środa, 3 grudnia 2014

Rozdział 224.

Soundtrack do rozdziału:

• Fifth Harmony - Who Are You
• Ed Sheeran - Drunk
• John Mayer - Heartbreak Warfare
• One Direction - Story of My Life



Harry's POV:

- Cholera, nie sądziłam, że rzeczywiście będzie chciała to zrobić! - krzyczy Riley i wpatruje się w Tessę, stojącą naprzeciwko niej.
Nawet ja się nie spodziewałem, ale zdaje się być nieugięta, by mnie dzisiaj zezłościć.
- Zachowuje się jak zdziczałe dziecko - odzywa się Riley.
- To nieprawda - zaprzeczam. Tessa wygląda na upokorzoną, zapewne teraz głębiej zastanawia się nad swoją impulsywną decyzją wejścia na bar. - Pomogę jej zejść - zaczynam podnosić rękę do góry, ale Riley ją strąca.
- Pozwól jej to zrobić - mówi i ponownie spogląda na Tessę.
Kobieta, która serwowała nam drinki, coś do niej mówi, ale nie umiem dokładnie określić co. To jest jakaś bzdura, ten cały taniec na barze i to jeszcze w przykrótkiej sukience. Gdybym tak oparł się o blat, mógłbym zobaczyć, co ma pod nią, jak każdy inny koleś. Rozglądam się po obu stronach blatu i moją uwagę przyciąga dwójka tłustych mężczyzn na przeciwległym końcu. Ich wzrok nie jest skupiony na Tessie. Do czasu.
Tessa przygląda się kobiecie obok, a brwi ma zmarszczone w koncentracji - czyste przeciwieństwo zdziczałości. Naśladuje je ruchy, wystawia nogę, potem drugą i wykonuje szybki ruch bioder.
- Usiądź i naciesz się przedstawieniem - mówi Riley, przesuwając swojego drinka.
Jestem pijany, zbyt pijany, ale mój umysł jest trzeźwy, kiedy oglądam jak zaczyna się poruszać, naprawdę  poruszać. Jej ręce przenoszą się na biodra i w końcu się uśmiecha, kompletnie nie przejmując się, że przyciąga uwagę wszystkich w tym barze. Jej oczy spotykają moje, przez co lekko się chwieje, ale szybko o tym zapomina i kieruje swój wzrok na tyły pomieszczenia.
- Seksowna, co nie? - Riley uśmiecha się obok mnie, gdy przystawia swoją szklankę do ust.
Tak, bez wątpienia oglądanie Tessy jest gorące jak cholera, ale również irytujące i nieoczekiwane. Nie wiem, co mam o tym myśleć. Pierwsze co przychodzi mi na myśl, to ‘cholera, mega sexy’. Wiem, że nie powinienem być tak tym pochłonięty, powinienem być zirytowany jej ciągłym przeciwstawianiem mi się, ale nie mogę racjonalnie myśleć, kiedy tańczy naprzeciwko mnie.
Ten sposób, w jaki podwija jej się sukienka, jak przegarnia włosy na jedno ramię albo, jak stara się nadążyć za kobietą obok. Lubię ją oglądać w tak beztroskim nastroju. Nie mam zaszczytu częstego oglądania jej uśmiechu. Cienka warstwa potu pokrywa jej ciało, który mieni się w świetle reflektorów. Kręcę się niespokojnie i naciągam koszulę, by zakryć swoje krocze.
- O nie - mówi Riley.
- Co? – wytrąca mnie z transu, a następnie podążam za jej wzrokiem. Dwóch facetów po drugiej stronie baru pożera ją spojrzeniem i to w taki sposób, że mój kutas nie może być spokojny.
Znowu zerkam na Tessę i to jak sukienka leży niebezpiecznie wysoko na jej udach. Za każdym razem, kiedy wystawia swoją nogę materiał podwija się wyżej.
Wystarczy tego gówna.
- Spokojnie, morderco, piosenka zaraz się skończy - Riley mówi, a muzyka się wycisza.

Tessa's POV:

