piątek, 1 maja 2015

Rozdział 258.

Uwaga! Rozdział zawiera sceny erotyczne przeznaczone dla osób pełnoletnich. Czytając, robisz to na własną odpowiedzialność. Jeśli nie, możesz spokojnie ominąć notkę.




Soundtrack do rozdziału: 

• One Direction -  You & I 
 • One Direction - Happily  
• Andrew Belle - In My Veins


Tessa’s POV:

- Jeszcze raz przepraszam za mówienie tego przy stole, to było niewłaściwe - mówi Ken, umieszczając swoją serwetkę na kolanach.
- W porządku. Naprawdę doceniam twoją propozycję - wymuszam uśmiech. Doceniam tę ofertę, ale jest to zbyt wiele do zaakceptowania.
- Porozmawiamy o tym później – mruczy mi Harry do ucha. Ulżyło mi, że ani Harry, ani Ken nie wrócili do jadalni z krwawiącym nosem lub podbitym okiem. Przytakuję, a Karen wstaje żeby posprzątać stół. Ledwie dotknęłam jedzenia, wzmianka o problemie mojego ojca… odebrała mi apetyt.
- Zjedz przynajmniej deser. – Harry przyciąga moje krzesło bliżej swojego. Znowu mam skurcze, ibuprofen przestał działać, a ból głowy powrócił ze zdwojoną siłą.
- Spróbuję – przytakuję. Karen przynosi tacę z jej klonowymi smakołykami, sięgam po babeczkę. Harry chwyta jedno ciasteczko, przyglądając się idealnym lukrowanym kwiatom na szczycie.
- Ten to moja robota – kłamię.
Uśmiecha się do mnie, potrząsając głową.
- Żałuję, że musimy wychodzić – mówię mu, gdy spogląda na zegarek. Staram się nie myśleć o tym zegarku, który oddał jako zapłatę za długi mojego ojca. Czy odwyk naprawdę jest najlepszy dla mojego ojca? Czy będzie chciał zaakceptować ofertę?
- To ty spakowałaś się i wyjechałaś do Seattle – burczy.
- Mam na myśli stąd, dziś - wyjaśniam, mając nadzieję, że zrozumie.
- Och nie… nie zostaję tutaj.
- Ale ja bym chciała – dąsam się.
- Tesso, idziemy do domu, do mojego mieszkania.. gdzie jest twój ojciec. Krzywię się, właśnie dlatego nie chcę wracać do domu. Potrzebuję czasu, żeby to przemyśleć i odetchnąć, a ten dom wydaję się być idealny do tego. Nawet wzmianka Kena o odwyku przy obiedzie tego nie zmieni. Kocham ten dom, a mieszkanie Harry’ego torturuje mnie odkąd wczoraj przyjechałam.
- Dobrze – dłubię w rogu swojego ciastka, a Harry wzdycha.
- W porządku, zostaniemy – wzdycha z poczuciem przegranej. Wiem, że tak zrobi. Pozostała część czasu przy stole nie jest niezręczna, jak wcześniejsza część. Liam jest cicho, zbyt cicho. Zamierzam zapytać go, co się stało, gdy skończę pomagać Karen w sprzątaniu kuchni.
- Brakowało mi cię tu - Karen zamyka zmywarkę i odwraca się w moją stronę, wycierając ręce w ręcznik.
- A mnie bardzo brakowało bycia tutaj – oświadczam, opieram się o blat.
- Cieszę się, że to słyszę. Chcę, żebyś wiedziała, że jesteś dla mnie jak córka. – dolna warga Karen drży, a jej oczy błyszczą w jasnym świetle kuchni.
- Wszystko w porządku? – pytam jej. Podchodzę do kobiety, na której tak bardzo mi zależy.
- Tak - uśmiecha się.- Przepraszam, ostatnio jestem często wzruszona. – otrząsa się i z powrotem się uśmiecha.
- Jesteś gotowa do łóżka? – Harry dołącza do nas w kuchni, chwytając kolejne klonowe ciasteczko na swojej drodze do mnie. Wiedziałam, że lubi je bardziej niż sugerował. 
- Idź, mam po prostu mętlik w głowie – Karen przytula mnie i składa pocałunek na moim policzku, zanim Harry owija rękę wokół mnie, praktycznie zmuszając mnie do opuszczenia kuchni.
- Martwię się o nią i o Liama – wzdycham. Czuję, że coś jest nie tak.
- Jestem pewien, że u nich wszystko w porządku - Harry odprowadza mnie na górę, pod drzwi swojego pokoju. Drzwi do sypialni Liama są zamknięte, a spod nich nie wydostaje się światło.
–Śpi.
Natychmiast wita mnie znajoma sypialnia. Od wykuszu, po nowe biurko i krzesło, zamienionych, odkąd ostatnim razem Harry je zniszczył. Byłam tu od tamtej pory, ale nie zwróciłam na to uwagi. Teraz jestem tu ponownie, chcę chłonąć każdy szczegół.
- Co? – głos Harry’ego wyrywa mnie z własnych przemyśleń. Rozglądam się po pokoju, przypominając sobie pierwszy raz, gdy tu z nim byłam.
- Po prostu przywołuję to wszystko – przyznaję, ściągając buty.
- Przywołujesz, co? – Harry uśmiecha się. Przeciąga swoją czarną koszulę przez głowę i rzuca do mnie, ciągnąc mnie dalej w głąb moich wspomnień.
- Masz ochotę się podzielić? - jego dżinsy są następne, szybko ciągnie je w dół, rzucając je na podłogę w ogromnym nieładzie.
- Dobrze. – starannie podziwiam jego klatkę piersiową, kiedy prostuje ramiona, wyciągając swoje długie ciało. – Myślałam o tym jak po raz pierwszy byłam na noc tutaj, razem z tobą. –  Harry też wtedy po raz pierwszy tutaj spał.
- A co dokładnie w tym temacie?
- Nic konkretnego. – wzruszam ramionami, po czym rozbieram się pod jego czujnym spojrzeniem. Składam moje dżinsy i koszulę zanim przeciągam czarną koszulkę przez głowę.
- Zdejmij stanik – Harry unosi brew, jego ton jest surowy, a oczy ciemnozielone. Zdejmuję swój biustonosz i wspinam się na łóżko, żeby położyć się obok niego. – Teraz powiedz mi o czym myślałaś – ciągnie mnie w talii i opiera rękę na moim biodrze, gdy ja pewnie leżę po swojej stronie, przylegając jak najbliżej do jego ciała. Jego palce wodzą po koronce moich  majtek, przez całe moje ciało przechodzi dreszcz. 
- Myślałam tylko o tym, jak Liam zadzwonił do mnie tamtej nocy – patrzę na niego, aby ocenić jego wyraz twarzy.
- Zrobiłeś tu gigantyczny bałagan - marszczę brwi na wspomnienie niszczonych chińskich szafek i rozbitych na setki kawałków porcelanowych naczyniach, porozrzucanych po podłodze.
