. Jak zawszę mówię: nieszczęścia chodzą parami, i jestem tak nieszczęśliwy, jak tylko to możliwe.
- Przepraszam za to wszystko, powinienem częściej dzwonić do tego ośrodka. Obiecałem ci, że się nim zajmę, Harry. Zrobiłem to i nie miałem pojęcia, że opuścił odwyk, dopóki nie było za późno. Przykro mi - rozczarowanie w jego oczach powstrzymuje się przed wciągnięciem go do nastroju żalu. - Przepraszam za to, że zawsze ciebie zawodzę - dodaje. Nasze oczy się spotykają, a ja przytakuję, decydując, że w tym momencie nie musi tego wiedzieć. Nie teraz.
- To nie twoja wina - cicho komentuję. Mogę poczuć na sobie wzrok Tessy, który woła o uwagę parę metrów dalej. Jej głowa jest odwrócona w moją stronę, a ręka Zayna nie jest dłużej owinięta wokół jej ramienia. Wpatruje się we mnie, w ten sam sposób, kiedy byłem jej, i muszę dosłownie się zmuszać, by nie ruszyć przez kościół i do niej nie podejść.
- W każdym razie, przykro mi - Ken przeprasza i zabiera rękę z mojego ramienia. Jego brązowe oczy są błyszczące, tak samo jak Liama.
- W porządku - mruczę, skupiając się na szarych oczach, które wciąż się na mnie patrzą.
- Po prostu tam idź, potrzebuje cię - Liam sugeruje delikatnym głosem. Ignoruję go i czekam na pewnego rodzaju sygnał od niej, mały fragment emocji, pokazujący, że rzeczywiście mnie potrzebuje. Wtedy będę obok niej w ciągu paru sekund.
Kapłan wchodzi na podium, a ona się ode mnie odwraca bez nawet skinienia, bym do niej podszedł. Zanim mogę odczuć do siebie żal, Karen uśmiecha się do Zayna, który ustępuje jej miejsca, by usiadła obok Tessy.

Tessa's POV:

- Dziękuję za przyjście - posyłam fałszywy uśmiech do kolejnej nieznanej osoby i podchodzę do kolejnej. Pogrzeb był krótki, widocznie ten kościół nie chciał serdecznie uczcić życia narkomana. Kilka słów, sztywne modlitwy i to wszystko.
Jeszcze tylko paru ludzi, parę symulowanych podziękowań i wymuszonych emocji na przyjmowane kondolencje. Jeśli jeszcze raz usłyszę, jakim to wspaniałym mężczyzną był mój ojciec, myślę, że zacznę krzyczeć. Będę wrzeszczeć na środku tego kościoła, przed tymi wszystkimi osądzającymi przyjaciółmi mojej matki. Większość z nich nawet nie znała osobiście Richarda Younga, dlaczego są tutaj i jakie kłamstwa nagadała im moja matka, że modlą się za niego?
To nie tak, że myślę, iż mój ojciec nie był dobrym mężczyzną. Szczerze to nawet nie znałam go wystarczająco dobrze, by ocenić jego charakter, ale znałam fakty, a jednym z nich jest fakt, że zostawił moją matkę i mnie, kiedy byłam dzieckiem, i przez przypadek pojawił się w moim życiu parę miesięcy temu. Jeśli nie poszłabym z Harrym do tego salonu tatuażu, jest prawdopodobieństwo, że już bym go nie spotkała.
On nie chciał uczestniczyć w moim życiu. Nie chciał być ojcem, ani mężem. Chciał żyć własnym życiem i dokonywać wyborów, które były skupione tylko wokół niego. W porządku, ale i tak nie mogę tego zrozumieć. Nie mogę zrozumieć, jak mógł uciec od odpowiedzialności, by żyć jako narkoman. Pamiętam jak się czułam, kiedy Harry mi powiedział, że mój ojciec bierze narkotyki, nie mogłam w to uwierzyć. W alkohol - tak, ale moja głowa nie mogła przyswoić myśli o narkotykach. Zaczęłam powoli zdawać sprawę, że tak jak Harry powiedział, jestem naiwna. Jestem naiwna i głupia, znajdując na siłę w ludziach dobro, kiedy wszystko co robią, to udowadniają, że jestem w błędzie. Zawsze udowadniany jest mój błąd i mnie to rani.
- Te panie przychodzą do nas, więc od razu po powrocie musisz mi pomóc z przygotowaniami - mówi moja matka po ostatnim uścisku.
- Kim one są? Znały w ogóle mojego ojca? - prycham. Nie mogę nic poradzić na mój surowy ton i czuję się trochę winna, kiedy widzę zmartwienie na twarzy mojej matki. Poczucie winy się ulatnia, kiedy rozgląda się wokół, by się upewnić, że nikt z jej 'przyjaciół' nie usłyszał mojego obraźliwego tonu.
- Tak, Thereso. Niektóre tak.
- Cóż, mogłabym oczywiście pomóc - przerywa Karen, kiedy wychodzimy na zewnątrz. Jestem zadowolona, kiedy wychodzimy z tego miejsca. - Jeśli nie macie nic przeciwko, oczywiście - uśmiecha się. Jestem wdzięczna za obecność Karen. Zawsze jest taka słodka i miła, nawet moja matka wydaje się ją lubić.
- Byłoby wspaniale - moja matka odwzajemnia uśmiech Karen i odchodzi, machając do nieznanej kobiety w tłumie przed kościołem.
- Nie miałabyś nic przeciwko, gdybym też przyszedł? Jeśli nie, to zrozumiem. Wiem, że Harry jest tutaj i w ogóle, ale on sam do mnie zadzwonił... - pyta Zayn. Nie mogę nic na to poradzić, ale na wspomnienie jego imienia, skanuję parking w celu jego odnalezienia.
- Nie, jasne, że możesz przyjść. Przebyłeś tę całą drogę - zapewniam go.  Dostrzegam jak Liam i Ken wchodzą do auta i jeśli dobrze widzę, nie ma z nimi Harry'ego. Marzę o szansie porozmawiania z nimi, ale przez cały czas siedzieli z Harrym, a ja nie chciałam ich od niego odciągać.
Nie mogłam nic na to poradzić, ale podczas pogrzebu, miałam obawę, że Harry mógłby powiedzieć Kenowi prawdę o Christianie na oczach wszystkich. Marzę, żeby Harry miał na tyle przyzwoitości, by poczekać, aż znajdzie odpowiedni czas, aby ujawnić tę bolesną prawdę. Wiem, że jest przyzwoity, w głębi duszy to dobry człowiek. Tylko dla mnie jest zły.