- Widzisz, nikt nie zauważył, że gówniana z ciebie tancerka - Riley się śmieje, kiedy siadam na zimny bar, by zejść.
Harry łapie mnie za rękę, by mi pomóc, co mnie zaskakuje. Tak na marginesie, przez cały mój taniec był naburmuszony i nadąsany, więc teraz spodziewałam się, że zacznie na mnie krzyczeć. Albo gorzej, nawet spodziewałam się, że wejdzie na bar i wyniesie mnie z tego pomieszczenia.
- To była naprawdę wspaniała zabawa – po raz kolejny krzyczę, kiedy muzyka całkowicie się wycisza. – W każdym momencie - śmieję się i zeskakuję z baru. Ramiona Harry’ego owijają mnie opiekuńczo do czasu, kiedy staję stabilnie na nogach.
- Powinieneś tam pójść następnym razem - mówię mu na ucho, na co kręci głową.
- Nie.
- Nie dąsaj się, odbiera ci to cały urok - wyciągam rękę i dotykam jego ust.
Kocham sposób, w jaki jego dolna warga wystaje. Jego oczy błyszczą w naszym kontakcie wzrokowym, na co mój puls przyspiesza. Taniec na barze sprawił, że odczuwam wysoki przypływ adrenaliny. Tak bardzo jak było to zabawne, jestem pewna, że więcej tego nie zrobię. Siada na swoim krześle, a ja stoję pomiędzy nim a Riley, tuż przy pustym miejscu.
- Uwielbiasz to - uśmiecha się, moje place wciąż są dociśnięte do jego ust.
- Twoje usta? - podstępny uśmieszek wpełza na moje wargi, na co on kręci głową. Jest rozbawiony, ale jednocześnie poważny. To odurzające, on jest odurzający, a ja jestem nietrzeźwa. Robi się interesująco.
- Wkurzać mnie. Uwielbiasz mnie wkurzać – mówi płytkim głosem.
- Nie, po prostu za łatwo się wnerwiasz.
- Tańczyłaś na barze przy tych wszystkich ludziach, oczywiście miało to na celu wkurwienie mnie, Tesso. Masz szczęście, że ciebie stamtąd nie ściągnąłem, nie przerzuciłem przez ramię i nie wyniosłem z tego miejsca - jego twarz jest zaledwie parę centymetrów od mojej, a jego oddech jest fascynującą kombinacją mięty i whiskey.
- Przez ramię, a nie kolano? - drażnię go i spoglądam w jego oczy, kompletnie go rozbrajając.
- C-co? - jąka się, a ja się śmieję i odwracam do Riley.
- Nie pozwól mu się zbajerować, uwielbia to robić - szepcze do mnie, a ja przytakuję. Mój żołądek wywraca się na myśl, że Harry mnie oglądał, ale mój umysł stara się ujarzmić moje brudne myśli. Powinnam być wściekła i go ignorować oraz na niego nakrzyczeć za sabotowanie Seattle, czy za te zawistne słowa, które mi powiedział, ale w tym stanie nietrzeźwości jest to niemożliwe.
Pozwalam sobie udawać, że nic się nie stało, przynajmniej na razie i wyobrażam sobie, że ja i Harry jesteśmy normalną parą, która wyszła na drinka z przyjaciółmi. Bez kłamstw, dramatycznych kłótni, tylko zabawa i taniec na barze.
- Nadal nie mogę uwierzyć, że to zrobiłam - mówię do moich towarzyszy.
- Ja również - Harry burczy.
- Ale jestem pewna, że już więcej tego nie zrobię - przesuwam dłoń po moim czole. Jestem spocona i strasznie mi gorąco, powietrze jest gęste, a ja muszę zaczerpnąć oddech.
- Coś nie tak? - Harry pyta.
- Nic, jest mi po prostu gorąco - macham dłonią w swoją stronę, a on przytakuje.
- Chodźmy stąd, zanim mi zemdlejesz.
- Nie, ja chce zostać dłużej. Mam świetną tu zabawę, znaczy… świetnie się tu bawię.
- Nawet nie umiesz stworzyć spójnego zdania.
- No i? Może nie chcę. Albo się wyluzujesz albo spadaj.
- Ty... - zaczyna, ale zakrywam mu usta dłonią.
- Ćśś... chociaż raz... ćśś. Bawmy się - używam moje drugiej dłoni, by dotknąć jego uda, tym razem również ściskając.
- Dobrze - mówi w moją dłoń, więc odkrywam mu usta, ale w razie czego utrzymuję ją w bezpiecznej odległości, by móc jej użyć w razie czego. - Bez tańca na barze - stara się negocjować.
- Dobrze, bez grymaszeń - odpowiadam z zapałem, na co się uśmiecha.
- Dobrze.
- Przestań mówić 'dobrze' - odgryzam się z uśmieszkiem.
- Dobrze.
- Jesteś irytowski.
- Irytowski? Ciekawe, co by powiedział na to twój nauczyciel literatury - oczy Harry’ego emanują  zmęczeniem, płoną humorem i są przekrwawione od alkoholu.
- Czasem jesteś zabawny - opieram się o niego. Harry owija ręce wokół mojej talii i przyciąga mnie na swoje kolana.
- Czasem? - całuje mnie we włosy, a ja relaksuję się pod wpływem jego dotyku.
- Tak, tylko czasem.
Śmieje się i nie wypuszcza mnie z uścisku. Nie sądzę, czy bym tego chciała. Powinnam się oderwać, ale nie mogę. Jest pijany i zabawny, a alkohol krążący w moich żyłach postradał wszystkie moje zmysły, jak zawsze.
- Spójrzcie jak się wspaniale dogadujecie - Riley wskazuje na nas ręką.
- Jak ona mnie irytuje - Harry prycha.
- Bliźniaki - śmieję się, a on potrząsa głową.