- Tak, zrobiłem. – cicho odpowiada. Ręką, której nie używa do rysowania kół na mojej gołej skórze, sięga i zbiera kosmyk włosów między swoje palce. Powoli kręci moje pasma włosów, nie przerywając kontaktu wzrokowego ze mną.
- Bałam się – przyznaję – nie ciebie, ale tego co mógłbyś powiedzieć. Marszczy brwi.
- Twoje obawy się potwierdziły, czyż nie?
- Tak sądzę – potwierdzam – ale zrekompensowałeś się za swoje ostre słowa. Chichocze, wreszcie odrywając ode mnie wzrok.
- Tak, tylko żeby  powiedzieć więcej pieprzonego gówna następnego dnia. Wiem, gdzie tym zmierza, staram się usiąść, ale jego dłoń przylega do mojego biodra i dociska je.
- Kochałem cię wtedy - mówi, zanim ja mogę.
- Kochałeś?
- Tak. – kiwa głową, zaostrzając uchwyt na moim biodrze.
- Skąd wiedziałeś? – cicho pytam. Harry wspomniał, że tej nocy już wiedział, że mnie kocha, ale nigdy tego nie wiedziałam.  Mam nadzieję, że tak zostanie.
- Po prostu. A teraz wiem, co robisz - promiennie uśmiecha się.
- I co to jest? – umieszczam dłoń na jego brzuchu, obejmując środek narysowanej tam ćmy.
- Węszysz – owija pasmo moich włosów wokół swojej pięści i figlarnie szarpie.
- Myślałam, że to ja tutaj jestem od ciągnięcia włosów. – chichoczę na swój kiepski żart, a Harry robi to samo.
- Bo jesteś – zdejmuje rękę z moich włosów, tylko na chwilę, żeby móc zebrać całą masę niechlujnych blond fal w swoje ręce. Szarpie, wyciągając moją głowę do tyłu, więc jestem zmuszona patrzeć na niego.
– Minęło zbyt długo. – Zanurza głowę w dół, delikatnie prowadząc mnie abym usiadła prosto, a jego nos biegnie wzdłuż mojej odsłoniętej szczęki i szyi
- Jestem twardy odkąd drażniłaś się ze mną rano – szepcze, naciskając dowodem między moje uda. Ciepło jego oddechu na mojej skórze jest niemal nie do zniesienia, wiję się pod jego brudnymi słowami i intensywnym spojrzeniem. – Masz zamiar się tym zająć, tak? – delikatnie wyciąga pięść pełną moich włosów w dół i z powrotem, zmuszając mnie do kiwania głową. Chcę go poprawić i powiedzieć mu, że w rzeczywistości to on jest tym, który chodził i drażnił mnie rano, ale pozostaję cicho. Wiem, dokąd to zmierza. Bez słowa, Harry uwalnia moje włosy i biodro i  podciąga się na kolana. Jego ręce są zimne, gdy przesuwa tkaninę mojej koszulki go góry, odsłaniając mój nagi brzuch i klatkę piersiową. Jego palce zachłannie owinęły się wokół moich piersi, jednocześnie z wepchnięciem jego języka do mojej buzi. Jestem rozpalona, cały stres z ostatnich dwudziestu czterech godzin odpłynął i Harry wypełnia wszystkie moje zmysły.
- Oprzyj się o zagłówek – poucza mnie, po całkowitym ściągnięciu ze mnie koszulki. Robię jak powiedział, obniżam swoje ciało, aż moje ramiona spoczęły w połowie ogromnej listwy zagłówka. Ciągnę bokserki Harry’ego w dół, a on podnosi swoje kolana, aby pozbyć się ich. - Trochę niżej, kochanie. – przesuwam się niżej, a on kiwa głową z aprobatą. Przesuwa się w poprzek łóżka na kolanach i ustawia się przede mną. Mój język wysuwa się z moich ust, chcąc być na jego skórze. Moja szczęka relaksuje się, kiedy Harry owija swoją pięść wokół jego erekcji i patrzę z podziwem jak podnosi ją do moich ust, powoli pompując. Otwieram usta szerzej, kciuk Harry’ego szybuje nad moją dolną wargą, zanurza się ustach tylko na moment, zanim zastępuję swój palec. Pcha w moje usta powoli, jakby chciał żebym smakowała każdy centymetr, gdy znika w moich ustach.
- Kurwa. – jęczy z góry. Patrzę na niego, by zobaczyć jak jego oczy wypalają mnie. Jedną ręką chwyta szczyt zagłówka, aby się ustabilizować, gdy wycofuje się i znowu wchodzi. – Więcej - dyszy, więc owijam dłonie na jego napiętych plecach, przyciągając go bliżej. Moje usta zacieśniają się na nim, ciągnąc go po mału, korzystając z tego tak samo jak on. Harry jest jak jedwab pod dotykiem mojego języka, jego przyśpieszony oddech, gdy wypowiada moje imię, jak mówi mi jak bardzo jestem dla niego dobra, jak kocha moje usta, sprawia że całe moje ciało płonie potrzebą niego.
- Tak cholernie dobrze - ciągle w ruchu, w środku i na zewnątrz, w środku i na zewnątrz. - Spójrz na mnie – błaga.
Mrugam i znowu patrzę na jego twarz, biorąc pod uwagę sposób, w jaki jego brwi są obniżone, a jego wargi przygryzione przez zęby i sposób, w jaki jego oczy mnie obserwują. Kilkukrotnie dosięga tyłu mojego gardła. Zauważam sposób, w jaki jego mięśnie brzucha poszerzają się i zacieśniają, sygnalizuje to co będzie dalej. Jakby mógł czytać w moich myślach, jęczy. – Kurwa, zaraz dojdę – jego ruchy są energiczne. Ściskam moje uda, żeby rozładować ciśnienie i ssę mocniej. Jestem zaskoczona, gdy wycofuje się z moich ust i spuszcza się na mojej piersi. Dłużej jęczy moje imię, pochyla się wyczerpany i dociska czoło do zagłówka. Cierpliwie czekam na niego, aż złapie oddech i opuści swoje ciało, aby usiąść obok mnie. Jego ręka się wyciąga i, ku mojemu przerażeniu, ściera dłonią bałagan, który zrobił na mojej skórze. – Cała moja.- bezczelnie się uśmiecha i składa pocałunek na moich otwartych ustach.
- Ja – patrzę w dół na moje oznaczone piersi.
- Podoba ci się to – uśmiecha się. Nie zaprzeczam. – dobrze to na tobie wygląda – po tym, jak jego oczy są skupione na lśniącej skórze mogę powiedzieć, że on naprawdę tak myśli.
- Jesteś nieczysty – to wszystko co mogę powiedzieć.
- Tak? Podobnie jak ty – kiwa głową na moje piersi i chwyta mnie za udo, żeby zrzucić mnie z łóżka. 
Piszczę a on pokrywa moje usta dłonią. – Cii, nie chcemy publiczności podczas gdy przepieprzę cię nad biurkiem, prawda?