- Chcesz pójść na pieszo? To nie jest długa droga, zajmie nam góra dwadzieścia minut - odwracam się w stronę Zayna. Jego ręce rozpinają guziki czerwonej koszuli.
Zgadza się i znikamy, zanim moja matka wpakuje mnie do swojego małego samochodu. Nie mogę znieść myśli o przebywaniu z nią w zamkniętej przestrzeni. Zaczyna mi brakować na nią cierpliwości. Nie chcę być niegrzeczna, ale czuję jak moja frustracja wraca za każdym przegarnięciem kosmyków jej lokowanych włosów.
- Chcesz o tym porozmawiać? - Zayn przerywa ciszę po dziesięciu minutach wędrówki po moim rodzinnym mieście.
- Nie wiem. Wszystko co powiem, zapewne nie będzie mieć sensu - potrząsam głową, nie chcąc, by Zayn dowiedział się o tym, jak prawie zwariowałam podczas ostatniego tygodnia. Nie pytał o moją relację z Harrym, za co jestem mu wdzięczna. Wszystko z udziałem moim i Harry'ego nie jest otwartą dyskusją.
- Możesz na mnie sprawdzić, czy to prawda - stawia wyzwanie z ciepłym uśmiechem.
- Jestem zła - mówię mu.
- Po prostu zła czy obłąkańczo zła? - dogryza, żartobliwie szturchając mnie w ramię, kiedy czekamy na przejazd samochodu po jezdni, żeby przejść.
- Oba - śmieję się. - Jednak bardziej po prostu zła. Czy to źle, że czuję pewnego rodzaju złość za to, że mój ojciec umarł? - nienawidzę sposobu, w jaki brzmią te słowa. Wiem, że to źle, ale czuję się z tym dobrze. Czuć lepiej złość niż nicość, a złość odwraca moją uwagę. A odwrócenie uwagi jest tym, czego desperacko potrzebuję.
- Nie jest, aczkolwiek w pewnym sensie jest złe. Moim zdaniem nie powinnaś być na niego zła. Jestem pewny, że nie wiedział co się stanie, kiedy to zrobi - Zayn spogląda na mnie, a ja odwracam wzrok.
- Wiedział, co robi, kiedy przyniósł te narkotyki do naszego mieszkania. Jasne, nie wiedział, że umrze, ale wiedział, że to możliwe, ale wszystko, o co się troszczył, to tylko osiągnięcie satysfakcji. Nie myślał o nikim, tylko o osiągnięciu satysfakcji z narkotyków, wiesz? - przełykam poczucie winy, które przychodzi z tymi słowami. Kocham mojego ojca, ale muszę być szczera i pozwolić wyrzucić z siebie emocje.
- Nie wiem, Tesso - marszczy brwi. - Nie sądzę, by to tak było. Moim zdaniem nie można być złym na kogoś, kto umarł, zwłaszcza na rodziców.
- Nie wychowywał mnie, ani nic. Odszedł, kiedy byłam małą dziewczynką - mówię mu. Czy już to wiedział? Nie jestem pewna. Tak przywykłam do mówienia o wszystkim Harry'emu, że czasem zapominam, że inni wiedzą tylko tyle, ile im na to pozwolę.
- Może odszedł, bo wiedział, że tak będzie lepiej dla ciebie i twojej mamy? - próbuje mnie pocieszyć, ale to nie działa. To tylko sprawia, że chcę krzyczeć.
- Nie wiem - wzdycham. - Po prostu już o tym nie rozmawiajmy - i nie robimy tego. Pozostajemy cicho, aż do powrotu do domu mojej matki i próbuję zignorować przypływ irytacji przez zbesztanie mnie za spóźnienie.
- Na szczęście Karen nam pomaga - mówi, kiedy omijam ją i idę do kuchni. Zayn stoi niezręcznie, nie wiedząc, czy pomóc, czy nie, po czym moja matka podaje mu pudełko krakersów. Otwiera wieczko i wskazuje na pusty półmisek. Zagania też Kena i Liama do pracy, którzy siekają warzywa i owoce do najlepszych półmisków mojej matki. Używa ich tylko wtedy, kiedy chce zaimponować innym ludziom.
- Tak, na szczęście - mówię pod nosem. Myślałam, że wiosenne powietrze ujarzmi moją złość, ale tak się nie dzieje. Kuchnia mojej matki jest mała, duszna i wypełniają ją kobiety, które mają na sobie za dużo rzeczy, jakby chciały coś udowodnić.
- Potrzebuję powietrza. Zaraz wrócę, zostań tutaj - mówię do Zayna, kiedy moja matka znika w korytarzu. Tak bardzo jak jestem mu wdzięczna za przejechanie tej całej drogi, by tylko mnie pocieszyć, nie mogę nic na to poradzić, ale muszę przerwać naszą konwersację. Jestem pewna, że kiedy oczyszczę głowę, zobaczę to w zupełnie innym świetle, ale teraz chcę zostać po prostu sama.