***

- Ostatnia dolewka! – wykrzykuje moja nowa znajoma zza baru. W ostatniej godzinie dowiedziałam się, że ma na imię Cami, jest blisko pięćdziesiątki, a w grudniu urodził się jej pierwszy wnuk. Podsuwała mi pod twarz jego zdjęcia, jak to każda babcia robi, a ja zachwalałam je, mówiąc jak piękne jest to dziecko. Harry ledwo co spojrzał na fotki i zaczął gadać coś o trollach, więc szybko mu je zabrałam, zanim Cami była w stanie to usłyszeć.
- Jeszcze jeden i stracę przytomność - kiwam się na boki.
- Nie wiem jak jeszcze trzymasz się na nogach! - mówi Riley. Ja wiem, Harry w pewnej części dopijał moje drinki, które były dla mnie serwowane.
- Piłaś więcej niż ktokolwiek inny, zapewne więcej niż on - mówię niewyraźnie, wskazując na człowieka na końcu baru, który dosłownie zasnął z głową na blacie. - Szkoda, że nie ma tu Lillian - mówię, a Harry marszczy nos.
- Myślałem, że ją nienawidzisz? - pyta, a Riley z furią odwraca do mnie głowę.
- To nieprawda - poprawiam go. - Nie lubiłam jej, kiedy próbowałaś wzbudzić we mnie zazdrość przez spotykanie się z nią.
Riley się napina, patrząc na Harry’ego obok mnie.
- Że co?
Cholera.
- Nie wywiniesz się z tego - naciska. Wpadłam, jestem pijana i kompletnie nie mam pojęcia, co mówię. Na pewno nie chcę sprawić, by była na mnie zła.
- Nic, zachowałem się jak chuj i nie powiedziałem Tessie, że Lillian jest lesbijką. Ale już o tym wiesz – wyjaśnia Harry.
- Aha, w porządku - jej ramiona się rozluźniają. Jezu, ona jest taka jak on.
- Nic się nie stało, więc się wyluzuj – rzuca.
- Jestem wyluzowana, uwierz - grucha i przysuwa swoje krzesło bliżej mnie. - Nikomu nie zaszkodzi odrobina zazdrości, prawda?
- Czy kiedykolwiek całowałaś się z dziewczyną? - pyta się, a mi cierpnie skóra.
- Co? - ciężko oddycham.
- Riley, co do... - Harry zaczyna, ale dziewczyna mu przerywa.
- Tylko się pytam. Całowałaś się kiedykolwiek z dziewczyną?
- Nie.
- A myślałaś kiedyś o tym?
Pijana czy nie, czułam zażenowanie ukazujące się na moich policzkach.
- Ja...
- Szczerze, związek z dziewczyną jest lepszy. Są delikatne - jej ręka porusza się po moim ramieniu, a Harry natychmiast ją strąca. - One doskonale wiedzą, czego chcą... albo gdzie chcą.
- Wystarczy - warczy. Odsuwam swoje ramię od Riley, na co się śmieje.
- Przepraszam – nie kontroluje swojego śmiechu. - Nie mogłam się oprzeć. On to zaczął - wskazuje w stronę Harry’ego. - Ostrzegałam wcześniej, żebyś ze mną nie zadzierał - odczuwam niewiarygodną ulgę, że tylko próbowała rozzłościć Harry’ego.
Chichot wydobywa się z moich ust, a chłopak wygląda na nieco upokorzonego, wkurzonego i może lekko podnieconego.
Okej...
- Płacisz za wszystkie drinki, skoro postanowiłaś zachowywać się jak durna baba - rzuca, podsuwając w jej stronę papierek zwany rachunkiem.
Wywraca swoimi oczami i sięga ręką do tylnej kieszeni. Wyciąga kartkę i kładzie ją na rachunku.
- Wychodzimy, Lil będzie wkurzona – oznajmia Riley, kiedy Harry przepuszcza mnie przez próg. Prawie zamyka jej drzwi przed nosem, ale je przytrzymuję, po czym daję mu twarde spojrzenie. Wybucha śmiechem i wzrusza ramionami, jakby nic się nie stało, a ja nie mogę się nie uśmiechnąć. Jestem palantem, ale za to moim.
Bo jest?
Nie jestem pewna, ale wiem, że nie chcę o tym rozmyślać podczas drogi powrotnej do domku o drugiej nad ranem - Ona jeszcze śpi? - pytam.
- Mam nadzieję, że tak.
Oby i cała reszta. Ostatnią rzeczą jaką chcę, to by Ken i Karen się obudzili i zobaczyli jak ledwo wchodzę przez frontowe drzwi.
- Co? Boisz się, że skarci cię za całą noc poza domem i jeszcze pijaństwo? - Harry odzywa się do dziewczyny.
- Nie... cóż, tak. Nie chcę, żeby była wkurzona i tak już stąpam po cienkim lodzie.
- Czemu? - niegrzecznie przerywam.
- To nie ma znaczenia - Harry mnie odprawia, a Riley wydaje się zamyślona.
Pozostała część spaceru odbywa się w ciszy, liczę swoje kroki i czasem się śmieję, kiedy przypomnę sobie moje małe doświadczenie z tańcem na barze.
Kiedy docieramy do kabiny Maxa, Riley waha się przed wejściem.
- Miło... było cię poznać - mówi. Nic nie mogę na to poradzić, że wybucham śmiechem na ten komiczny sposób, w jaki marszczy swoją twarz, kiedy słowa wypływają z jej ust, jakby czuła kwaśny smak podczas ich wypowiadania.
- Ciebie też, było zabawnie - uśmiecham się. Przez moment rozmyślam nad tym czy ją przytulić, ale mogłoby to być niezręczne i dla mnie, i dla Harry’ego.
- Pa - Harry krótko się żegna i kontynuuje swój marsz, podczas gdy Riley mozolnie drepcze w stronę podjazdu.
Jestem wdzięczna, że jesteśmy prawie w domku. Nogi mnie bolą, a skóra strasznie swędzi mnie od sukienki.
- Stopy mnie bolą.
- Chodź tu, zaniosę cię - oferuje. Co? - Czemu się tak na mnie patrzysz? - uśmiecha się.
- Właśnie zaproponowałeś, że weźmiesz mnie na ręce - chichoczę.
- No i?
- To jest do ciebie niepodobne, to wszystko - wzruszam, a on podchodzi bliżej, bierze mnie pod nogi i umieszcza na swoich ramionach.
- Mógłbym zrobić dla ciebie wszystko, Tesso. Nie powinnaś być zdziwiona, że mogę ciebie przenieść przez ten cholerny podjazd.