Harry’s POV:


Zapach kawy wypełnia moje nozdrza i sięgam po Tessę, wiedząc, że jest blisko. Kiedy moje poszukiwania okazują się bezowocne, otwieram oczy, żeby znaleźć ją pakującą torbę, oraz dwa kubki kawy spoczywające na komodzie.
- Która jest godzina? – pytam ją, mając nadzieję, że powie, że jest nadal wcześnie.
- Prawie południe.
Kurwa, spałem przez połowę tego cholernego dnia. – Już wszystko spakowałam i zjadłam śniadanie. Obiad będzie gotowy niedługo – mówi z uśmiechem. Ona już się umyła i ubrała. Ma na sobie znowu te cholerne dżinsy, tą ciasną parę.
Zmuszam się do wyjścia z łóżka i próbuję powstrzymać się od zlinczowania jej za to, że nie obudziła mnie wcześniej.
- Super – odpowiadam i sięgam po moje spodnie z podłogi, tylko, że nie ma ich na podłodze.
- Tutaj – Tessa podaje mi spodnie, złożone oczywiście. – Wszystko w porządku? – musi wyczuwać moją wrogość.
- W porządku                                                                                     
- Harry – naciska. Wiedziałem kurwa, że będzie.
- W porządku, ten weekend po prostu za szybko minął, to wszystko.
Jej uśmiech jest wystarczający, by stopić lód, który się uformował.
- Naprawdę szybko – zgadza się ze mną.
Nienawidzę tego gównianego mieszkania osobno. Nienawidzę tego tak cholernie bardzo.
- Musimy tylko przetrwać do czwartku – stara się, aby ta odległość wydawała się mniej.. odległa.
- Co Karen zrobiła na obiad? – zmieniam temat – mam nadzieję, że nic zawierającego syrop.
Śmieje się:
- Nie, bez syropu.
Liam dąsa się przy stole, kiedy idziemy do jadalni, a Karen niesie tacę z kanapkami. Tessa siada obok Liama, a ja obserwuję, jak pyta się go, czy wszystko w porządku.
- W porządku, po prostu czuję się trochę kiepsko – okłamuje ją. Nigdy nie myślałem, że będę mógł ujrzeć ten dzień.
- Jesteś pewien, ponieważ zachowywałeś się tak...
- Tessa – podnosi się i przysięgam, że jeśli położy na niej rękę… – wszystko w porządku – uśmiecha się, zdejmując dłoń ze stołu. Szybko sięgam po jej palce i kładę nasze ręce na moim kolanie.
Nudna rozmowa przy stole pojawia się i znika, ponieważ w niej nie uczestniczę, a za niedługo jest czas, by zawieźć Tessę z powrotem do Seattle. Jeszcze raz sobie przypominam jakim popieprzonym idiotą jestem, że się tam nie przeprowadziłem w pierwszej kolejności.
- Zobaczę cię jeszcze raz zanim wyjedziesz, prawda? – oczy Tessy są wilgotne, kiedy Liam przytula ją na pożegnanie. Odwracam wzrok.
- Tak, oczywiście. Może wpadnę, żeby was odwiedzić, kiedy wrócicie z waszej wycieczki? – jego oferta wywołuje u niej uśmiech. Doceniam jego wysiłek, szczególnie, gdy to ja będę tym, na którego zwali winę, kiedy zwariuje, dowiadując się, że on i Delilah zerwali, a ja jej o tym nie powiedziałem.
Dziesięć minut później, praktycznie wyciągam jej tyłek z tego domu. Karen jest o wiele bardziej zasmucona, niż to można uznać za rozsądne i mówi Tessie, że ją kocha, co jest cholernie dziwne.
- Czy to czyni mnie okropną osobą, że czuję się bardziej komfortowo wokół twojej rodziny, niż mojej własnej? – Tessa pyta mnie po piętnastominutowej ciszy.
- Tak – drażnię ją.
Patrzy się na mnie, sprawiając, że przewracam oczami na jej fałszywy gniew. – Obie nasze rodziny są pojebane – mówię, a ona kiwa głową, powracając do swojego milczenia.
Im bliżej mój samochód znajduje się Seattle, tym silniejsza jest obecność niepokoju rojącego się w mojej klatce piersiowej. Nie chcę spędzić całego tygodnia bez niej, cztery dni z dala od Tessy to kurwa dla mnie wieczność.
- Będę tutaj w środę w nocy, skoro wylatujemy wcześnie w czwartek – przerywam ciszę.
Kiedy tylko wracam do Pullman, jadę prosto na siłownię.