Drzwi otwierają się ze skrzypem i przeklinam pod nosem, mając nadzieję, że moja matka nie wyskoczy zza ogródka i nie zaciągnie mnie z powrotem do domu. Słońce czyni cuda z ziemią w szklarni. Ciemne, mokre plamy dalej pokrywają połowę tego miejsca, ale na szczęście znajduję miejsce, gdzie mogę stanąć. Ostatnią rzeczą, jaką potrzebuję, to zniszczenie tych wysokich szpilek, na które moja matka w pierwszej kolejności nie mogła sobie pozwolić.
Jakiś ruch przyciąga mój wzrok i zaczynam panikować, dopóki nie pojawia się Harry, który wychodzi zza półek. Jego oczy są jasne, a cień przysłania jego bladą skórę. Ciągły blask i ciepło skóry Harry'ego znika, ustępując kruchej kości słoniowej.
- Przepraszam, nie wiedziałam, że tutaj jesteś - szybko przepraszam i zaczynam się wycofywać z tego małego miejsca. - Pójdę.
- Nie, w porządku. To od zawsze była twoja skrytka, pamiętasz? - daje mi mały uśmiech, ale nawet najmniejszy uśmiech od niego jest o wiele lepszy, niż te wszystkie fałszywe, które musiałam dzisiaj przyjmować.
- Prawda, ale i tak miałam iść do środka - sięgam po klamkę, ale on wyciąga rękę, by powstrzymać mnie przed otworzeniem. Odskakuję w momencie, kiedy jego palce trącają moje ramię, na co wzdycha przez moje odrzucenie.
Ale szybko się otrząsa, chwytając klamkę w dłoń, upewniając się, że nie wyjdę.
- Powiedz mi, czemu tutaj przyszłaś - cicho żąda.
- Ja po prostu... - plączę się w słowach. Po rozmowie z Zaynem straciłam chęć dyskusji na temat moich strasznych myśli o ojcu. - To nic takiego.
- Tessa, powiedz mi - zna mnie na tyle dobrze, by wiedzieć, że kłamię, a ja znam go na tyle dobrze, by wiedzieć, że nie wypuści mnie ze szklarni, dopóki nie dowie się prawdy.
Moje oczy omiatają go wzrokiem i nie mogę nic na to poradzić, ale nie mogę oderwać wzroku od jego nowej koszuli. Musiał kupić ją specjalnie na pogrzeb, ponieważ znam każdą jego koszulę i nie ma mowy, by zmieścił się w ciuchy Noah. Nie, żeby w ogóle była szansa, żeby je założył. Czarne rękawy są podwinięte do łokci, odsłaniając gips.
- Tesso - naciska, wyciągając mnie z mojego chwilowego rozproszenia. Górny guzik jego koszuli jest rozpięty, a kołnierz przekrzywiony.
- Nie powinniśmy tego robić - oddalam się od niego o krok.
- Co robić? Ja chcę tylko wiedzieć, co przede mną ukrywasz.
Jak łatwo umie mnie rozczytać. Ukrywam wszystko. Ukrywam zbyt dużo rzeczy, by je nazwać po imieniu i Harry jest jedną z tych rzeczy. Chciałabym wyładować swoje emocje na nim, ale za łatwo wymknie mi się to spod kontroli, a ja nie chcę już dłużej grać w te gierki. Nie chcę iść na kolejną rundę. Wygrał i nauczyłam się z tym żyć.
- Oboje wiemy, że nie opuścisz tego miejsca, dopóki tego nie powiesz, więc oszczędź nam czasu i energii - próbuje żartować, ale dostrzegam błysk desperacji za jego oczami.
- Jestem zła - wreszcie przyznaję.
- Jasne, że jesteś - przytakuje.
- Mam na myśli, że naprawdę zła, coś jak strasznie wkurzona.
- Powinnaś być - komentuje, a ja na niego patrzę.
- Powinnam?
- Cholera, jasne, że powinnaś być. Też byłbym wkurzony - mówi. Nie myślę, by rozumiał, co próbuję powiedzieć.
- Jestem zła na mojego ojca, Harry. Jestem tak na niego zła - wyjaśniam i czekam na zmianę jego zdania.
- Więc ja też jestem - zgadza się.
- Jesteś?
- Cholera, jasne, że jestem. I ty też powinnaś być, masz pełne prawo być na niego wściekła. Za to, że umarł czy nie.
Nie mogę powstrzymać śmiechu, który opuszcza moje usta, kiedy widzę jego śmiertelnie poważną twarz, wypowiadającą te niedorzeczne słowa.