Nic nie mówię, tylko się śmieję. Aż za bardzo. Mój niekontrolowany śmiech garbi moje ciało, więc zakrywam swoje usta, by jakoś go uciszyć, ale ani trochę to nie skutkuje.
- Dlaczego się śmiejesz? - jego twarz jest szorstka, poważna i przerażająca.
- Nie wiem… to było śmieszne.
- To, że powiedziałem, iż zrobię dla ciebie wszystko? - docieramy na ganek, a on trzyma mnie w ramionach, przenosząc ciężar, by móc przekręcić zamek w drzwiach.
- Wszystko, oprócz przeprowadzki do Seattle, ślubu i założenia rodziny? - ironia mnie nie opuszcza.
- Nie zaczynaj teraz. Jesteśmy zbyt pijany na tę rozmowę.
- Uuu - niedojrzale zauważam, wiedząc, że ma rację. Harry potrząsa swoją głową i idzie po schodach. Zaciskam uścisk na jego szyi, a on, pomimo wszystko, się do mnie uśmiecha.
- Nie upuść mnie - szepczę, a on puszcza mnie na tyle, bym mogła zjechać po jego torsie, więc poprawiam się i owijam nogi wokół jego bioder, pozwalając by mały jęk wydobył się z mojego gardła z przerażenia.
- Ćśś, gdybym chciał cię upuścić, zrobiłbym to ze szczytu schodów – grozi żartobliwie, na co staram się go spiorunować wzrokiem. Nikczemny uśmiech rozprzestrzenia się na jego twarzy, więc wystawiam język i czubkiem dotykam jego nos. To wszystko wina whiskey. Na końcu korytarza zapala się światło, a Harry pospiesznie wbiega do pokoju, który dzielimy. - Obudziłaś ich - mówi i kładzie mnie na łóżku. Opieram się, by ściągnąć moje buty. Pocieram moje obolałe kostki, kiedy te straszne szpilki upadają na podłogę.
- To była twoja wina - przechodzę obok niego do szafki, by wybrać coś bardziej komfortowego do spania. - Ta sukienka mnie wykańcza - jęczę, sięgając za siebie, by ją rozpiąć. Byłoby to prostsze, gdybym była trzeźwa.
- Czekaj - Harry podchodzi do mnie i strąca rękę. - Co do cholery?
- Co? - jego palce jeżdżą po mojej skórze, powodując gęsią skórkę.
- Twoja skóra jest zaczerwieniona, masz ślady po sukience - dotyka punkt pod moją łopatką i zsuwa materiał, póki sam nie opada na podłogę.
- Była niewygodna - skomlę.
- Właśnie widzę - patrzy na mnie wygłodniałymi oczami. - Nic nie może zostawiać na tobie śladów, oprócz mnie.
Przełykam ślinę.
Jest pijany, rozbawiony, a jego ciemne oczy oddają jego zamiary.
- Chodź tutaj - podchodzi do mnie, zamykając małą przestrzeń między nami. On jest w pełni ubrany, a ja mam na sobie tylko bieliznę.
- Nie - potrząsam przecząco głową. Wiem, że jest coś, co chcę mu powiedzieć, ale nie umiem sobie tego przypomnieć. Ledwo pamiętam jak się nazywam, kiedy patrzy na mnie w ten sposób.
- Tak - odpowiada, a ja się od niego odwracam.
- Nie będę z tobą uprawiać seksu - łapie mnie za ramię, a drugą ręką zaczepia się o moje włosy, bym na niego spojrzała.
- Czemu? – oddechem omiata moją twarz, a jego usta są tylko parę centymetrów od moich.
- Ponieważ... - mój umysł szuka odpowiedzi, tak samo jak podświadomość każe mi ściągnąć resztę moich ubrań. - …jestem na ciebie zła.
- No i? Też jestem na ciebie wkurzony – ociera usta o moją skórę, wzdłuż szczęki. Mam watę w kolanach i na niczym nie potrafię się skupić.
- Dlaczego? Ja przecież nic nie zrobiłam - mój żołądek się wywraca, kiedy jego ręce przenoszą się na mój tyłek, powoli go przyciskając.
- Twój mały pokaz na barze był wystarczający, by doprowadzić mnie do szału. Nie wspominając już o tym, że paradowałaś po mieście z tym pieprzonym kelnerem i zlekceważyłaś mnie na oczach wszystkich, zostając z nim - ton jego głosu jest groźny, ale jego usta są miękkie, kiedy penetrują moją szyję. - Pragnę, byś była taka niegrzeczna. Zapragnąłem tego już w tamtym barze. Po twoim tańcu chciałem tylko zaciągnąć cię do łazienki i pieprzyć, przyciskając do ściany - napiera na mnie całym ciałem i potrafię wyczuć jego męskość. Tak bardzo jak go pragnę, nie chcę, by cała wina spadła na mnie.
- Ty... - zamykam oczy, rozkoszując się jego ustami i dłońmi na moim ciele. – Jesteś tym... - nie mogę uformować solidnej myśli czy skleić zdania. - Przestań - chwytam jego ręce, by nie posunął się dalej.
- Nie pragniesz mnie? – oczy mu migoczą, a ręce opadają.
- Jasne, że cię pragnę. Zawsze. Tylko ja... powinnam być na ciebie zła.
- Wściekaj się jutro.
- Zawsze tak jest. Muszę…
- Ćśś – przyciska do mnie swoje wargi, mocno całując. Rozchylam nieco usta, a on to wykorzystuje i ponownie szarpie mnie za włosy. Wpycha swój język, przy czym przyciąga mnie do siebie najbliżej jak się da.
- Dotykaj mnie - zaczyna i sięga po moje dłonie. Nie mam nic do powiedzenia, chcę go dotykać, a on potrzebuje ukojenia. Tak właśnie rozwiązujemy nasze sprawy, choć jest to dla nas niezdrowe, jednakże nie wydaje się być takie, kiedy mnie całuje lub błaga o mój dotyk.
Guzdrzę się, rozpinając koszulę, na co jęczy niecierpliwie. Chwilę później rozszarpuje materiał, wyrywając przy tym guziki.
- Lubiłam tę koszulę - mówię w jego usta, na co się uśmiecha, napierając na mnie wargami.
- Nienawidziłem jej.