Tessa’s POV:

W poniedziałkowy poranek dojeżdżam na moją wizytę pół godziny przed czasem i siadam na jednym z masowo produkowanych, niebieskich krzeseł w kratkę. Poczekalnia jest prawie pełna, płaczące dzieci i kaszlące kobiety wypełniają przestrzeń. Próbuję zająć się przewracaniem stron magazynu, ale jedynym dostępnym jest magazyn dla rodziców, pełen reklam pieluszek i porad dotyczących karmienia piersią.
Dzięki Bogu, że masz umówioną wizytę na jutro. Mówiłem ci o niej przez siedem miesięcy, dobrze, że nie zostałaś znokautowana – powiedział Harry podczas naszej rozmowy przez telefon ubiegłej nocy.
- Young? Theresa Young? – starsza kobieta woła moje imię ze swojego gabinetu. Szybko wstaję, omijając malucha pędzącego po podłodze ze swoją zabawką ciężarówki w ręce. Ciężarówka przetacza się po moim bucie i chłopiec chichocze. Uśmiecham się do niego, zdobywając uroczy uśmiech w zamian.
- W którym miesiącu jesteś? – kobieta, mama tego chłopca zakładam, pyta mnie. Jej oczy paraliżują mój brzuch i instynktownie umieszczam na nim dłoń.
- Och! Nie jestem. – niewygodny śmiech wydobywa się z moich ust.  
- Przepraszam! – czerwieni się – po prostu zakładałam, nie wyglądasz tak.. po prostu myślałam...
Fakt, że ona czuje się tak samo niekomfortowo jak ja sprawia, że się uśmiecham. Pytanie kobiety, w którym jest miesiącu nigdy nie kończy się dobrze, szczególnie, gdy nie jest ona w ciąży. – Cóż, teraz już wiesz na przyszłość, że gdy jesteś matką filtr znika – śmieje się. Grzecznie się uśmiecham i kontynuuję moją drogę do pielęgniarki.
Nie pozwalam moim myślom zbaczać w tę stronę, moja podświadomość jest podstępna, próbuję podczołgać się do tych zamkniętych drzwi w głębi mojego umysłu. Łapię ją, a ona szybko się wycofuje. Nie mam czasu, żeby rozmyślać nad przyszłością i faktem, że jeśli chcę żyć z Harrym, nigdy nie będę matką. Nigdy nie będę miała uroczego malucha, biegającego z zabawką ciężarówki nad moimi butami albo wspinającego się na moje kolano, w ten sposób jak ten chłopiec robi to teraz, kiedy odwracam się, by spojrzeć na niego ostatni raz.
Natychmiast podano mi mały kubeczek i polecono udać się do toalety na dole, aby ukończyć test ciążowy. Trochę się denerwuję na ten pomysł. Byliśmy ostatnio bardzo nieostrożni i ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy jest niespodziewana ciąża. Harry by oszalał. Oddaję kubeczek kobiecie, teraz pełny, a ona prowadzi mnie do pustego pokoju.
- Doktor West będzie za chwileczkę – informuje mnie podczas owijania ciśnieniomierza wokół mojego ramienia.
- Rozłóż nogi, kochana – słodko instruuje i robię tak, jak mi powiedziano.
Po zmierzeniu temperatury kobieta znika i następuje pukanie do drzwi przez wchodzącego do pokoju mężczyznę w średnim wieku, większość jego brązowych włosów pokryła szarość. Zdejmuje okulary z grubymi szkłami i wyciąga do mnie rękę.
- Doktor West, miło cię poznać, Thereso – uprzejmie się przedstawia. Miałam nadzieję na panią doktor, ale doktor West wydaje się wystarczająco miły. Wolałabym, żeby był on mniej atrakcyjny, to mogłoby zmienić tę wizytę w mniej niezręczną.
Zadaje wiele pytań, w większości absolutnie przerażające. Muszę mu powiedzieć o tym, kiedy Harry i ja uprawialiśmy seks bez zabezpieczenia, więcej niż jeden raz, podczas których zmuszam się do trzymania kontaktu wzrokowego z lekarzem. W połowie drogi przez tą żenującą mękę, pielęgniarka wraca i umieszcza kartkę papieru na blacie biurka, doktor West spogląda na nią, a ja wstrzymuję oddech, aż zacznie mówić.
- Nie jesteś w ciąży, więc możemy zaczynać – zaniepokojony uśmiecha się do mnie i wypuszczam głęboki oddech, który w sobie trzymałam. Wymienia wiele opcji, o których z nich nigdy nawet nie słyszałam, zanim umówimy się na wybranie pomiędzy zwykłą pigułką a zastrzykiem.
- Zanim dam ci zastrzyk, muszę zrobić krótkie badanie miednicy, w porządku? – pyta mnie.
Kiwam głową i zduszam nerwy. Nie wiem dlaczego czuję się tak niekomfortowo, on jest tylko lekarzem, a ja jestem dorosła. Powinnam mieć zaplanowaną wizytę jak skończy mi się miesiączka, nie myślałam o badaniu podczas planowania. Chciałam mieć tylko Harry’ego z głowy.
- Prawie skończone – oznajmia doktor West. Badanie jest szybkie i nie tak niezręczne jak zakładałam. – Miałaś już kiedyś robione badanie miednicy? – pyta, a głęboka zmarszczka formułuje się na jego czole.