- Nie sądzisz, że to źle, iż nie jestem już w ogóle smutna, tylko cholernie zła na niego za popełnienie samobójstwa? - przygryzam wargę i robię przerwę przed kontynuowaniem. - To jest to, co zrobił. Popełnił samobójstwo i nie pomyślał nawet jak to może się na kimś odbić. Wiem, że te słowa są strasznie samolubne z mojej strony, ale to właśnie czuję - moje spojrzenie jest skoncentrowane na brudnej podłodze. Czuję się zawstydzona, wypowiadając te słowa i wyładowując emocje, ale czuję się o wiele lepiej, kiedy krążą między nami. Mam nadzieję, że te słowa zostaną tutaj, w tej szklarni i że, jeśli mój ojciec jest tam gdzieś u góry, to nie może tego usłyszeć.
- Ej - palce Harry'ego dotykają mojego podbródka i podnoszą moją głowę do góry. Nie drżę na jego dotyk, ale jestem wdzięczna, kiedy zabiera swoje ręce. - Nie wstydź się tego, co czujesz. Popełnienie samobójstwa to tylko i wyłącznie jego własna wina. Widziałem jaka byłaś cholernie podekscytowana, kiedy ponownie wstąpił do twojego życia i jest idiotą, że odrzucił to tylko dla narkotyków - jego ton jest szorstki, ale jego słowa są tym, czego potrzebuję.
- Ironia losu, co? - cicho chichocze. - Jestem tym, który to mówi, prawda? - zamyka oczy i kołysze głową na wszystkie strony.
Zmieniam kierunek naszej konwersacji z dala od naszego związku. - Czuję się źle, czując to w ten sposób. Nie chcę go lekceważyć.
- Pieprzyć to - wymachuje zagipsowaną ręką w kierunku przestrzeni między nami. - Masz pełną powinność, by czuć to w ten sposób i nikt nie może mieć co do tego wątpliwości.
- Chciałabym, aby każdy czuł to w ten sposób - wzdycham. Wiem, że ufanie Harry'emu nie jest zdrowe i stąpam po cienkim lodzie, ale on jest jedyną osobą, która mnie rozumie.
- Mówię serio, Tesso. Żaden z tych pieprzonych snobów nie ma prawa sprawiać, byś czuła się winna.
Marzę, by to było takie proste. Chciałabym być taka jak Harry i nie przejmować się tym, co inni o mnie myślą oraz, co inni czują, ale nie mogę. To u mnie tak nie działa. Przejmuję się innymi, nawet wtedy, kiedy nie powinnam i chciałabym myśleć, że ta cecha nie jest dla mnie utrapieniem.
Przez te kilka krótkich minut, które spędziłam z Harrym w szklarni, moja złość zniknęła. Nie jestem pewna, co ją zastąpiła, ale dłużej nie czuję palącej złości, tylko oparzenia bólu, które zapewne od teraz będę czuć.
- Thereso! - głos mojej matki pobrzmiewa z podwórka, na co razem z Harrym robimy skwaszone miny.
- Nie mam żadnego problemu z powiedzeniem im o tym. Włączając ją, kurwa mać. Wiesz to, prawda? - jego oczy mi się przyglądają, na co przytakuję głową. Wiem to i część mnie chce, by poskromił ten tłum, który nie ma żadnego interesu, by tutaj być.
- Thereso, proszę chodź do środka - stara się ukryć pod maską złość do Harry'ego, ale ta facjata szybko się kruszy.
- I tak już wychodziłem - Harry przenosi wzrok z twarzy mojej matki na moją i wychodzi.
Wspomnienie mojej matki, która znalazła nas w moim pokoju w akademiku parę miesięcy temu, przebłyskuje mi przez umysł. Była wściekła, a Harry wyglądał na pokonanego, kiedy wyszłam z Noah i nią. Czuję, jakby to było bardzo dawno. Dalej nie pamiętam, co się wydarzyło.
- Co tam w ogóle robiłaś? - pyta moja matka, kiedy idę za nią przez podwórze i zbliżamy się z do ganku.
To nie jej sprawa, co tam robiłam. Nigdy by nie zrozumiała moich uczuć i nie ufam jej na tyle, by je ujawnić. Nie mogłaby zrozumieć, czemu rozmawiam z Harrym po trzech dniach unikania go, nie zrozumiałaby niczego, bo mnie nie rozumie.
Więc zamiast odpowiedzieć jej na pytanie, pozostaję cicho i marzę, bym miała szansę zadać Harry'emu pytanie, po co ukrył się w tej sekretnej szklarni.