Opuszczam materiał na jego ramiona, aż powoli opada w dół. Jego język porusza się wolno w moich ustach, a ja topnieję w jego ramionach przez ten czuły pocałunek. Odczuwam złość i frustrację w tym, jak mnie całuje, ale robi co może, by to ukryć. Zresztą zawsze wszystko ukrywa.
- Wiem, że już wkrótce mnie zostawisz - mówi, składając pocałunki na mojej szyi.
- Że co? - jestem zaskoczona jego słowami, a zarazem zdezorientowana.
Serce mnie boli, a alkohol sprawia, że jestem sympatyczniejsza z jego odczuciami. Kocham go, kocham go tak strasznie mocno, ale sprawia, że jestem niezwykle słaba, taka wrażliwa. W momencie, gdy widzę, że jest zmartwiony, smutny czy zły, bywa tak, że od razu zmieniam swoje nastawienie i myślę wyłącznie o jego uczuciach, nie o swoich.
- Tak bardzo cię kocham - szepcze, przejeżdżając kciukiem po moich ustach. Jego goła klatka piersiowa i tors tak wspaniale komponują się z jego czarnymi dżinsami i opaloną skórą, a ja wiem, że jestem kompletnie bezbronna.
- Porozmawiamy o tym później, chce cię teraz poczuć - prowadzi mnie do łóżka, a ja staram się zapomnieć jego słowa i zignorować mój umysł, który krzyczy, by przestać i mu się nie oddawać. Nie mogę jednak, nie jestem wystarczająco silna, kiedy jego ręce masują moje uda i lekko je rozchylają. Jego palec się ze mną droczy, kiedy zahacza o moje majtki.
- Gumka - dyszę, a jego przekrwawione oczy spotykają moje.
- Co jeśli, bym jej nie użył? Co, jeśli wszedłbym w ciebie, nie mogłabyś... - zatrzymuje się, na co jestem wdzięczna. Nie sądzę, że jestem gotowa na to, co by chciał powiedzieć. Unosi się, po czym podchodzi do walizki, która leży na podłodze. Kładę się, a następnie wpatruję w sufit i próbuję poskładać moje pijane myśli. Czy naprawdę potrzebuję Seattle? Czy jest ono wystarczająco ważne, by przez to stracić Harry’ego? Ból, który przewija się przez moje ciało, jest praktycznie nie do zniesienia.
- Kurwa, żartujesz sobie ze mnie? -  mówi z drugiego końca pokoju. Kiedy siadam, Harry przypatruje się kartce, którą trzyma w swojej dłoni. - Co to do cholery jest? – zniża głos, kiedy na mnie spogląda.
- Co? - patrzę na podłogę i widzę moją sukienkę, a tuż obok niej buty. Zajmuje mi chwilę, by wszystko poskładać do kupy. Cholera. Szybko do niego doskakuję i wyrywam mu papierek z ręki.
- Nie udawaj głupiej, masz jego cholerny numer? - wytrzeszcza oczy i unosi kartkę nad głową, tak, że nie mogę jej dosięgnąć.
- To nie tak, byłam zła, a on...
- Gówno prawda! - wybucha. Znowu to samo.
- Harry - znam to spojrzenie. Dalej pamiętam pierwszy raz, kiedy zobaczyłam to na jego twarzy. Rozwalił gabinet swojego ojca, kiedy był zły w identyczny sposób.
- No dalej, zadzwoń do niego. Pozwól mu siebie pieprzyć, ponieważ jestem pewien, że chcesz.
- Nie przesadzaj - zaczynam. Jestem zbyt pijana, by go przekrzykiwać.
- Nie przesadzać? Właśnie znalazłem numer innego typa w twojej sukience - syczy przez zęby, zaciskając szczękę w irytacji.
- Ty także nie jesteś święty - komentuję, a on krąży po całym pokoju. - Jeśli masz zamiar na mnie krzyczeć, to oszczędź swój głos. Jestem wykończona naszymi codziennymi kłótniami - wzdycham.
- Ty to robisz! To ty jesteś tą osobą, która mnie nieustannie wkurza. To twoja wina, że tak się zachowuję i dobrze o tym wiesz.
- Nie, to nie tak - walczę, by utrzymać swój normalny ton głosu. - Nie możesz zwalać całej winy na mnie. Oboje popełniamy błędy.
- Nie, to ty popełniasz błędy. Całą ich masę, i mam tego dość. Myślisz, że mam ochotę w tym tkwić? Nie, nie mam, kurwa! Ty mi to robisz! - szarpie za swoje włosy.
Uciszam się.
- No dalej, popłacz się - kpi.
- Nie zamierzam płakać.
- Jestem zaskoczony - klaszcze w dłonie w najbardziej możliwie poniżający sposób.
Śmieję się.
- Czemu się śmiejesz? - wpatruje się we mnie. - Odpowiedz.
- Jesteś popieprzony, naprawdę popieprzony - potrząsam głową.
- A ty jesteś egoistyczną suką, ależ mi niespodzianka - wyzywa mnie, na co mój śmiech się wzmaga.
Podnoszę się z łóżka bez słowa i łez, a następnie chwytam koszulkę oraz szorty z szafki. Uważnie mi się przypatruje, kiedy biorę te wszystkie rzeczy.
- Jak sądzisz, gdzie będziesz mogła się teraz wybrać? – pyta.
- Zostaw mnie w spokoju.
- Nie, chodź tutaj - podchodzi do mnie, a ja rozpaczliwie chce go uderzyć, ale wiem, że mnie powstrzyma.
- Nie, zostaw mnie! - wyrywam ramię z jego uścisku. - Jestem wykończona. Jestem cholernie wykończona naszymi rozstaniami i powrotami. Jestem zmęczona, wyczerpana i nie zamierzam więcej tego robić. Ty mnie nie kochasz, chcesz mnie tylko posiąść, a ja na to nie pozwolę. Jesteś zniszczony, Harry, a ja nie dam rady cię naprawić - opuszcza głowę ze zrozumieniem i wszystkimi emocjami, kiedy się od niego odrywam.
Idąc korytarzem, wstrzymuję oddech, by usłyszeć odgłos jego kroków. Kiedy uświadamiam sobie, że nic się nie dzieje, szybko pukam w drzwi, przed którymi stoję. Chwilę później otwiera je Liam, przecierając oczy. Jest w połowie ubrany; ma na sobie tylko spodnie w kratę, bez koszulki czy skarpetek.
- Mogę tutaj przenocować? - pytam się, na co przytakuje, nie zadając żadnych pytań.