- Nie, nie sądzę – cicho odpowiadam. Wiem, że nie miałam, ale ostatnia część mojej odpowiedzi była nerwową wstawką. Moje oczy obracają się w kierunku ekranu naprzeciwko niego, a on porusza czujnikiem po moim brzuchu, wszerz mojej miednicy.
- Hmm… – mówi do siebie. Mój niepokój wzrasta, czy tam jest dziecko? Zaczynam panikować. Harry postrada zmysły, a ja.. cóż, jestem za młoda, nie skończyłam szkoły i jesteśmy w takim miejscu i… – Jestem trochę zaniepokojony wielkością twojej szyjki macicy – mówi w końcu. Co? – To nic, czym powinnaś się martwić na tę chwilę, ale chciałbym cię znowu zobaczyć, żeby zrobić kolejne badania.
- W porządku – moje usta są suche, a mój żołądek mi się zasupłał. Nie wiem dlaczego moje dłonie się pocą. – Co to znaczy? - wymuszam pytanie.
- Na razie nic, nie mogę być pewien - jego ton nie jest przekonujący. Wstaję i naciągam sukienkę z powrotem w dół. – Co to może znaczyć?
- Cóż… - Dr. West popycha swoje grube okulary z powrotem na nos – w najgorszym wypadku to bezpłodność, ale bez dalszych badań nie ma sposobu, aby się tego dowiedzieć, aczkolwiek nie widzę żadnych torbieli, więc to naprawdę dobry znak – wskazuje na ekran. Moje serce spada na zimną posadzkę.
- Co… jakie są szanse? – nie mogę usłyszeć własnego głosu, czy myśli.
- Nie mogę powiedzieć, to nie jest diagnoza. To jest gorszy scenariusz, nie denerwuj się tym, dopóki nie zrobimy niektórych badań. Chcę dzisiaj dokonać zastrzyku i umówimy się na wizytę kontrolną oraz zrobimy konkretne badania krwi, żeby się upewnić.
Przytakuję, nie będąc w stanie nic powiedzieć. Właśnie słyszałam jak mówił, że to nie jest diagnoza, ale czuję się, jakby była. Czuję przerażenie, pusty trzepot moich nerwów przeszedł po moim kręgosłupie na pierwsze wzmianki o problemie. W cichym pokoju słychać tylko uderzanie mojego serca. Przesadzam, wiem to, ale się tym nie przejmuję.
- To się zdarza cały czas, nie przejmuj się tym. Wyjaśnimy to, jestem pewien, że to nic – po tych słowach opuszcza pokój, zostawiając mnie samą z okrutną ironią tej sytuacji. Nie jest pewny, nic nie jest pewne, więc dlaczego nie mogę pozbyć się lęku, który we mnie krąży? Pielęgniarka robi mi zastrzyk związany z kontrolą urodzeń. Nagle zamieniła się w kwokę, mówiącą o swoich wnukach, którzy kochają jej domowe ciasteczka. Głownie pozostaje cicho, mówię wystarczająco, żeby pozostać uprzejmą. Czuję mdłości. Daje mi szczegółowy instruktaż na temat mojej nowej antykoncepcji, wymieniając wady i zalety, które chwilę temu przedstawił mi już lekarz. Jestem wstrząśnięta nieposiadaniem więcej okresu i nieco zaniepokojona przyrostem masy ciała. Mówi mi, że ponieważ mam teraz okres, zastrzyk będzie ze skutkiem natychmiastowym, ale żeby poczekać trzy dni z niezabezpieczonym seksem, tak dla pewności.
Po zaplanowaniu mojej wizyty kontrolnej, kieruję się prosto, by odebrać moje zdjęcie do paszportu i dopełnić formalności. Oczywiście, zostało to już zapłacone przez pana Vance’a. Wzdrygam się na to, ile pieniędzy wszyscy wokół wydają się bezproblemowo wyrzucać na mnie. Moim największym priorytetem po powrocie z Anglii jest znalezienie sobie własnego mieszkania. Nie szukałam go tak gorliwie jak powinnam.
Każda osoba, którą mijam na ulicy wydaje się być w ciąży lub mieć dziecko na ramieniu. Nie powinnam tak naciskać na lekarza o te informacje, teraz popadnę w paranoję, dopóki nie pójdę na moją wizytę kontrolną, której oczywiście nie będzie przez następne trzy tygodnie. Trzy tygodnie doprowadzające mnie do szału, trzy tygodnie obsesji, że mogę być bezpłodna. Nie wiem dlaczego ten pomysł jest taki bolesny, myślałam, że pogodziłam się z tym, że nie będę miała dzieci. Nie mogę jeszcze o tym wspomnieć Harry’emu, dopóki nie będę pewna. Nie, żeby to miało wpływ na jego plany, w każdym razie.
Piszę do Harry’ego, kiedy wracam do samochodu, pisząc mu, że wizyta poszła dobrze i że wracam do domu Vance’a. Do czasu powrotu przekonałam się, że spędzę ten tydzień unikając tematu. Nie ma powodu, by się martwić, jeśli doktor West zapewnił mnie, że nic nie jest pewne. Pustka w mojej klatce piersiowej mówi coś innego, ale muszę to zignorować i odsunąć na ten moment. Lecę do Anglii. Pierwszy raz w życiu wyjadę ze stanu Waszyngton i nie mogłabym być bardziej podekscytowana. Zdenerwowana też, ale w większości podekscytowana.
Harry przyjeżdża późno wieczorem w środę, wygląda na zmęczonego. Pod ręką ma swój segregator do pracy. Spędza całą noc pracując, podczas gdy ja wypełniam kartę z Nauk Politycznych, która ma termin na przyszły czwartek.