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

83 komentarze:

  1. Czytalam po angielsku, ale znowu czytam, matko nie wierze, ze to sie niedlugo skonczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo. Beznadzieja że się skończy. 😥😕😯

      Usuń
  2. zakochałam się, ten rozdział jest taki smutny ale zarazem pierwsza prawdziwa rozmowa, mam nadzieję że jeszcze się zejdą czekam nn, dziękuję za tłumaczenie xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza? :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co by Ci to dało gdybyś była pierwsza?

      Usuń
  4. Najlepszy xx/ ronnie

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rozdział...tyle emocji...czekam na następny dzieki za tłumaczenie;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. New idę czytać!!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nawet nie potrafię opisać ile after dla mnie znaczy. To jest cześć mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  8. dzięki za kolejny rozdział już myślałam że się nie doczekam:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham Afer.

    OdpowiedzUsuń
  10. swietny rozdzial:) czekam na nastepny i dziekuje za tlumaczenie xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Szybko dawaj next :* już nie mogę się doczekać *o*

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział. Mam nadzieję że relacje między Harrym i Tessą się poprawią. Może w końcu będą mieli szansę na szczęśliwy związek. Do następnego. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny rozdział... nie wiem, czy rozdział może być ładny, albo piękny, ale ten ewidentnie jest. Czy mi się wydaje, czy w Harrym coś pękło? Zachowuje się naprawdę miło i wydaje mi się, jakby przejął trochę... cech(?) po Tessie. Ale to moje osobiste zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaki cudowny Harry.! Jeszcze będą razem, wierzę w nich 😘😘

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiedział, że Tessa tam przyjdzie, wiedział to.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nadzieję, że Tessa w końcu pęknie i wróci do Hazzy ^_^

    OdpowiedzUsuń
  17. Ta szklarnia...
    Oni muszą być razem, na zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Chciałabym aby Tess i Harry sie dogadali...
    Świetny x

    OdpowiedzUsuń
  19. O matkoo *-* niech oni do siebie wrócą! Muszą wrócić.

    Proszę, dodaj następny jeszcze w lipcu, bo 1-go jadę na wakacje i nie wiem czy będę miała Internet, błagam ;o

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojej cudowny rozdział♥ zresztą jak każdy ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham ♡ ♡ To takie smutne, ale jednocześnie mam dużą nadzieje, że wszystko się między nimi ułoży :3 Nie wierze także iż to opowiadanie powoli dobiega końca :/ Jak ja to przeżyje??! :( Uwielbiam i dziękuję, że to tłumaczysz :* Każdy rozdział co jeden to lepszy :D ♡ Czekam z niecierpliwością na next'a ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sobie radzić nie będziesz to.... przeczytasz wszystko od początku! :D

      Usuń
  22. Cudoo!!!!♥♥
    @blanka1499

    OdpowiedzUsuń
  23. Wreszcie zaczęli jakoś ze sobą rozmawiać :D Jak zwykle super ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Boze, oni sa tacy pokonani a nadal walczą o to, zeby spotkać sie razem. Harry w końcu wszystko zrozumiał i teraz to jego zadanie, by znaleźć stara Tesse i odnowić to wszystko, co zepsuł. After wniósł do mojego życia tyle emocji, tyle łez, tyle nieprzespanych nocy i w koncu odnalazłam siebie w tej książce. Nie moge sie doczekać nowego.

    OdpowiedzUsuń
  25. DZieki za tłumaczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny :))
    Kocham After i to się nigdy nie zmieni

    Czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  28. Rozdział jest świetny! :) Nie mogę uwierzyć, że jeszcze tylko parę rozdziałów i to ff się skończy! :(
    No ale cóż..
    Czekam na następny rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  29. czekam na nastepny ;d

    OdpowiedzUsuń
  30. Proszę dodaj kolejny rozdział <3 Nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  31. Cudowny rozdział :) dziękuję,że tłumaczysz ten blog :*

    OdpowiedzUsuń
  32. Piękny rozdział :") czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Harry jest kochany, liczę na dalszy rozwój wydarzeń :)
    Dziękuję za rozdział kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  34. Wiedział !❤ kocham mojego najwspanialszego chłopaka, który jest tysiąc razy lepszy od Harrego! ❤❤❤❤❤😍😊😉 Ola! 💑🚹🚺❤❤❤❤❤👑🌷

    OdpowiedzUsuń
  35. Piękny rozdział
    Uwielbiam Aftera ale nie wierze że już niedługo koniec :\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się!!! Przeczytamy wszystko od początku! :> :*

      Usuń
  36. KIEDY NASTEPNYY??

    OdpowiedzUsuń
  37. Ale to wszystko sie potoczyło. Jestem ciekawa, jak potoczą sie sprawy miedzy Harrym i Tess. Normalnie byłabym w miarę spokojna ze sie zejdą ale teraz ... Myśle ze tylko ślub moze naprawić to wszystko. Ale zobaczymy. W dodatku chciałam ci podziękować za tłumaczenie, bo gdyby nie ty, nie wciagnelabym sie w ta niesamowita historie. Trzeba być naprawdę geniuszem żeby napisać cos tak dobrego. Pomijając ze to fanfic o Harrym,nie jestem fanka 1D ale trafiłam na to po poleceniu koleżanek i naprawdę jestem oszołomiona. Fabuła ktorej nie spotkałam w żadnej książce czy filmie i niewiarygodnie dorosły styl pisania. After zdecydowanie zasługiwał na wersje kinowa, na która tez z niecierpliwoscią czekam. Jeszcze raz dzięki za tłumaczenie, buziaki xx