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

95 komentarzy:

  1. tyle emocji! ;// biedna Tess..

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział :*
    Mam nadziejeze wreszcie sobie wszystko wyjasnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o fak
    Rozumiem harrego w sumie w tym rozdziale, tez bym się wkurzała jakbym znalazła czyści numer u mojego chłopaka
    ale z drugiej strony kurcze nie powinien się tak unosić bo myślałam że będzie super romantycznie w tym rozdziale i się pogodza ale lol przecież to hessa zrozum ich
    x

    OdpowiedzUsuń
  4. Harry to jednak debil.........
    poza tym cieszę się, że w końcu nowy rozdział :)) ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja pierdole Harry! Ona była gotowa zostawić Seattle dla niego a on do niej że jest suką!!! No nie wierze!! Nie moge doczekac sie kolejnego! Dziękuje za tłumaczenie xxx

    OdpowiedzUsuń
  6. Bożeeee !! Kocham prosze next .. Oby do siebie wrócili ..

    OdpowiedzUsuń
  7. O ja pierdole *.* czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Harry nigdy nie przestanie być chujem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo tęsknię za Hessą :c Ja nie mam siły czytać tego bloga wiedząc, że oni się kłucą.. Jest mi tak jakoś ciężko na sercu, ale mimo tego i tak to czytam ;-; Świetny rozdział .. Zresztą jak wszystkie c:

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja pierdole to ze ma jego numer to kurwa nic nie znaczy..

    OdpowiedzUsuń
  11. CUDOWNY ROZDZIAŁ. AFTER TO ŻYCIE!

    OdpowiedzUsuń
  12. swietny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  13. Drama drama .dzięki za tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  14. Tessa jak mogłaś mu to powiedziec. płacze @weronika7

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale się porobiło:C harry nie powinien mówić tych wszystkich obraźliwych rzeczy do tessy tylko po to żeby ją zranić

    OdpowiedzUsuń
  16. O cholera nie
    Nie znowu blagam :cc
    CZEKAM NA 28 STYCZNIA 1 CZĘŚĆ JFNFJDNDN

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam tego bloga, ale podobno jest fajny, bo w przeciwieństwie do innych, dziewczyna w 5 rozdziele nie zachodzi w ciążę, ani nie ma wypadku . ~ Lirio

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny , ale strasznie żal mi Tessy :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie moge... czy Harry zawsze musi cos spierdolic??? Grr... :/
    Rozdzial super <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie żebym aż tak się z tego cieszyła ale fajnie ze Tessa powiedziała cos bez lez i wgl :) Świetny :)
    Megg.xoxo

    OdpowiedzUsuń
  21. Nareszcie się coś dzieje ^o^

    OdpowiedzUsuń
  22. w końcu nowy rozdział, dzięki ci o panie!