Harry’s POV:

- Jesteś pewna, że masz wszystko? – sarkastycznie pytam podenerwowaną Tessę. Wygląda, jakby mogła w każdej chwili zemdleć. Trzyma długopis pomiędzy zębami, kiedy sprawdza listę kontrolną jeszcze raz. Widocznie podróżowanie na drugi koniec świata nastawia ją na wielkie obroty.
- Tak – sapie, skupiona na wypełnieniu zadania ponownego sprawdzenia jej podręcznego bagażu dziesiąty raz od kiedy przyjechaliśmy na lotnisko
- Jeśli nie wejdziemy teraz do środka, przegapimy lot – ostrzegam ją.
- Wiem – patrzy na mnie, jej ręce nadal przekopują tę cholerną torbę. Ona jest szalona, urocza jak diabli, ale kurewsko pokręcona.
- Jesteś pewien, że dobrze robisz, zostawiając tutaj auto? – pyta.
- Tak, to do tego służy to miejsce przed lotniskiem – podkreślam – długoterminowe parkowanie – pokazuję znak nad naszymi głowami.
Christian oferował, by jego kierowca zawiózł nas do Sea-Tac, ale odmówiłem. To byłaby strata czasu dla kierowcy, żeby wziąć nas a potem wrócić następnego dnia, żeby zawieźć Vance’a.
- Daj mi tą torbę – ściągam tą ohydną rzecz z jej ramienia. Jest dla niej za ciężka do noszenia. Ta kobieta spakowała do niej połowę swojego gówna.
- W takim razie, wezmę walizkę – sięga za uchwyt walizki na kółkach.
- Nie, ja ją mam – drażnię ją. – Możesz się zrelaksować? Będzie dobrze – zapewniam ją. Nigdy nie zapomnę, jak rozszalała była dziś rano. Składanie i rozkładanie, pakowanie i rozpakowywanie naszych ubrań, dopóki nie będą idealnie leżeć w walizce.
Byłem dla niej delikatny, bo wiem, jak bardzo inne jest to dla niej. Nigdy wcześniej nie opuściła nawet tego cholernego stanu. Nawet jeśli była irytująca jak nigdy, nie mogę zaradzić mojemu podekscytowaniu. Jestem podekscytowany tym, że zabieram ją na jej pierwszą wycieczkę, podekscytowany oglądaniem jej szarych oczu rozszerzających się na widok chmur, kiedy będziemy przez nie przelatywać. Upewniłem się, że musi siedzieć koło okna tylko z tego powodu.
- Gotowa? - pytam ją, kiedy drzwi automatyczne się otwierają.
- Nie - nerwowo się uśmiecha, a ja prowadzę ją przez zatłoczone lotnisko.


• jeśli przeczytałeś/aś - zostaw komentarz •

147 komentarzy:

  1. To się powoli robi nudne ;_; Tak, jestem szczera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie czytaj :p bedzie po klopocie :p

      Usuń
  2. ❤❤❤❤❤💕❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza :-D kocham tego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha, udalo mi sie byc pierwsza:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział :) dziękuję i na wzajem :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham to!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyżby Tess była w ciąży? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jej przecież dokładnie pisze że nie jest w ciąży,ale może być bezpłodna

      Usuń
  8. Super czekam na nastepny rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział jak zawsze. Ciekawe jak im minie wycieczka i mam nadzieję, że wszystko z Tessą okey //Marta

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  11. AAAA PIERWSZA! <33
    CUDOWNEEEEE ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  12. hej. mam ogromną prośbę! czy mogłybyście powiekszyć czcionkę bo mam wrażenie że zaraz oślepnę :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest za duża niech wrócą do tamtej :-;

      Usuń
  13. O jejku oni są tacy słodcy, mam nadzieję ze, Harry nic nie przskrobie. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział :)

    P.S: Wam też życzę udanej majówki : )

    OdpowiedzUsuń
  14. Mega rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniałe! Czekam na następny ❤

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział jest boski, spokojnie. Nawet blogger ma swoje fochy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Aaaa kocham to :D dzięki za tłumaczenie :* pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwsza! Cudowny ! *.* Jednak szkoda, że Tessa nie jest w ciąży '.'

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurde... Ale Tessa nie może być bezpłodna! :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Genialne Harry naprawdę się stara :-) szkodami teraz Tessy bo bbędzie się cały czas martwić tą wizytą. ..również życzę udanej majowki

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  22. Czy Karen jest w ciąży?
    Tak strasznie żal mi Tessy :'c

    OdpowiedzUsuń
  23. Czekam nakolejny rodział. Ciekawe jak minie im pobyt w Anglii :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejku jak słodko *-* przeczytałam juz 2 część after i dalej nie mogę się przyzwyczaić do Hardina :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Super jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurczę. mam nadzieję, że to nic poważnego ;cc
    Dziękuję i wzajemnie! ;*

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję za rozdział! Cudowny jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Udanej majówki życzę!
    Ps: super rozdział, czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  29. Swietny rodzial ❤ nie moglam sie doczekac wyjazdu do Angli 😆

    OdpowiedzUsuń
  30. yaaaaay! z niecierpliwoscia czekam na nastepny rozdzial. co do czcionki.. nie przejmuj sie

    OdpowiedzUsuń
  31. Rozdział jak zawsze genialny!!!!
    Czekam na nexta... z ogromną niecierpliwością!!!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  32. O Cholera... Jak Tessa będzie bezpłodna to ja się chyba rozpłaczę... :(
    a teraz z innej beczki
    Ciekawe co się będzie działo w Anglii :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam tę historię. Już nie mogę się doczekać ich pobytu w Anglii. Dziękuję za tłumaczenie. :)
    Lilia

    OdpowiedzUsuń
  34. Boski♡
    Kiedy kolejny?