    OdpowiedzUsuń
  38. Genialne! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, co się dalej stanie. Ile emocji to wywołuje to jest szok! Dziękuję że zdecydowałaś się to tłumaczyć, czekam z niecierpliwością na next, mam nadzieję że dodasz go w krótce :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Piszę dopiero teraz bo wcześniej nie miałam okazji, dziękuję za rozdział szczególnie w dzień moich 18 urodzin ;D
    Ewelka

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetny, dziękuję za tłumaczenie xx

    OdpowiedzUsuń
  41. super rozdział, czekam na następny :) i dziękuję za tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  42. Szczerze, to ten rozdział jest rozczarowujący/Tak właśnie się czuję ROZCZAROWANA '/ Za mało akcji i ogólnie taki mdły... Ktoś wyżej wspomniał o emocjach,ale mocno przesadził, gdyż emocji tu brak.
    Pozdrawiam czytających

    OdpowiedzUsuń
  43. jejciu nie mg sie doczekać następnego, //dari

    OdpowiedzUsuń
  44. O boziu tak.mi ciezko jak czytam bez memtow Hessy jak wczesniej... Zostalo 23 rozdzialy i sie poplacze 😭
    Wiedzialam ze spotka tam Hazze.wiedzialam !

    OdpowiedzUsuń
  45. czekam na nastepny tak samo swietny rozdzial ;*

    OdpowiedzUsuń
  46. Te rozdziały są coraz smutniejsze :(

    OdpowiedzUsuń
  47. Kur że dziękuję że dodałam nowy rozdział, po mimo że jesteś jedyną tłumaczka tego fanfiction zawsze dodajesz mniej więcej regularnie rozdziały dziękuję Ci za to, czytam też inne tłumaczenia i jest tam więcej tłumaczeń a np móc dodają rozdziału około 2 miesiące więc naprawdę Ci dziękuję że nam tlumaczysz i nas nie olewasz. Btw rozdział świetny szczera rozmowa nie udawaną nie sztuczna idealnie wieże że harry i Tess będą jeszce razem. Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Z jedenj strony iwazam ze to ff jest juz na sile przeciagane ale z deugiej stronu nie chve zeby sie konczylo..

    OdpowiedzUsuń
  49. Czekamy na następny rozdział :) happy end musi być przymusowo.

    OdpowiedzUsuń
  50. Fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja zaraz zwariuję przez ta książkę! Kiedy nowy rozdział no błagam Cię kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Błagam, daj jak najszybciej następny! Nie mogę żyć bez AFTER 😭❤️

    OdpowiedzUsuń
  53. o matko, matko, matko! Co tu się wyprawia! Czy ktoś w ogólne ogarnia, że niedługo koniec cudownego opowiadania?

    OdpowiedzUsuń
  54. To tak nie może się skończyć , oni są dla siebie stworzeni ,jeden bez drugiego nie istnieje . i ten smutek ... .

    OdpowiedzUsuń
  55. Hej tez chce ci podziękować za tłumaczenie. 1 i 2 cześć czytałem tłumaczenie niemieckie. Pewnego dnia odkryłem twoje i teraz dziennie zaglądam kiedy będzie nowy rozdział. Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na dalsze.

    OdpowiedzUsuń
  56. Super rozdział. Dziekuje za tłumaczenie. Jesteś swietna :);)

    OdpowiedzUsuń
  57. "":). Dzieki. Że tlumaczysz

    OdpowiedzUsuń
  58. brakuje mi słów, żeby powiedziec jak się czuję.

    OdpowiedzUsuń
  59. super rozdział ! czekam na nexta ;3

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie wierzę... to wszystko to jedno wielkie WOW!!! Z niecierpliwością czekam na next;) :*

    OdpowiedzUsuń
  61. Dopiero przebrnelam przez ksiazke az do tutaj. Mam nadzieje ze mimo wszystko regularnie bede czytac bo ta historia jest swietna. Dziekuje za tlumaczenie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie czytałam jeszcze rozdziału i wgl jestem trochę w tyle ale coś mnie natchnęło i chce pozdrowić wszystkie fanki after z Japonii ze światowego scout owego jamboree. Kocham was!!

    OdpowiedzUsuń