    OdpowiedzUsuń
  23. <3 już nie mogłam się doczekać :c

    OdpowiedzUsuń
  24. Jej nareszcie ��

    OdpowiedzUsuń
  25. Ponowny zwrot akcji o której nawet nie myślałam , pierwszą myślą po tamtym rozdziale to zerwą ze sobą ale teraz widzę ze wszystko idzie w tym kierunku już nie mogę się doczekać nowego rozdziału z przygodami Tessy i Harr'ego . Mam nadzieje że będziesz pisać dalej takie zajebiste rozdziały, czekam na kolejny pozdrawiam i życzę weny Natalie<33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona to tłumaczy, nie pisze :)

      Usuń
  26. Harry dupek totalny, dobra znalazł numer był zły, ale to on zaczął to przedstawienie więc pretensje może mieć tylko i wyłącznie do siebie poza nie musi od razu własnej dziewczyny nazywać suką, czekam na next, dzięki za tłumaczenie, pozdrawiam, Ola!. :-);-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak nie mogłam doczekać się tego rozdziału.. <3 Ale z Harrego dupek to normalnie sie w głowie nie mieści!!! już miałam na dzieje ze wszystko będzie okej .. jakoś się poukłada ale oczywiście nie! musiał jej to powiedzieć ! nazwał ją suką!!! nie no ok. jestem ciekawa co bedzie się działo ... Tessaa .. :'(

    OdpowiedzUsuń
  28. To co powiedziała Tessa było wredne. Aż mi się zrobiło żal Harrego

    OdpowiedzUsuń
  29. Harry, jesteś kurewsko popieprzony!!!
    Dlaczego ty jej to robisz???
    Cudowny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Niech oni przestaną się kłócić:'(

    OdpowiedzUsuń
  31. Tessa , biedna Tessa, zastanawiała się czy zostać z nim dla NIEGO a on to spie*rzył -,- Jestem wściekła! Tessa mu dobrze powiedziała. On chce tylko ją mhym, a nie miłości. On nie zasługuje na miłość! Niech idzie na dziwki a nie Tessę wykorzystuje! .. chociaż nie . NIe chciałabym aby ten dupek zdradził Tessę. Jak wtedy co Tessa zaczęłą się zastanawiać czy wyjechać do Seattle , sama się zaczęłam zastanawiać .. jak szybko pojawiła się ta myśl, tak szybko znikła. BUM! I znów kółeczko się zamyka. Jest 'dobrze' (czyt. seks po kłótni) i on wynajdzie jakis problem. Czy Tessa nie może już mieć przyjaciół? Tak! Od razu go zdradzi! Nich idzie się leczyć -,-

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudowny <3 błagam o nexta :c

    OdpowiedzUsuń
  33. Harry ogarnij się. Jaki ty jesteś popierdolony. No masakra..!

    OdpowiedzUsuń
  34. Było romantycznie ale sie spieprzylo. Oj Hazz nie wybuchaj takim gniewem co? Zmarszczki ci jeszcze zostaną :P Mega zajebisty rozdział
    17BLACK

    OdpowiedzUsuń
  35. O matko to normalny związek to nigdy nie będzie. Walić to niech zaczną od nowa. Pogodzą się i zapomną o wszystkim. Niech podadzą sobie ręce i przedstawią się. Tu trzeba tylko zacząć od nowa bo inaczej nie ma szans. Rozpływam się jak widzą, jak harry tak strasznie boi się, że go zostawi. Czekałam na ten rozdział codziennie. Co dzień wchodzenia i sprawdzania. Wiesz, że bez ciebie nie byłoby tych emocji i wyczekiwania ? Bo nikt by nie tłumaczył after. Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Jejku cudowny!! Czekam na nast;3

    OdpowiedzUsuń
  37. dlugo nie dodawalas rozdzialu, wiec przeczytalam po angielsku. jest duzo roznic pomiedzy tymi 2 tekstami. ale to dobrze, Twoje sa bardziej poetyckie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. o Boże cudowny ♥ czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  39. Jestem Oczarowana, szczęśliwa, zawiedziona, ciekawa i to wszystko na raz. Świetny rozdział szkoda ze tak długo czekałam ale było warto ^^ czekam na książkę i od razu kupie dwie. Dla siebie i przyjaciółki :)

    OdpowiedzUsuń
  40. a mogło byś już tak pięknie... to wszystko jest po prostu popieprzone!
    A ja chcę tu podziękować dziewczyną, które pomagają Angie, bo są niesamowite! I ♥ you!!!!

    OdpowiedzUsuń
  41. Harry jesteś naprawdę solidnie popieprzony..OGRNIJJ ;-; ://
    Genialny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  42. Czy oni właśnie zerwali ??????????