    OdpowiedzUsuń
  35. O JEJU JEJU! Tessa i bezpłodność? Auc. To zaboli :( trzymaj się, postaci która nie istniejesz! 😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
  36. Jejku Tess :(
    Świetny xx

    OdpowiedzUsuń
  37. O jaaaaa *-* Też może mnie tak zabrać, ale koniecznie przy oknie!

    OdpowiedzUsuń
  38. Wow! Brak mi słów! xx
    Zajebiste xx

    OdpowiedzUsuń
  39. Boze bezplodna...
    ja wiem Harry bedzie udawal ze jest smutny a tak serio to bedzie sie cieszyl bo nie chce miec dzieci ))):
    albo bedzie taki kochany i pocieszy Tess <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Lece czytać na pewno super <3

    OdpowiedzUsuń
  41. Jak zwykle rozdział mnie nie rozczarował😃 mam jednak nadzieję,że Tessa będzie mogła mieć dzieci och i ta ironia Harolda i jego humor normalnie mnie powalają 😊 chociaż w tym rozdziale nasz Harry był uroczy trzeba przyznać😉

    OdpowiedzUsuń
  42. Cudny rozdział! Zresztą jak każdy

    OdpowiedzUsuń
  43. Genialny ❤
    Jestem taka podekscytowana i ciekawa czy Tess jest w ciąży czy bezpłodna

    OdpowiedzUsuń
  44. Kochaaam ♡♡♡ Już się bałam, że Tessa będzie w ciąży. Jestem też ciekawa co jest z mamą Liama

    OdpowiedzUsuń
  45. Idealnie :) tak ssobie wchodzę dzisiaj, bo chciałam coś sprawdzić a tu patrze ze pojawił się nowy rodziła ;d świetny i czekam na następny :) buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  46. Naprawde super rozdział :) świetnie tłumaczysz! już się nie moge doczekać kolejnego

    OdpowiedzUsuń
  47. Dziękuję i również życzę udanej majówki 💗
    tak btw jak to super że Tessa nie jest jednak w ciąży uff hahah

    OdpowiedzUsuń
  48. cudowne! uwielbiam was i zycze udanego weekendu majowego tez! harry i tessa forever :3
    - xharmylove

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten rozdział tak nie wiem czemu ale mi się nawet podobał
    nie jest jakiś specjalny, nic się za bardzo nie działo, ale myślę że to cisza przed burzą.. xd

    OdpowiedzUsuń
  50. Wow jaki długi rozdział! Oby z Tessą było wszystko ok, już ciąża byłaby lepsza ah.

    OdpowiedzUsuń
  51. Świetne!!! Czekam na kolejny rodziła!!!

    OdpowiedzUsuń
  52. Świetne! ! ! ! Czekam na kolejny rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  53. Rozdział świetny jak każdy, dziękuję że to tlumaczycie i poswiecacie czas:)

    OdpowiedzUsuń
  54. Tessa bezpłodna?! :(

    OdpowiedzUsuń
  55. Per fect 💖
    Kocham cię i twoje tłumaczenia 💞
    Nie mogę się doczekać next 😍
    ILY

    OdpowiedzUsuń
  56. Cudowne tłumaczenie. Nie mogę sie doczekać co będzie dalej. :) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  57. Super rozdział :)
    Mam nadzieje ze Tessa nie będzie bezpłodna, Harremu może i byłoby to na rękę,ale myśle ze Tess chce mieć dziecko :)
    Szkoda ze Liam nie powiedział Tessie o zerwaniu( właśnie tu do rozdziału, dziewczyna Liama to była chyba Daniell a nie Delilah :) ), Tessa pomogłaby mu, nie zostawilaby go, on ja wspiera zawsze i ona by zrobiła to samo :)
    Noc Harrego i Tessy,no naprawdę gorąco xd
    Życze weny i do następnego :*
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  58. Boziu, czekam na następny ! <3 Oby mogła mieć dzieci ... :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Świetny rozdział.
    Tessie grozi bezpłodność ?!
    Jejku , może jak Harry by się dowiedział to przestałby tak krytykować małżeństwo i posiadanie rodziny.

    Czekam na next

    Panna Domka

    OdpowiedzUsuń
  60. Czy to możliwe ze pisze komentarze a kazdy sie usuwa ?

    OdpowiedzUsuń
  61. Ok działa !!! Wiec sorki ostatnio tylko czytam a nie komentuje ale podsumowując to sa świetne tłumaczenia z ciekawymi watkami w Anglii bedzie sie działo cos czuje i ta bezpłodność tessy.. Boje sie ze to byc prawda

    OdpowiedzUsuń
  62. Świetne,nie mogę doczekać się następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  63. świetny rozdział <3 dziękuje :))x

    OdpowiedzUsuń
  64. Genialny! Dziękujemy <3

    OdpowiedzUsuń
  65. Świetny :) Jejuu tylko nie bezpłodność.... Ciekawa jestem jak Harry na to zareaguje...

    OdpowiedzUsuń
  66. Ona nie może być bezpłodna!!! Ja chce małego Harry'ego! xx

    OdpowiedzUsuń
  67. czyzby pierwsza? omg jprdl co jak tessa jest bezplodna? czekam na nn *-*

    OdpowiedzUsuń
  68. Super 👌
    Czekam niecierpliwie na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  69. Suuuuuper!!!! *.* czekam na następny! ;D

    OdpowiedzUsuń
  70. Uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  71. Genialny jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  72. Awws, nie mogę się doczekać następnego. Oraz tego hak Harry będzie narzekał na jego matkę i Tesse wystające się xD

    OdpowiedzUsuń
  73. Boski♡♡
    Wstaw juz kolejny... plis...

    OdpowiedzUsuń
  74. pierwsza xd
    zajebisty rozdział <3 !

    OdpowiedzUsuń
  75. Pierwsza! *-*
    Cudowny rozdział <3 Już nie mogę się doczekać kiedy będą w Angli! ^^

    OdpowiedzUsuń
  76. To jest tak bardzo perf
    Miłej majówki!

    OdpowiedzUsuń
  77. Boże :O Coraz ciekawiej się robi, oszaleję chyba do czasu kiedy dodacie kolejny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  78. Kocham 💗 Tak długo czekałam na kolejną część *.* A teraz z nniecierpliwoscią czekam na kolejny rozdział :c Mam nadzieje że Tess będzie płodna :( I z Harrym bęędą mieli małmałego bobo Stylesa <3

    OdpowiedzUsuń
  79. Świetny rozdział. Bardzo mi się podoba. Mam nadzieję że Tessa jednak nie okaże się bezpłodna. Do następnego. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  80. Martwię się o tesse ze faktycznie może być bezpłodna no bo przecież kiedyś harremu moze się zmie nic to ze nie chce mieć dzieci. Oby wszystko było dobrze.
    rozdział jak zawsze perfekcyjny I czekam na kolejny ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  81. Kocham to opowiadanie ;*

    OdpowiedzUsuń
  82. Super. Z niecierpliwością czekam na.następny rozdział<3
    I mam pytanie wiadomo coś o 3 części Aftera?

    OdpowiedzUsuń
  83. To opowiadanie mnie zabija . Kocham go i nienawidzę jednocześnie . Cudny rozdział . Nie wiem jak wy ale mam wrażanie , że między Liasiem , a Sophie coś zaiskrzy.

    OdpowiedzUsuń
  84. aktualnie przeżywam to, co Tessa. mam te same badania, bo mam podejrzenie zespołu policystycznych jajników. nie wiem ile jeszcze pobiorą mi krwi...
    rozdział świetny!!!/ @sheo_sheo

    OdpowiedzUsuń
  85. Świetny roździał :)

    OdpowiedzUsuń
  86. jeju biedna Tessa:(

    OdpowiedzUsuń
  87. rozdział idealny jak zawsze, mam nadzieję że Tessa nie jest bezpłodna i że nie wyniknie z tego żadna kłótnia. Dziękuję bardzo za tłumaczenie i czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  88. Znowu wszystko zaczyna być zagmatwane ;-) jak w życiu :-)

    OdpowiedzUsuń
  89. świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  90. O jeny...biedna Tess...mam nadzieje ze to nic powaznego...
    Jada do Anglii jsbshshsjsj
    @middleofmyworld

    OdpowiedzUsuń
  91. Cudowny rozdział ❤ Ale się zrobiło.... Ciekawe jak wyniki 😐 Czy będzie mogła mieć dzieci.... 😞

    OdpowiedzUsuń
  92. Boze, Tessa nie moze byc bezplodna, juz wyobrazalam sobie, ze kiedys urodzi mniejszą wersje Harry'ego
    Musi byc wszystko okej
    Dziekuje za tlumaczenie x

    OdpowiedzUsuń
  93. Świetny, nie mogę się doczekać kolejnego 😆

    OdpowiedzUsuń
  94. Wow! Ona nie może być bezpłodna! :(
    Dzięki za tłumaczenie :*

    OdpowiedzUsuń
  95. Ale emocje, czekam na następne!
    @Bindownica

    OdpowiedzUsuń
  96. Jak zwykle świetnie przetłumaczone ! Mam nadzieję , że Tessa jednak będzie mogła mieć dzieci ...
    PS. Chciałabym Wam życzyć również udanej majówki , ale niestety majówka się już skończyła ;cc + czekam na następny rozdział ;** ❤ (Jeżeli chodzi o czcionkę to się nie przejmujcie ;* Każdemu się zdarza ! ;* )

    OdpowiedzUsuń
  97. Cudooo!! I niech Tess nie bedzie bezplodna;((
    @blanka1499

    OdpowiedzUsuń
  98. to jest nie mozliwe zeby nie mogla miec dziecka .... Harry pewnie by sie cieszyl ;-; next ! :**

    OdpowiedzUsuń
  99. Omg... tej wizyty się nie spodziewałam...kiedy okazało się, że nie jest w ciąży, odetchnęłam z ulgą, ale kolejne informacje mnie dobiły. Czasami mi się wydaje, że przeżywam życie Tessy bardziej emocjonalnie niż ona XD
    A poza tym... Harry i Tess nareszcie lecą do Anglii, yaaay! ♥ Nie mogę się doczekać wrażeń Tess z tego miejsca ^^

    OdpowiedzUsuń
  100. Cudowny! Oby Tessa mogla miec dzieci :D Tak, jak ktos już napisal, tak samo sobie wyobrażałam mniejszą wersje Harry'ego <3 :D Czekam na nastepnyy <3

    OdpowiedzUsuń
  101. Wow, wow super :) Ciekawe czy wspomni o tym Harremu.
    Kocham to ! <3

    /E.

    OdpowiedzUsuń
  102. Rozdział fajny bla bla bla
    ALE JAK TO TESSA BEZPLODNA
    BLAGAM OBY TO NIE BYLA PRAWDA, JA ROZUMIEM HARRY NIE CHCE NARAZIE DZIECKA ALE PRZYJDZIE TAKI CZAS ZE BEDZIE CHCIAL I CO WTEDY? AKTUALNIE JESTEM KOMPLETNIE ZALAMANA - A TO TYLKO FANFICTION! BOZE DOKTORKU OBYS SIĘ MYLIŁ
    JA CHCE DZIECKO HARREGO I TESSY AAAAAAAAAA :""""""""CC

    OdpowiedzUsuń
  103. jak tessa jet bezpłodna to ja nie mam sensu zycia iui

    OdpowiedzUsuń
  104. Mam nadzieję że Tessa będzie w ciąży a nie bezpłodna

    OdpowiedzUsuń
  105. Świetny. Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze...
    wstawiajcie szybciej nastepne♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  106. ♡ ♡ ♡
    Kiedy następny? ♥

    OdpowiedzUsuń