    OdpowiedzUsuń
  43. Boże, dlaczego oni się znowu kłócą! :( niech wszystko wróci do normy.. jak ja uwielbiam ich kiedy są cały czas szczęśliwi i sobie żartują..yh.. no ale rozdział cudowny, czekam na next z niecierpliwością :*

    OdpowiedzUsuń
  44. Genialny. Moim zdaniem Harry zachował się jak debil nazywając ją suką i Tessa ma całkowitą racje. Czekam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Jejku! Najlepszy!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  46. byłam taka ciekawa co sie stanie w następnym rozdziale, że zaczęłam czytać na wattpadzie i kurwa wiem już co sie stanie! mam nadzieje że wszystko zakończy sie dobrze bo nie wytrzymam, to ff działa na moją psychikę! 😂

    OdpowiedzUsuń
  47. Harry jak zwykle idealny dobór słów dla ukochanej xD Absolutnie Tessa nie rezygnuj ze Seattle !!! No i zobaczymy co będzie dalej :) xx

    OdpowiedzUsuń
  48. OMG !! Styles znowu wszystko spierdolił ;/
    Rozdział zajebisty xD Pozdrawiam Juliaa

    OdpowiedzUsuń
  49. Harry o nie..........

    Kochana dziękuję za tłumaczenie i czekam na nastepne!!!!

    OdpowiedzUsuń
  50. jejuuuuu no ://
    bylo tak super a jak zawsze musialo sie zepsuc ;c
    niech przestana sie klocic ;c brakuje mi ich normalnych, beztroskich dni
    do nastepnego x

    OdpowiedzUsuń
  51. I znowu nici z seksu...

    OdpowiedzUsuń
  52. Idiota, i d i o t a
    Ja walę,suka naprawdę
    Kto zawsze psuje,kto nio H a r r y
    Jak ją straci rrrrr
    Cudeńko
    Nie mogę się

    OdpowiedzUsuń
  53. Kurna Harry znowu... :/

    OdpowiedzUsuń
  54. Kocham tak bardzo

    OdpowiedzUsuń
  55. O cholera, wow :o "nie dam rady cię naprawić" o kurwa, kurwa, kurwa. Się porobiło. A myślałam, że gorzej być nie mogło. Ciekawe czy będzie rano pamiętać, że nazwał ją suką. Mamusiu, co się tu dzieje

    OdpowiedzUsuń
  56. o jezu dał jej swój numer masakra ale straszne... przecież ma prawo widywać się ze znajomymi, nie musi to od razu oznaczać zdrady. Harry mnie tym wkurwił a Tessa wkurwia mnie już od jakiegoś dłuższego czasu... mam nadzieje że w końcu się ułoży

    OdpowiedzUsuń
  57. Boże, jaki z niego idiota... Nie mogę się doczekać następnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  58. mfg Co za idiota...

    OdpowiedzUsuń
  59. Harry... :c czekam na nastepny rozdzial !!!!

    OdpowiedzUsuń
  60. harry kierw masz wpitol ode mnie ty ty... D:

    OdpowiedzUsuń
  61. Harry... co za idiota :c

    Czekam na następny :) :*

    OdpowiedzUsuń
  62. harry przegina...
    w konu skonczył sie ten jakze dłuuugi wieczór
    czekam na cd :) xx

    OdpowiedzUsuń
  63. Oboje mnie wkurwiają... Raz Tessa raz Harry. Tym razem Styles przesadził

    Czek na nn :) xx

    OdpowiedzUsuń
  64. Teraz to nawet ja mam dosc ich klotni
    Niech sie rozstana to bedzie spokoj duh

    OdpowiedzUsuń
  65. w sumie to pierwszy raz, kiedy rozumiem Harry'ego... też jestem mega zazdrosna o moją dziewczynę i znam ten ból, kiedy widuje się z kimś innym, ale trochę może jednak przesadza ?

    OdpowiedzUsuń
  66. Cudowny rozdział, nie mogę się oderwać. Kocham Was, to co robicie jest po prostu zajebiste, wy jesteście zajebiste. Z utęsknieniem czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  67. Tyle emocji :0 to niesamowite jak wspaniałe może być After *-* Wielkie dzięki za tłumaczenie :3 a co do fabuły.... te wszystkie kłutnie są irytujące. Okropnie to przeżywam a gdy Harry wspomina o tym że 'Tessa go opuści' momentalnie staję się smutna bo wyobrażam sb co czuje biedaczek Harry :'( ale Tessa powinna mieć poparcie ze strony Harry'ego w tej kwestii. Naprawdę jestem ciekawa czy Tessa wyjedzie.... czy wyjedzie sama? Czy wyjedzie z nim? A może zostanie? ...a jeśli by wyjechała to tam będzie ten Trevor.... czy Harry nie jest o niego zazdrosny? A może przyjedzie do niej jak sie dowie o Trevorze? Tyle mam pytań........... i wiem że to było dawno ale ciągle mnie zastanawia czy to napewno Zayn wysłał tą wiadomość z telefonu Harry'ego do Tessy.......

    OdpowiedzUsuń
  68. Nie no mogli by się rozstać, a Harry by przez ten czas się trochę ogarną.

    OdpowiedzUsuń